
Piotr Urban: Kłopoty finansowe klubu są często dobrą informacją dla akademii
07.05.2026 14:35
(akt. 07.05.2026 14:42)
- Kiedy odchodziłem z Legii, wiele osób odbierało to jako jakiś bardzo odważny ruch, ale z mojej perspektywy wyglądało to trochę inaczej. Przede wszystkim miałem wtedy komfort, że poza pracą w klubie zajmowałem się też telewizją. Pracowałem w Eleven i Polsacie, więc nie było tak, że rzucam wszystko i zostaję bez żadnego planu. Oczywiście futbol był dla mnie najważniejszy, ale miałem zabezpieczenie i większą swobodę w podejmowaniu decyzji.
- Już wcześniej wiedziałem, kto jest brany pod uwagę do objęcia stanowiska dyrektora akademii. Kandydatów było trzech – Jacek Magiera, Marek Śledź i ja. Mimo wcześniejszych deklaracji, że to ja mam zostać dyrektorem, czułem, że moje szanse są niewielkie. Nie chcę wracać do wszystkich powodów, ale po prostu miałem świadomość, jak wygląda sytuacja. Wiedziałem też, że gdyby wybór padł na Jacka Magierę, prawdopodobnie zostałbym w klubie. Natomiast w przypadku Marka Śledzia od początku czułem, że różnimy się pod względem spojrzenia na prowadzenie akademii i zarządzanie ludźmi. Nie chodzi o to, że ktoś miał rację, a ktoś nie. Po prostu mieliśmy inne podejście.
- Pamiętam, że kiedy było już jasne, iż to Marek zostanie dyrektorem, spotkaliśmy się na obiedzie. Wcześniej poprosił mnie o przesłanie różnych materiałów i dokumentów, żeby mógł się przygotować do pracy. Bardzo dobrze mi się z nim wtedy rozmawiało i do dziś mam podobne odczucia. Prywatnie i rozmownie naprawdę dobrze się dogadujemy. Natomiast sportowo wiedziałem, że nie będę w stanie się pod tym podpisać. Powiedziałem mu to otwarcie. Był to mój szósty sezon w Legii i miałbym pracować już z trzecim dyrektorem, z kolejną zupełnie inną filozofią funkcjonowania akademii. Nie wyobrażałem sobie, że wyjdę do trenerów i znów zacznę mówić o nowym kierunku, nowym stylu pracy i nowych zasadach. Czułbym się niewiarygodnie. Wyglądałbym jak ktoś, kto za każdym razem mówi coś innego tylko dlatego, że zmienił się przełożony. Nie potrafiłbym tak funkcjonować.
- Powiedziałem Markowi, że nie czuję się z tym dobrze i uważam, że zarówno klub, jak i on sam zasługują na ludzi, którzy będą w stu procentach przekonani do tej wizji. On to zrozumiał. Poprosił mnie tylko, żebym dał sobie trochę czasu do namysłu. Dodał też, że jeśli ostatecznie nie zmienię zdania, pomoże mi w rozwiązaniu sytuacji kontraktowej. Miałem jeszcze rok umowy i rzeczywiście bardzo mi w tym pomógł. Rozstaliśmy się normalnie i z szacunkiem.
- W akademiach piłkarskich sytuacja wygląda jednak tak, że z jednej strony dobrze mieć komfort pracy i odpowiednie warunki, ale z drugiej – im większe pieniądze pojawiają się w pierwszym zespole, tym trudniej młodym zawodnikom przebić się do seniorów. To jest problem nie tylko Legii czy Widzewa, ale wielu klubów. Gdy klub ma problemy finansowe, akademia często na tym korzysta, bo pojawia się konieczność stawiania na młodych. Tak było choćby w Barcelonie. Nie dlatego, że nagle wszyscy postanowili zaryzykować, tylko dlatego, że klub nie miał pieniędzy na transfery i musiał spojrzeć na swoich wychowanków. Okazało się, że wielu z nich było gotowych.
- W klubach bardzo często wygląda to tak, że kiedy są pieniądze, zawsze znajdzie się bardziej gotowy zawodnik z zewnątrz. I to jest prawda, bo piłkarz z akademii praktycznie nigdy nie będzie w pełni gotowy. Ktoś musi mu zaufać i dać szansę. Dlatego w rozmowach z rodzicami czy agentami często słyszę pytania o drogę do pierwszego zespołu. Nie zamierzam nikogo oszukiwać – mówię wprost, że jest trudno. Ale jednocześnie tłumaczę, że w piłce zawsze przyjdą trudne momenty i nie da się przejść kariery bez przeszkód. Pytanie brzmi, czy zawodnik chce się z tym zmierzyć.
- Zawsze podkreślam też, czym dla mnie jest szansa. Dla wielu rodziców szansą jest to, że młody zawodnik dostanie kilka meczów w pierwszym zespole i wtedy będzie można go ocenić. Tylko że seniorska piłka tak nie działa. W futbolu juniorskim można powiedzieć: „dajmy mu trzy mecze, zobaczymy”. W seniorach nie ma na to miejsca. Dla mnie prawdziwa szansa zaczyna się wtedy, gdy zawodnik może wejść do treningu z pierwszym zespołem, pokazać się i funkcjonować w tym środowisku.
- Mam też czasami wrażenie, że rodzice, agenci czy sami piłkarze chcieliby korzystać wyłącznie z plusów seniorskiej piłki, ale nie chcą akceptować jej minusów. A to tak nie działa. Dlatego próbujemy budować w Widzewie projekt, który będzie atrakcyjny również dla młodych zawodników. Nawet jeśli nie każdy z nich od razu przebije się do pierwszego zespołu, to chcemy stworzyć akademię, po której piłkarze będą dobrze postrzegani na rynku. Trochę na zasadzie Realu Madryt – nie wszyscy grają później w pierwszej drużynie, ale sam fakt szkolenia w tej akademii sprawia, że inne kluby wiedzą, iż mają do czynienia z zawodnikiem na odpowiednim poziomie.
- Myślę, że dziś coraz rzadziej zdarza się, by piłkarz przeszedł całą drogę od akademii prosto do pierwszego zespołu. Dobrym przykładem jest Lech Poznań, gdzie wielu zawodników najpierw idzie na wypożyczenie, zbiera doświadczenie i dopiero potem wraca. To też może być bardzo dobra ścieżka, ale do tego wszystkiego potrzebna jest spójna strategia i czas.
- Ja sam podczas różnych spotkań często mówię, że jakiś zawodnik jest ciekawy, ma potencjał i warto go obserwować. Ale jednocześnie nie będę nikogo wciskał na siłę tylko po to, żeby udowodnić jakąś tezę. To też jest moja odpowiedzialność i muszę być do takich decyzji naprawdę przekonany.

Real Madryt nie odpuszcza. Zubimendi może opuścić Arsenal już w styczniu

Vinicius Jr. zarabia w Realu Madryt tyle co Mbappé. 48 milionów euro...

Real Madryt chce przedłużyć kontrakt z Courtoisem. Rozmowy ruszą...

Harry Kane w wieku 33 lat nie zamierza zwalniać. Anglik mówi o celach...

De Paul prowokował Lewandowskiego po meczu MLS. „Kim ty jesteś?”

Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.