Oceny piłkarzy

Oceny piłkarzy Legii za mecz z Wisłą Płock – pobiegali i w końcu wygrali

Redaktor Redakcja Legia.Net

Redakcja Legia.Net

Źródło: Legia.Net

25.02.2026 18:10

(akt. 25.02.2026 19:12)

W sobotę Legia w kolejnym meczu Ekstraklasy pokonała przy Łazienkowskiej Wisłę Płock 2:1, ale nadal pozostaje w strefie spadkowej. Redakcja jak zwykle oceniła piłkarzy Legii w skali 1-10, gdzie 1 oznacza sugestię zmiany profesji, 6 to ocena wyjściowa, a 10 występ idealny, gdzie wychodziło wszystko. W identycznej skali legionistów oceniliście Wy. Wasze oceny znajdują się w nawiasach oraz w grafice na dole. Piłkarze grający krócej niż kwadrans podstawowego czasu gry nie byli oceniani. Zapraszamy do lektury.

Gra zespołu 6 (5,51) - średnia ocen zawodników Legii wg Czytelników Legia.Net). W sierpniu Wisła wygrała w Płocku z Legią, która nie potrafiła sobie poradzić ze świetnie przygotowanymi kondycyjnie gospodarzami. Płocczanie przebiegli wtedy 125 kilometrów. Podobna strategię goście przyjęli na mecz rewanżowy w warszawie i przegrali. Wyjątkowo zmotywowani (w końcu!) przed tym meczem legioniści nie ustępowali pod względem motorycznym gościom i przebiegli ponad 122 kilometry, w przybliżeniu tyle samo co płocczanie. Gros tych kilometrów oba zespoły biegały w obronie, przy wyprowadzaniu piłki przez rywali. Co ciekawe, niezbyt często w ten sposób udawało się zmusić przeciwników do błędu i straty pod własną bramką, nie powodowało to też częstego grania długim podaniem, bo obie drużyny zadziwiająco dobrze radziły sobie z wyprowadzaniem piłki z obrony. Najistotniejszym rezultatem tego pressingu było opóźnianie przeniesienia akcji na połowę rywala, trzeba było niekiedy minuty i kilkunastu podań pomiędzy obrońcami, by znaleźć miejsce i czas na podanie do pomocników. Przy ciężkiej pracy w defensywie zawodników przedniej formacji, reszta drużyny miała mnóstwo czasu, by dobrze ustawić się w obronie i zmusić przeciwnika do grania mozolnego i zwykle bezpłodnego ataku pozycyjnego. Celowali w tym skutecznym bronieniu zwłaszcza legioniści, bo to goście częściej utrzymywali się przy piłce. Sytuacji z obu stron było więc niewiele, mecz był bardzo intensywny i wyrównany, ale toczył się głównie w środku pola. Ostatecznie skuteczniejsi w tych nielicznych sytuacjach podbramkowych okazali się legioniści i trzy punkty zostały (wreszcie!) w Warszawie. Gra nie była atrakcyjna dla oka, wydaje się nawet, że legioniści lepiej grali nawet w meczu z Arką, z drugiej strony zwycięzców się nie sądzi. Wydaje się, że trener Papszun mógł być wreszcie zadowolony z poziomu zaangażowania i wybiegania oraz z realizacji zadań taktycznych przez swoich piłkarzy, bo Legia w sobotę przypominała nieco Raków z ostatnich lat. Sporo też trener ku temu zrobił wymieniając po meczu w Katowicach kilku piłkarzy, co też przyniosło dobry efekt. Oceny pomeczowe nie są zbyt wysokie, ale też nie mogą być niskie, legioniści wykonali zadanie i pokazali, to co wszyscy w Polsce wiedzą – w naszej mocno fizycznej lidze pełnej piłkarzy niezbyt zaawansowanych technicznie, często kluczowe jest wybieganie i realizowanie przez wszystkich piłkarzy założeń taktycznych, zwłaszcza w defensywie oraz odpowiedni poziom koncentracji przez cały mecz. W tak wyrównanej lidze wynik rozstrzyga się często poprzez jeden błędem w koncentracji czy ustawieniu lub odpuszczenie jednej akcji. W sobotę na tym wąskim marginesie pomiędzy błędami a skutecznością lepsi okazali się „Wojskowi”, choć wcale nie dominowali na boisku.

