
Oceny piłkarzy Legii za mecz z Bruk-Betem - wygrana im. Otto Hindricha
12.05.2026 21:40
(akt. 13.05.2026 17:06)
Gra zespołu 4 (5,12) - średnia ocen zawodników Legii wg Czytelników Legia.Net) Spotkanie w Niecieczy nie było najlepszym w wykonaniu stołecznej drużyny. Legia Warszawa źle weszła w mecz. Już w 7. minucie dogodną okazją do zdobycia bramki po błędzie Rafała Augustyniaka miał zespół Bruk-Betu, jednak dzięki doskonałej interwencji Otto Hindricha piłka nie znalazła się w siatce. Przez pierwszy kwadrans spotkania gospodarze byli stroną dominującą. Niecieczanie tworzyli dobre okazje bramkowe. Mocno pressowali i naciskali Legię, która ewidentnie nie potrafiła się odnaleźć w takiej sytuacji. W drugim kwadransie meczu to stołeczna drużyna przeszła do akcji ofensywnych. Na prawej stronie mocno pracował duet Kacper Chodyna i Kamil Piątkowski. W 19. minucie ich starania przyniosły korzyść. Chodyna po rajdzie zgrał do Piątkowskiego, który idealnie dośrodkował do Rafała Adamskiego i ten strzelił swojego 4. gola w barwach Legii. Po strzelonym golu drugi kwadrans pierwszej części gry był pod wymierną kontrolą warszawskiej drużyny. Wojskowi próbowali przeprowadzać akcje prawą flanką, jednak Chodyna przegrywał pojedynek za pojedynkiem z Damianem Hilbrychtem. Lewą stroną boiska poszła tylko jedna akcja, jednak zakończyła się ona niepowodzeniem. Końcówka pierwszej części gry była również pod kontrolą Legii. Stołeczny zespół kontrolował środek pola, ograniczając możliwości Niecieczy. Aktywny w grze był Bartosz Kapustka, który mocno pracował w swojej strefie boiska. Pierwsza część meczu zakończyła się dobrze dla Legii i nie zwiastowała nadchodzących problemów.
W drugiej połowie Bruk-Bet od razu ruszył do ataku. Już w 47. minucie Słoniki miały dogodną sytuację. Maciej Ambrosiewicz otrzymał piłke w polu karnym i bez problemu poradził sobie z Augustyniakiem oddając groźny strzał, który został wybroniony przez Otto Hindricha. Jego strzał wygenerował xG na poziomie 0,16, a okazja Adamskiego po której padła bramka miała xG na poziomie 0,14. W kolejnych minutach drugiej części gry Słonie całkowicie przejęły inicjatywę w meczu, a Legia przeszła do totalnej obrony. Jedyny strzał Wojskowych w drugiej połowie niedzielnego spotkania padł w 60. minucie, gdy Bartosz Kapustka próbował zaskoczyć z dystansu bramkarza Niecieczy, jednak lecąca na bramkę piłka została zablokowana. 5 minut później kolejną dogodną okazję mieli gospodarze. Radu Boboc miał przed sobą tylko Otto Hindricha, który ponownie okazał się lepszy i zatrzymał strzał rumuńskiego piłkarza. Kolejne minuty przebiegały pod dyktando gospodarzy, którzy usilnie próbowali pokonać Hindricha, jednak ich próby były bezskuteczne. Martwiące jest to, że dość często po wrzutkach ze stałych fragmentów gry w polu karnym stołecznej drużyny dochodziło do nerwowych ruchów, które mogły zakończyć się bramką dla Termaliki. Ostatecznie Legia Warszawa wygrała spotkanie 1:0, jednak trzeba podkreślić, że to wygrana im. Otto Hindricha. Termalica w drugiej połowie miała 72 procent posiadania. Wygenerowała xG na poziomie 0,62. Oddała 6 strzałów, w tym 3 celne. Legia przez cały mecz tylko raz zmusiła do interwencji Chovana. Stołeczna drużyna w kolejnych spotkaniach nie może aż w takim stopniu oddawać inicjatywy rywalowi. Gdyby niecieczanie byli choć odrobinę skuteczniejsi, to Wojskowi wracaliby z Małopolski bez trzech punktów.
