
Oceny piłkarzy Legii za mecz z Koroną – ofensywna marność
12.08.2026 22:30
(akt. 12.08.2026 22:34)
Gra zespołu 5 (5,39) - średnia ocen zawodników Legii wg Czytelników Legia.Net).Trener od początku sezonu konsekwentnie trzyma się wyjściowego zestawienia i taktyki, robiąc bardzo niewiele korekt w wyjściowym składzie, przed meczem w Kielcach dokonał tylko jednej zmiany. Nie powinno to dziwić, wszak Legia poprzednie dwa mecze wygrała. W Kielcach jednak taktyka oparta przede wszystkim na wkładaniu głównego wysiłku w obronę i szukania goli wyłącznie po dośrodkowaniach z gry lub ze stałego fragmentu dała tylko jeden punkt. Co gorsza, o ile w pierwszej połowie mecz był wyrównany i Legia prowadziła do przerwy, to po zmianie stron gospodarze byli zdecydowanie lepsi, a „Wojskowi” przez czterdzieści pięć minut nie oddali ani jednego strzału, nawet niecelnego. Niezwykle wstydliwy to bilans, świadczący o wyjątkowo marnej grze ofensywnej. Wszystkim trzem napastnikom łącznie udało się jeden strzał w całym meczu, z dobrze grających ostatnio wahadłowych tylko Vinagre od czasu do czasu potrafił nieźle dośrodkować, a środek pola był wyjątkowo mało kreatywny i skoncentrowany głównie na przeszkadzaniu w grze rywalom. Jedynym jasnym punktem Legii była defensywa, naprawdę dobrze grali obrońcy wspierani przez defensywnego pomocnika i parę wahadłowych. Korona mimo dużej przewagi oddała ledwie trzy celne strzały, a gola zdobyła po stałym fragmencie gry. Trudno powiedzieć zresztą, który piłkarz przy tym golu zawinił, ponieważ Stępiński uderzał zza zasłony swojego kolegi i żaden z legionistów nie miał szans z nim o piłkę powalczyć. Błąd został więc popełniony w ustawieniu zespołu, być może też na jakieś rozwiązania kielczan przy stałych fragmentach gry po prostu nie zwrócono uwagi w przedmeczowych przygotowaniach do tego spotkania. Jednak to z całą pewnością właśnie obrońcom należą się najwyższe noty za sobotni mecz, ze szczególnym uhonorowaniem Rafał Augustyniaka, który łatał wszystkie dziury i był często ostatnią instancją blokującą uderzenia, nawet z bliskiej odległości. Bez skutecznej i ofiarnej gry Augustyniaka Legia nie wywiozła by z Kielc nawet tego jednego punktu. A dla drużyny i sztabu szkoleniowego może będzie to sygnał, że samo bronienie wyniku przez dwie trzecie meczu nie zawsze przyniesie zwycięstwo i w przyszłości przydałoby się więcej gry w piłkę, zamiast ciągłego biegania za nią podczas rozgrywania przez rywala. No i oczywiście do wygrywania trzeba jednak w ofensywie wymyślić coś więcej niż same wysokie dośrodkowania, bo jednym celnym strzałem w meczu wygrać ciężko.
Otto Hindrich 6 (6,85 - ocena Czytelników). Obronił dwa strzały, jeden z nich był nieco trudniejszy, raz uratowała go poprzeczka, przy straconym golu niewiele mógł zrobić. Dwa razy dobrze wyszedł na przedpole w polu karnym i nie pozwolił, by napastnik doszedł do długiego podania, pewnie złapał też jedno dośrodkowanie. Nogami grał nieco lepiej niż w poprzednim meczu, bo długie podania miały odpowiednią moc, ale dokładności w nich wciąż trochę brakowało. Generalnie mało miał pracy, bo dobrze grali obrońcy. Ocena wyjściowa.
