Oceny piłkarzy

Oceny piłkarzy Legii za mecz z Pogonią – przedłużenie wiosny

Redaktor Redakcja Legia.Net

Redakcja Legia.Net

Źródło: Legia.Net

28.07.2026 22:10

(akt. 28.07.2026 22:41)

W piątek Legia w pierwszym w tym sezonie meczu Ekstraklasy wygrała z Pogonią w Szczecinie 1:0. Redakcja jak zwykle oceniła piłkarzy Legii w skali 1-10, gdzie 1 oznacza sugestię zmiany profesji, 6 to ocena wyjściowa, a 10 występ idealny, gdzie wychodziło wszystko. W identycznej skali legionistów oceniliście Wy. Wasze oceny znajdują się w nawiasach oraz w grafice na dole. Piłkarze grający krócej niż kwadrans podstawowego czasu gry nie byli oceniani. Zapraszamy do lektury.

Gra zespołu 6 (5,99 - średnia ocen zawodników Legii wg Czytelników Legia.Net). Ustawienie wyjściowe uległo nieco zmianie w porównaniu z wiosną i zamiast 3-4-2-1 oglądaliśmy 3-1-4-2, często zresztą płynnie się ono zmieniało w zależności od sytuacji. A poza tym wszystko wyglądało tak, jak wiosną. Gra w defensywie? Przyzwoita, ale z paroma indywidualnymi błędami, które skutkowały groźnymi sytuacjami gospodarzy. Forma bramkarza? Znakomita, jakby nie było żadnej letniej przerwy, Hindrich był najlepszym piłkarzem na boisku. Konstruowanie akcji przez Legię? Do boku i wrzutka od wahadłowych do napastników, środkowi pomocnicy ustawieni z dala od pola karnego, brak gry środkiem, bardzo mało uderzeń z dystansu. Największe zagrożenie dla rywala? Rzecz jasna stałe fragmenty gry. Skuteczność pod bramką? Jak Rajović patałaszył wiosną, tak robił to samo w miniony piątek. Zwycięski gol w doliczonym czasie gry po wrzucie z autu? Oczywiście, proszę bardzo. Do tego zmiany dopiero w samej końcówce, w tym jedna nieoczywista, gdy na boisku pojawił się Arsenić i parę minut później trafił do siatki, wskazująca na przysłowiowy „nos” trenera. Wszystko to Marek Papszun i jego piłkarze pokazywali nam wiosną, tak samo zaczyna się runda jesienna. I trzeba być po tym meczu zadowolonym, trzy punkty na inaugurację, w dodatku zdobyte na terenie rywala, który będzie walczył o europejskie puchary, to dobry początek. Cieszy też to, że legioniści w piątek byli drużyną zdecydowanie lepszą od Pogoni, mieli o wiele więcej dogodnych sytuacji, oddali też zdecydowanie więcej strzałów. W sumie był to dokładnie taki mecz, jakiego wszyscy mogli się spodziewać, a jedynym zaskoczeniem mógł być zaskakująco solidnie sędziujący w Szczecinie Bartosz Frankowski. Nie ogląda się tegorocznego legijnego futbolu z wielką przyjemnością, ale na koniec zawsze liczą się punkty, a nie ładna dla oka gra. Dobrze będzie, jeśli Legia będzie punktować na podobnym poziomie jak wiosną, biorąc pod uwagę aktualną kadrę stołecznego zespołu.

Otto Hindrich 8 (8,47 - ocena Czytelników). Nic się nie zmieniło na szczęście po letnim urlopie. Rumuński bramkarz wciąż jest w znakomitej formie, czyste konto, pięć obronionych strzałów w tym trzy z bardzo bliska, gdy ratował drużynę po błędach obrońców, spokojne łapanie dośrodkowań, co prawda niezbyt trudnych i dobra gra nogami, choć jedno z podań w pierwszej połowie trafiło do przeciwnika. Zdecydowanie najlepszy piłkarz piątkowego meczu biorąc pod uwagę oba zespoły. Obrona strzału Jeana Pierra Nsame - klasa światowa.

