Oceny piłkarzy

Oceny piłkarzy Legii za mecz z Motorem - Mecz tysiąca błędów

Redaktor Karol Tyniec

Karol Tyniec

Źródło: Legia.Net

03.09.2026 16:00

(akt. 04.09.2026 10:38)

Legia Warszawa w dość kompromitującym stylu przegrała 0:3 z Motorem Lublin w meczu 1/32 finału Pucharu Polski. Redakcja, jak zwykle, oceniła piłkarzy Legii w skali 1–10, gdzie 1 oznacza sugestię zmiany profesji, 5 to ocena wyjściowa, a 10 – występ idealny, w którym wychodziło wszystko. W identycznej skali legionistów oceniliście Wy. Wasze oceny znajdują się w nawiasach oraz na grafice poniżej. Piłkarze grający krócej niż kwadrans podstawowego czasu gry nie byli oceniani.

Ocena zespołu 3 (2,91) - średnia ocen zawodników Legii wg Czytelników Legia.Net) - Dla Legii wtorkowy mecz z Motorem nie ułożył się najlepiej już od samego początku. W drugiej minucie Robert Deziel Jr. niedokładnie przyjął piłkę, która została wyłuskana przez Fábio Ronaldo. Ten zagrał ją do niepilnowanego przez obrońców przed polem karnym Karola Czubaka, który wykończył akcję podarowaną przez Legię. W tej sytuacji nie można winić tylko Deziela. Piątkowski i Augustyniak również mieli swój udział przy tym golu – zostawiając tak dużo przestrzeni, stworzyli rywalowi autostradę do bramki. Legia dawno w grze obronnej nie popełniła tak wielu błędów. W kolejnych minutach to dalej Motor utrzymywał inicjatywę i w pewnych momentach narzucał pressing, który spychał stołeczną drużynę do głębokiej defensywy. Gdy piłkarze Marka Papszuna byli przy piłce, najczęściej nic z tego nie wynikało, ponieważ żółto-niebiescy skutecznie neutralizowali akcje kierowane na boki boiska, a w grze środkiem stołeczna drużyna była bezradna. Jedynym wyróżniającym się piłkarzem, który próbował kreować akcje, był Wojciech Urbański oraz w mniejszym stopniu Bartosz Kapustka jednak nie byli oni w stanie stworzyć realnego zagrożenia. Pod koniec pierwszej połowy legioniści ponownie otworzyli dla Motoru autostradę – tym razem na lewej stronie boiska. Ruben Vinagre stracił piłkę, którą przejął Kamil Luberecki i odegrał do będącego w pobliżu Ronaldo. 25-letni Portugalczyk przebiegł całą połowę stołecznej drużyny, wszedł bez żadnych problemów w pole karne i pokonał Otto Hindricha. Legia straciła drugą bramkę po błędzie indywidualnym i nieupilnowaniu piłkarza.

W drugiej połowie Motor z racji korzystnego wyniku cofnął się do obrony i oddał inicjatywę Legii, jednak ta niewiele potrafiła z tym zrobić. W 52. minucie piłkarze Motoru po stracie Rafała Adamskiego przejęli piłkę i poszli z kontrą, po której wywalczyli rzut rożny. Z początku stały fragment gry nie przyniósł oczekiwanych korzyści, jednak po drugiej wrzutce w szykach obronnych Legii doszło do ogromnego zamieszania, które wykorzystał Karol Czubak i zdobył trzecią bramkę. Ta jednak niesłusznie nie została uznana przez sędziego, który uznał, że Czubak faulował bramkarza. Kolejne minuty nie przynosiły zmiany: Legia opierała się na dośrodkowaniach w pole karne nieprzynoszących większych korzyści, a w grze środkiem boiska dominował marazm. Zmiany nie zmieniły obrazu gry, a czasem wręcz go pogarszały, co pokazała postawa Arkadiusza Recy. Jedynym promyczkiem nadziei było wejście Mateusza Szczepaniaka. Wychowanek legijnej akademii ponownie potwierdził swoją wartość, naciskał na grę do przodu i w ciągu 7 minut gry wykreował jedną z groźniejszych sytuacji. W doliczonym czasie Legia została ukarana po kolejnej kontrze, gdzie m.in. za sprawą wspomnianego Recy Motor ponownie miał autostradę do bramki, z której skorzystał Ndiaye, ustalając wynik spotkania na 0:3.

