Oceny piłkarzy

Oceny piłkarzy Legii za mecz z Cracovią – rezerwowi bez ognia

Redaktor Redakcja Legia.Net

Redakcja Legia.Net

Źródło: Legia.Net

02.09.2025 19:55

(akt. 02.09.2025 19:58)

W niedzielę Legia w kolejnym meczu Ekstraklasy przegrała na wyjeździe z Cracovią 1:2. Redakcja jak zwykle oceniła piłkarzy Legii w skali 1-10, gdzie 1 oznacza sugestię zmiany profesji, 6 to ocena wyjściowa, a 10 występ idealny, gdzie wychodziło wszystko. W identycznej skali legionistów oceniliście Wy. Wasze oceny znajdują się w nawiasach oraz w grafice na dole. Piłkarze grający krócej niż kwadrans podstawowego czasu gry nie byli oceniani. Zapraszamy do lektury.

Gra zespołu 4 (4,20) - średnia ocen zawodników Legii wg Czytelników Legia.Net). Trzy dni wcześniej Legia grała 120 minut w europejskich pucharach, znając trenera Iordanescu wiadomo było, że w Krakowie wystawi on w pierwszym składzie głównie tych piłkarzy, którzy w czwartek grali mało lub wcale. Zespół złożony w znacznej części z wypoczętych rezerwowych może nie imponować zgraniem, ale przynajmniej powinien grać na dużej intensywności. Niestety podczas meczu okazało się, że w Legii na koniec sierpnia najwyraźniej zmęczeni są już wszyscy – i ci co grają dużo, i ci co grają mniej, a nawet trenerzy i cały sztab, o czym mówił na pomeczowej konferencji rumuński szkoleniowiec. Ironizując, skoro wszyscy zmęczeni są już po dwóch miesiącach, to co dopiero będzie po kolejnych czterech? Dziwny był ten niedzielny mecz – senny, nudny, z powolną grą z obu stron. Cracovia częściej była przy piłce, ale oddała tylko trzy strzały, za to wszystkie celne. Legia oddała strzałów znacznie więcej, strzałów celnych również, okazji na gola miała też więcej, ale jednak przegrała. Nam w tym meczu zabrakło ze strony legionistów przede wszystkim dobrego tempa, walki i szybkiego poruszania się z piłką, a w szczególności bez niej. Jak zwykle ostatnio doszedł też brak koncentracji u poszczególnych piłkarzy, dwukrotnie w obronie w pierwszej połowie i raz przy stałym fragmencie gry w drugiej. Błędy były więc nieliczne, ale za to na tyle poważne, że gospodarze dwa razy trafili do siatki. Dziwne jest, że kolejny już w Legii trener skutecznej obrony przy stałych fragmentach gry zorganizować nie potrafi, a zamiast zapowiadanych przed sezonem nudnych wygranych po 1:0, Legia traci gole w każdym meczu. Bardzo niewielu piłkarzy w niedzielnym spotkaniu pokazało się z dobrej strony, większość była bezbarwna, nie widać było też zespołowości i zrozumienia, brakło też ducha walki, bardziej zawiódł cały zespół niż poszczególni piłkarze. Wiele można zrozumieć, były często mecze co trzy dni, nie ma czasu na treningi, a zespół przechodzi prawdziwą rewolucję kadrową, niemniej punkty uciekają, a Legia bliżej ma dziś w tabeli do strefy spadkowej niż do pozycji lidera i pachnie powtórką z dwóch poprzednich sezonów. Biorąc pod uwagę jakich piłkarzy w trybie last minute dostał trener Iordanescu, najdalej w październiku, po ich zgraniu z zespołem, nie może być już żadnych wymówek. Kupiono czterech piłkarzy z szerokiego zaplecza reprezentacji Polski, reprezentantów Kosowa i Słowenii, zawodników z przeszłością w Bundeslidze, Serie A czy Championship, niemal wszyscy są ograni, w sumie to aż dziesięciu nowych graczy. Gdyby na przykład trener Runjaić dostawał zawodników tej klasy po odejściu Mladenovicia, Slisza czy Muciego, Legia byłaby dziś w zupełnie innym miejscu. Ale inne były realia i pewnie możliwości. Tego już nie zmienimy, ale w przyszłość patrzymy z lekkim optymizmem.

