
Oświadczenie Starucha w sprawie skrócenia zakazu
05.08.2026 11:10
(akt. 05.08.2026 11:39)
„Staruch” otrzymał 2-letni zakaz stadionowy za przebywanie w innym sektorze niż ten, na który miał bilet i prowadzenie dopingu z płotu. Stało się tak mimo tego, że Motor Lublin, gospodarz i organizator meczu, zaświadczył że „Staruch” miał zgodę do poruszania się po całym obiekcie i stosowną akredytację do tego. Sąd jednak nie wziął tego pod uwagę i wymierzył 2-letni zakaz stadionowy.
Komentarz "Starucha"
Kochani,
Niedawno pisałem znajomym, że wrócę zanim Mileta strzeli bramkę i chyba nie pomyliłem się.
Wiecie, co było najgorsze w tym zakazie? Nie, nie to, że musiałem oglądać jesienne popisy Legii w telewizji, co pomogło mi na nowo docenić stanie na meczach plecami do murawy. Najgorsze było to, że nie mogłem być na trybunach z Wami. Z każdym z Was.
Ale jeśli jest jedna rzecz, dla której warto było znowu przez to przejść, to możliwość usłyszenia tego kwiku oburzonych polityków, redaktorów, milicjantów i „ekspertów” nie mających nawet pojęcia, o czym mówią :) Ten jazgot utwierdza mnie jedynie w słuszności tego, co razem robimy. Najbardziej szkoda mi tylko typa, który w szczytnym celu przepłynął wpław Bałtyk, ale dla tych wszystkich wcześniej wymienionych świń ważniejsze było bicie piany, że mogę wrócić na stadion :D
Dziękuję każdemu z Was za wszystko, Legioniści.
Widzimy się w Kielcach, a potem od meczu ze Śląskiem na Żylecie (tak, dopiero od tego meczu).
Psy szczekają, karawana jedzie dalej! :)
Głos w sprawie zajął też były piłkarz Legii Jakub Rzeźniczak, często przywoływany przez ludzi przy okazji skrócenia zakazu Staruchowi.
- Chciałbym odnieść się do informacji, które w ostatnich dniach pojawiają się w mediach. Wczoraj zadzwonił do mnie nawet dziadek Pauliny i zapytał, czy to prawda, że zostałem pobity przez „Starucha”. Odpowiedziałem mu, że ta sytuacja miała miejsce 15 lat temu i na pewno nie można mówić o żadnym pobiciu. Teraz zrobiło się głośno, ponieważ prezydent Karol Nawrocki ułaskawił Piotra Staruchowicza, skracając mu zakaz stadionowy nałożony po meczu z Motorem Lublin. W mojej ocenie ten zakaz i tak był niesłuszny, ponieważ Piotrek miał zgodę na prowadzenie dopingu i przebywanie w określonych strefach stadionu. Nie podoba mi się jednak sposób, w jaki część mediów przedstawia tę historię. Słyszę określenia w stylu „kibic pobił piłkarza”, choć chodzi o wydarzenie sprzed piętnastu lat. To nie było żadne pobicie. Po przegranych meczach relacje między piłkarzami a kibicami wyglądały wtedy inaczej niż dziś. Nie ograniczało się to do wysłuchania pretensji – dochodziło do dyskusji, często bardzo emocjonalnych. Tak było również wtedy. Mam nawet wrażenie, że piłkarze mieli w tamtym czasie więcej jaj i potrafili rozmawiać z kibicami w takich sytuacjach. Z Piotrkiem od lat mam dobre relacje. Utrzymuję kontakt także z innymi osobami związanymi ze środowiskiem kibiców Legii, między innymi z Bosmanem. Ze wszystkimi mam bardzo dobre stosunki, bo Legia zawsze była bliska mojemu sercu. Mam jednak wrażenie, że cała ta historia została wykorzystana do różnych celów. Kiedy słucham materiałów w telewizji, odnoszę wrażenie, że przedstawia się ją w sposób daleki od rzeczywistości. Fakty są takie, że nikogo nie pobito. Prezydent po prostu skrócił Piotrowi zakaz stadionowy. I to jest cała historia.

Luciano Spalletti o Miliku. Polak może odegrać kluczową rolę w Juventusie

Raków odsunął gracza za brak zaangażowania

Sabah Baku z Puchaczem pokonuje Aarhus i walczy o Ligę Mistrzów

PZPN potwierdza błąd sędziów, który zaważył na wyniku meczu Pogoń...

Atalanta finalizuje transfer Kristensena za 25 mln euro

Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.