Kamil Piątkowski 6 (6,80). Albo trzeba lepiej oceniać lot piłki i ją sięgnąć, albo skupić się na przeciwniku, by to on jej nie sięgnął – niestety przy strzale Nsame na początku meczu Piątkowski nie zrobił ani jednego ani drugiego i tylko znakomita parada Hindricha uratowała gości od utraty gola. W drugiej połowie popełnił jeszcze jeden błąd, gdy Ulvestad zdołał dojść w polu karnym do strzału będąc przy Piątkowskim i Szymańskim, choć chwilę wcześniej Norweg leżał przecież wraz z defensywnym pomocnikiem Legii na ziemi. Innymi słowy brakuje niekiedy byłemu reprezentantowi Polski koncentracji we własnym polu karnym i musi nad tym popracować, bo nie wszystko bramkarz będzie w stanie w przyszłości wybronić. Poza tymi dwoma błędami występ w defensywie poprawny, operowanie piłką dobre, strat i niedokładnych podań mało. Piątkowski tradycyjnie jako jedyny z obrońców pojawiał się pod polem karnym przeciwnika, wywalczył dwa stałe fragmenty gry, wspierał też Wszołka starając się wypuszczać podaniami wahadłowego na wolne pole. Przeciętny mecz Piątkowskiego, powinien po meczu dziękować bramkarzowi, że pomimo jego błędów piłka do bramki Legii nie wpadła.

Rafał Augustyniak 6 (6,10). Pierwsza połowa dobra, bez błędów w defensywie, do tego po stałym fragmencie gry trafił w poprzeczkę. Byłaby to oryginalna asysta, gdyby dobijającym w tej sytuacji nie był Mileta Rajović. Niestety po zmianie stron tego poziomu gry w obronie nie utrzymał, popełnił dwa poważne błędy przy kryciu Mukairu i podobnie jak Piątkowski dużo powinien podziękować Hindrichowi za czujność i refleks. Nieco wcześniej pochwalić go należy za dotrzymaniu kroku wciąż szybkiemu mimo wieku Grosickiemu, skrzydłowy Pogoni został dość skutecznie przez Augustyniaka wypchnięty do boku przy kontrze i nie zdołał celnie uderzyć. Do dokładności podań nie mamy zastrzeżeń, szczególnie podobało nam się znakomite dokładne długie zagranie do Żewłakowa, który jednak nie zdołał potem zakończyć akcji strzałem. Nie zapominamy też rzecz jasna o wyrzucie z autu, po którym padł gol, aż dziwne, że żadem trener przez Markiem Papszunem nie wpadł na pomysł, by tak wykorzystać moc w rękach Augustyniaka. Podobnie jak Piątkowski popełnił w Szczecinie dwa błędy we własnym polu karnym skutkujące dobrymi sytuacjami dla Pogoni, przez co nie można podnieść mu oceny powyżej wyjściowej.

Robert Deziel Jr 7 (6,90). W odróżnieniu od pozostałych obrońców żadnego błędu we własnym polu karnym nie popełnił, a przecież obrońcę rozlicza się przede wszystkim z bronienia. Mało tego, po błędzie Augustyniaka i obronie Hindricha w drugiej połowie to on uniemożliwił Mukairu dobitkę. Podobnie jak pozostali obrońcy Legii dokładnie podawał, choć to właśnie po jego stracie do spółki z Urbańskim Pogoń wyprowadziła jedyny w tym meczu szybki atak. W odróżnieniu od Piątkowskiego rzadko włączał się do ofensywy, oddał jeden strzał, po którym Legia miała rzut rożny. Zadziwiająco pewna gra, brak poważnych błędów w obronie, solidny występ i pozytywne zaskoczenie ze strony amerykańskiego dwudziestolatka, zastrzeżenia dotyczyć mogą jedynie zbyt małej skuteczności w powietrznych starciach.

Paweł Wszołek 7 (6,33). Dwa bardzo dobre dośrodkowania do Rajovicia w pierwszej połowie, przynajmniej jeden gol mógł z tego paść. Wszołek był też dość blisko gola lub asysty tuż przed przerwą, gdy zamknął akcję uderzeniem głową, nikt jednak do tej piłki nie zdołał dojść, a rywale nie pozwolili też wpaść piłce do bramki. W drugiej połowie mniej było dobrych dośrodkowań z jego strony, za to po jego świetnym zgraniu do Zjawińskiego obaj napastnicy mieli dobrą okazję na gola. Wreszcie w kluczowym momencie tuż przed końcowym gwizdkiem znakomicie zagrał do Arsenicia i Chorwat cieszył się w debiucie ze zwycięskiego gola. Żaden z legionistów nie stworzył napastnikom więcej dogodnych okazji, do tego dodać też trzeba solidną grę Wszołka w defensywie, z bronionej przez niego flanki „Portowcy” ani razu nie zagrozili legionistom. Najlepszy piłkarz Legii w polu, mógł skończyć mecz z większą liczbą asyst.