Otto Hindrich 9 (8,58 ocena Czytelników). Po pierwszych meczach Otto Hindricha w barwach Legii Warszawa pojawiały się opinie, że prawdziwa weryfikacja dopiero przed nim, bo nie miał okazji wybronić stuprocentowych sytuacji. Teraz możemy stwierdzić, że weryfikacja nastąpiła i jest ona pozytywna. Niedzielne starcie było najlepszym meczem Rumuna w barwach „Wojskowych”. Już od pierwszych minut pokazał, że jest na posterunku, gdy uratował stołeczną drużynę przed stratą bramki po błędzie Rafała Augustyniaka. W 32. minucie Hindrich popełnił jedyny błąd w meczu, gdy wypiąstkował piłkę na głowę rywala. Sergio Guerrero trafił jednak w słupek. W kolejnych minutach gra Hindricha była profesorska. Na początku drugiej połowy znów uratował Legię, broniąc groźny strzał z kilku metrów Marcina Ambrosiewicza. Niecałe 20 minut później w sytuacji sam na sam nogą obronił uderzenie swojego rodaka. To jego piąte czyste konto w sezonie. Przyjście Hindricha to, obok sprowadzenia Rafała Adamskiego, najlepszy ruch Legii.. Rumun wprowadził w szyki obronne spokój i udowodnił, że potrafi ratować swoją drużyne z opresji.
Kamil Piątkowski 6 (5,89). Wychowanek Rakowa Częstochowa od pierwszych minut bezproblemowo kontrolował swoją część boiska, co pokazał już w 3. minucie. Przeciął wtedy skierowane do Damiana Hilbrychta podanie. W kolejnych minutach spotkania 25-latek utrzymywał dobrą postawę w defensywie. Piątkowski w ofensywie również dużo dawał Legii. Jego współpraca z Kacprem Chodyną przyniosła w 19. minucie Wojskowym bramkę, a byłemu graczowi Salzburga asystę. Ofensywną aktywność Piątkowskiego dobrze widzimy w liczbie przebiegniętych kilometrów. 25-latek zanotował 10,45 km, co było piątym najlepszym wynikiem w drużynie i najwyższym wśród defensorów. Piątkowski miał również aż 12 sprintów, co było drugim najlepszym wynikiem wśród wszystkich graczy stołecznej drużyny. Zanotował on 7 przechwytów, co jest niezłym wynikiem. W całym meczu Piątkowski miał jednak tylko 41 procent wygranych pojedynków, co jest martwiące. Jego najgorszym momentem była 65. minuta, gdy niefortunnie zagrał piłkę do Radu Boboca, który jednak nie pokonał w sytuacji sam na sam Otto Hindricha. Warto zwrócić uwagę, że mecz z Niecieczą był dwunastym spotkaniem, w którym Piątkowski grał z możliwością wykluczenia przez żółtą kartkę w następnym meczu. Fakt, że udało mu się po raz kolejny uratować przed karą, zasługuje na uznanie.
Rafał Augstyniak 3 (3,64). Niedzielny występ był bardzo niejednoznaczny w wykonaniu „Augusta”. Gdy spojrzymy w statystyki, widzimy, że obrońca Legii wygrał 71 procent wszystkich pojedynków, co jest dobrym wynikiem. Jednak optykę na jego występ całkowicie zmieniają te tylko, 39 procent przegranych starć. Już na początku Augustyniak popełnił błąd, po którym tylko dzięki Otto Hindrichowi nie wpadła bramka. Na początku drugiej połowy ograł go z łatwością Marcin Ambrosiewicz i ponownie, tylko i wyłącznie dzięki rumuńskiemu bramkarzowi, Legia nie straciła gola. Podczas niedzielnego spotkania 30-letni obrońca zanotował aż 15 strat posiadania piłki, co było wśród defensorów Wojskowych najgorszym wynikiem. Gra Augustyniaka w niedzielę zbyt często wnosiła niepotrzebne zamieszanie w szyki obronne stołecznej drużyny. Jego długie podania również niewiele dawały Legii - przy pięciu próbach tylko jedna dotarła do adresata. Na pochwałę w jego postawie zasługuje udział w pojedynkach główkowych, gdzie wygrał ich 7 na 8. Było to widać szczególnie w czasie końcówki spotkania. Termalica wtedy najczęściej dośrodkowywała piłki w pole karne i dzięki Augustyniakowi zagrożenie było zminimalizowane. Podsumowując jednak jego występ, trudno przyznać mu wysoką ocenę po tym spotkaniu. Augustyniak podarował rywalowi dwie stuprocentowe okazje, co nie powinno mieć miejsca. W ostatnim czasie 30-latek po dobrym okresie notuje wahania formy. Słaby mecz z Lechem, potem dobry z Widzewem i teraz ponownie znów gorszy.
Radovan Pankov 5 (5,12). Występ Radovana Pankova w niedzielnym spotkaniu można określić jako przeciętny. Serbski obrońca miał w nim zarówno dobre, jak i gorsze momenty. Jego liczby również potwierdzają, że był to przeciętny występ.. Serb wygrał 42 procent pojedynków, a średnio wygrywa ich 62 procent. Zanotował 10 strat, w tym 4 na własnej połowie. Tylko jedna z trzech posłanych przez niego długich piłek dotarła do adresata. Co ciekawe, serbski obrońca zanotował tylko 3 przechwyty w niedzielnym spotkaniu, co było najmniejszą liczbą wśród defensorów warszawskiej drużyny (Piątkowski i Augstyniak mieli ich 7). Przegrał główkę w polu karnym, przez co Kamil Zapolnik uderzył nad poprzeczką.