Gra stołecznej drużyny w tym meczu była bardzo zła – Legia zagrała najgorsze spotkanie pod wodzą Marka Papszuna. Nawet w Poznaniu nie widzieliśmy tak niezdyscyplinowanej drużyny pod względem taktycznym, która popełnia masę błędów. O ile postawę stołecznego zespołu w grze obronnej możemy traktować jako jednorazowy wybryk, o tyle w kwestii pozostałych elementów trzeba bić na alarm. Gra w środku pola nie działa, a dośrodkowania, które miały być naszą siłą, stają się naszym przekleństwem, ponieważ jesteśmy zbyt przewidywalni dla rywala. Trener musi opracować nowy plan, aby to zmienić. Dyrektorzy natomiast muszą znaleźć kreatywnego  pomocnika do środka pola, ponieważ bez wzmocnień w tej części kadry trudno będzie na dłuższą metę grać o najwyższe cele.

Otto Hindrich - 3 (3,78 - ocena Czytelników) - Każdy piłkarz ma kiedyś słabszy dzień i taki ewidentnie miał Otto Hindrich we wtorkowy wieczór. Rumuński bramkarz dość szybko musiał wyjmować piłkę z siatki, bo po błędzie obrońców gola strzelił Karol Czubak. W tej sytuacji Hindrich był bez większych szans, ponieważ napastnik Motoru miał stuprocentową sytuację. Podczas następnych minut spotkania Hindrich nie miał zbytnio dużo roboty, większość strzałów piłkarzy z Lublina była niecelna. W 40. minucie, gdy bramkę po efektownym rajdzie zdobył Fabio Ronaldo, Hindrich mógł zrobić więcej, ponieważ źle wyczuł intencje strzelca. 10 minut po rozpoczęciu drugiej połowy Rumun popełnił poważny błąd - wyszedł z linii bramkowej i wraz z Augustyniakiem przegrał pojedynek z Karolem Czubakiem, który zdobył dzięki temu bramkę. Sędzia jednak uznał, że Czubak faulował „Augusta” i gola nie uznał. Przy ostatniej bramce również rumuński bramkarz był bezradny, wcześniej skompromitowali się obrońcy. Był to mocno przeciętny występ Hindricha, jednak możemy traktować go w kategoriach słabszego dnia. Rumun od początku sezonu trzymał poziom i miejmy nadzieję, że w kolejnym meczu powróci do wcześniejszej jakości.

Robert Deziel Jr. 2  (2,30) - Dawid Dobrasz z Meczyków określił Deziela mianem „tykającej bomby”, co niestety potwierdziło się we wtorkowym meczu. Już w 2. minucie Amerykanin popełnił błąd i stracił piłkę na rzecz gracza Motoru, który zagrał do zdobywcy bramki, Karola Czubaka. Ten błąd miał wpływ na dalszą grę Amerykanina, ponieważ jego kolejne zagrania były często niedokładne i zbyt zachowawcze, co spowalniało grę Legii. W 40. minucie Deziel miał swój udział przy stracie gola, ponieważ to po stronie, za którą odpowiadał wraz z Vinagre, żółto-niebiescy przeprowadzili akcję zakończoną bramką na 2:0. Z dość niezrozumiałych powodów Marek Papszun postanowił nie ściągać go po pierwszej połowie i pozwolił kontynuować mu grę aż do 83. minuty. W tym czasie gra amerykańskiego obrońcy była dokładniejsza w aspekcie organizacji i liczby strat, jednak mimo to był on najsłabszym punktem obrony Legii. Dla Deziela wtorkowe spotkanie było najsłabszym od czasu jego debiutu w Legii.