Damian Szymański 6 (5,92). W Szczecinie był typowym defensywnym pomocnikiem, gdy Legia broniła był najbliżej obrońców wchodząc niekiedy głęboko w pole karne, przy budowaniu ataku cofał się do linii obrony, zwłaszcza gdy Piątkowski wychodził do przodu. Pierwsza połowa nie była zbyt dobra w jego wykonaniu, mało było piłek przejętych, za to parę strat, po jednej z nich faulem przerwał kontrę i dość nieoczekiwanie nie dostał za to żółtej kartki. Druga część meczu zdecydowanie lepsza, zwłaszcza w defensywie. Bardzo często to Szymański odpowiadał za pierwsze podanie do przodu z linii obrony przy rozpoczynaniu akcji, zwykle grał je do najbliższego, po czym dostawał podanie zwrotne, w ten sposób „nabił” sobie statystykę podań. Najważniejsze jednak, że nie tracił przy tym piłek i szczecinianie nie mieli możliwości prowadzenia ataków środkiem. Z pewnością takie ustawienie Szymańskiego i pozostałych pomocników miało na celu zamknięcie środka i zmuszenie Pogoń do atakowania bokami. Ten pomysł trenera na mecz wszyscy pomocnicy zrealizowali rzeczywiście dobrze, niemniej my od pomocników zawsze będziemy wymagać również gry do przodu. Tej w piątek nie było, więc żaden z trójki środkowych pomocników wysokiej oceny od nas nie dostanie.

Wojciech Urbański 5 (6,03). Urbański grał wiosną najczęściej mocno przeciętnie, a zdarzały się i występy słabe, na inaugurację nowego sezonu natomiast zaprezentował się z nieco lepszej strony, ale też trudno go za ten mecz przesadnie chwalić. Dużo biegał, ale mało był pod grą, ogromną większość podań kierował do tyłu, albo na boki, nie przeprowadzał piłki z obrony do ataku, obaj napastnicy byli praktycznie bez podań ze środka pola. Być może tak widzi rolę środkowych pomocników szkoleniowiec Legii i aprobuje to, że tak rzadko pojawiają się w pobliżu pola karnego rywali, ale nam się to niespecjalnie podoba i nie będziemy tego faktu przemilczać. Od środkowych pomocników oczekujemy zdecydowanie więcej niż biegania, przesuwania się i oddawania piłki wahadłowym. W ofensywie skończyło się na jednym wywalczonym rzucie wolnym, w defensywie na paru zebranych piłkach, jednym odbiorze i żółtej kartce złapanej za faul taktyczny. Nie porwała nas niestety gra środka legijnej pomocy w piątkowym występie.

Bartosz Kapustka 5 (5,51). To samo co o Urbańskim można napisać o Kapustce. Nieco więcej miał kontaktów z piłką i celnych podań od młodzieżowca, ale też i więcej strat, do tego popełnił trzy faule, w tym jeden z boku na wysokości pola karnego. Kapustka podejmował nieliczne tylko próby grania do przodu, oddał dwa strzały, które został zablokowane, to i tak więcej niż grający obok niego Urbański, który ani razu nie uderzył w stronę bramki. W rozegraniu dawał odrobinę więcej niż Urbański, w defensywie odrobinę mniej. W sumie były to podobne występy. Napastnicy przez cały mecz pozostawali bez podań ze środka, uderzeń z dystansu też nie było, a i w defensywie obie „ósemki” więcej pomagały obrońcom ustawieniem niż wygranymi pojedynkami czy przechwyconymi w środku pola piłkami.

Ruben Vinagre 6 (6,24). Duża aktywność w ataku, często był jednak po lewej stronie osamotniony, nie miał wsparcia w Dezielu czy którymkolwiek z pomocników takiego, jak Wszołek w Piątkowskim. Trudniej mu więc było wyjść na wolną pozycję, by dośrodkować, stąd skończyło się na dwóch wywalczonych rzutach rożnych, oddał też jeden strzał, który rywal zablokował. W defensywie spisywał się całkiem dobrze, raz tylko złamał linię spalonego, potem też niezbyt pewnie zachował się pod koniec tej akcji przy wspieraniu Deziela. Największe jednak zamieszanie robiły bardzo dobrze bite przez Portugalczyka stałe fragmenty gry. Dwa dobre dośrodkowania do Augustyniaka, po pierwszym z nich Rajović trafił do siatki ręką i celny, dość zaskakujący strzał z bocznego sektora, po którym był kolejny nieuznany gol, oprócz dośrodkowań Wszołka z gry to właśnie wrzutki Vinagre ze stojącej piłki siały największe zamieszanie w pole karnym Pogoni. Całkiem niezły mecz Portugalczyka, który zgodnie z naszymi obserwacjami podczas obozu przygotowawczego może rzeczywiście być kluczowym piłkarzem Legii w tej rundzie.

