Oceny piłkarzy

Oceny piłkarzy Legii za mecz z Radomiakiem – dobre pół meczu i dobra obrona

Redaktor Redakcja Legia.Net

Redakcja Legia.Net

Źródło: Legia.Net

17.03.2026 18:25

(akt. 17.03.2026 18:27)

W piątek Legia w kolejnym meczu zremisowała na wyjeździe z Radomiakiem 1:1 i nadal pozostaje w strefie spadkowej. Redakcja jak zwykle oceniła piłkarzy Legii w skali 1-10, gdzie 1 oznacza sugestię zmiany profesji, 6 to ocena wyjściowa, a 10 występ idealny, gdzie wychodziło wszystko. W identycznej skali legionistów oceniliście Wy. Wasze oceny znajdują się w nawiasach oraz w grafice na dole. Piłkarze grający krócej niż kwadrans podstawowego czasu gry nie byli oceniani. Zapraszamy do lektury.

Gra zespołu 5 (5,21) - średnia ocen zawodników Legii wg Czytelników Legia.Net). Zaczęło się od bardzo szybkiej straty bramki przez Legię po rzucie rożnym, o jego stracie zadecydował błąd indywidualny Urbańskiego w kryciu, potem Augustyniak nie był już w stanie uniemożliwić Mauridesowi dojścia do piłki. Legioniści na szczęście szybko odrobili straty w podobny sposób. Pierwsza połowa meczu w Radomiu była najlepszą, jaką Legia w tym roku rozegrała. Podania za wysoko ustawioną linię obrony Radomiaka siały duży niepokój w jego defensywie, Legia przed przerwą oddała aż pięć celnych strzałów i wydawało się, że zdobycie kolejnych goli jest kwestią czasu. Niestety w drugiej połowie legioniści przestali kreować sytuacje, było zdecydowanie mniej ruchu bez piłki, mecz się wyrównał i toczył się w sennym tempie z nielicznymi sytuacjami podbramkowymi. Po raz kolejny okazało się, że naprawdę dobre pół meczu to za mało, by zdobyć trzy punkty, a bez wygrywania Legia się w Ekstraklasie nie utrzyma. Oprócz docenienia zespołu za pierwszą połowę trzeba napisać też wspomnieć o naprawdę dobrej postawie obrońców Legii przez cały mecz – gol z początku meczu był jedynym celnym strzałem Radomiaka w całym spotkaniu. Co prawda w końcówce gospodarze obili też słupek, ale winy za to nie ponosił żaden z obrońców, a wpuszczony z ławki wahadłowy. Niestety z pozostałych piłkarzy dobry poziom przez cały mecz trzymał mniej więcej co drugi – z ataku Adamski, z pomocy Elitim, a z wahadłowych Kun. Prawie nic pozytywnego nie wnieśli też do gry rezerwowi, może poza Nsame. Ciężko jest wygrywać mecze, gdy cały zespół ze sobą dobrze nie współpracuje i trzeba liczyć na zrywy pojedynczych piłkarzy. Można więc powiedzieć, że był to nierówny mecz nierównego zespołu na nierównym boisku. Z jednej strony Legia ostatnio nie przegrywa i przypomina to grę z późnego lata, gdy dobrze broniła, ale strzelała mało goli. Z drugiej strony „Wojskowi” nie są jednak w stanie wygrywać ze słabymi przeciwnikami, a przecież przed nimi sporo spotkań z drużynami z czołówki, gdzie o punkty będzie znacznie trudniej, niż w Radomiu.

Otto Hindrich 6 (5,88 - ocena Czytelników). Za straconego gola winy nie ponosi, nie miał nawet możliwości wyjścia do piłki w tej sytuacji, bo nie przebiłby się przez własnych obrońców. A potem był bezrobotny, bo dzięki dobrej grze obrońców Radomiak nie oddał ani jednego celnego strzału, raz uratował Rumuna słupek. Raz tylko musiał piąstkować przy dośrodkowaniu, poza tym pewnie solidnie by się wynudził, gdyby koledzy nie grali do niego tak często podań. Do jakości wybić mamy spore zastrzeżenia, często w tych wykopach brakowało przede wszystkim siły i zbyt często piłka lądowała gdzieś przy linii środkowej. Dostaje ocenę wyjściową, jak to zwykle u nas przy bezrobotnych bramkarzach bywa.

