
Oceny piłkarzy Legii za mecz z Koroną: Rozczarowujący początek
04.02.2026 11:30
(akt. 04.02.2026 11:36)
Gra zespołu 4 (3,13 - średnia ocen zawodników Legii wg Czytelników Legia.Net) - Legia Marka Papszuna nie różni się na razie zbyt wiele od Legii Edwardo Iordanescu. Ataki pozycyjne są tworzone nieco szybciej, a wymienność pozycji przebiega płynniej. Czego jednak brakowało w przegranym spotkaniu z Koroną to konsekwencja. Gdy nie udawało się pójść z akcją oskrzydlającą zaledwie jeden, maksymalnie dwóch zawodników szło do ataku środkiem. Legioniści mieli dwa rzuty karne, ale z gry większego zagrożenia pod bramką Korony nie stworzyli. Niestety wróciły też stare demony w grze obronnej, ba one nigdzie nie uciekły. Legia cały czas ma problemy ze stałymi fragmentami gry i błędami indywidualnymi, które zwykle są tragiczne w skutkach.
Kacper Tobiasz 4 (2,95 - ocena Czytelników) – Nie zawalił meczu, ale też go nie wybronił. Przy pierwszym golu Mariusza Stępińskiego nie miał większych szans na skuteczną interwencję – błąd popełniła linia obrony z Arturem Jędrzejczykiem na czele. Przy drugim golu i uderzeniu z bliskiej odległości mógł zachować się lepiej i zdecydowanie wyjść do piłki, ale wcześniej ta futbolówka przeszła przez całe pole karne i minęła czterech legionistów, pogubił się Arkadiusz Reca. Popełniał błędy przy wznawianiu gry, co skutkowało niecelnymi wybiciami i oddawaniem inicjatywy rywalom, choć warto wspomnieć, że jeden z wykopów skutkował tym, że sam przed bramkarzem pojawił się Reca i wywalczył rzut karny. W całym spotkaniu Korona oddała zaledwie trzy celne strzały, z czego dwa zakończyły się golami. Ten jeden sprokurował do spółki z Rafałem Augustyniakiem – wybiegł przed pole karne do piłki, ale to Antonin wygrał ten pojedynek, „August” się potknął i piłkarz gości miał otwartą drogę do bramki, ale „Tobi” naprawił swój błąd.
Artur Jędrzejczyk 3 (3,28) - Wyszedł na mecz z Koroną jako kapitan, tak samo jak na początku sezonu w Kielcach. Grał jako środkowy stoper w trójce obrońców, ale formacja podczas tego spotkania była płynna. Popełniał błędy w ustawianiu się przy kontrach Korony. Przy pierwszym golu Stępińskiego zgubił krycie i nie kontrolował przestrzeni za plecami. Napastnik gości z tego skorzystał i wyprowadził zespół na prowadzenie. W pierwszej połowie miał sytuację pod bramką rywala, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, ale jego strzał głową został obroniony. Mimo ogromnego doświadczenia Artura można mieć uwagi co do chwilowego braku koncentracji i niestabilnego zarządzania defensywą Legii. Czasem gubił pozycję, a rozprowadzanie akcji w jego wykonaniu skupiało się na bezpiecznych podaniach w poprzek boiska. Grał do 83. minuty, po czym zmienił go Patryk Kun.
Radovan Pankov 4 (3,86) - Podobnie jak Artur Jędrzejczyk popełniał błędy – wynikały one często z braku odpowiedniego poziomu agresji i zdecydowania. Widać było brak kontroli przy kontratakach Korony. Przy pierwszym golu mógł zachować się lepiej, ale wyglądało to, jakby nie wiedział co ma zrobić – czy skupić się na kryciu czy na zakładaniu pułapki ofsajdowej. Przy dośrodkowaniach zostawiał zbyt dużo miejsca w polu karnym. Zaliczył również sporo udanych powrotów i efektownych wślizgów, jednak te wynikały często z błędnego ustawienia i obliczenia ruchu piłki lub rywala przez Serba. W drugiej połowie był blisko Konrada Matuszewskiego, ale pozwolił mu na oddanie dwóch strzałów – w słupek i poprzeczkę. Nie sprawił, że linia obrony wyglądała stabilnie i przede wszystkim lepiej niż na jesieni. Był skuteczny w pojedynkach z rywalami – wygrał 8 na 9. Miał 9 utraconych posiadań piłki w tym 5 na własnej połowie, ale też 19 odbiorów.
Kamil Piątkowski 4 (3,33) - To był specyficzny mecz dla Kamila. Spotkanie zaczął w formacji obronnej, ale w drugiej fazie meczu przesunął się niemalże na skrzydło. Grał poprawnie, ale nic więcej. Nie wyróżniał się pozytywnie w budowaniu gry od tyłu, a w defensywie popełniał błędy pozycyjne, szczególnie przy kontrach. Gdy grał jako ofensywny zawodnik rzadko wracał po stratach, co napędziło groźne akcje gości. Mimo słabych reakcji na zagrożenia nie był najsłabszym ogniwem i zawinił najmniej przy bramkach Stępińskiego. Wygrał 4 z 8 pojedynków z rywalami, 7 razy tracił posiadanie piłki w tym 3 razy na własnej połowie, miał 13 odbiorów.
