Oceny piłkarzy

Oceny za mecz z AEK-iem - zimny prysznic w gorącej Larnace

Redaktor Antoni Przykorski

Antoni Przykorski

Źródło: Legia.Net

09.08.2025 20:15

(akt. 11.08.2025 15:53)

W czwartek Legia Warszawa rozegrała pierwszy mecz w 3. rundzie eliminacji Ligi Europy. Wojskowi przegrali spotkanie z AEK w Larnace 1:4. Redakcja jak zwykle oceniła piłkarzy Legii w skali 1-10, gdzie 1 oznacza sugestię zmiany profesji, 6 to ocena wyjściowa, a 10 występ idealny, gdzie wychodziło wszystko. W identycznej skali legionistów oceniliście Wy. Wasze oceny znajdują się w nawiasach oraz w grafice na dole. Piłkarze grający krócej niż kwadrans podstawowego czasu gry nie byli oceniani. Zapraszamy do lektury.

Gra zespołu 4 (3,1 - średnia ocen zawodników Legii wg Czytelników Legia.Net) - Mecz z Larnaką raczej nie był najlepszym w sezonie dla warszawskiej Legii. Co prawda drużyna Edwarda Iordanescu weszła w to spotkanie bardzo dobrze, na dużej intensywności i aktywnie w pressingu, jednak w koszmarnym upale i ogromnej wilgotności sił nie wystarczyło na długo. Już w pierwszych dziewięćdziesięciu sekundach Jean Pierre Nsame umieścił piłkę w siatce, ale w momencie podania od Claude'a Goncalvesa Kameruńczyk był na spalonym. Kolejne minuty, choć dalej z delikatną przewagą Legii, przywoływały wspomnienia z dwumeczu z Banikiem. Dużo błędów w formacji defensywnej i rażąca nieskuteczność w konstruowaniu ataków nie pomagały legionistom. Te błędy znalazły swój punkt krytyczny na późniejszym etapie meczu, jednak już w 16. minucie błędna analiza sytuacji Pawła Wszołka i Bartosza Kapustki poskutkowała otwarciem autostrady dla Pere Ponsa, a ten wykorzystał ją wyprowadzając AEK na prowadzenie — piłka odbiła się od interweniującego wślizgiem Ziółkowskiego i wpadła do siatki. Chwilę później Nsame po doskonałej centrze Kapustki dał Legii remis i do końca pierwszej połowy to legioniści starali się dyktować tempo gry. Niestety po zmianie stron piłkarzom stołecznej drużyny zabrakło paliwa, bo przez drugie 45 minut Cypryjczycy zdominowali "Wojskowych". 1:1 w pierwszej i 3:0 w drugiej dla AEK, to był zimny prysznic dla wojskowych. A mogło być gorzej — gospodarze mieli poprzeczkę, a raz piłkę z linii bramkowej wybił Paweł Wszołek. 

Kacper Tobiasz 5 (3,06 - ocena Czytelników) - Bezradny przy każdym golu, za żadnego nie ponosi winy. Skutecznie wychodził do bezpańskich piłek i w 84. minucie popisał się udaną interwencją przy strzale z bliskiej odległości. To był trudny mecz dla Tobiasza, który robił, co mógł, ale i tak na jego koncie widnieją cztery wpuszczone bramki. Podkreślamy jednak, że żadna z bramek nie była winą bramkarza. Natomiast były błędy przy grze na przedpolu i przy niecelnych podaniach - ale bez konsekwencji. 

Paweł Wszołek 3 (3,08) - Już na początku lepiej mógł się zachować z kryciem rywala, co poskutkowało wyższym tętnem u kibiców Legii. Piłka po strzale Valentina Roberge wylądowała na poprzeczce. Chwilę później nie miał tak wiele szczęścia i po jego wyjściu do Ponsa dał się ograć „na raz” i po chwili było 1:0 dla gospodarzy. Brak powrotu do defensywy pomógł AEK zdobyć bramkę na 2:1. Ogólnie po przerwie widać było po Pawle, że upał i wilgotność dały mu się we znaki. Zawsze świetnie przygotowany fizycznie "Wszołi" przebiegł sprintem blisko trzy razy mniej niż jego średnia w tym sezonie. Jak w każdym meczu próbował aktywnie napędzać ataki, jednak jego brak skuteczności był bardzo widoczny, szczególnie po poprzednich spotkaniach, w których był motorem napędowym akcji ofensywnych. Miał szansę na gola, ale będąc samemu przez Alomeroviciem, ten drugi znakomicie obronił strzał Pawła. 