Rafał Augustyniak 2 (2,53) - 30-latek mimo krytycznych głosów zanotował bardzo dobre wejście w sezon. Jego występy w pierwszych pięciu spotkaniach ocierały się o doskonałość. W meczu z Piastem, poza niefortunną sytuacją z samobójczą bramką, również zagrał dobrze. Niestety „August” po spotkaniu ze Śląskiem, gdzie nie poszło mu najlepiej, zanotował bardzo słaby mecz. Już przy straconym golu w 2. minucie mógł zachować się lepiej, ponieważ niedostatecznie upilnował Czubaka. 16 minut później po jego stracie przed polem karnym napastnik Motoru miał kolejną sytuację, którą mógł zamienić na bramkę. W kolejnych etapach spotkania postawa „Augusta” się nie zmieniła – grał bardzo elektrycznie i podobnie jak Deziel był niedokładny. Przy trzecim golu zbyt łatwo dał się minąć Łęgowskiemu w środku pola. Niestety w jego wypadku okazuje się to być stałym schematem: po kilku dobrych meczach przychodzą słabsze. 

Kamil Piątkowski  3 (3,29) -  Od początku sezonu jednym z najpewniejszych punktów w kadrze Legii był Kamil Piątkowski. W meczu z Motorem dostosował się jednak poziomem do dwójki kolegów z bloku defensywnego i zagrał słabszy mecz. Już w 2. minucie obrońca Legii był spóźniony i nie upilnował zdobywcy bramki. W kolejnych akcjach zbyt często przegrywał pojedynki, co nie jest do niego podobne. Zdarzało się także, że jego zagrania były pospieszne i niedokładne. Poza tym Piątkowski, jak również dwóch pozostałych defensorów, zostawiali zbyt dużą przestrzeń dla rywala, tworząc de facto autostrady do własnej bramki. Całościowo był to występ – jak na standardy, do których przyzwyczaił nas Piątkowski – słaby. Tyczy się to zresztą całego bloku obronnego, dla którego był to najgorszy występ od kwietniowego spotkania z Lechem. W tym sezonie była to pierwsza taka sytuacja i miejmy nadzieję, że ostatnia.

Kacper Chodyna  2 (2,42) - Gra Kacpra Chodyny była wymuszona kontuzją Pawła Wszołka i był to pierwszy raz, kiedy wychowanek Zagłębia miał okazję pojawić się na boisku w tym sezonie. Poprzednią kampanię 27-latek zakończył dość obiecującym akcentem, zdobywając bramkę i grając na dobrym poziomie. Teraz jednak to się zmieniło i w grze Chodyny powróciły stare demony. Wahadłowy Legii już w 3. minucie zanotował pierwszą stratę, a przez całe spotkanie miał ich całą sporo. Został bez problemów wyłączony z gry i praktycznie nie potrafił wywalczyć sobie pozycji, by posłać dobre dośrodkowanie w pole karne. Kiedy to mu się w końcu udawało, jego dośrodkowania były neutralizowane lub niedokładne. W grze obronnej do Chodyny również można mieć zastrzeżenia – poza masą strat 27-latek wyglądał nienajlepiej w pojedynkach 1 na 1 i był dla rywali dość łatwym celem. Tym występem Chodyna potwierdził, że pozycja wahadłowego w dłuższej perspektywie nie jest dla niego i prawdopodobnie szybko w pierwszej jedenastce Legii ponownie go nie zobaczymy. Niedługo do zdrowia wraca Paweł Wszołek, a dodatkowo do Legii ma trafić Shinzuke Fukuda, więc wychowanek Zagłębia może stać się trzecim wyborem.

Damian Szymański  2 (2,57) -  Dla Damiana Szymańskiego nie był to najlepszy mecz. Rolą defensywnego pomocnika jest czyszczenie akcji i w poprzednich spotkaniach Szymański nie wyglądał pod tym względem źle. Niestety we wtorkowym spotkaniu zawiódł. Pomoc pod jego wodzą przeciekała jak szwajcarski ser. Piłkarze Motoru w pewnych momentach bez jakichkolwiek problemów rozgrywali piłkę przed polem karnym i zagrażali bramce Hindricha. Poza tym Szymański miał również problem w pojedynkach 1 na 1, z których sporą część przegrywał. Jego zmiana w 57. minucie była zrozumiała, ponieważ Legia musiała szukać kolejnej bramki, a w tym aspekcie Szymański na pewno by nie pomógł, bo nie jest to gracz o walorach ofensywnych.