Otto Hindrich 7 (7,04 - ocena Czytelników). Zmiana w bramce często bywa kluczowa dla drużyny, w jedną lub drugą stronę. Rumuński bramkarz solidnie pracował na treningach i po dwóch kolejnych meczach z błędami Tobiasza przy wyjściu dostał swoją szansę przy Łazienkowskiej. Po meczu można pochwalić trenera Papszuna za ten wybór, bo Hindrich nie popełnił ani jednego błędu. Przy golu był bez szans, kapitalnie wybronił w pierwszej połowie strzał z bliska głową Niarchosa, dobrze też poradził sobie z uderzeniami Sekulskiego i Nowaka na początku drugiej połowy. Nie potwierdziły się w tym meczu obawy o słabą grę nogami, bo przy rozgrywaniu Rumun błędów nie popełniał i nie podawał do rywali ani nie ekspediował piłki na aut. Przy piąstkowaniu przy jednym z dośrodkowań widać było, że w powietrze potrafi wyjść wysoko i bez obaw, a na to właśnie najczęściej narzekaliśmy przy Tobiaszu. Udany debiut Hindricha, był jednym z najlepszych legionistów w tym meczu, o ile nawet nie najlepszym.

Kamil Piątkowski 5 (5,44). Dwa bardzo poważne błędy nie pozwalają na wystawienie mu nawet noty wyjściowej. Pierwszy miał miejsce pod koniec pierwszej połowy, gdy dopuścił Niarchosa do strzału z bliska, drugi po przerwie, gdy spóźniony przegrał starcie powietrzne na własnej połowie, dzięki czemu okazję do strzału miał Sekulski, oba mogły skończyć się golami, gdyby nie Hindrich. Zwłaszcza ten błąd przed przerwą może dziwić, bo Piątkowski nie miał akurat w tym okresie wiele pracy w defensywie, a mimo to stracił koncentrację tuż pod własną bramką. Ostatnie pół godziny grał dużo pewniej, sporo wygranych powietrznych pojedynków. Operował piłką dobrze, nie popełniał błędów przy wyprowadzaniu, od czasu do czasu próbował też włączyć się do ofensywy, wywalczył jeden rzut rożny. Mimo niezłej gry za dużo błędów, by ocenić gę Piątkowskiego wyżej niż mocno przeciętnie.

Rafał Augustyniak 5 (5,32). Podobnie jak Piątkowski popełnił parę istotnych błędów w obronie. Na początku meczu uciekł mu Narchos, ale czujny przy słupku był Hindrich, piłka po strzale Greka i tak nie leciała w bramkę. W drugiej połowie dopuścił do strzału Sekulskiego po przegranym pojedynku przez Piątkowskiego, kolejny jego błąd przy kryciu Nowaka skończył się niestety stratą bramki. Można mówić o złym przyjęciu wcześniej piłki przez Adamskiego czy jej stracie zaraz po odbiorze przez Recę, ale dośrodkowanie lecące kilka sekund wykonane prawie z czterdziestego metra od bramki nie ma prawa minąć w polu karnym obrońcy. Dziwne to jest zachowanie, zbyt częste w przypadku legionistów we własnym polu karnym w tym sezonie, ze zamiast kryć rywala za swoimi plecami obrońca hipnotycznie wpatruje się w lecącą piłkę. Gdyby Augustyniak w jakikolwiek sposób utrudnił dojście do piłki Nowakowi, ten nie oddałby celnego strzału, za straconego gola trzeba więc winić wyłącznie Augustyniaka. Sporo dobrych interwencji miał w pierwszej połowie, w drugiej zdecydowanie mniej. Podobnie jak Piątkowski nie popełniał błędów przy wyprowadzaniu piłki, wywalczył też jeden rzut wolny pod bramką Wisły. Mocno przeciętny co najwyżej występ Augustyniaka.