Kamil Piątkowski 7 (5,68). Naprawdę dobry mecz Piątkowskiego, raz tylko w końcówce meczu nie najlepiej zachował się przy kryciu w polu karnym, raz też faulował rywala jakieś czterdzieści metrów od bramki. Zdecydowaną większość pojedynków wygrał, potrafił też dobrze przewidywać rozwój sytuacji w polu karnym, miał najwięcej wybić. To również jemu w sporym stopniu Hindrich zawdzięcza spokojny wieczór. Czego nam brakło, jak to często zresztą u Piątkowskiego, to dokładności przy długich podaniach. Z drugiej strony muszą być też z przodu piłkarze, którzy o takie piłki skutecznie powalczą, nie był takim na pewno w piątek Rajović. Był to generalnie bardzo solidny mecz Piątkowskiego, obrońcy naszym zdaniem są często zbyt mało doceniani, zwłaszcza w meczach, gdy rywal z gry nie jest w stanie oddać ni jednego celnego strzału.

Rafał Augustyniak 6 (5,42). Mógł więcej zrobić przy straconym golu, ale główna wina spada w tej sytuacji na Urbańskiego, Augustyniak w początkowej fazie akcji krył przecież zupełnie innego piłkarza. Tylko z tego powodu oceny mu podnosić nie będziemy, bo poza tym zagrał równie solidny mecz jak Piątkowski. Nie popełniał błędów w defensywie, nie był może tak skuteczny w powietrzu jak pozostali obrońcy, za to zdecydowanie dokładniej od „Piony” operował piłką, również przy dłuższych podaniach. Podobnie jak pozostali obrońcy miał istotny wpływ na niemoc ofensywną gospodarzy. Całkiem dobry był to występ Augustyniaka, jak widać również trener Papszun częściej widzi w nim obrońcę niż defensywnego pomocnika.

Radovan Pankov 8 (6,69). Najlepszy w ostatnim czasie obrońca Legii nie zwalnia tempa. Nie do minięcia na ziemi, nie do pokonania w powietrzu, ofensywni piłkarze Radomiaka byli po prostu bezsilni w starciach z Serbem. Do tego trzeba dodać dobrą dokładność podań (jedno nieudane zagranie w aut całościowego obrazu nie zmienia), a także rzecz jasna wyrównującego gola. Miał jeszcze jedną szansę na trafienie do siatki, ale uderzył tym razem niecelnie. Najwięcej wygranych pojedynków, najwięcej wygranych pojedynków w powietrzu, najwięcej wybić, ani jednego celnego strzału rywala z gry, a do tego strzelony gol. Czego więcej mamy oczekiwać od obrońcy? Bardzo dobry mecz Pankova, naszym zdaniem zdecydowanie najlepszego piłkarza na boisku, nie dziwi nas, że trafił do jedenastki kolejki.

Kacper Chodyna 5 (4,69). Dobra gra w defensywie, parę piłek przejął i ani razu nie dopuścił rywala do strzału, choć raz faulował rywala niedaleko od pola karnego. Niestety nie dołożył tym razem do niezłej postawy w obronie dobrej gry z przodu. Jeden bardzo niecelny strzał, jeden wywalczony rzut rożny, średnia co najwyżej jakość dośrodkowań i parę strat, zarówno przed przerwą, jak i po niej. Do dokładności podań nie mamy zastrzeżeń, ale też nie tworzył nimi Chodyna sytuacji podbramkowych, były to najczęściej zagrania bezpieczne, nie grane na wolne pole, pod tym względem dużo lepiej prezentował się po przeciwnej stronie Kun. Mocno przeciętny tym razem występ Chodyny.