Kacper Tobiasz 5 (4,50 - ocena Czytelników). Za żadną z bramek winy nie ponosi, to obrońcy nie powinni dopuszczać do bezkarnych rajdów napastników rywali w pole karne i sytuacji sam na sam, czy mocnych strzałów z bliska po rzucie rożnym. Jeden łatwy strzał na początku meczu obronił, raz zachował się bardzo niepewnie przy „centrostrzale” i wybił piłkę przed siebie. Czujny był jak zwykle na przedpolu i raz zaasekurował obrońców wyjściem. Jeśli chodzi o podania, to sporo długich piłek trafiało do rywali, ale z drugiej strony też to po jego podaniu Legia miała stuprocentową sytuację w pierwszych minutach meczu. Bramkarz Legii w niedzielnym meczu niczego nie zawalił, ale też tym razem nie pomógł w uzyskaniu korzystnego wyniku.

Marco Burch 3 (3,73). Tym razem Burch zagrał na obronie, czyli tam, gdzie teoretycznie powinien czuć się najlepiej – i też niestety „nie poszło”. Ponieważ to jest któryś mecz z rzędu, gdy Szwajcar nie zachowuje koncentracji w decydujących momentach, to trudno przechodzić nad takimi reakcjami na boiskowe wydarzenia do porządku dziennego, trudno mieć też nadzieję, że w przyszłości będzie inaczej. Już na początku meczu do spółki z Kapustką mógł zawalić gola – nie mamy pojęcia dlaczego Szwajcar stał, patrzył się na uciekającego Kapustce Perkovicia i ruszył się dopiero wtedy, gdy Chorwat właśnie zabrał się za oddawanie strzału. To „zawieszanie się” i obserwowania ruchu kolegów i rywali z pozycji widza zemściło się straszliwie kilkanaście minut później, Burch stał w strefie nie patrząc ani na pozycję rywali (w jego strefie nie było nikogo), ani na ruch Jędrzejczyka, który wziął się dość niefrasobliwie za łatanie dziury po środkowych pomocnikach, a dopiero gdy Stojilković zaczął uciekać z piłką Burch zorientował się, że trzeba nie tylko się do niego przesunąć, ale nawet go gonić. A że szybkością swojemu rodakowi ustępował i napastnik Cracovii okazał się szybszy z piłką niż Burch bez piłki, a do tego był na tyle silny, że nawet przepchnąć go obrońca Legii nie zdołał, nic się już zrobić nie dało. Niestety poza tymi dwoma ogromnymi błędami w obronie Burch nie operował też dobrze piłką i miał najniższy procent celnych podań ze wszystkich obrońców. W ofensywie wywalczył jeden rzut wolny i oddał jeden niecelny strzał głową. Szwajcar dostaje w tym sezonie dużo szans, ale wykorzystać ich na razie nie potrafi. Ciężko mu będzie o minuty w kolejnych meczach Legii, gdyż kadra będzie znacznie szersza.

Artur Jędrzejczyk 5 (4,04). Niewiele interwencji w pierwszej połowie, żółta kartka, zrobiona w środku pola, do tego był zamieszany w stratę bramki. Wyszedł z linii do Al-Ammariego i zostawił Stojilkovicia, w efekcie szwajcarski napastnik został bez krycia, a Jędrzejczyk i tak nie przeszkodził Irakijczykowi w dokładnym prostopadłym podaniu. Skoro kapitan Legii wyszedł z linii, to powinien do tego podania nie dopuścić. Niemniej to nie on ponosi główną winę za tego gola, tylko kryjący „na radar” Burch. W drugiej połowie żadnego błędu nie popełnił, wywalczył jeden rzut wolny, rzadko kiedy miał okazję do interwencji, bo piłkarze Cracovii klepali sobie najczęściej piłkę po obwodzie z dala od bramki nie szukając podań w pole karne. W końcówce „Jędza” opuścił boisko, a Legia przeszła na czwórkę obrońców, żadnego wymiernego efektu to nie dało. Nie był to słaby mecz kapitana Legii, ale jednak mocno przeciętny.