Jan Leszczyński 6 (5,71). W odróżnieniu od pozostałych obrońców z podstawowego składu młodzieżowiec nie popełnił błędu w defensywie, a za to w pierwszej kolejności trzeba defensora rozliczać, w szczególności w powietrznych starciach radził sobie dobrze. O ile jednak doświadczeni koledzy nie tracili piłek przy wyprowadzaniu, to Leszczyński takie straty miał trzy, w tym jedną na kontratak dla rywala po niecelnym podaniu. To zapewne zirytowało trenera Papszuna, który zdjął Leszczyńskiego w przerwie. Wprowadzony za młodego legionistę Kapuadi zagrał rzeczywiście najlepiej ze wszystkich obrońców, ale naszym zdaniem zmiana Leszczyńskiego nie była do końca uzasadniona, zabrakło potem tej jednej zmiany w końcówce do wprowadzenia świeżego napastnika w miejsce ledwo żywych Adamskiego lub Rajovicia. Brak błędów w defensywie uprawni nas mimo tych kilku strat do wystawienia Leszczyńskiemu lepszej oceny iż Piątkowskiemu i Augustyniakowi, bo w żadnej sytuacji nie odpuścił żadnego piłkarza gościa na tyle, by mógł on oddać celny strzał.

Ermal Krasniqi 6 (5,35). Można się zżymać na sporą liczbę strat reprezentanta Kosowa, ale co mecz jest on jednym z najaktywniejszych legionistów w ataku, który najczęściej berze grę na siebie. Legia znów częściej atakowała prawą stroną niż lewą i to właśnie dlatego, że Krasniqi szukał gry, pokazywał się do podań i wychodził na wolne pole. I jedno z takich wyjść skończyło się golem, Krasniqi wyszedł na pozycję, dostał piłkę zwrotną od Biczachczjana, i oddał celny strzał na tyle mocny i trudny do obrony, że Leszczyński odbił piłkę przed siebie, a tam dopadł do niej Adamski. Bez tej akcji gola by nie było. Krasniqi sporo też pracy wykonywał w obronie, raz się dał minąć, ale też kilka piłek odebrał. Pierwszą połowę miał zdecydowanie lepszą niż drugą, po przerwie oddał jeden słaby i niecelny strzał, kilka razy dobrze wyprowadził piłkę, przez nieco ponad dziesięć minut pograł też w środku pola jako ofensywny pomocnik, a w końcowej fazie meczu usiadł już na ławce. Ważny udział przy pierwszym golu, ale występ co najwyżej przeciętny.

Damian Szymański 6 (5,61). Najlepszy chyba pomocnik Legii w sobotę. Mnóstwo pracy w obronie, sporo piłek odebranych, zwłaszcza po przerwie, do tego kilka ważnych bloków, tylko raz pozwolił rywalowi na oddanie dość słabego strzału, łatwo obronionego przez Hindricha. Defensywny pomocnik u trenera Papszuna jest niemalże czwartym obrońcą, jego rola przy rozgrywaniu ogranicza się do wprowadzania z obrony piłki do środka pola, trochę jednak brakowało nam w sobotę jakości przy jego podaniach do przodu, zbyt często wybierał rozwiązania bezpieczne. W decydującej akcji meczu Szymański jednak niespodziewanie dla rywala wbiegł w pole karne i zabrał za sobą obrońcę zostawiając miejsce niepilnowanemu Chodynie. Dużo przebiegniętych kilometrów i tytaniczna praca w defensywie, solidny występ, tylko wprowadzanie piłki do gry mogłoby być nieco lepsze. W kolejnym meczu nie zagra za kartki, zastąpienie go może nie być łatwe.

Wojciech Urbański 5 (5,35). Przez pierwsze pół godziny mało widoczny, potem jednak miał bardzo dobry ostatni kwadrans pierwszej połowy, gdy oddał celny strzał głową po dośrodkowaniu Rajovicia i dwa razy w ważnych sytuacjach interweniował pod własną bramką. Dobrze też zaczął drugą połowę, jednak po kilu minutach stracił piłkę na swojej połowie, a potem zniknął zupełnie. Nie dziwimy się, że trener go zmienił po godzinie gry, z tej godziny tylko przez dwadzieścia minut Urbański grał na dobrym poziomie. To za mało nawet na notę wyjściową.