Patryk Kun 5 (4,58). Po serii dobrych meczów niedzielne spotkanie Patryka Kuna było odczuwalnie słabsze. Wahadłowy stołecznej drużyny w meczu z Bruk-Betem nie miał przypisanych zadań ofensywnych. Te były skupione na prawej flance, za którą odpowiadał Kacper Chodyna przy wspomaganiu Kamila Piątkowskiego. W całym spotkaniu Kun miał tylko jedno dośrodkowanie w pole karne, które dotarło do adresata. Średnio w każdym meczu były piłkarz Rakowa notuje trzy takie sytuacje. Zdecydowanym minusem Kuna w niedzielę była częstotliwość wygranych pojedynków, których miał tylko 38 procent (5 na 13). Zwykle 31-letni piłkarz wygrywa 50 procent pojedynków.. Na korzyść Kuna działa liczba przechwytów, których miał aż siedem, a zwykle na mecz notuje ich trzy. Docenić można również pracowitość 31-latka, który przebiegł 10,85 km, co było trzecim wynikiem w zespole. Pod względem statystyki sprintów Kun nie miał sobie równych, ponieważ zanotował ich aż 14, co było najlepszym wynikiem wśród piłkarzy stołecznej drużyny.
Kacper Chodyna 4 (4,28). Niedzielny występ Kacpra Chodyny można określić jako mecz jednego momentu. Tym momentem była oczywiście sytuacja z 19. minuty, gdy zanotował asystę drugiego stopnia przy bramce Rafała Adamskiego. Mógł mieć też asystę, ale jego podania na gola nie zmaienił Jean Pierre Nsame. Poza tym jego gra charakteryzowała się niechlujnością. Chodyna nie radził sobie z rywalem na swojej stronie, czyli Damianem Hilbrychtem, który zazwyczaj pokonywał gracza Legii. Słabość w pojedynkach Chodyny widać dobitnie w liczbach - wygrał tylko 5 na 13 pojedynków, czyli 37 procent. Wysoka liczba strat również bije na alarm – były piłkarz Zagłębia miał ich 15. Dla porównania Kun miał ich 7. Był to słabszy występ w jego wykonaniu.
Damian Szymański 6 (4,6). Był to poprawny występ w wykonaniu Damiana Szymańskiego. Pomocnik Legii miał w niedzielnym spotkaniu przydzielone zadania rozgrywającego pomocnika i wywiązał się ze swojej roli dobrze. W pierwszej połowie, między innymi za jego sprawą, Legii udawło się kontrolować środek pola. W drugiej połowie, podobnie jak w wypadku większości zawodników, jego zadania były skupione na defensywie. Liczby obrazują, że z obowiązków Szymański wywiązał się dobrze. Jego podania były w 93 procentach celne. Były reprezentant Polski wygrał 6 na 11 pojedynków, czyli 55 procent. Szymański zanotował 8 przejęć piłki i miał 2 skuteczne dryblingi na dwie próby. W 53. minucie po nierozważnym ataku na przeciwnika otrzymał zasłużoną żółtą kartkę. W 77. minucie został zmieniony przez Artura Jędrzejczyka. Jego występ w Niecieczy był typowym wykonaniem swojej pracy przez zawodnika środka pola, tak jak oczekuje tego w swoim systemie trener Papszun.
Jurgen Elitim 5 (4,82). Kolumbijski piłkarz od spotkania z Pogonią Szczecin jest regularnie wystawiany jako defensywny pomocnik. Jego podania w 93 procentach były skuteczne, ale też dlatego że bezpieczne - głównie do boku i do tyłu – na 61 tylko 4 nie doszły do adresatów. Elitim był bardzo skuteczny jako piłkarz zbierający drugie piłki; udało mu się zrobić to 10 razy. Siedmiokrotnie zanotował przechwyty. Co ciekawe, średnio na mecz Kolumbijczyk notuje tylko 3 przechwyty. Elitim miał również drugi najwyższy przebiegnięty dystans ze wszystkich zawodników - pomocnik Legii przebiegł w niedzielę 11,02 km. O ile jego gra przed przerwą wyglądała naprawdę dobrze, to po przerwie znacznie poniżej oczekiwań. Był mniej widoczny, skupiając się głównie na wsparciu defensywy we własnym polu karnym. Miał problemy z utrzymaniem piłki, uspokojeniem gry i napędzeniem kontrataków.