Steve Kapuadi 5 (3,95). W defensywie bez błędów, ale też i wiele okazji do interwencji nie miał, goście rzadko dochodzili do pola karnego po jego stronie. Pod bramką rywala raz oddał strzał głową po rzucie rożnym, ale zbyt słaby, by zaskoczyć bramkarza. To, co nam się nie podobało u reprezentanta Kongo w niedzielnym meczu, to operowanie piłką. Miał bardzo dużo strat, zbyt częste były u niego przypadki gry, które ironicznie określił niegdyś Michał Probierz „grą na dwa kontakty – przyjął i stracił”, Kapuadi notował te straty najczęściej po przejęciu piłki. Dobre wyprowadzenie piłki pamiętamy jedno, a na osiem podań długich miał zaledwie jedno celne. Nie pozwala to na wystawienie pozytywnej noty Kapuadiemu za niedzielny występ, choć z trójki obrońców był on i tak najlepszy.

Petar Stojanović 6 (4,42). Najbardziej odpowiedzialny piłkarz w niedzielnym meczu, prawie nie tracił piłek. W pierwszej połowie niewiele wnosił do ofensywy, za to bardzo dobrze radził sobie z rywalami w destrukcji, nie przegrał żadnego starcia. Po zmianie stron raz pozwolił na dośrodkowanie, które niepewnie wybił Tobiasz, poza tym jednym przypadkiem żaden z piłkarzy Cracovii jego stroną nie przeszedł. W drugiej połowie do dobrej gry w obronie dołożył dobre wyprowadzanie piłki, raz dobrze dośrodkował w pole karne, w końcówce wywalczył rzut wolny tuż przed polem karnym, dając Biczachczjanowi okazję na groźny strzał ze stałego fragmentu gry. Praktycznie nie miał strat, zapamiętaliśmy jedno niecelne podanie w doliczonym czasie gry. Niezły mecz Słoweńca, Stojanović naszym zdaniem jako jeden z niewielu legionistów nie zasłużył sobie na obniżanie noty wyjściowej.

Damian Szymański 5 (4,67). Sporo dobrej pracy w defensywie, jego przechwyty, odbiory i powroty, zwłaszcza w drugiej połowie, miały duży wpływ na to, że piłkarze Cracovii w polu karnym Legii gościli rzadko. To od jego odbioru zaczęła się akcja bramkowa Legii. Cóż jednak z tego, skoro Szymański, podobnie jak Kapuadi, często po przejęciu piłki po kilku chwilach ją tracił niecelnie podając. Z podań długich ledwie jedno na sześć trafiło do adresata. Nie był to mecz słaby, z wyjściowego składu był najlepszym ze środkowych pomocników, ale i tak notę dostaje od nas ledwie mocno przeciętną.

Bartosz Kapustka 4 (3,86). W pierwszej połowie raz dobrze piłkę wyprowadził, jedną zebrał, wywalczył też jeden rzut rożny, a po zmianie stron zagrał dwa dobre podania w pole karne. Pozytywów mało, za to straty były, do tego na początku meczu w obronie nie nadążył za Perkoviciem, który wszedł w pole karne z głębi pola i oddał strzał. W czwartek Kapustka nie zagrał nawet siedemdziesięciu minut, więc nie powinien być zbytnio zmęczony. A jednak był to słabszy mecz w wykonaniu reprezentanta Polski.

Wojciech Urbański 3 (3,98). Stosunkowo niezła pierwsza połowa, uderzenie w słupek, parę odbiorów, kilka dobrych wyjść z piłką, stosunkowo niewiele strat. Niestety po zmianie stron było zdecydowanie gorzej. Nie pamiętamy ani jednego jego udanego zagrania po przerwie, ani w obronie, ani w ataku. Bardzo mało miał kontaktów z piłką, zapamiętaliśmy jedną stratę oraz zawalonego gola po rzucie rożnym. Onjest winny utracie bramki, od początku do końca akcji odpowiadał za Perkovicia i bardzo łatwo przegrał z nim walkę o pozycję. Niestety nie widać było po tym wydarzeniu żadnej udanej próby rehabilitacji za ten błąd, więc w końcówce posadzony został na ławce. Nie będzie mu łatwo o minuty w kolejnych meczach, bo konkurencja po ostatnich transferach bardzo wzrosła, również w środku pola.