Patryk Kun 6 (6,02). Mnóstwo pracy w defensywie w pierwszej połowie, gdy regularnie zatrzymywał rywali, jakość gry ofensywnej i dośrodkowań pozostawiała natomiast sporo do życzenia, zdecydowanie aktywniejszy był grający po drugiej stronie Krasniqi. Po zmianie stron bronił nieco gorzej, za to błysnął dwoma bardzo dobrymi podaniami w pole karne do Rajovicia, żadnego z nich Duńczyk nie wykorzystał nie oddając nawet celnego strzału. Zdecydowanie gorzej grał, gdy przeszedł na prawą stronę, nie jest przyzwyczajony do gry po tej stronie i trener Papszun powinien dobrze o tym wiedzieć. W końcówce Kun usiadł na ławce, powinien kończyć mecz przynajmniej z jedną asystą, wszedł jednak za niego Chodyna, który dał Legii zwycięstwo. Przeciętny mecz filigranowego legionisty, dobrze spisywał się, dopóki grał po lewej stronie.

Wahan Biczachczjan 6 (5,29). Nietypowo dla siebie nie tylko zagrał jako jedyny ofensywny pomocnik, ale do tego w pierwszej połowie trzymał się częściej bliżej lewej strony boiska. I był obok Krasniqiego zdecydowanie najbardziej kreatywnym legionistą. To on wypuścił reprezentanta Kosowa podaniem w pole karne przy golu, to on też zagrał po wejściu ofensywnym dobre podanie do Rajovicia, którego Duńczyk nie wykorzystał. Ormianin mimo ofensywnych zadań nie zapominał o grze w obronie, często wracał się nawet pod własną bramkę, gdzie skutecznie interweniował. Po zmianie stron jego aktywność znacząco spadła, na co trener Papszun zareagował szybką zmianą. Niezły mecz Biczachczjana, szkoda tylko, że Ormianin dość szybko opada z sił i musi być wcześnie zmieniany.

Rafał Adamski 7 (7,60). Debiut w Legii na pewno dał mu się we znaki, bo w pierwszej lidze się tyle nie biega z tak dużą intensywnością, ale zarazem dał i mnóstwo radości przy pierwszym od ponad trzech lat golu w Ekstraklasie. Adamski przy dobitce wykazał się znakomitym instynktem, to jest właśnie to, czego brakowało napastnikom Legii niemal w całym bieżącym sezonie – przewidywania, co się stanie z piłką w polu karnym i znalezieniem się we właściwym miejscu. Skoro bramkarz może popełnić błąd przy obronie strzału, trzeba być tam, gdzie z tego błędu można skorzystać. Oprócz gola Adamskiego należy pochwalić za utrzymywanie się przy piłce tyłem do bramki, jedno dobre dośrodkowanie i nie najgorsze wyprowadzanie piłki, Mijusković żółtą kartkę otrzymał właśnie po faulu na Adamskim, a przede wszystkim za pracę w defensywie, bieganie w pressingu, a nawet skuteczne powroty pod własną bramkę. W końcówce widać było po nim zmęczenie, nadawał się do zmiany, co najlepiej było widać przy próbie kontry w doliczonym czasie gry, ale zmian już trener Papszun nie miał. Udany debiut, jeden z lepszych legionistów w tym meczu.

Mileta Rajović 3 (3,15). Na plus w stosunku do poprzednich meczów liczba przebiegniętych kilometrów w pressingu, utrzymywanie się przy piłce tyłem do bramki po przerwie, więcej ruchu bez piłki skutkującego kilkoma piłkami, które dostał w polu karnym oraz jedno dobre dośrodkowanie do Urbańskiego. Na minus wciąż brak skuteczności w polu karnym, nawet jak Rajović piłkę dostawał, to poza tym jednym dośrodkowaniem nic z nią nie robił. W pierwszej połowie podawał mu w pole karne Biczachczjan, w drugiej dwa razy Kun i albo Duńczyk uderzał lekko i niecelnie albo w ogóle nie potrafił nawet oddać strzału, do tego doszedł zmarnowany w końcówce niecelnym podaniem kontratak. Irytuje taka nieporadność u napastnika i nie dziwią nas dochodzące zewsząd głosy, by Rajović jednak kolejnych szans w pierwszym składzie nie dostawał, dopóki nie zacznie stwarzać jakiegokolwiek zagrożenia pod bramką. Zdecydowanie najsłabszy w sobotę piłkarz Legii, choć niewątpliwie trochę do tej pierwszej od września ligowej wygranej Duńczyk też od siebie dodał, zwłaszcza pracy w pressingu.