Bartosz Kapustka 5 (4,47). Po kontuzji Wahana Biczachczjana wśród legionistów rozgorzała debata, kto ma grać jako „dziesiątka” w systemie Marka Papszuna. Trener próbował tam wystawić Kacpra czy Wojtka Urbańskiego, jednak nie przyniosło to wymiernych skutków. Po niedzielnym meczu wątpliwości dalej nie zniknęły. Kapustka w starciu z Termalicą miał niski współczynnik wygranych pojedynków, bo raptem 32 procent. 12 razy stracił piłkę, w tym 6 razy na własnej połowie. Na korzyść „Kapiego” działa fakt, że zanotował 2 na 2 skuteczne dośrodkowania. Podjął 3 próby dryblingu i 2 zakończyły się powodzeniem. 4 razy udało mu się przejąć drugie piłki. Był to w wykonaniu Kapustki przeciętny występ, w którym wywiązał się pewną aktywnością w ofensywie, która przyniosła skutki w postaci jednego celnego strzału. Jednak jego gra w defensywie pozostawiała nieco do życzenia.
Jean Pierre Nsame 3 (4,3). Występ Nsame w niedzielnym spotkaniu był po prostu zły. Kameruński napastnik przez większość spotkania był niewidoczny. Obrońcy Termaliki całkowicie wyłączyli go z gry i Nsame nie potrafił temu zaradzić. Na 12 pojedynków napastnik Legii Warszawa wygrał tylko 2. Na 6 podjętych prób pojedynków powietrznych Nsame wygrał tylko 2. Gdy spojrzymy na statystykę wszystkich podjętych akcji (podania, dryblingi, strzały itd.), Nsame wygląda jeszcze gorzej - na 36 podjętych akcji sukcesem zakończyło się tylko 9. Kameruńczyk został zmieniony w 61. minucie przez Milete Rajovicia. Przez 61 minut gry przebiegł dystans o długości 6,94 kilometra. Niewątpliwie wpływ na jego słabą postawę ma brak zaufania trenera, który nie daje mu szansy, wystawiając Milete Rajovicia. Jednak sam Nsame nie daje takimi występami argumentów trenerowi. Obecnie trudno szukać w jego formie, światełka nadziei. Jedynym plusem było dojście do strzału w pierwsej połowie, choć celność uderzenia głową już dobra nie była.
Ermal Krasniqi 3 (4,06). Trudno zrozumieć, dlaczego Ermal Krasniqi ciągle dostaje szanse skoro wiadomo, że po sezonie pożegna się z klubem. Wartość jego wykupu to 1,5 miliona euro, nie dał argumentów by o tym myśleć - pomijajac sytuacje finansową klubu. To piłkarz, który jak pokazał mecz z Termalicą nic nie wnosi do gry drużyny. Przegrał 5 na 9 pojedynków. 3 razy stracił piłkę. Na 20 podjętych przez niego akcji aż 11 zakończyło się niepowodzeniem. Krasniqi podjął 3 próby dryblingu i 1 zakończyła się sukcesem. Zamiast niemu lepiej dać szansę np. Kacprowi Urbańskiemu, który potrzebuje zaufania trenera, aby stawać się lepszym.
Rafał Adamski 8 (7,22). Przyjście Rafała Adamskiego, obok przybycia Otto Hindricha, jest najlepszym transferem stołecznej drużyny w tym sezonie. Adamski w każdym meczu potwierdza to, co o nim się mówiło – jest pracowity i cierpliwy. Udowodnił to również w meczu z Bruk-Betem Termalicą. Oddał dwa strzały na bramkę, z czego po jednym w 19. minucie padła bramka. Wygrał 9 z 17 wszystkich pojedynków. Podjął dwie próby dryblingu, z czego jedna zakończyła się sukcesem. 56 procent podjętych przez niego akcji zakończyło się powodzeniem. Jedynym mankamentem “Adamsa” jest wysoka liczba strat, co podkreślał na konferencji po meczu z Lechem Poznań Marek Papszun. W spotkaniu z Termalicą Adamski zanotował ich 10. Jednak warto podkreślić, że ten mankament jest przykrywany przez pracowitość napastnika Legii, który nie odstawia nogi i mimo niepowodzeń potrafi walczyć do końca. Legia potrzebuje więcej piłkarzy o charakterze Adamskiego, którzy wiedzą, z czym wiąże się gra dla stołecznej drużyny.
Mileta Rajović i Artur Jędrzejczyk zagrali za krótko by ich oceniać.
Oceny zawodników

Kacper Urbański może opuścić Legię. Znamy wycenę

Enzo Fernandez jasno wyceniony przez Chelsea, Real Madryt gotowy...

Marcin Włodarski zostaje w Podbeskidziu Bielsko-Biała do 2028 roku

Christian Eriksen już w domu i mówi: To nie to samo co w 2021

Fernand Goure ma zostać nowym piłkarzem Radomiaka

Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.