Wojciech Urbański  5 (3,87)  -  Gdyby wskazać MVP tego spotkania po stronie Legii, byłby to niewątpliwie Wojciech Urbański. 21-latek po słabszym wejściu w sezon dostał szansę w spotkaniu ze Śląskiem gdzie pokazał się z dobrej strony. Dzięki temu w meczu z Motorem wrócił do pierwszego składu i  zanotował obiecujący występ. Od pierwszych minut Urbański był najaktywniejszym piłkarzem w ofensywie: starał się kreować akcje i wchodził w dryblingi. W grze obronnej również można powiedzieć o nim wiele dobrego – zanotował kilka przechwytów i często czyścił akcje Motoru. Jedyne, do czego można się przyczepić w jego grze, to sporadyczne podejmowanie złych decyzji. Te braki są jednak efektem braku ogrania „Urbiego” na seniorskim poziomie. Marek Papszun jest pierwszym trenerem, który dał mu realną szansę na regularną grę.

Bartosz Kapustka 4 (2,82) - Bardzo niejednoznaczny występ w wykonaniu kapitana. W grze ofensywnej notował w tym meczu dobre akcje. Najbardziej obiecująca była ta z 49. minuty kiedy „Kapi” podał do znajdującego się w polu karnym Łukasza Zjawińskiego, ten jednak nie wykorzystał nadarzającej się okazji. W grze obronnej Kapustka miał, szczególnie w pierwszej części, podobne problemy jak reszta drużyny. często przegrywał pojedynki oraz notował nadmiarową liczbę strat. W drugiej połowie trzeba mu oddać, że poprawił się w tych aspektach, co w połączeniu z niezłą grą ofensywną wnosiło pewną wartość do gry w środku pola Legii. 

Ruben Vinagre 3 (3,29)  - Dla portugalskiego wahadłowego wtorkowy mecz był bardzo przeciętny. W tercji ofensywnej był przez większość czasu niewidoczny. Poza jedną lub dwoma sytuacjami nie udało mu się stworzyć realnego zagrożenia pod bramką Motoru. Większość tworzonych przez niego akcji była neutralizowana w zarodku lub niedokładna. W grze obronnej po dość dobrych pierwszych meczach w nowym sezonie teraz wróciły stare demony. Vinagre był bardzo niedokładny, strona, za którą odpowiadał, przeciekała i to po jego stracie rozpoczęła się akcja, która dała Motorowi drugą bramkę. Portugalczyk wtorkowego wieczoru dobrze wspomniać nie będzie, bo zagrał najsłabszy mecz w obecnym sezonie

Rafał Adamski  3 (3,03) - W ostatnich tygodniach Rafał Adamski mocno przeplata dobre występy ze słabymi i niestety wczoraj trafił mu się ten drugi. Bezpośrednio nie stworzył poważnego zagrożenia pod bramką rywala, jednak uczciwie trzeba przyznać, że nie stworzono mu do tego wielu okazji. Sam również nie potrafił sobie ani kolegom takowych wykreować, do czego przyzwyczaił nas w poprzednich spotkaniach. Jego gra, gdy schodził do środka pola, była bardzo niechlujna i notował bardzo dużo strat. Po jednej z nich w 53. minucie rozpoczęła się akcja Motoru, której efektem był nieuznany gol Czubaka. 4 minuty później Adamski zszedł już z boiska i na pewno nie będzie dobrze wspominał tego występu.

Łukasz Zjawiński 3 (3,1)  - W wykonaniu „Zjawki” pucharowy występ był dość niejednoznaczny i trudno go dobrze ocenić. W grze w polu karnym napastnik stołecznej drużyny wyglądał nieźle – szczególnie gdy musiał grać tyłem do bramki, to bardzo dobrze rozgrywał piłkę. Z sytuacji bramkowych trudno go ocenić, ponieważ nie zostało mu ich za wiele wykreowanych, a te, które miał, zmarnował. W przeciwieństwie do Adamskiego, Zjawiński jest napastnikiem, na którego trzeba pracować, a gdy zespół nie kreuje mu sytuacji, poza rozgrywaniem trudno wymagać od takiego napastnika więcej. Przegrywał regularnie starcia z Bartoszem Bereszyńskim. 