Kamil Piątkowski 7 (6,37). Gra w defensywie dobra, choć w doliczonym czasie gry przewrócił się i rywal miał prawie otwartą drogę do bramki, na szczęście w sobotę Augustyniak łatał wszystkie dziury. Dominował w powietrzu wygrywając wszystkie starcia, nie tracił też piłek na własnej połowie. Włączał się do ofensywy jak zwykle często, ale tym razem nie udało mu się ani razu wypuścić Wszołka podaniem na wolne pole, jak to robił w poprzednich spotkaniach. Ważna dla końcowego wyniku była asysta, jego jedyne w tym meczu dobre dośrodkowanie na gola zamienił Zjawiński. Dobry mecz Piątkowskiego, jednego z najlepszych legionistów w sobotnim meczu.
Rafał Augustyniak 8 (6,44). Skała, ostoja, ostatnia instancja, mur chiński. Kilka znakomitych kluczowych interwencji w ostatnim momencie kilka metrów przed bramką, dwa niezwykle ważne bloki w końcówce, które zadecydowały o tym, że Legia wywiozła punkt z Kielc, bardzo dobra gra w powietrzu. Do tego Augustyniak prawie w ogóle nie tracił piłek, a ogromna większość jego podań była celnych. Wygrał najwięcej pojedynków z ofensywnymi piłkarzami Korony, najwięcej razy wybijał piłkę z pola karnego w groźnych sytuacjach. Zdecydowanie najlepszy naszym zdaniem legionista w Kielcach.
Robert Deziel Junior 6 (5,70). Solidna gra w obronie, choć wyłącznie na ziemi, starcia powietrzne Amerykanin wciąż przegrywa z niepokojącą regularnością i z pewnością na ten problem zwrócą uwagę analitycy rywali w kolejnych meczach. Znów pozytywnie zaskoczył dobrym czytaniem gry i ustawianiem się w obronie, widać, że mimo młodego wieku i braku doświadczenia na seniorskim poziomie przewidywanie rozwoju akcji i koncentrację ma, jakby rozegrał już ze trzy pełne sezony. Może w Niemczech po prostu tak szkolą, pamiętamy przecież, że w podobnym wieku przychodził do Legii Maik Nawrocki i to samo pokazywał na boisku. Podobnie jak pozostali obrońcy operował piłką dokładnie i nie miał strat, w odróżnieniu od Piątkowskiego jednak na połowie rywali się nie pojawia – takie są ustalenia taktyczne i nie nam z tym polemizować, choć na pewno przydałby się ktoś do wymieniania podań z Vinagre tak, jak robi to Piątkowski z Wszołkiem. Spokojny i całkiem niezły mecz Deziela, choć nie miał tak ważnych interwencji jak Augustyniak, ani tak pięknej asysty jak Piątkowski. Korona też zresztą dużo rzadziej atakowała jego stroną, więc pracy ze wszystkich obrońców miał najmniej. O sytuacji z blokiem ręką napisano już wszystko i wiele autorytetów bardziej lub mniej istotnych się wypowiedziało. Karnego nie było, ale znamy przypadki, gdy sędzia podejmował w takich sytuacjach inną decyzję, musi Amerykanin być czujniejszy w przyszłości w takich sytuacjach.
Paweł Wszołek 4 (4,57). Wahadłowy to w połowie boczny obrońca, w połowie skrzydłowy. Do gry defensywnej Wszołka nie mamy większych zastrzeżeń, ale też i Korona bardzo rzadko budowała atak przy linii bocznej. Częściej były to długie podania do Fassbendera i to Piątkowski musiał toczyć pojedynki z Niemcem, więc Wszołek głównie się w defensywie przesuwał, wygrał ledwie jeden pojedynek z rywalem i przechwycił dwie piłki. W ataku były reprezentant Polski praktycznie nie istniał, raz tylko dośrodkował w pole karne, w dodatku niedokładnie. Przez cały mecz Wszołek nie był w stanie znaleźć sobie wolnego miejsca za plecami rywala, ani też jakąś akcją z piłką lub ruchem bez piłki stworzyć sobie okazji na podanie w pole karne. Kompletne wyłącznie Wszołka przez kielczan spowodowało, że Legia w ataku, zwłaszcza po przerwie, nie była w stanie stworzyć sobie prawie żadnej dogodnej okazji. Słabszy mecz Wszołka i sygnał dla sztabu szkoleniowego, by nie opierać jednak całej gry ofensywnej wyłącznie na dośrodkowaniach od wahadłowych.