Wojciech Urbański 4 (4,14). Zaczął od błędu, skoro kryjesz rywala w polu karnym, to nie możesz pozwolić mu dojść do strzału. Być może powierzenie takich obowiązków przy stałym fragmencie gry przez trenera młodemu legioniście nie było po prostu dobrym wyborem. Prze pierwsze pół godziny był mało widoczny, zagrał tylko jedno dobre prostopadłe podanie. Zmieniło się sporo w końcówce pierwszej połowy, gdy Urbański zagrał kilka dobrych podań do przodu, wyłożył też piłkę na strzał Elitimowi. W drugiej połowie niestety znów zniknął i wyróżnił się tylko dwoma dobrymi interwencjami w defensywie. Zawalony gol i słabszy mecz Urbańskiego. Niestety, jego zmiennik nie wcale zaprezentował się lepiej.

Juergen Elitim 7 (5,44). Rośnie forma Kolumbijczyka i jego znaczenie dla gry Legii, piątkowy mecz był z pewnością jego najlepszym występem w tym roku. Bardzo dobre rozgrywanie piłki z głębi pola, to po jego podaniach prostopadłych strzały oddawał Adamski. Asysta przy golu, dwie stworzone niezłe okazje bramkowe, dobra dokładność podań i zadziwiająco solidna praca w defensywie, to z pewnością rzeczy, za które trzeba Kolumbijczyka pochwalić. Elitim pracował solidnie przez cały mecz i przebiegł największy dystans w całym zespole, oddał też dwa strzały, jeden był niecelny, drugi został zablokowany. Najwyraźniej Elitim w taktyce trenera Papszuna ma pełnić właśnie taką rolę niemalże defensywnego pomocnika – cofniętego, ale zarazem grającego dłuższe piłki na wolne pole do przodu, podobny zresztą pomysł miał na niego kiedyś trener Feio, ale wtedy kontuzja w okresie przygotowawczym wyłączyła Kolumbijczyka na długi czas z gry. Zdecydowanie najlepszy w piątek z pomocników Legii, mamy nadzieję, że taki poziom gry utrzyma w kolejnych spotkaniach. Niektóre algorytmy uznały go nawet za najlepszego zawodnika meczu, my poprzestaniemy po prostu na dobrej nocie za piątkowy występ.

Patryk Kun 6 (5,84). Filigranowy legionista jest solidny i powtarzalny. Zaczął mecz co prawda od faulu na boku pod polem karnym, ale potem już błędów w defensywie nie popełniał. Nieco lepiej spisywał się w obronie od Chodyny i parę pojedynków z rywalami wygrał, ale nie były to jakieś szczególnie spektakularne interwencje. W ofensywie dobre akcje przeplatał nieudanymi, z tych najlepszych zapamiętaliśmy kapitalne dalekie podanie na wolne pole do Rajovicia przy kontrataku w pierwszej połowie, dwa wywalczone rzuty wolne i jeden rożny, mocno natomiast szwankowała jakość dośrodkowań, pod tym jedynym względem ustępował w piątek Chodynie. Kolejny niezły mecz Kuna.

Wahan Biczachczjan 4 (4,81). Tydzień temu Biczachczjan zagrał dobrze i to znaczyło, że w Radomiu będzie gorzej, regularność Ormianina grającego na dobrym poziomie tylko co drugi mecz jest wręcz zadziwiająca. Biczachczjan na początku meczu dwa razy dobrze rozegrał piłkę, ale potem zbyt wielu udanych zagrań w ofensywie już nie miał. Oddał jeden niecelny strzał, rzadko był przy piłce, nie wypracował już później ani jednej dobrej sytuacji, w drugiej połowie nie potrafił nawet utrzymać piłki z przodu, nie mówiąc o wykreowaniu jakiejkolwiek sytuacji podbramkowej. Słaby mecz Biczachczjana, niestety jego zmiennik wcale nie zaprezentował się lepiej.

