Wnioski, spostrzeżenia

Pomeczówka: Legia walcząca do końca

Redaktor Marcin Szymczyk

Marcin Szymczyk

Źródło: Legia.Net

26.07.2026 13:40

(akt. 27.07.2026 11:14)

Piłkarze Legii Warszawa rozpoczęli nowy sezon od zwycięstwa wywalczonego w samej końcówce spotkania. Trzy punkty dał Legii sprowadzony latem Zoran Arsenić. Czas na kilka pomeczowych spostrzeżeń.

Płynne ustawienia taktyczne – To co od początku rzucało się oczy patrząc na grę Legii w Szczecinie to płynne przechodzenie z jednego ustawienia w drugie. Nominalnie gracze trenera Marka Papszuna wyszli na murawę w ustawieniu z trzema stoperami i wahadłowymi, ale często w fazie rozegrania Damian Szymański cofał się i był drugim środkowym obrońcą, zaś na boki schodzili Kamil Piątkowski oraz Robert Deziel Junior. Wówczas niżej do rozegrania na pozycję numer „sześć” schodził Bartosz Kapustka, zaś Ruben Vinagre i Paweł Wszołek z wahadłowych stawali się skrzydłowymi, dodatkowo często zamieniali się stronami. Z ustawienia 3-4-3 legioniści płynnie przechodzili do 4-4-2 a momentami nawet do 4-2-4. Z kolei fazie głębokiej gry obronnej legioniści ustawiali się w tyłach pięcioma obrońcami i na boisku prezentowali formację 5-3-2 lub 5-4-1. Trzeba przyznać, że przy tych zmianach nie było chaosu, wszyscy wiedzieli co mają robić na boisku, było widać dyscyplinę taktyczną. Szczególnie w pierwszej połowie gospodarze byli wobec tak grającej Legii bezradni. 

Groźne stałe fragmenty gry – Już podczas przygotowań do sezonu zwracaliśmy uwagę, że wiele czasu na treningach poświęcane jest stałym fragmentom gry, że sztab szkoleniowy wraz z piłkarzami szykuje kilka niespodzianek dla rywali. W Szczecinie zobaczyliśmy tylko część wypracowanych na zajęciach rozwiązań i schematów. Po rzucie rożnym i strzale Rafała Augustyniaka piłkę ręką do bramki wepchnął Mileta Rajović. W końcówce pierwszej części gry po rzucie z autu wykonanym przez Augustyniaka, piłkę na dalszym słupku „szczupakiem” próbował zmieścić w bramce Paweł Wszołek – Valentin Cojacoaru zdołał wybronić. W 52. minucie Vinagre rozegrał piłkę z rzutu rożnego z Bartoszem Kapsutką i dośrodkował na głowę Rafała Augustyniaka, który główkował ponad bramką. Dwie minuty później po rzucie wolnym piłkę wstrzeloną przez Vinagre w pole karne odbił Cojocaru, ale zrobił to tak, że piłka trafiła pod nogi Łukasza Zjawińskiego. Ten uderzył i po chwili cieszył się z gola – przedwcześnie. Pół metra przed bramką piłkę odbił Rajović, a był na spalonym. W końcu gol w 96 minucie strzelony przez Zorana Arsenicia był następstwem rzutu z autu wykonanego przez Augustyniaka. Brawo, w końcu po latach stałe fragmenty gry znów są groźną bronią Legii. 

