Legia Warszawa - Cracovia 1:0
fot. Paulina Szewczuk

Rafał Adamski: Potrzebowaliśmy tych punktów

Redaktor Marcin Szymczyk

Marcin Szymczyk

Źródło: Canal+ Sport

09.03.2026 02:05

(akt. 09.03.2026 08:06)

- Przyszedłem tutaj właśnie po to, żeby pomóc drużynie i cieszę się, że na razie wszystko idzie w dobrym kierunku. Mam nadzieję, że będziemy dalej punktować i rozwijać się jako zespół - powiedział po meczu napastnik Legii, Rafał Adamski.

Za tobą trzy mecze w Legii Warszawa – bramka z Wisłą Płock, występ w pierwszym składzie z Jagiellonią i dziś wejście z ławki. W tym czasie Legia zdobyła siedem punktów. To dobry moment dla ciebie i dla klubu?

- Myślę, że zdecydowanie tak. To dobry czas zarówno dla mnie, jak i dla Legii, która potrzebowała takich wyników. Przyszedłem tutaj właśnie po to, żeby pomóc drużynie i cieszę się, że na razie wszystko idzie w dobrym kierunku. Mam nadzieję, że będziemy dalej punktować i rozwijać się jako zespół.

Jak porównałbyś Ekstraklasę z pierwszą ligą? Czy intensywność i wymagania są wyraźnie inne?

- Na pewno widać różnicę w intensywności gry. W Legii gram też na trochę innej pozycji niż wcześniej. Teraz częściej występuję jako „dziesiątka”, więc mam więcej zadań defensywnych. W Pogoni Grodzisk Mazowiecki i w pierwszej lidze byłem typową „dziewiątką”, dlatego byłem trochę mniej obciążony pracą w obronie. Tutaj muszę dużo więcej pracować zarówno w defensywie, jak i w ofensywie. Intensywność jest większa, a sama liga także różni się poziomem i tempem gry.

Kibice zwracają uwagę, że jesteś bardzo ruchliwym napastnikiem i dużo biegasz. Jaki jest twój rekord, jeśli chodzi o dystans pokonany w meczu?

- Ostatnio pobiłem swój rekord – przebiegłem około 12 kilometrów. Wcześniej raczej nie zdarzało mi się osiągać takiego wyniku. Wynika to z roli, jaką mam teraz w zespole. Jest więcej pracy, ale intensywność to jeden z moich atutów i staram się na tym bazować. Ten rekord padł właśnie w meczu z Wisłą Płock.

Gdy w trakcie meczu kontuzji doznał Antonio Čolak, pomyślałeś, że zaraz wejdziesz na boisko?

- Nie miałem takiego odczucia. Po meczu z Jagiellonią sam miałem drobny uraz i w tygodniu nie trenowałem z zespołem, dlatego nie zdziwiło mnie, że nie byłem pierwszym wyborem do wejścia. Poza tym zarówno Rajović, jak i JP byli gotowi do gry. Rywalizacja wśród napastników jest duża i każdy musi walczyć o swoje miejsce.

Wróćmy do meczu z Wisłą Płock. Debiut w Legii, pełne trybuny, numer dziewięć na plecach i zwycięska bramka. Czy po takim występie twoje życie się zmieniło?

- Myślę, że nie. Oczywiście było to bardzo fajne uczucie i dostałem mnóstwo wiadomości z gratulacjami. Emocje podczas meczu były ogromne, a bramka bardzo mnie poniosła. Natomiast po wszystkim wróciłem do domu, tak jak po każdym spotkaniu, położyłem się spać i to był zupełnie normalny wieczór. Oczywiście jestem bardzo zadowolony z tego debiutu i chciałbym przeżywać jak najwięcej takich momentów.

W czym obecna Legia czuje się bardziej komfortowo – w ataku czy w bronieniu wyniku?

- Myślę, że przede wszystkim chcemy atakować. Jedną z naszych głównych zasad jest pressing i jak najszybsze odzyskanie piłki. Natomiast pokazaliśmy też, że potrafimy dobrze bronić się w niskim ustawieniu. Dzisiaj momentami właśnie tak to wyglądało – musieliśmy utrzymać wynik i ewentualnie spróbować wyjść z kontrą na 2:0. To się nie udało, ale zachowaliśmy czyste konto i udowodniliśmy, że potrafimy bronić się również w taki sposób.

Jak grało ci się przeciwko Oskarowi Wójcikowi?

- Szczerze mówiąc, traktowałem go jak każdego innego obrońcę. Nie zrobił na mnie jakiegoś szczególnego wrażenia i nie czułem dodatkowej presji. Po prostu kolejny rywal w meczu.

Słyszy się, że JP ma niesamowitą technikę uderzenia i wykończenia akcji. Jak ty to oceniasz z bliska?

- Rzeczywiście robi to duże wrażenie. Na treningach widać, że jest to bardzo wysoki poziom i można się zdziwić, jak dobrze potrafi kończyć akcje. Staram się go obserwować i podpatrywać, bo zawsze można się czegoś nauczyć. Dobrze się z nim współpracuje i rozmawia na treningach, więc mam nadzieję, że wkrótce będziemy mogli częściej grać razem na boisku.

Komentarze (12)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.