Wnioski, spostrzeżenia

Pomeczówka: Wstydliwa porażka w Lublinie

Redaktor Marcin Szymczyk

Marcin Szymczyk

Źródło: Legia.Net

03.09.2026 23:10

(akt. 03.09.2026 23:11)

Piłkarze Legii Warszawa przegrali aż 0:3 z Motorem Lublin, który jest po dużych zmianach i przypomina plac budowy. Legioniści pierwszy raz w historii klubu odpadli w 1/32 rozgrywek Pucharu Polski. Czas na kilka pomeczowych spostrzeżeń.

Wstydliwa porażka – Przegrać w piłce nożne zawsze można – to jest sport, a porażki są jego częścią. Czasem wywołują złość i frustracje, a czasem są przyjmowane ze zrozumieniem. Wszystko zależy od stylu w jakim została poniesiona. Legia we wtorek mierzyła się z zespołem, który jest po dużych zmianach, który aspiruje do bycia w środku tabeli ligowej – ambicje pewnie są większe, ale trzeba mierzyć siły na zamiary. I Legia została przez takiego rywala zmieciona. Przegrała 0:3 i nikt nie może mieć o wysokość rezultatu końcowego pretensji – chyba, że fani Motoru – sędzia nie uznał prawidłowej bramki na 3:0. To tym bardziej niepokojące, że skład był zbliżony do optymalnego, nie było wielu zmian i eksperymentów jak często to miało miejsce w przeszłości w Pucharze Polski. Trudno za ten mecz kogokolwiek z Legii pochwalić – słabo zagrał nawet niezawodny dotąd Otto Hindrich w bramce. Fatalne błędy popełniali Robert Deziel Junior i Rafał Augustyniak, Kacper Chodyna wystąpił od pierwszej minuty i widać było, że nie jest w najwyższej dyspozycji, a najlepszy w tym roku zawodnik z pola Ruben Vinagre regularnie przegrywał pojedynki z 34-letnim Bartoszem Bereszyńskim, który raz za razem odbierał też piłkę Łukaszowi Zjawińskiemu. Cała defensywa zagrała źle, pozostawiała wiele wolnych przestrzeni rywalowi. Źle to wyglądało, to był najgorszy mecz Legii w tym sezonie. 

Legia nie jest gotowa na grę co trzy dni – W trakcie przygotowań do sezonu rozmawialiśmy z piłkarzami i zadawaliśmy każdemu jedno pytanie – czy szczęściem w nieszczęściu nie jest to, że Legia będzie grała raz w tygodniu – bo zmian w zespole było dużo i potrzeba czasu by wszystko zaskoczyło, a przy grze raz w tygodniu tego czasu na pracę by nie było. Część zawodników się zgadzała, część miała kompletnie inne zdanie. Ten sezon pokazuje, że legioniści grając raz w tygodniu są w stanie odpowiednio się przygotować do spotkania - tak pod względem fizycznym jak i taktycznym. Świadczy o tym sześć meczów bez porażki. Ale wystarczyło, że trzeba było zagrać mecz w tygodniu i wszystko się posypało jak domek z kart. Legia ma dziś za wąską jakościowo kadrę by grać na trzech frontach, a granie cały czas w tym samym składzie jest dużym obciążeniem dla zawodników. I smutna prawda jest taka, że gol Marcela Wędrychowskiego dla GKS-u Katowice w ostatniej kolejce poprzedniego sezonu z jednej strony spowodował brak awansu do europejskich pucharów, ale z drugiej dał szansę na w miarę udany sezon. Gra raz w tygodniu, a gra co trzy dni, to trochę inne dyscypliny sportu i trzeba mieć do takiego grania odpowiednio szeroką i zbilansowaną kadrę. Obecnie w Warszawie takiej nie ma i gra co trzy dni doprowadziłaby do tego, że drużyna by zaczęła zawalać mecze we wszystkich możliwych rozgrywkach. 

