Marcel Mendes-Dudziński Kacper Tobiasz Gabriel Kobylak Prezentacja Legii przed sezonem 2024/2025
fot. Marcin Szymczyk

Podsumowanie formacji – bramkarze

Redaktor Marcin Kubilisz

Marcin Kubilisz

Źródło: Legia.Net

25.12.2025 19:15

(akt. 25.12.2025 19:18)

Pierwsza część sezonu 2025/26 w wykonaniu bramkarzy Legii Warszawa była okresem względnej stabilizacji, ale bez jakościowego przełomu. Formacja ta nie stała się problemem zespołu, lecz również nie była jego realnym atutem. Czasem bramkarz ratował punkty czy wynik, ale czasem błąd golkipera przyczyniał się do straty punktów. Nie było serii występów, po których można by mówić o kryzysie czy bramkarskiej zapaści, ale nie było też czasu świadczącego o progresie.

Rywalizacja Kacpra Tobiasza, Gabriela Kobylaka i Marcela Mendesa-Dudzińskiego przebiegała według przewidywalnego schematu, nawet na moment hierarchia nie została zachwiana, nie było tak że ktoś pokazał, że to on zasługuje na miejsce między słupkami – ani na treningach, ani w meczach gdy dostawał szansę. Numerem jeden był Kacper Tobiasz, który w porównaniu do ubiegłego roku z pewnością popełniał mniej błędów. To wystarczyło by trafić do reprezentacji Polski – do szerokiego składu. W Legii był niekwestionowanym numerem jeden, choć nie było tak, że bronił jak w transie. Gabriel Kobylak miał spotkania, w których bronił solidnie, ale i takie, że popełniał proste błędy. A Marcel Mendes-Dudziński nie przekonywał nawet w rezerwach. 

Kacper Tobiasz

Runda wiosenna nie była dla niego udana, przypomnijmy że trener Goncalo Feio stracił do niego zaufanie, sprowadził Vladana Kovacevicia, a nawet gdy wrócił do bramki był odsuwany w kluczowych meczach jak rewanż z Chelsea czy mecz u siebie z Lechem Poznań. Tobiasz rozpoczął więc sezon z nowymi nadziejami, chwaląc trenera Edwarda Iordanescu, rozpoczął go jako bramkarz numer jeden i przez całą rundę jesienną pozostał pierwszym wyborem sztabu szkoleniowego.

Jego pozycja nie była jednak budowana na serii wybitnych występów, lecz na stabilności i przewidywalności. Tobiasz o wiele rzadziej niż w poprzednim sezonie popełniał błędy – mocno pracował nad tym trener Arkadiusz Malarz. Ale też rzadko przekraczał poziom poprawności. W meczach ligowych prezentował się solidnie – dobrze reagował na strzały z bliskiej odległości, poprawnie ustawiał się na linii i rzadko gubił koncentrację. Jego interwencje były pozbawione zbędnej efektowności, co z jednej strony dawało poczucie bezpieczeństwa, a z drugiej uwypuklało brak „tego czegoś”, co wyróżnia bramkarzy z najwyższej półki. Tobiasz częściej bronił to, co powinien obronić, niż to, co wymyka się bramkarskim standardom. Wyraźnie poprawił się w aspekcie komunikacji z defensywą. Coraz częściej przejmował rolę ostatniego obrońcy grającego odważnie na przedpolu, reagował na ustawienie obrońców. Nadal jednak problematyczna pozostawała jego gra na przedpolu. Przy dośrodkowaniach bywał zbyt zachowawczy, a decyzje o wyjściu do piłki podejmował z opóźnieniem, co niekiedy prowadziło do nerwowych sytuacji pod własną bramką. Zbyt często piłkę odbijał, czasem powinien ją złapać. Zdarzały się sytuacje, że odbijał piłkę przed siebie i dopadali do niej rywale.

Kilka razy utrzymywał jednak Legię w grze – tak było choćby w spotkaniu z Hibernianem, gdyby nie jego interwencje, Legia nie awansowałaby do fazy ligowej europejskich pucharów. Doświadczenie pucharowe i wkład w wyniki zespołu w tych rozgrywkach docenił selekcjoner reprezentacji Polski, Jan Urban i powołał legionistę do szerokiej kadry zespołu. Jesień nie była z pewnością dla Tobiasza krokiem wstecz, ale nie była też dużym krokiem do przodu. Była raczej potwierdzeniem solidnej dyspozycji i takiej pracy na treningach. To bramkarz gotowy na regularną grę w Legii, ale wciąż nie taki, który samą swoją obecnością zamyka temat rywalizacji w bramce. Na pewno musi pracować nad mentalem – po dobrym meczu lub dwóch potrafi się rozluźnić i przez to notuje słabsze spotkanie. 

W statystyce xCG czyli współczynniku oznaczającym oczekiwaną liczbę straconych goli uzyskał średnią 1,03. Miał 7 czystych kont we wszystkich rozgrywkach, puścił średnio 1,14 gola na mecz. Rywal na jego bramkę oddawał średnio 3,4 strzału na mecz, z tego "Tobi" bronił średnio 2,26 strzałów. Wykonywał w każdym spotkaniu średnio 12,9 podań, miał w nich skuteczność na poziomie 97,3 procent. Było też w każdym meczu średnio 9,22 podań długich, tutaj skuteczność wynosiła 61,7 procent. 