Juergen Elitim 5 (3,99) - Po meczu był bardzo szczery w wywiadach, mówiąc o "déjà vu" przy pierwszym golu i frustracji brakiem zmian w grze Legii. Starał się być cały czas pod grą, miał aż 104 kontakty z piłką. Starał się napędzać akcje, ale brakowało mu konkretów i precyzji. Kluczowym aspektem był brak przełamywania pressingu rywali i zbyt chaotyczna gra. Gdyby to choć w małym stopniu był taki występ jak z Hibernian, gdzie po stracie potrafił się podnieść i powalczyć, Legia miałaby swój katalizator akcji ofensywnych, co odciążyłoby Kapustkę. Był jednym z aktywniejszych w środku pola, ale podania za plecy obrońców były rzadkością i brakowało progresywności w dryblingu. Na korzyść Kolumbijczyka działa wywalczona jedenastka. To był jedno z zaledwie dwóch udanych wejść w pole karne lub jego okolice, ale sprytnie dał się sfaulować Gustaffsonowi. Fajnie też się zachował podając do Recy, gdy był na spalonym i posyłając piłkę na głowę Rajovicia, ale ten główkował za lekko by zaskoczyć bramkarza. Solidny, ale daleki od lidera środka pola. Wygrał 9 na 19 pojedynków z rywalami, miał 10 utraconych posiadań piłki, ale też 9 odbiorów w tym 6 na połowie przeciwnika.
Bartosz Kapustka 6 (3,88) - Był jednym z jaśniejszych punktów Legii. Wziął na siebie odpowiedzialność i pewnie wykorzystał drugiego karnego. Ogólnie był najaktywniejszy w ofensywie. Miał kilka groźnych akcji, natomiast nie tworzył ich taśmowo. Nie brakowało też dryblingów i strzałów, choć zabrakło skuteczności kolegów. Kapi odnajdywał się w polu karnym i jego okolicach, choć za rzadko podawał w pole karne. Potrafił zastawić się i wyłożyć piłkę do Rajovica czy samemu próbować szczęścia. Ostatecznie jednak kielecki mur radził sobie z nim dobrze. Nie można mieć do Kapustki większych pretensji szczególnie, że poza wymienionymi aspektami spełniał się także w roli metronomu każdej akcji, choć zbyt często grał do boku lub do tyłu. Na pewno był jedną z jaśniejszych postaci w zespole, mimo porażki dał impuls drużynie. Nieźle grał pressingiem, miał 7 odbiorów w tym 4 na połowie przeciwnika. Zmieniony w 90. minucie przez Antonio Colaka
Arkadiusz Reca 3 (3,32) - Grał na lewym wahadle i starał się wnosić jakość w ataku, ale defensywa Legii była dziurawa także z jego strony. Przy golach Korony nie pomógł – przy pierwszym złamał linię spalonego, a przy drugim nie upilnował Stępińskiego. Zawodziła koncentracja, miał też trudności ze zrozumieniem się z Pankovem. Były dwa momenty, w których dobrze rozumiał grę na jeden kontakt na małej przestrzeni w wykonaniu Legii. Raz był na minimalnym spalonym przy wychodzeniu na czystą pozycję, a za drugim uprzedził Xaviera Dziekońskiego i dał się sfaulować w polu karnym. Poza tymi dwoma przebłyskami brakowało celności w dośrodkowaniach, a jego podania były zbyt sygnalizowane. Był aktywny, widać było zaangażowanie, miał 104 kontakty z piłką – tyle co Elitim, ale wygrał tylko 12 z 28 pojedynków z rywalami i aż 23 razy tracił posiadanie piłki w tym 5 razy na własnej połowie.
Petar Stojanović 3 (2,69) - Dostał szansę, którą stworzyła mu kontuzja Pawła Wszołka, zagrał na prawym wahadle, ale za wiele nie pokazał. Słoweniec schodził już w 56. minucie zmieniony przez Augustyniaka. W defensywie nie ustrzegł się błędów przy kontrach, podobnie zresztą jak reszta formacji obronnej. Niestety w ataku brakowało konkretów. Zdołał oddać jeden rozpaczliwy i kompletnie niecelny strzał. Raz dobrze podał w pole karne do Rajovicia, ale ten nie zdołał oddać strzału. Był to jeden z dwóch razy gdy posłał piłkę w pole karne. Widać było złe przygotowanie do meczu: wychodząc do przodu zapominał o asekuracji i zadaniach defensywnych. Postawienie w jego roli Kamila Piątkowskiego, jest podsumowaniem gry byłego gracza Empoli. Kiepski występ, bez składu i ładu. Wygrał 8 z 14 pojedynków z rywalami, dziesięć razy tracił posiadanie piłki, w tym 4 razy na własnej połowie.
