
Real, Chelsea, bramkarz dekady. Sylwetka Ivana Brkicia
11.06.2026 20:25
(akt. 13.06.2026 10:38)
– Moje dzieciństwo w Karlovacu od pierwszych kroków było związane z piłką nożną. Już w wieku 6 lat wiedziałem, że będę bramkarzem. Ze względu na swoją budowę fizyczną i wzrost wyróżniałem się na tle rówieśników, dlatego wiele osób myślało, że jestem starszy, niż w rzeczywistości – mówił Ivan Brkić, nowy zawodnik Legii, w rozmowie z kaportal.net.hr.
Urodził się w Koprivnicy, grał w kadrze Chorwacji U-21, ale dzięki rodzicom (w czasie wojny zostali wysiedleni z Ljubiji) uzyskał też obywatelstwo bośniackie. W 2019 roku media pisały, że Robert Prosinecki powoła go do reprezentacji Bośni i Hercegowiny.
OBSERWOWANY PRZEZ REAL I CHELSEA
Pierwsze kroki w bramce stawiał w NK Vojnić '95. Potem naturalnym krokiem był transfer do większego klubu, NK Karlovac, gdzie spędził cztery sezony w młodzieżowych kategoriach wiekowych. Następnie przeszedł do NK Istra, w barwach którego już w wieku 18 lat zadebiutował w najwyższej lidze chorwackiej i zwrócił na siebie uwagę wielkich klubów.
– Pisano o różnych rzeczach. Że Roman Abramowicz oferuje za mnie pieniądze, że widzi we mnie materiał na wielkie rzeczy. Nie tylko Chelsea była zainteresowana – pojawiały się również zapytania ze strony SL Benfica i Realu Madryt. Mówiono nawet, że przyjechał mnie obserwować trener bramkarzy Realu. Kto wie, ile było w tym wszystkim prawdy, choć szczerze mówiąc, nie zaprzątam sobie tym głowy. Było, minęło – tłumaczył w sportsport.ba.
Po jednym z meczów, gratulacje złożył mu nawet Stipe Pletikosa, przewidując wielką karierę Brkiciowi. Z różnych powodów transfer do dużego klubu nie doszedł do skutku. – Tak, byłem uważany za wielki talent, lecz sprawy nie potoczyły się dokładnie tak, jak oczekiwali tego niektórzy ludzie. Były wzloty i upadki... Wszystkiego po trochu – opowiadał mediom.
Zawodnik – po podpisaniu kontraktu z NK Lokomotiva – trafił na wypożyczenie do NK Imotski, gdzie pierwszym bramkarzem miał być syn lokalnego wpływowego działacza. – To był dla mnie trudny okres. Ale jak mówi powiedzenie: co cię nie zabije, to cię wzmocni. Wiedziałem, że muszę dalej ciężko pracować i że moja wytrwałość w końcu zostanie nagrodzona. Szczerze mówiąc, nie zawsze łatwo było mi uzbroić się w cierpliwość – wspominał chorwackim mediom.
ZDANY GŁÓWNIE NA POMOC ZNAJOMYCH
Wielu ekspertów piłkarskich uważa, że Brkić już dawno trafiłby do jednej z renomowanych drużyn, gdyby miał za sobą silną agencję lub menedżera. – W najważniejszych momentach kariery był zdany głównie na pomoc znajomych. Jako syn rodziny repatriantów z Posawiny, której ojciec – ochotnik i żołnierz jednostki Tygrysy – rozpoczął nowe życie w Karlovacu podczas wojny o niepodległość Chorwacji, nie miał takich możliwości jak wielu konkurentów. Wielu z nich nie dorównywało mu talentem ani potencjałem, a mimo to trafiało do większych klubów – czytamy.
W połowie 2017 roku Brkić podpisał kontrakt z NK Cibalia. – W Vinkovci szybko zyskał opinię niezwykle pracowitego sportowca, który nie opuszcza żadnego treningu. Zawsze przychodził pierwszy i schodził z boiska jako ostatni. Dla niego piłka nożna była czymś więcej niż tylko stylem życia – pisał KAportal.hr.
BRAMKARZ DEKADY
Rok później jego talent dostrzegł najbardziej utytułowany klub z Bośni i Hercegowiny, czyli HSK Zrinjski Mostar. Ogółem wystąpił 68 razy w jego barwach, zachował 36 czystych kont, grał w el. Ligi Mistrzów i Ligi Europy. Był kapitanem, bramkarzem dekady wspomnianego klubu i najlepszym golkiperem tamtejszej ligi.
Po 2,5 roku przeniósł się do łotewskiego Ryga FC, a 12 miesięcy później przeprowadził się do Azerbejdżanu, do Neftchi (68 spotkań, 27 czystych kont). W sezonach 2024/25 i 2025/26 reprezentował Motor Lublin, w barwach którego rozegrał 37 meczów (10 razy na zero z tyłu).
Według Wyscout, Chorwat miał 100 udanych obron, a jego współczynnik bramkowy był najlepszy w polskiej lidze i wynosił 11,83 (teoretycznie powinien stracić 11 – 12 goli więcej). Opuścił końcówkę minionego sezonu z powodu złamanego żebra. Teraz 30-letni Brkić trafił do Legii, która – jak wspomniał w jednym z wywiadów – jest ukoronowaniem jego kariery.

Oficjalnie. Morgan Rogers w Chelsea za 117 mln funtów!

Arsenal wchodzi do gry o Nico Williamsa. Transfer wart 90 milionów...

Widzew straci Shehu przez klauzulę?!

Oficjalna prezentacja Karima Adeyemiego w Barcelonie już w czwartek

Minimalna porażka Górnika z Fenerbahce. Wciąż wszystko jest możliwe

Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.