Łukasz Zjawiński 5 (4,94). Bardzo słaba pierwsza połowa, powrót po latach do Ekstraklasy wyglądał wyjątkowo marnie. Nie dostawał podań, ale też i do nich nie wychodził, bardzo rzadko też utrzymywał się przy piłce. Na szczęście po zmianie stron zagrał zdecydowanie lepiej. Był blisko gola, ale Rajović będąc na spalonym wtrącił piłkę uderzoną przez Zjawińskiego do bramki. Prawdopodobnie okradł w ten sposób Polaka z gola, choć też nie mamy stuprocentowej pewności, że piłka wpadłaby do siatki. Bardzo dobrze też wyprzedził obrońcę przy zgraniu Wszołka, Cocojaru obronił jego strzał, ale dało to okazję Rajoviciowi do dobitki i nie jest winą Zjawińskiego, że Duńczyk idealnej okazji nie wykorzystał. W sumie oddał pięć strzałów i w drugiej połowie pod grą był zdecydowanie częściej niż Rajović. Słaba pierwsza połowa, całkiem niezła druga, nie z jego winy żadna bramka w drugiej połowie przy dwóch jego sytuacjach nie padła. Za cały mecz ostatecznie ocena od nas mocno przeciętna.

Mileta Rajović 2 (2,71). Podziwiamy niezłomną wiarę sztabu szkoleniowego w Duńczyka oraz konsekwencję w wystawianiu go w podstawowym składzie. Niestety, Rajović po przerwie letniej jest tym samym marnującym najprostsze sytuacje Rajoviciem z zeszłego sezonu. Jak trzeba uderzyć głową, strzela barkiem, jak trzeba wepchnąć piłkę na linii bramkowej czymkolwiek, to robi to akurat jedyną częścią ciała, którą robić tego nie wolno, jak trzeba się po prostu odsunąć i nie przeszkadzać innym przy strzale, to akurat właśnie wtedy stojąc na spalonym wpycha piłkę do bramki. A jak ma się puste pół bramki ze stojącym w środku jednym obrońcą, to akurat w niego koniecznie trzeba trafić. Przy tym przez cały mecz Duńczyk wykonuje – uwaga – trzy celne podania. Nawet biorąc pod uwagę, że środkowi pomocnicy do przodu do napastników nie grali, to i tak takie chowanie się od rozgrywania piłki zasługuje na potępienie. Niestety, samo dochodzenie do znakomitych dośrodkowań kolegów w polu karnym czy odbitych piłek nie spowoduje innego spojrzenia przez nas na – używając starodawnych podwórkowych określeń – paralityczne wyczyny Rajovicia. Gdyby nie udział przy golu, gdy przebił za siebie piłkę wyrzuconą z autu, mógł dostać nawet ocenę najniższą z możliwych, bo nie dość, że nie pomagał w konstruowaniu akcji, to jeszcze marnował wszystko, co mu koledzy stworzyli. Najlepsze zagranie Rajovicia w piątek to wybicie piłki głową po stałym fragmencie gry we własnym polu karnym. Zobaczymy, jakie pokłady cierpliwości będzie miał wobec duńskiego napastnika trener Papszun.

Jakub Żewłakow, Wahan Biczachczjan, Henrique Arreiol, Arkadiusz Reca i Zoran Arsenić grali zbyt krótko, by ich oceniać, niemniej Chorwat zasłużył na duże słowa uznania za zdobycie zwycięskiego gola w doliczonym czasie gry.

Najlepszym legionistą piątkowego meczu Czytelnicy i redaktorzy wybrali Otto Hindricha. Tym samym zostaje on również najlepszym piłkarzem lipca.

Oceny zawodników

Głosowanie zostało zakończone!

8.47 Otto Hindrich

6.9 Robert Deziel Junior

6.8 Kamil Piątkowski

6.33 Paweł Wszołek

6.24 Ruben Vinagre

6.1 Rafał Augustyniak

6.03 Wojciech Urbański

5.92 Damian Szymański

5.51 Bartosz Kapustka

4.94 Łukasz Zjawiński

2.71 Mileta Rajović

Komentarze (30)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.