Jan Ziółkowski 3 (3,12) - Tym razem to nie był poziom Giallorossi, to nie był też poziom Legii Warszawa. Obrońca "Wojskowych" przyzwyczaił nas do skutecznej gry i dobrego krycia. Tym razem różnie z tym bywało. Jego długie piłki, które do tej pory tak dobrze napędzały ataki Legii, były nieskuteczne i nic nie jest w stanie usprawiedliwić takiego gubienia krycia. Przy golu na 1:1 mógł zachować się lepiej, rywal zwiódł go zwodem, przez co ratował się wślizgiem. Ten był dobrze wykonany, ale nieco pechowy. Ten błąd naprawił odważnym wyjściem do przodu i wywalczeniem rzutu wolnego, po którym padł gol wyrównujący. Brakowało uzupełniania pozycji, gdy Rafał Augustyniak potrzebował wsparcia. 

Steve Kapuadi 3 (3,14) - Zagrał podobnie jak Ziółkowski, ale jeśli obrona, którą kierujesz, traci cztery bramki nie możesz się spodziewać wysokiej oceny. Jeśli mamy cieszyć się z małych rzeczy, to warto docenić grę Kapuadiego z rywalem na plecach. Starał się dobrze kryć i zamykać półprzestrzenie w defensywie, jednak na niewiele się to zdało. Gubił się w ustawieniu, a jego gra była pełna chaosu i pozbawiona pewności siebie. To był wyjątkowo chwiejny, nerwowy występ obrońcy, daleki od oczekiwanej stabilności.

Ruben Vinagre 4 (2,85) - To dalej jest cień Portugalczyka z pierwszych miesięcy w Legii. Trzeba przyznać, że w krótkich akcjach bardzo ładnie napędzał ataki wraz z Goncalvesem i również wiele poprawił w aspektach defensywnych. Brakowało trochę więcej ofensywnej kreatywności i najbardziej można docenić jego drybling, po którym oddał strzał. Niestety nad poprzeczką. Na początku drugiej połowy zanotował mocny akcent. W 54. minucie huknął sprzed pola karnego, minimalnie chybiając celu. Chwilę później, w 58. minucie, wywalczył rzut wolny w bocznej strefie, a następnie precyzyjnie dośrodkował na dalszy słupek, gdzie czekał Jean-Pierre Nsame. Ten pomylił się naprawdę niewiele. 

Rafał Augustyniak 2 (2,41) - Często spóźniony i nieznający swojej destynacji. Z pewnością zmęczenie wynikające z wysokiej temperatury i wilgotności wpłynęło na jego decyzje i szybkość ich podejmowania. W środku pola nie zrobił nic kreatywnego, a jego podania skupiały się głównie na oddaleniu zagrożenia od bramki Legii. W defensywie było bardzo źle. Zawinił przy dwóch z czterech bramek i wynikało to ze spóźnionych reakcji i błędnego ustawiania. Po przerwie wyraźnie nie miał sił, pogubiony w ustawieniu, zostawiał rywalom mnóstwo wolnej przestrzeni w środku pola. Przy golu na 2:1 był najbliżej Karola Angielskiego, lecz nie zdołał mu przeszkodzić. Dodatkowo obciąża go seria prostych błędów w rozegraniu.

Bartosz Kapustka 3 (2,58) - Ocena została podwyższona ze względu na przepiękną asystę do Jeana Pierra Nsame i aktywność pod polem karnym Larnaki w pierwszej połowie. Jedna z akcji mogła skończyć się goem dla Legii, ale jego strzal został zablokowany. Poza tym Kapustka zagrał bardzo przeciętny mecz. Nie pokazał swojego błysku, a w defensywie dwukrotnie popsuł ustawienie, co miało bezpośredni wpływ na bramki dla AEK. Dodatkowo po spóźnionej interwencji w końcowym fragmencie meczu obejrzał drugą żółtą kartkę i w meczu rewanżowym nie obejrzymy kapitana Legii. Często reagował z opóźnieniem, błędnie odczytywał boiskowe sytuacje i zostawiał rywalom zbyt wiele swobody w środku pola. Przy co najmniej dwóch golach gospodarzy zawinił pasywnością i brakiem zdecydowania w doskoku do przeciwników.

Claude Goncalves 5 (3,68) - Jego zaangażowanie w ofensywie dało legionistom kluczowe momenty. To on po dobrym dryblingu zagrał piłkę do Nsame. Co prawda Kameruńczyk był na spalonym, ale trzeba docenić ciąg na bramkę Portugalczyka. Dobrze odnajdywał się we współpracy z Vinagre i starał się grać fizycznie w defensywie, pressował na całej długości i szerokości boiska.. W drugiej części spotkania trochę zgasł, wraz z całą drużyną Legii. Wykonał ogrom pracy bez piłki, potrafił dłużej utrzymać futbolówkę przy nodze i starał się napędzać ofensywę Legii. Obok Nsame był najlepszym zawodnikiem na boisku, a jego zmiana w 70. minucie pozostaje całkowicie niezrozumiała.