Rafał Adamski 7 (6,73). Najaktywniejszy obok Elitima ze wszystkich legionistów przez cały mecz. Oddał trzy celne strzały, po jednym z nich był rzut rożny, wywcalczył dwa rzuty wolne, brał udział w wyprowadzaniu piłki, potrafił się z nią utrzymać, często szukał nawet gry na jeden kontakt. Bardzo dobra była w jego wykonaniu pierwsza połowa, druga już zdecydowanie słabsza, bo dość regularnie przegrywał pojedynki z obrońcami. Bliski był za to asysty, bo świetnie wypracował po błędzie obrońcy okazję Nsame, ale Kameruńczyk uderzył zbyt lekko. Zimowy nabytek Legii przydawał się też w defensywie, mecz zaczął od zablokowania strzału. Adamski wygląda na idealnego cofniętego napastnika dla trenera Papszuna, który lubi mieć za silną „dziewiątką” przynajmniej jedną równie silną „dziesiątkę”, nasuwa się tu porównanie z rolą Makucha w Rakowie. W meczu w Radomiu pomysł ten się sprawdził, Adamski należał do najlepszych zawodników Legii, pomimo iż wszystkie jego strzały obronił bramkarz.

Mileta Rajović 3 (3,13). Zaczął mecz dobrze, wywalczył rzut rożny po którym padł wyrównujący go, potem oddał celny strzał, po którym był kolejny korner. Niestety im dłużej trwał mecz, tym rzadziej przy piłce utrzymywał się Duńczyk, a w drugiej połowie tracił piłki z ogromną regularnością. Nie dziwimy się, że usiadł na ławce po nieco ponad godzinie, tym razem trener zareagował w miarę szybko na kiepską grę Rajovicia. Słaby występ, niestety nie dostrzegamy postępów w jego grze, przy dochodzeniu do zdrowia kolejnych napastników o miejsce w składzie powinno mu być coraz trudniej.

Jean Pierre Nsame 6 (5,85). Powrót na boisko po wielu miesiącach przerwy wypadł przeciętnie, ale nie ma co mieć do Kameruńczyka na start wielkich pretensji. Wywalczył jeden rzut wolny, nie wykorzystał dobrej sytuacji po podaniu Adamskiego, bo bramkarz sparował jego strzał na róg, utrzymał się przy piłce przez te pół godziny pewnie więcej niż Rajović przez ponad godzinę. Niemniej jednak większość pojedynków z obrońcami Nsame przegrał, do tego miał bardzo mało kontaktów z piłką, stąd i ocena jego występu nie jest jednak specjalnie wysoka.

Damian Szymański 4 (4,47). Zapamiętaliśmy mu powrót z piłką na własną połowę, który omal nie skończył się stratą. Nie przypominamy sobie udanych interwencji w obronie, bardzo mało miał w ogóle kontaktów z piłką przez te kilkanaście minut. 

Ermal Krasniqi 4 (4,16). Reprezentant Kosowa był mało widoczny. Cztery kontakty z piłką, jedno ledwie celne podanie, jedna interwencja w obronie. Na pewno tym występem nie dał sztabowi szkoleniowemu argumentów do tego, by dostać szansę w pierwszym składzie w kolejnym spotkaniu.

Paweł Wszołek i Arkadiusz Reca grali zbyt krótko, by ich oceniać, niemniej obaj zagrali gorzej od piłkarzy, za których weszli.

Najlepszym legionistą meczu Czytelnicy wybrali Rafała Adamskiego, a redaktorzy ponownie Radovana Pankova.

Oceny zawodników

Głosowanie zostało zakończone!

6.73 Rafał Adamski

6.69 Radovan Pankov

5.88 Otto Hindrich

5.85 Jean-Pierre Nsame

5.84 Patryk Kun

5.68 Kamil Piątkowski

5.44 Juergen Elitim

5.42 Rafał Augustyniak

4.81 Wahan Biczachczjan

4.69 Kacper Chodyna

4.47 Damian Szymański

4.16 Ermal Krasniqi

4.14 Wojciech Urbański

3.13 Mileta Rajović

Komentarze (16)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.