Damian Szymański 4 (4,45). Obowiązki Szymańskiego są nieco inne niż pozostałych pomocników, gra on najbliżej obrońców i jego zadaniem jest wchodzenie w linię obrony, łatanie powstałych luk i wyprowadzanie piłki podaniem spod linii obrony do piłkarzy środka pola. Nie oczekujmy więc od niego, by pojawiał się w pobliżu bramki przeciwnika, zwłaszcza że gdy do przodu idzie Piątkowski, to najczęściej właśnie Szymański zostaje z tyłu asekurując opuszczoną przez „Pionę” strefę. Jeśli chodzi o grę defensywną, to Szymański prezentował się jednak raz lepiej, raz gorzej. Raziła w drugiej połowie tendencja do ustawiania się od złej strony do rywala przy podaniu, kilka razy kielczanie dzięki temu zabierali się z piłką zostawiając za sobą bezradnego Szymańskiego, zdarzały się też pojedyncze przypadki zbyt biernego przesuwania się przed polem karnym, bez doskoku i z dala od rywala, co ułatwiało możliwość oddania strzału z dystansu lub zagrania prostopadłego podania. W pierwszej połowie Szymański wyprowadzał piłkę całkiem dobrze, w drugiej niestety już nie. W końcówce kilka jego strat przy wyprowadzaniu piłki mogło skończyć się groźna akcją gospodarzy, gdyby nie te straty dostałby pewnie ocenę o punkt wyższą.
Bartosz Kapustka 4 (4,56). Nie jest to naszym zdaniem dobry pomysł, by nominalne „ósemki” były głównie od zbierania odbitych piłek i przesuwania się w obronie. Marnuje się możliwości ofensywne piłkarzy środka pola, które przecież jakieś tam są. Kapustka wielokrotnie przecież pokazywał w Legii, że pod polem karnym potrafi sobie poradzić, a i w meczu z Zagłębiem było to w paru momentach widać. Niestety kapitan Legii w sobotę tylko zbierał albo przechwytywał piłki w środku pola i wygrywał starcia w obronie. Było to jedyne, co mu w Kielcach wychodziło. Jeśli podawał do przodu, to często niecelnie, brakowało współpracy w wahadłowymi, nie mówiąc już o rozgrywaniu piłki z napastnikami. Występ podobny do Szymańskiego i taka sama nota.
Wojciech Urbański 4 (4,37). Urbański częściej niż Kapustka próbował włączać się do ofensywy, niewiele jednak z tego wynikało, głównie ze względu na dużą liczbę strat. Młody legionista nieco dokładniej za to podawał, w tym również do przodu, jedno prostopadłe podanie w pierwszej połowie było naprawdę dobre. Po jedynym swoim odbiorze piłki Urbański próbował nawet lobować bramkarza, fantazji w tym było dużo, jakości dużo mniej. O ile w piłkę młodzieżowiec grał nieco lepiej od swoich kolegów ze środku pola, to bronił zdecydowanie gorzej, wspomniany odbiór był jedynym wygranym pojedynkiem w defensywie w całym meczu. Druga połowa była zresztą w ogóle bardzo słaba w wykonaniu Urbańskiego, dlatego też trener słusznie zdjął go z boiska.
Ruben Vinagre 6 (5,37). Bardzo duża aktywność w pierwszej połowie, jego dośrodkowania były poza wrzutką Piątkowskiego przy golu jedynym sposobem na stworzenie zagrożenia pod bramką gospodarzy. W drugiej połowie Portugalczyk, podobnie jak cały zespół, aż do wyrównującego gola skupiony był na grze obronnej. A że mogło to wyglądać inaczej pokazała końcówka meczu, gdy to znów Vinagre dobrymi akcjami kończonymi wrzutkami próbował stworzyć kolegom okazje na zmianę wyniku. Niestety, portugalski wahadłowy był znów w tym meczu w ofensywie osamotniony, tradycyjnie nikt nie współpracował z nim po lewej stronie, sam dryblingiem musiał sobie wywalczać pozycję do dośrodkowań. Do gry w defensywie większych zastrzeżeń nie mamy, zwłaszcza w drugiej połowie Vinagre radził sobie dobrze. Jedyny piłkarz poza obrońcami, który zagrał w Kielcach cały mecz na niezłym poziomie.
