
Pracowity i dążący do doskonałości – sylwetka Łukasza Zjawińskiego
07.06.2026 13:30
(akt. 08.06.2026 13:44)
Początki w Akademii
– On wraz z Michałem Karbownikiem i Konradem Matuszewskim zostali wdrożeni jako najmłodsi zawodnicy z drużyn U-17 do U-19. Generalnie współpracę z nim wspominam bardzo pozytywnie. Jako młodszy zawodnik został królem strzelców CLJ. Potrafił grać jako klasyczna 9, a na potrzeby sytuacji potrafił być 10, czyli takim napastnikiem podwieszonym pod drugiego i wchodzącym w drugie tempo. Potem Łukasza wprowadzałem w annały piłki seniorskiej. Na początku było ciężko, ale od początku było widać u niego tę jakość i to, że zacznie strzelać, było kwestią czasu – mówi trener Piotr Kobierecki, który odpowiadał za „Zjawkę” przez większość jego pierwszego pobytu w Legii.
Łukasz Zjawiński do Akademii Legii Warszawa trafił w sezonie 2015/16. Wcześniej reprezentował barwy Górnika Zabrze. Przez pierwsze sezony „Zjawka” przebywał w zespołach przyporządkowanych do jego roczników. W roku 2017 uwagę na niego zwrócił Kobierecki, który wdrożył go do drużyny U-19. 17-latek w pierwszym sezonie w zespole U-19 zdobył 20 bramek w 27 ligowych spotkaniach. W kolejnej kampani Kobierecki wziął „Zjawkę” do trzecioligowych rezerw. Tam 18-letni wówczas piłkarz nie radził sobie dobrze i musiał powrócić na pewien okres do U-19. Tak współpracę z nim wspomina ówczesny trener tamtej drużyny, Marek Saganowski:
– Prowadziłem zespół w CLJ i kiedy Łukasz zaliczył nieudany start w rezerwach, został oddany do mnie, aby odbudować się strzelecko. Pamiętam go jako zawodnika ambitnego, ciężko pracującego nie tylko dla siebie, ale również dla całej drużyny. Był piłkarzem, który nigdy się nie obrażał, zawsze słuchał sztabu i nigdy nie wchodził w zbędne dyskusje. Jeśli chodzi o współpracę, to bardzo dobry chłopak.
Odejście z Legii
Po nieudanym sezonie w rezerwach Zjawiński zdecydował się odejść na wypożyczenie do drugoligowej Stali Stalowa Wola. Tam również jednak mu nie poszło. W 16 spotkaniach strzelił jedynie jednego gola i miał asystę. Jak mówi nam trener Kobierecki, po powrocie z wypożyczenia „Zjawka” nie miał perspektyw na grę w pierwszym zespole i dlatego zdecydował się odejść:
- Z tego, co pamiętam, Zjawiński nie miał perspektyw na otrzymanie szansy w pierwszej drużynie, a chciał grać w lepszej lidze niż trzecia, w której występowały rezerwy. Dlatego zdecydował się odejść.
Klubem, do którego zdecydował się odejść „Zjawka”, była Stal Mielec. Wychowanek Legii jednak nie zabawił tam zbyt długo, ponieważ odszedł już po jednym sezonie, w którym w 26 spotkaniach strzelił gola i miał trzy asysty. Kolejnym klubem do którego trafił była Lechia Gdańsk. Tak o powodach kupna mówi nam dziennikarka Lechia.Net i Kanału Sportowego, Karolina Jaskulska:
- Gdy Lechia go sprowadzała, oczekiwania były ogromne. Przychodził do Gdańska jako młody chłopak po dobrym sezonie w Stali Mielec, gdzie był ważnym zawodnikiem. Nad Motławą liczono na to, że również tam pokaże się z dobrej strony.
Nieudany okres w Lechii
Niestety dla Zjawińskiego transfer do Lechii nie okazał się udany. Jak mówi nam Jaskulska, wychowanek Legii nie zyskał uznania ówczesnych trenerów Biało-Zielonych i po zaledwie pół roku pobytu udał się on na wypożyczenie do Sandecji:
- Jego początki w Lechii nie były udane - trenerzy na niego nie stawiali, a on sam miał wyraźny problem z wejściem w zespół. Dlatego zaledwie pół roku po transferze do Gdańska został po raz pierwszy wypożyczony do Sandecji Nowy Sącz, a potem trafił do Widzewa Łódź. Prawdziwą szansę otrzymał dopiero wtedy, gdy Lechia spadła do 1. Ligi.
„Zjawka” na wypożyczeniu w Sandecji, która grała na poziomie 1. Ligi, w 14 meczach zdobył 9 bramek. Natomiast podczas gry dla będącego w Ekstraklasie Widzewa, gdzie otrzymał szansę gry w 8 pełnych spotkań, nie zdobył żadnej bramki ani asysty. Kiedy Lechia spadła do 1. Ligi, nowy trener Szymon Grabowski postanowił dać szansę „Zjawce”. Tak wspomina współpracę z nim:
- Współpracę z Łukaszem wspominam bez zarzutu. Od samego momentu, kiedy było wiadomo, że ciężar odpowiedzialności za ofensywę będzie spoczywał m.in. na jego barkach, prezentował się bardzo dobrze. Zarówno w szatni, jak i na boisku cały czas to potwierdzał, mimo tego, że jego sytuacja była dla niego ciężka. Sytuacja z Tomasem Bobcekiem nie była dla „Zjawy” łatwa, ale ze swojej roli wywiązywał się bardzo dobrze i byłem pod wrażeniem tego, jak podchodzi na co dzień do swoich obowiązków. Łukasz to stuprocentowy profesjonalista.
Zjawiński wystąpił w barwach Lechii Gdańsk w sezonie 2023/2024 w 31 spotkaniach, w których zdobył 5 bramek i 1 asystę. Lechia już po roku wróciła do Ekstraklasy, jednak bez Zjawińskiego. Jak mówi nam Grabowski, klub w porozumieniu z zawodnikiem podjął decyzję, aby zakończyć współpracę:
- W pewnym momencie „Zjawka” dostał jasną informację od władz klubu i ode mnie, że ze względu na zbyt dużą konkurencję nie będzie mógł liczyć na częste występy. Miał wtedy dwie oferty z 1. Ligi. Ja mu przedstawiłem swoją perspektywę i uważałem, że Polonia będzie dla niego najlepsza. „Zjawka” chciał na poziomie Ekstraklasy jeszcze zaistnieć, a Polonia dawała narzędzia, gdzie byłby pierwszą dziewiątką i mógł walczyć o Ekstraklasę. Tam mu się nie udało, ale jednak ta praca i dążenie, aby być w Ekstraklasie, przyniosły pożądane skutki i dziś jest w Legii Warszawa, co jest jego własnym zwycięstwem.
Pobyt przy Konwiktorskiej
- Pobyt Łukasza w Polonii był zdecydowanie na plus. Same liczby mówią już wszystko - 43 gole w ciągu dwóch sezonów to nie przypadek. Utrzymywał on też chyba najrówniejszą, wysoką formę spośród piłkarzy Czarnych Koszul i nawet kiedy drużynie nie szło, był bardzo aktywny i próbował stwarzać zagrożenie – mówi nam „Kaszkiet”, czyli prowadzący podcast Warszawa Gdańska.
Zjawiński do Polonii Warszawa trafił w letnim okienku transferowym 2024. Gdańszczanie oddali go najprawdopodobniej za symboliczną opłatę. „Zjawka” dość szybko odnalazł się w nowym klubie. W pierwszym sezonie zdobył w 30 ligowych spotkaniach 23 bramki i 3 asysty. Pytany o jego największe atuty podczas gry w Polonii, „Kaszkiet” wyróżnił szczególnie grę głową:
– Największym atutem od początku pobytu w Polonii była u Łukasza gra głową. Zarówno jeśli chodzi o strzelanie bramek, czy zgarnianie długich piłek od bramkarza do kolegów z ofensywy, „Zjawka” sprawdzał się świetnie.
W minionym sezonie „Zjawka” w 34 spotkaniach zdobył 20 bramek i 2 asysty. Jego kolejnym klubem na piłkarskim szlaku będzie Legia Warszawa, i jak słusznie zauważył Grabowski to jego własne wielkie zwycięstwo.
Plusy i minusy
Pytany o największe zalety Zjawińskiego, Piotr Kobierecki mówi nam, że to gracz, który po pierwsze doskonale odnajduje się w polu karnym:
- To jest napastnik, który najlepiej potrafił odnajdywać się w polu karnym, ale z tego, co widziałem ostatnio, mocno się rozwinął. Dobrze atakuje przestrzeń, wychodzi na piłki prostopadłe, znakomicie gra tyłem do bramki. Jest groźny w świetle bramki jako zawodnik do finalizacji i dobry w powietrzu. Zjawiński to po prostu klasyczna 9, która bardzo dobrze się rozwija i wydaje mi się, że najlepsze lata jeszcze przed nim.
Umiejętność odnajdywania się w polu karnym podkreśla Grabowski, który zauważa również że „Zjawka” jest piłkarzem, na którego trzeba będzie pracować:
- Trzeba pracować na tego zawodnika i kreować mu przestrzeń, i on sam musi to robić, aby te możliwości były jak najlepsze. Jego wartością dodaną jest również walka 1 na 1 w polu karnym, gdzie szczególnie w ostatnich sezonach pokazał, że umie się odnaleźć i dobrze poustawiać przeciwnika tak, żeby mieć jak najlepsze możliwości oddania strzału.
W dalszej części Grabowski podkreśla, że ambicja Łukasza jest jego ogromną wartością dodaną, która ma pozytywny wpływ na jego postawę:
- Łukasz wyróżnia się dążeniem do doskonałości, aby spełnić pokładane w nim oczekiwania. Od takiego napastnika jak „Zjawka” oczekuje się konkretów w polu karnym i Łukasz dąży do tego, aby być skutecznym napastnikiem.
Jaskulska podkreśla jego pozytywny wpływ na szatnię oraz świetne warunki fizyczne:
– Jego największe atuty to świetne warunki fizyczne, co doskonale widać po jego wzroście, oraz bardzo dobra gra głową. Oprócz tego wyróżnia go mental i to, że jest „atmosferoviciem” w szatni. To typ zawodnika, który potrafi błyskawicznie zżyć się z drużyną i stać się jej dobrym duchem. To jest coś, co naprawdę go wyróżnia na tle innych.
Pytany o największe wady, Kobierecki wysunął jako najważniejszą jego problemy z dryblingiem:
- To nie jest piłkarz, który umie dryblować i zawsze z konieczności schodził do gry kombinacyjnej. Jednak problemy z dryblingiem przy jego specyfice gry, przy jego profilu, to nie jest niezbędny element, który musi mieć.
Podobne zdanie w tej kwestii ma Kaszkiet:
- Jeśli chodzi o słabsze strony Łukasza, to nie jest to technicznie tak dobry piłkarz, jak przykładowo Angel Rodado w Wiśle Kraków. Nie ma co od niego oczekiwać efektownych dryblingów i mijania obrońców jak tyczki.
Podsumowując, najważniejsze zalety „Zjawki” to umiejętność odnajdywania się w polu karnym czy mentalność. Jego ambicję widać szczególnie po fakcie, że trudno mu było zaakceptować rolę rezerwowego czy grę w 3. Lidze i zawsze chciał się doskonalić, o czym mówił Grabowski. Największą wadą jest technika, jednak nie będzie ona problemem u Marka Papszuna, dla którego jej brak nie stanowi przeszkód.
Sytuacja w Legii
– Łukasz ma potencjał, aby regularnie strzelać dla Legii. Nie zapominajmy, że zawodnicy, a w szczególności napastnicy, potrzebują czasu. Jeśli tak duży kredyt zaufania dostał Mileta Rajović, to warto byłoby dać go również Zjawińskiemu. Jestem przekonany, że „Zjawa” strzeliłby znacznie więcej bramek od Rajovicia – podkreśla Saganowski.
O potrzebie zaufania a także środowisku jakie będzie potrzebował w Legii, mówił Kobierecki:
– Przede wszystkim potrzebuje dobrych serwisów w drużynie, która często dośrodkowuje piłkę, a taki plan ma zapewne Marek Papszun. Jeżeli to będzie zespół bazujący na atakach pozycyjnych, to „Zjawa” będzie to robił, bo to gracz pola karnego. Swoją grą w Polonii pokazał również, że potrafi atakować przestrzenie i można mu wrzucić piłkę na wolne pole i jest w stanie sobie poradzić. Jeżeli dostanie czas, dostanie minuty, to jestem spokojny o jego przyszłość.
Jak mówi nam Grabowski, w systemie Papszuna „Zjawa” najlepiej odnajdzie się w roli piłkarza, który będzie głównym aktorem formacji ofensywnej a nie pomocnikiem grającym na pozycji 10.
- W systemie Marka Papszuna „Zjawa” najlepiej odnajdzie się jako główna dziewiątka w systemie 3-4-3 lub jako jeden z dwóch napastników w systemie 3-5-2. „Zjawa” jest typowym strikerem – im bliżej bramki przeciwnika, tym czuje się lepiej.
Dla Łukasza Zjawińskiego pierwsze tygodnie mogą być bardzo trudne. Oczekiwania, które w stosunku do niego będą, są ogromne. Dodatkowo swój wpływ może mieć fakt aklimatyzacji w nowej lidze. Na obecną chwilę wiadomo, że jego rywalami do gry w pierwszej 11 będą Mileta Rajović, Antonio Colak i Rafał Adamski. Niepewna dalej jest przyszłość Jeana-Pierre'a Nsame. Przykład Adamskiego pokazuje, że przy wykazaniu się pracowitością, ambicją i umiejętnościami można szybko wywalczyć miejsce w pierwszej 11, a jak pokazuje kariera „Zjawki”, tego mu nie brakuje.

Dominik Szoboszlai zostaje w Liverpoolu do 2031 roku

Maik Nawrocki w RC Lens

Ian Hoffmann wypożyczony z Lecha Poznań do mistrza Szwecji

Rekord Freiburga: Johan Manzambi za 60 milionów euro do Aston Vilii

Sensacyjny kierunek transferu Salaha. Ma grać dla Besiktasu!

Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.