Steve Kapuadi 7 (5,52). Podrażniony mógł być, że usiadł na ławce po bardzo słabym występie w Katowicach i trzeba obiektywnie powiedzieć, że w ostatnim meczu przy Łazienkowskiej po wejściu po przerwie na boisko pokazał się ze swojej najlepszej strony. Był zdecydowanie najpewniejszym obrońcą Legii, raz tylko nie nadążył z powrotem we własne pole karne po przebiegnięciu całego boiska (wcześniej po własnym odbiorze próbował dryblingu w polu karnym Wisły), ale dośrodkowanie na szczęście było zbyt wysokie, by którykolwiek z płocczan doszedł do strzału. Bardzo dużo pewnych interwencji, imponował siłą i grą w powietrzu, nie tracił też piłek na własnej połowie. Kongijczyk w dobrym stylu żegna się ze stołecznym klubem, był w sobotę jednym z najlepszych piłkarzy „Wojskowych”. Zobaczymy, czy łatwo będzie go w tej rundzie zastąpić, obrońców w kadrze Legii nie brakuje.

Juergen Elitim 5 (5,46). Zdecydowanie więcej spodziewaliśmy po wejściu Kolumbijczyka, ledwie dwa dobre wyprowadzenia piłki i dwie straty. Do defensywy wiele nie wnosił, do rozegrania też nie, zwłaszcza przez pierwsze dwadzieścia minut pobytu na boisku, najaktywniejszy był w doliczonym czasie gry. Bezbarwny i mocno przeciętny występ Elitima, nie zagrał lepiej od piłkarza, którego zmienił.

Arkadiusz Reca 6 (4,90). Można narzekać na stratę przy straconym golu, po pierwsze najpierw jednak Reca tą piłkę po błędzie Adamskiego odebrał, a po tej stracie obrońcy, a w szczególności Augustyniak, naprawdę mieli mnóstwo czasu, by właściwie ustawić się w polu karnym z kryciem. Trzeba też zauważyć, że Reca dobrze spisywał się w defensywie, zapamiętaliśmy aż pięć jego dobrych interwencji, co na pół godziny gry jest całkiem dobrą liczbą dla wahadłowego. Do ofensywy też się włączał, dwa razy dośrodkował bardzo niedokładnie, trzecie jednak było świetne i niepilnowany Chodyna dał Legii zwycięstwo. Naszym zdaniem i ta asysta i dobra gra w obronie przykrywają nieliczne straty, czy wcześniejsze nieudane dośrodkowania, Reca dał naprawdę niezłą zmianę w sobotę.

Henrique Arreiol 4 (4,95). Jedna dobra interwencja w defensywie i parę strat, więcej zagrań nieudanych niż udanych w ostatnich dwudziestu minutach meczu. O ile o zmianie Elitima możemy mówić, że była mocno przeciętna, to Portugalczyka wręcz słaba, zaprezentował się najgorzej ze wszystkich zmienników.

Kacper Chodyna grał zbyt krótko, by go oceniać, strzelił gola decydującego o zwycięstwie.

Najlepszym legionistą sobotniego meczu Czytelnicy wybrali Rafała Adamskiego, a redaktorzy Otto Hindricha.

 

Statystyki meczowe dostarczony przez Superscore

Oceny zawodników

Głosowanie zostało zakończone!

7.6 Rafał Adamski

7.04 Otto Hindrich

6.02 Patryk Kun

5.71 Jan Leszczyński

5.61 Damian Szymański

5.52 Steve Kapuadi

5.46 Juergen Elitim

5.44 Kamil Piątkowski

5.35 Ermal Krasniqi

5.35 Wojciech Urbański

5.32 Rafał Augustyniak

5.29 Wahan Biczachczjan

4.95 Henrique Arreiol

4.9 Arkadiusz Reca

3.15 Mileta Rajović

Komentarze (52)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.