Petar Stojanovic 3 (2,86) - Wraz z Goncalvesem i Vinagre sprawił, że lewa strona Legii wyglądała w tym meczu dużo lepiej. Jego podania były celne i napędzały akcje. Nie popełnił wielu błędów, ale też wielu rzeczy na plus nie zrobił. Stojanović solidnie pracował w defensywie, skutecznie wspierając Rubena Vinagre. Na tym jednak jego atuty w tym meczu się kończyły – w ofensywie praktycznie nie istniał. Trener wykorzystał go głównie do zabezpieczenia tyłów, a jego zmiana w 54. minucie była w pełni uzasadniona.

Wahan Biczachczjan 4 (2,79) - Miał dużo więcej pracy na prawej stronie niż Stojanovic na lewej. Wynikało to głównie z braku jakościowego wsparcia wsparcia. W ofensywie Ormianin nie bał się wchodzić w dryblingi, był aktywny w polu karnym, ale często kończyło się to stratą. Raz tylko podcinając podanie posłał dobrą piłkę do Wszołka w pole karne. Parę razy próbował uderzeń z dystansu, jednak te były blokowane przez defensywę AEK. Przy stracie drugiej bramki zamiast doskoczyć do Jeremiego Gnali, zostawił mu mnóstwo miejsca i pozwolił na swobodne dośrodkowanie.

Jean Pierre Nsame 6 (5,89) - Kolejny mecz, w którym Kameruńczyk ustawia się z linią obrony i gra na granicy spalonego. Tym razem nie musiał próbować trzy razy, by jego gol został uznany. Tylko raz dał się złapać na minimalnym spalonym. W drugiej minucie cieszył się z gola, ale przedwcześnie. Podobnie jak w meczu z Banikiem szybko dał Legii remis - wykorzystał podanie od Kapustki i głową pokonał Alomervicia. Szukał kolejnych sytuacji. Gdyby nie dobra Interwencja bramkarza gospodarzy w sytuacji sam na sam, miałby dwa trafienia przed przerwą. Po zmianie stron i dograniu piłki z rzutu wolnego od Vinagre główkował z bliskiej odległości i pomylił się niewiele. Defensorzy mieli z nim ogromne probelmy, fizycznie był dla nich nie do zatrzymania. W defensywie nieustannie pracował – biegał, pressował i cofał się, by utrudniać rywalom konstruowanie akcji. Bez wątpienia był najlepszym zawodnikiem Legii w spotkaniu w Larnace.

Migouel Alfarela 3 (3,1) - Zmienił grającego asekuracyjnie grającego Stojanovica i wprowadził trochę świeżej energii na skrzydle. Trwało to jednak może pięć minut po wejściu na boisko. Brak wsparcia od zmęczonych kolegów i defensywa Larnaki bardzo szybko ostudziły zapędy Francuza. Nie pomagał Rubenowi Vinagre, nie pomagał też obrońcom. 

Ryoya Morishita 3 (2,77) - Zaliczył jeden udany powrót do defensywy, który uchronił Legię od straty kolejnego gola. W ofensywie bez żadnego dobrego i pożytecznego zagrania. Wszedł by dodać energii z przodu, ale był kompletnie poza grą. Wydawało się, że jest już z formą na krzywej wznoszącej, ale w Larnace nie był wzmocnieniem, a może nawet był osłabieniem. 

Kacper Chodyna 3 (2,14) - Kilka razy był przy piłce, ale kończyło się to przegranym pojedynkiem, nieudanym dryblingiem lub niedokładnym podaniem. Miał jakiś mały udział przy stracie trzeciego gola - poległ w walce o górną piłkę po zagraniu Kacpra Tobiasza. Nie ożywił ofensywy, mimo świeżości nic nie wniosl do ofensywy. 

Mileta Rajović grał zbyt krótko aby go oceniać, ale w protokole meczowym zapisał się pierwszym trafieniem dla Legii - niestety samobójczym. 

Najlepszym legionistą czwartkowego meczu Czytelnicy i redaktorzy zgodnie wybrali Jeana Pierra Nsame.

Oceny zawodników

Głosowanie zostało zakończone!

5.89 Jean-Pierre Nsame

3.68 Claude Goncalves

3.14 Steve Kapuadi

3.12 Jan Ziółkowski

3.1 Migouel Alfarela

3.08 Paweł Wszołek

3.06 Kacper Tobiasz

2.86 Petar Stojanović

2.85 Ruben Vinagre

2.79 Wahan Biczachczjan

2.77 Ryoya Morishita

2.58 Bartosz Kapustka

2.41 Rafał Augustyniak

2.14 Kacper Chodyna

Komentarze (21)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.