
Pierwsza rocznica śmierci Lucjana Brychczego
02.12.2025 06:00
(akt. 03.12.2025 07:56)
Lucjan Brychczy był jednym z najbardziej rozpoznawalnych warszawiaków, bardziej niż wiele postaci urodzonych w tym mieście. – Bo ja jestem warszawiakiem ze Śląska – mówił sam o sobie. – Nie ma innego Hanysa, który by zrobił dla Warszawy tyle, co Lucjan Brychczy – mówi trener Krzysztof Dowhań.
60 lat temu baseny na Legii były salonem towarzyskim stolicy – przychodzili tam ludzie władzy, artyści, dziennikarze, prywaciarze czy zwykli robotnicy. Wszyscy podziwiali zespół piłki nożnej z Lucjanem Brychczym na czele. Był żywą legendą, zagrał w meczu otwarcia Camp Nou, w reprezentacji Polski był kapitanem, w Legii to dla jego gry przychodziły tłumy na trybuny. Był największym piłkarzem jakiego miała Legia, gdyby nie żył w czasach PRL grałby w Realu lub Barcelonie.
Tak „Kiciego” opisał dziennikarz i prezenter muzyczny ś.p. Marek Gaszyński, "Snu o Warszawie".
Człowiek Legii
Kici, gdy jesteś na stadionie
I gdy o piłkę walczy Legia, to nie
młodzi piłkarze bohaterami widowiska:
dla ciebie aparatów flesz błyska,
a pamięć nasza te czasy przywoła,
kiedy równych sobie nie miałeś dokoła.
Chłopcem byłem, co przez dziurę w płocie wchodził na mecz,
a szkolna piłka łatana to była najważniejsza rzecz.
Stadion cichł, gdy wbiegałeś na boisko,
ja myślami fruwałem obok ciebie blisko
i czułem, co ty, i tym samym żyłem,
walczyłem ze słabością, z herosami się biłem
tymi, co ty, drobny, dzielny piłkarz ze Śląska,
który wybrał Warszawę. I potem, gdy ten napis „Polska"
błyszczał na twej koszulce na stadionach świata,
byłem obok ciebie przez wszystkie te lata.
- Lucjan Brychczy to nie tylko czterokrotny mistrz Polski i czterokrotny zdobywca Pucharu Polski, ale przede wszystkim symbol wszystkiego, co najlepsze w Legii Warszawa. Jego determinacja, wola walki i niezrównane umiejętności sprawiły, że stał się bohaterem tysięcy kibiców. Jako piłkarz, a później trener, współtworzył złotą erę naszego klubu, pozostawiając po sobie nie tylko trofea i niezrównane dokonania indywidualne, ale przede wszystkim wyjątkowe emocje, które każdy, kto miał przywilej oglądać go w akcji, zapamięta na zawsze. Jego postawa, zarówno na boisku jak i w życiu codziennym, była dla nas wszystkich lekcją lojalności i miłości do ukochanego Klubu. Pan Lucjan był człowiekiem wyjątkowo skromnym. Swoje sukcesy traktował z niezwykłą naturalnością, zawsze stawiając dobro Legii na pierwszym miejscu. Jego historia to przykład poświęcenia życia jednej pasji, jednemu miejscowi i Klubowi, któremu pozostał wierny do końca – mówił właściciel Legii Dariusz Mioduski.
• Brychczy był wielkim graczem, później prowadził Legię jako trener, wygrywając z nią Puchary Polski, a przez kolejne lata pomagał kolejnym sztabom szkoleniowym jako asystent pierwszego trenera. Śmiało można powiedzieć, że w każdym sukcesie Legii miał swój udział. Jest dla mnie legendą Legii, dlatego jedną z moich pierwszych decyzji jako prezesa klubu był wniosek o mianowanie Go Honorowym Prezesem Legii – mówił przed laty prezes Legii, Bogusław Leśnodorski.
70 lat z Legią, 60 lat jako piłkarz i trener, ostatnie 10 lat jako honorowy prezes. To historia wyjątkowa nie tylko w Polsce, ale i w Europie. Dziś obchodzimy pierwszą rocznicę śmierci Lucjana Brychczego.
Mistrzu! Na zawsze zostaniesz w naszych sercach.

Multimedia

Walka o węgierski talent nabiera tempa

Liverpool poluje na Jacqueta jako następcę Konate

Baleba chce do Manchesteru United. Brighton dyktuje cenę nie do przebicia

Mbappe opuszcza trening Realu. Potężne kłopoty przed meczem z Manchesterem

FC Barcelona rozważa trzy warianty na pozycję napastnika















Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.