Wahan Biczachczjan 3 (2,88) - Frustrujący występ w ofensywie. Dwukrotnie posłał dobre otwierające podania, których nie wykorzystali jego koledzy, a on sam mógł co najmniej dwa razy spróbować szczęścia ze skraju pola karnego – raz nie wykorzystał świetnego zachowania Rajovicia. Niestety brakowało decyzyjności i odwagi, a każda z tych dogodnych sytuacji była marnowana przez nieudane próby dryblingu. Nie pracował też za dużo w defensywie i rzadko rzucał się do powrotów po stracie. W ofensywie tworzył pozytywny chaos i kreował tym samym akcje Wojskowym – ale tylko do pewnego momentu. Im dłużej trwał mecz, tym rzadziej nabierał obrońców. Miał 49 kontaktów z piłką, ale tylko 23 udane. Wygrał tylko 9 z 22 pojedynków z rywalami, miał 14 utraconych posiadań piłki w tym 6 na własnej połowie.
Kacper Urbański 3 (3,15) – Miał niezły początek, kilka razy poradził sobie w tłumie i grze kombinacyjnej, ale po kwadransie zniknął. Wyglądało to tak, jakby dostał ze dwa razy po nogach i przeszła mu ochota do gry. Podczas obozu przygotowawczego prezentował się najlepiej ze wszystkich, ale na zmrożonej murawie w meczu o stawkę kompletnie zawiódł. Dreptał po boisku i był jednym z najsłabszych. Nie dziwimy się zmianie w przerwie meczu. Miał 34 kontakty z piłką w tym 18 udanych. Wygrał tylko 4 z 12 pojedynków z rywalami, 12 razy tracił posiadanie piłki, 3 razy zagrywał w pole karne, ale tylko raz piłka dotarła do adresata.
Mileta Rajović 2 (2,09) - „Dobry napastnik to taki, który strzela bramki”- mówi stare piłkarskie porzekadło piłkarskie. Niestety mimo wysiłku Milety w grę kombinacyjną, dużo większe zaangażowanie w techniczne aspekty konstruowania ataków i niezłą grę w pojedynkach fizycznych, nad Rajovicem dalej zbierają się ciemne chmury. Duński napastnik mógł czterokrotnie umieścić piłkę w siatce, ale za każdym razem lepszy okazywał się Dziekoński. Zmarnował rzut karny oraz dobitkę – obie rzeczy wykonał bardzo źle. Poza tym raz strzelał z ostrego kąta i bramkarz odbił piłkę oraz uderzał głową, ale zbyt lekko by zaskoczyć golkipera. W całym meczu wygrał zaledwie 12 z 32 pojedynków z rywalami, 16 razy tracił posiadanie piłki w tym 5 razy na własnej połowie.
Ermal Krasniqi 5 (2,94) - Pojawił się na boisku w drugiej połowie zmieniając w przerwie Urbańskiego, ale nie odmienił obrazu gry. Chociaż zaprezentował się o wiele lepiej od Kacpra. Podobnie jak Biczachczjan nie potrafił jednak podjąć decyzji o strzale. Na plus natomiast można zaliczyć jego kontrolę nad piłką i umiejętność wypatrywania kolegów. Szczególnie dobrze układała się jego współpraca z Jakubem Żewłakowem. To po jego podaniu faulowany był Juergen Elitim. Wygrał 13 z 21 pojedynków, podawał z 75 procentową skutecznością.
Rafał Augustyniak 2 (2,41) - Wszedł na w 56. minucie za Stojanovicia i łączył pozycję wysuniętego obrońcy z pomocnikiem defensywnym. Zamiast uspokoić grę, kompletnie ją rozbił. Już od pierwszych minut wyglądał na zagubionego – mnożył proste błędy, gubił koncentrację i przegrywał pojedynki. Jego niepewność przy rozegraniu oraz fatalne długie podania tylko potęgowały chaos. Zamiast dać drużynie stabilizację, jego zmiana przyniosła nerwowość i realne zagrożenie pod własną bramką. To był bardzo nieudany występ z ławki, który wyraźnie obniżył jakość gry zespołu. Wygrał 1 z 9 pojedynków, 4 razy tracił posiadanie piłki w tym raz we własnym polu karnym wsadzając na minę bramkarza.
Patryk Kun, Jakub Żewłakow i Antonio Colak grali za krótko by ich ocenić.
Patryk Kun, Jakub Żewłakow i Antonio Colak grali za krótko by ich ocenić.
Najlepszym piłkarzem meczu redaktorzy wybrali Bartosza Kapustkę, zaś Czytelnicy wskazali na Juergena Elitima.






Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.