Łukasz Zjawiński 6 (6,91). Autor jedynego celnego strzału Legii w całym meczu, w dodatku było to uderzenie znakomite, bramkarz nie miał nic do powiedzenia po mocnym i precyzyjnym uderzeniu głową, to drugi gol zdobyty w podobny sposób. Strzelenie gola zawsze rozlicza pozytywnie napastnika z jego występu, bo przecież od tego jest na boisku. Poza tym golem jednak Zjawiński wiele dobrej gry w piłkę nie pokazał, był to jego jedyny strzał w ogóle. Raz po dośrodkowaniu zgrał piłkę do Adamskiego choć chyba powinien sam uderzać. W pierwszej połowie miał duże problemy z utrzymywaniem się przy piłce tyłem do bramki, w drugiej było z tym lepiej, po faulu na nim żółtą kartkę dostał Jakubczyk. Ledwie sześć podań celnych przez ponad godzinę gry świadczy o tym, że niewielki był jego udział w budowaniu akcji. Biorąc pod uwagę, że był lepszym z pary napastników, trochę szkkoda, że to on opuścił boisko. Występ w sumie mocno przeciętny, ale gol naprawdę ładny, na wagę jednego punktu.
Rafał Adamski 4 (5,35). Po raz pierwszy wyszedł w podstawowym składzie i pokazał, że do dobrej formy mu jednak po urazach trochę brakuje. W pierwszej połowie trzy razy dochodził do strzału głową, ale ani razu w bramkę nie trafił, a przynajmniej raz powinien. Z utrzymywaniem się przy piłce podobnie jak w przypadku Zjawińskiego było różnie, próby dryblingów w ogóle mu nie wychodziły. Po jednym z nich dostał żółtą kartkę, a są sędziowie, którzy by i drugą żółtą parę minut później też mu pokazali. Najwięcej pojedynków Adamski wygrał w obronie, co może podobać się sztabowi szkoleniowemu. Napastnik jest jednak od strzelania goli i wypracowywania sytuacji kolegom, w tych aspektach Adamski wypadł w sobotę po prostu słabo. Osiem celnych podań na mecz to też kiepska statystyka. Po zmianie stron nie stwarzał kompletnie żadnego zagrożenia pod bramką Korony.
Mileta Rajović 4 (3,96). Po raz pierwszy Duńczyk w tym sezonie wszedł z ławki i swoim występem na pewno nie dał argumentów, by wrócić do podstawowego składu. Raz przy piłce się utrzymał, cztery razy celnie podał piłkę, raz przydał się we własnym polu karnym wybijając piłkę przy stałym fragmencie gry, raz też faulował przeciwnika niedaleko od pola karnego. Słaba to była zmiana.
Jakub Żewłakow 5 (5,21). Trochę ożywienia wprowadził, raz dobrze dośrodkował w pole karne, parę razy przy piłce się też utrzymał. Szkoda, że nie grał bliżej lewej strony, jak poprzednio, bo tydzień temu dobrze wyglądała jego współpraca z Vinagre i warto by częściej ustawiać obu tych zawodników koło siebie. Występ mocno przeciętny, nieco lepszy niż Urbańskiego, za którego wszedł.
Henrique Arreiol i Arkadiusz Reca grali zbyt krótko, by ich oceniać.
Najlepszym legionistą meczu Czytelnicy wybrali Łukasza Zjawińskiego, a redaktorzy Rafała Augustyniaka.
Oceny zawodników

Aleksandar Vuković zwolniony z Widzewa Łódź po słabym starcie sezonu

Deco potwierdza plany przedłużenia kontraktu Raphinhi i nie kryje...

Raków Częstochowa stawia na stabilizację. Świerczewski określa priorytety...

Real Madryt nie odpuszcza. Zubimendi może opuścić Arsenal już w styczniu

Vinicius Jr. zarabia w Realu Madryt tyle co Mbappé. 48 milionów euro...

Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.