Ocena rundy: (skala 1-10) 6 – stabilność, ale wciąż nie jest to poziom jaki prezentował w barwach Stomilu lub pierwszego sezonu w barwach Legii

Piast Gliwice - Legia Warszawa 2:0


Gabriel Kobylak

Runda jesienna sezonu 2025/26 była dla Gabriela Kobylaka była czasem nieco zmarnowanym. Jego obecność w pierwszym zespole miała charakter epizodyczny i ograniczony wyłącznie do rozgrywek pucharowych. W lidze Kobylak nie zanotował ani jednego występu, co samo w sobie jasno pokazuje jego miejsce w aktualnej hierarchii bramkarskiej. Kobylak pełnił rolę bramkarza zadaniowego – pojawiał się w momentach, w których sztab szkoleniowy decydował się na rotację lub dawał odpoczynek podstawowemu golkiperowi. Wystąpił w jednym meczu Pucharu Polski (1:2 z Pogonią Szczecin) oraz jednym spotkaniu Ligi Konferencji (4:1 z Lincoln Red Imps). Jego występy w tych spotkaniach nie miały charakteru przełomowego, ale też nie obnażyły poważnych braków.

Kobylak prezentował się poprawnie technicznie, starał się grać bezpiecznie i unikać ryzyka. Widoczna była ostrożność w podejmowaniu decyzji, szczególnie przy grze na przedpolu i przy dośrodkowaniach, co sugerowało, że jego głównym celem było „nie zaszkodzić” zespołowi, a nie budowanie własnej pozycji poprzez efektowne acz ryzykowne interwencje. Puścił 3 gole w 2 meczach. 

Równolegle Kobylak występował w rezerwach Legii w III lidze, gdzie rozegrał dwa spotkania (3:1 z ekipą z Ząbek oraz 4:2 z Olimpią Elbląg). Te mecze miały przede wszystkim charakter podtrzymania rytmu meczowego, a nie realnej walki o miejsce w pierwszym składzie. Trudno jednak jednoznacznie ocenić jego dyspozycję na podstawie tak niewielkiej próbki – zarówno w pierwszym zespole, jak i w rezerwach. Jesień 2025 roku nie była więc dla Kobylaka czasem sportowej konfrontacji z Tobiaszem, podobnie sytuacja wyglądała wiosną – wówczas rozegrał jeden mecz zremisowany 1:1 w Kielcach z Koroną. Jego przyszłość w klubie pozostaje otwartą kwestią.

Biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki w statystyce xCG czyli współczynniku oznaczającym oczekiwaną liczbę straconych goli uzyskał średnią 0,57. Rywale oddawali na jego bramkę średnio 3,82 strzału na mecz, z czego bronił 2,63 uderzenia na spotkanie. Krótkie podania to skuteczność na poziomie 96,8 procent, zaś długie 64,3 procent. Ani razu nie zachował czystego konta. 

Ocena rundy: Grał tylko epizodycznie, zaledwie w dwóch meczach rundy jesiennej. To za mało by go oceniać. Ale dla niego byłoby lepiej, aby w kolejnym roku już regularnie grać – jeśli nie w Legii, to w innym miejscu. 

Marcel Mendes-Dudziński

Mendes-Dudziński w rundzie jesiennej pełnił rolę trzeciego bramkarza. Ten czas należy analizować przede wszystkim przez pryzmat rozwoju. Tyle, że aby się rozwijać, trzeba grać, a Marcel nigdzie nie grał. Na pierwszy zespół był za słaby, wyraźnie przegrywał rywalizacje na treningach. W rezerwach też nie wystąpił w żadnym spotkaniu – tam sezon między słupkami zaczął Wojciech Banasik, zaś w drugiej części rundy jesiennej postawiono na 17-letniego Jana Biendugę, który uzbierał 10 meczów w III lidze, zagrał 4 razy w młodzieżowej Lidze Mistrzów). To najlepiej pokazuje miejsce Marcela. 

Pod względem fizycznym i refleksu Mendes-Dudziński na treningach prezentował się obiecująco. Ma dobre niezłe warunki fizyczne, szybkie reakcje i naturalny instynkt do obrony strzałów na linii. Jednocześnie widoczna była niepewność decyzyjna. Miał problemy przy wyjściach do piłki, spóźnione reakcje oraz problemy z oceną trajektorii dośrodkowań. Ogólny obraz był taki, że dość duży dystans dzielił go od pozostałych bramkarzy. 

Ocena rundy: Czas stracony, czas na zmiany

Pierwszy trening Legii w Austrii Marc Gual Marcel Mendes-Dudziński

Co wiesz o Legii II?

Adam Ryczkowski Legia II Warszawa - Pelikan Łowicz 2:1 (1:0)
1/10 Pierwszym trenerem Legii II (stan na grudzień 2025) jest…

Komentarze (63)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.