Historyczny wyczyn - Legia we wtorek dokonała rzeczy historycznej - niestety niechlubnej. - Do wtorku Legia Warszawa była jedyną drużyną, która po wojnie nigdy nie spadła z ekstraklasy i w całej historii Pucharu Polski zawsze grała przynajmniej w 1/16 finału. Już nie jest - zauważył Wojciech Frączek. Legia drugi rok z rzędu odpadła z Pucharu Polski w pierwszym meczu. Na tak wczesnym etapie - 1/32 finału nie odpadła jeszcze nigdy w 110-letniej historii klubu. Przed rokiem legioniści zakończyli udział na pierwszym swoim meczu - była to 1/16 finału. Legia Edwarda Iordanescu przegrała przy Łazienkowskiej z Pogonią Szczecin 1:2. Zdecydował gol Adriana Przyborka w dogrywce. Tym razem udział został zakończony na wcześniejszym etapie - legioniści przegrali w 1/32 finału z Motorem w Lublinie aż 0:3 po trafieniach Karola Czubaka, Fabio Ronaldo i Mbaye Ndiaye.

Utrudniona droga do pucharów – Ścieżka do gry w europejskich pucharach została mocno zwężona. Wydawało się, że poprzez Puchar Polski legionistom najłatwiej będzie zagwarantować sobie występy na europejskich boiskach – zwycięstwo w rozgrywkach tysiąca drużyn gwarantowałoby Legii udział w IV rundzie eliminacji Ligi Europy. Czyli wystarczyłoby wygrać jeden dwumecz by zagrać w fazie ligowej Ligi Europy. Porażka to zagwarantowana faza ligowa Ligi Konferencji. Dlatego wtorkowy mecz był bardzo istotny, dlatego też trener Marek Papszun nie zdecydował się na eksperymenty i posłał do boju graczy, którzy do tego momentu nie przegrali meczu ligowego. Niestety mecz nie wyszedł całej drużynie i opisywana ścieżka została zaprzepaszczona. Oczywiście sezon wciąż może zakończyć się awansem do pucharów, ale liga jest bardzo wyrównana, a zespoły będą walczyć o punkty do samego końca. W przyszłym sezonie mistrz i wicemistrz wystartują w eliminacjach Ligi Mistrzów, a ten pierwszy kwalifikacje rozpocznie dopiero od IV rundy.

Fatalne błędy - Piłkarze Legii popełnili serię fatalnych w skutkach błędów i w ich wyniku padały gole. Przy pierwszym Robert Deziel Junior mógł opanować piłkę, mógł wybić ją daleko do przodu, ale przyjął tak, że piłka odskoczyła pod nogi rywala - dalej wszystko potoczyło się szybko. Rafał Augustyniak się cofał i obserwował jak Karol Czubak posłał piłkę do siatki. W 19. minucie Czubak znów ograł w polu karnym Augustyniaka, ale tym razem posłał piłkę obok bramki. Przy drugim golu piłkę najpierw stracił Ruben Vinagre na rzecz Bartosza Bereszyńskiego, a po chwili Fabio Ronaldo urwał się spod krycia Dezielowi Juniorowi i posłał piłkę do siatki. Amerykanin przeżywał trudne chwile, nie udźwignął sportowo tego meczu. W 54. minucie błąd w ustawieniu popełnił Augustyniak, fatalnie zachował się Otto Hindrich i od straty gola Legię uratował jedynie błąd sędziego Piotra Lasyka. W końcu w doliczonym czasie gry Mateusz Łęgowski z łatwością minął Augustyniaka, a później Mbaye Ndiaye ośmieszył Arkadiusza Recę i było po meczu. Do tych wszystkich fatalnych błędów należy dodać, że cała drużyna zagrała wyjątkowo źle w defensywie, miała też problem z kreacją - zwłaszcza w pierwszej połowie. Najgróżniejsze sytuacje legioniści tworzyli po rzutach z autu.

Komentarze (13)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.