Niepowtarzalny Mileta Rajović – Trzeba przyznać, że w XXI wieku żaden piłkarz nie wzbudzał wśród kibiców Legii takich emocji jak duński napastnik – niestety zazwyczaj są to emocje negatywne. Nie można odmówić zawodnikowi, że był zmotywowany, że się starał i ciężko pracował na boisku, ale efekt końcowy był niestety taki, jak zwykle w rundzie wiosennej. W 5. minucie miał pierwszą szansę – Paweł Wszołek dograł piłkę idealnie między obrońców, skorzystał z tego „Rajo”, główkował pod poprzeczkę, ale bramkarz Pogoni dobrze się zachował wybijając piłkę na rzut rożny. Tutaj wszystko zostało zrobione jak należy, później już tak niestety nie było. Po rzucie rożnym Bartosz Kapustka dograł piłkę na bliższy słupek, na głowę Rafała Augustyniaka, który posłał w kierunku bramki. Valentin Cojocaru do spółki z poprzeczką zdołali wybronić, ale piłka na linii bramkowej spadła jak z nieba Rajoviciowi, ten wepchnął ją do siatki, ale nie zrobił tego głową, klatką piersiową, brzuchem czy nogą, ale ręką. Sędzia słusznie nie uznał tego gola. W 27. minucie ponownie znalazł go w polu karnym między obrońcami Wszołek, ale Mileta główkował za lekko i w środek bramki – Cojocaru bez problemów złapał to uderzenie. W 42. minucie po dośrodkowaniu Rubena Vinagre zamiast strzelać głową na bramkę, odegrał piłkę do tyłu. Po przerwie w 54. minucie będąc na spalonym i nie kontrolując swojej pozycji, zmienił tor lotu piłki po uderzeniu Łukasza Zjawińskiego i zamiast gola był rzut wolny dla Pogoni Szczecin. Później byłą sytuacja, którą miał obowiązek zamienić na gola – Augustyniak dograł w pole karne do Wszołka, ten głową zgrał do Zjawińskiego, który uciekł obrońcy i na wślizgu uderzył na bramkę. Cojocaru zdołał obić piłkę, ta trafił do Rajovicia, który zamiast uderzyć w przeciwległy róg bramki lub pod poprzeczkę, strzelił po ziemi z pięciu metrów i trafił w nogę rozpaczliwie interweniującego Attilii Szalaia. Po tej sytuacji kibice Legii zgromadzeni na sektorze gości w Szczecinie domagali się od trenera Papszuna, by ten ściągnął napastnika z boiska. Szkoleniowiec nie posłuchał, a Mileta miał swój udział przy golu – przedłużył podanie, które wykonał w pole karne z autu Augustyniak. 

Bohaterów dwóch – Pierwszym z pewnością jest Otto Hindrich. Bramkarz Legii w pierwszej połowie nie miał za wiele do roboty. Legioniści grali kompaktowo, dobrze przesuwały się formacje, byli zdyscyplinowani taktycznie i Pogoń nie mogła sobie poradzić z tak grającymi „Wojskowymi”. Z jednym wyjątkiem – bo jednak to gracze Oskara Garcii stworzyli najgroźniejszą sytuację. Musa Juwara idealnie dograł w pole karne do Jeana Pierra Nsame, którego nie upilnował Kamil Piątkowski. Były napastnik Legii uderzył głową mocno, skontrował piłkę, ale świetnie zachował się Hindrich, który popisał się interwencją najwyższych lotów. Pewnie, gdyby „DżejPi” uderzył przy słupku, to nawet Rumun by tego nie sięgnął, ale i tak że sytuacja została wybroniona znamionuje jego wielką klasę. W drugiej połowie najpierw odbił piłkę dograną w pole karne do Paula Mukairu, a po chwili wybronił w znakomity sposób strzał głową Fredrika Ulvestada. To były dwie wymarzone szanse na „Portowców”, ale obie zatrzymał Otto. Bez tych interwencji nie było szans by powalczyć o zwycięstwo. A to zapewnił w 96. minucie rezerwowy Zoran Arsenić, który zmienił grającego solidne zawody Roberta Deziela Juniora. Doświadczony Chorwat znalazł się na linii strzału Pawła Wszołka i uderzył na bramkę. Piłka przekroczyła linię końcową, gdy wygarniał ją Valentin Cojocaru. Tym samym Legia sięgnęła po trzy punkty, a Arsenić po meczu głośno pytał kibiców – Kto wygrał mecz?!

Transfery Papszuna się bronią, piąty wygrany mecz – W rundzie wiosennej najlepszymi piłkarzami Legii byli pozyskani zimą Otto Hindrich i Rafał Adamski. Teraz w pierwszym spotkaniu nowego sezonu gola na wagę trzech punktów strzelił pozyskany latem żołnierz Marka Papszuna, Zoran Arsenić. Zmienił kilka minut wcześniej grającego bardzo solidne zawody Roberta Deziela Juniora – który trafił do Legii latem z rezerw Bayernu Monachium. Niezły debiut zaliczył też Łukasz Zjawiński – strzelił gola, który jednak słusznie nie został uznany. To pokazuje, że od pół roku na Łazienkowską trafiają piłkarze, którzy pasują do stylu gry preferowanego przez Papszuna. Było to już piąte zwycięstwo Legii z rzędu, w tym trzecie wywalczone w doliczonym czasie gry. Legia walcząca, Legia walcząca do końca! 

Widzew 1:0 - Adamski 98’
Bruk Bet 1:0 - Adamski 19’
Lechia Gdańsk 2:1 - Nsame 12; Colak 94’
Motor 4:0 - Nsame 32; Chodyna 40’ Elitim 50’ Nsame 56’
Pogoń 1:0 - Arsenić 96’

Komentarze (85)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.