Arkadiusz Reca 4 (4,20). W pierwszej połowie był prawie niewidoczny, dwa razy piłkę przejął, raz źle dośrodkował, raz pozwolił na dośrodkowanie rywalowi. Nieco częściej widzieliśmy go przy piłce po przerwie, dwa razy piłkę rywalowi odebrał, miał swój udział przy golu dokładnie podając do Alfareli, ale też popełnił jeden błąd w kryciu, a w ataku sporo piłek w łatwy sposób oddał rywalom. W obronie nie błyszczał, w ataku było jeszcze gorzej. Niską od nas ocenę dostaje, takimi występami Reca rywalizacji z Vinagre o miejsce w pierwszym składzie na pewno nie wygra.

Migouel Alfarela 4 (3,46). Zagrał wreszcie zgodnie ze swoim życzeniem na środku ataku i szansy mu danej nie wykorzystał. Zmarnował w straszny sposób dobitkę na początku meczu, taką okazję każdy napastnik powinien wykorzystać z zamkniętymi oczami. Raz utrzymał się w pierwszej połowie przy piłce, wywalczył jeden rzut rożny, a poza tym zazwyczaj piłkę tracił. Nie lepiej było i po zmianie stron, z jednym jednak wyjątkiem. Bardzo dobrze przyjął piłkę na początku drugiej polowy i oddał strzał, choć bramkarz go zdołał odbić, to przy dobitce Rajovicia był już bezradny. Gdyby nie jego udział przy golu, ocenę od nas dostałby jeszcze niższą. Nie wzbudziło naszego zdziwienia bardzo wczesne opuszczenie przez Alfarelę placu gry w niedzielnym meczu.

Mileta Rajović 7 (5,24). Znakomicie utrzymywał się przy piłce, wygrywał niemal wszystkie pojedynki siłowe z rywalami, był wręcz nie do przepchnięcia, a wszystko to kończył dokładnym odegraniem. Trzy razy doszedł do strzału, strzelił gola, a do tego po jego pierwszym strzale też powinien paść gol, ale Alfarela skiksował przy dobitce. Trudno mieć jakiekolwiek pretensje do Duńczyka, był zdecydowanie najlepszym z legionistów i zagrał naprawdę dobre spotkanie w odróżnieniu od większości kolegów.

Ermal Krasniqi 5 (4,17). Aktywny był po wejściu na boisko, odbierał piłkę, wyprowadzał, potrafił się przy niej utrzymać, mało miał strat. Tyle, że sytuacji podbramkowych nie tworzył, a tego przede wszystkim należało w Krakowie od niego wymagać. Występ mocno przeciętny, ale raczej trudno było oczekiwać lepszego po ledwie paru treningach. Wstępnie pokazał, że jakiś potencjał ma.

Juergen Elitim 5 (4,39). Po pełnych dwóch godzinach gry z Hibernianem Kolumbijczyk zaczął mecz na ławce, co dziwić nie powinno. Po wejściu w niedzielę w końcowej fazie meczu zaprezentował się zdecydowanie lepiej od Urbańskiego, ale nie na tyle, by odmienić losy meczu. Oddał jeden zablokowany strzał, raz ładnie wyprowadził piłkę, zagrał dwa dobre dłuższe podania i raz piłkę stracił. Na więcej widocznie w Krakowie nie było go stać.

Wahan Biczachczjan i Jean Pierre Nsame grali zbyt krótko, by ich oceniać, Kameruńczyk szybko zakończył mecz z bardzo poważną kontuzją.

Najlepszym legionistą niedzielnego meczu Czytelnicy i redaktorzy zgodnie wybrali Miletę Rajovicia.

Oceny zawodników

Głosowanie zostało zakończone!

5.24 Mileta Rajović

4.67 Damian Szymański

4.5 Kacper Tobiasz

4.42 Petar Stojanović

4.39 Juergen Elitim

4.2 Arkadiusz Reca

4.17 Ermal Krasniqi

4.04 Artur Jędrzejczyk

3.98 Wojciech Urbański

3.95 Steve Kapuadi

3.86 Bartosz Kapustka

3.73 Marco Burch

3.46 Migouel Alfarela

Komentarze (22)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.