Michal Sevcík 2 (2,84) - W poprzednich występach czeski pomocnik pokazywał się ze słabej strony i tak samo było we wtorek. Jego wejście w 67. minucie za Damiana Szymańskiego miało ożywić grę Legii w ofensywie i dać nowy impuls, tak się jednak nie stało. Czech wpasował się swoim poziomem do reszty kolegów. Nie notował nadzwyczajnych zagrań ofensywnych, grał bezpiecznie i na jeden kontakt. Podsumowując: przez ponad 25 minut trudno szukać aspektów, za które można by było wyróżnić Czecha. Sevcík po dobrym spotkaniu z Radomiakiem na razie notuje słaby mecz za słabym. Może to być efektem braku okresu przygotowawczego i czech potrzebuje czasu na wejście do drużyny Papszuna, bo patrząc na to, co pokazywał w ojczyźnie, trudno odmówić mu umiejętności.

Arkadiusz Reca 2 (2,44) - Jednym z najsłabszych ogniw Legii we wtorkowym meczu był zdecydowanie Arkadiusz Reca. Były piłkarz Spezii w 67. minucie wszedł za Kacpra Chodynę i  co może wydawać się trudne - zagrał od niego jeszcze gorsze spotkanie. Grając na pozycji wahadłowego, nic nie tworzył w ofensywie i dawał się w dość łatwy sposób ogrywać graczom rywala. Reca notował również bardzo dużo niedokładnych podań i przyjęć, a jedno z nich stało się wręcz viralem w serwisie X. W 83. minucie były reprezentant Polski przeszedł na pozycję pół-prawego obrońcy po zejściu Deziela i tam również sobie nie radził. W doliczonym czasie gry dał się w dziecinny sposób ograć, a potem, biegnąc przez całą połowę, nie był w stanie zatrzymać Ndiaye.

Jan Kuchta 3 (2,54) - Ponownie przeciętny mecz w wykonaniu Jana Kuchty. Czeski napastnik wszedł na boisko w 56. minucie, zmieniając popełniającego masę błędów Rafała Adamskiego. Czech nie wniósł jednak do gry warszawskiej drużyny niczego szczególnego. Gra ofensywna na jego warcie jakoś znacząco się nie poprawiła – Kuchta przeplatał udane zagrania z nieudanymi. W grze obronnej sytuacja była lepsza w porównaniu do tego co prezenotwał Adamski. Patrząc jednak całościowo na jego postawę, widać, że krok po kroku robi postępy i należy dać mu czas na ogranie, aby wszedł na odpowiedni poziom. Ani wspomniany SevCík, ani Kuchta nie mieli normalnego okresu przygotowawczego w Legii, co może mieć wpływ na ich postawę, dlatego nie warto zbyt szybko skreślać tych ruchów.

Mateusz Szczepaniak i Mileta Rajović grali za krótko, aby ich ocenić. W przypadku tego pierwszego trzeba jednak powiedzieć, że zagrał kolejny niezły mecz i zasługuje na więcej szans. Dla Duńczyka był to ostatni występ z "eLką" na piersi w tym sezonie. 

Redaktorzy i kibice byli zgodni – najlepszym legionistą wtorkowego spotkania został wybrany Wojciech Urbańśki.

 

 

Oceny zawodników

Głosowanie zostało zakończone!

3.87 Wojciech Urbański

3.78 Otto Hindrich

3.3 Ruben Vinagre

3.29 Kamil Piątkowski

3.11 Łukasz Zjawiński

3.04 Rafał Adamski

2.84 Michal Sevcik

2.83 Bartosz Kapustka

2.58 Damian Szymański

2.54 Jan Kuchta

2.53 Rafał Augustyniak

2.44 Arkadiusz Reca

2.42 Kacper Chodyna

2.3 Robert Deziel Junior

Komentarze (9)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.