
Remis Polski z Holandią, grali Kapustka i Wszołek
14.11.2025 22:40
(akt. 15.11.2025 10:46)
Niezwykle interesująco rozpoczęło się piątkowe spotkanie Polski z Holandią. Już w pierwszych minutach okazało się, że możemy oglądać naszych piłkarzy z ciekawym pomysłem na grę przeciwko wyżej notowanemu rywalowi. Błyskawicznie Polacy powinni wyjść na prowadzenie, lecz Nicola Zalewski nie wykorzystał dogodnej sytuacji. Biało-czerwoni od początku ruszyli do ofensywy, lecz tym razem Robert Lewandowski nie był tam osamotniony, a miał realne wsparcie. Schematy reprezentantów Polski na rozegranie piłki w ofensywie naprawdę momentami mogły imponować. Widać było już od pierwszych sekund tej rywalizacji, że gatunek tego spotkania nie przygniótł naszych reprezentantów, a zamiast tego realnie ich zmotywował.
Oczywiście i Holendrzy nie pozostali obojętni, momentalnie zaczęli wywierać presję na defensywie gospodarzy. Szczególnie wymagające były pojedynki w bocznych flankach boiska, gdzie Pomarańczowi mieli znaczną przewagę pod względem motorycznym, szybkościowym i technicznym. Jednakże nawet gdy po upływie kilkudziesięciu minut goście przejęli kontrolę nad spotkaniem, to Polacy utrzymywali wysoką koncentrację, a w konsekwencji skuteczność w polu karnym.
Niestety, bojowe nastawienie Polaków z początku spotkania z biegiem czasu nieco zgasło. Choć mimo przewagi Holendrów, wcale ich gra nie była tak płynna, jak mogłoby się wydawać. Statystyki z końcówki pierwszej połowy doskonale to odzwierciedlały — Holendrzy, mimo 65-procentowego posiadania piłki, oddali zaledwie dwa strzały. Niemniej w tym miejscu znów należy pochwalić naszych obrońców, którzy grali jak w transie, niemal bezbłędnie.

W 43. minucie wydarzyło się to, na co czekaliśmy! Robert Lewandowski świetnie obrócił się z piłką i posłał genialne prostopadłe podanie, przyszywając linie Holendrów do Jakuba Kamińskiego, a ten tylko dopełnił formalności, zdobywając bramkę do szatni! Los okazał się naprawdę uczciwy, bowiem najpierw Polacy pokazali pazur w ofensywie, potem zatrzymali atak Holendrów, by na koniec wyprowadzić celny cios!
Bardzo prawdopodobne, że to co usiłował przekazać Jan Urban swoim piłkarzom w trakcie przerwy już po kilku minutach kompletnie straciło znaczenie... W 47. min Holendrzy znaleźli się w naszym polu karnym, trochę zamieszania, parę niepewnych interwencji Kamila Grabary z rzędu i finalnie Memphis Depay skierował piłkę do bramki.
Po bramce Holendrów mecz nieco się rozregulował. Z jednej i drugiej strony pojawiły się nerwy, a przy tym mniej kalkulacji, a jeszcze więcej akcji. Poza tym już nie pierwszym miłym zaskoczeniem okazał się fakt, że Polacy potrafili po stracie gola zacisnąć zęby i ruszyć do przodu w poszukiwaniu zwycięskiej bramki.
W 60. minucie na boisko spadło trochę rac – na marginesie trzeba przyznać, że dość niespotykany widok na meczach reprezentacji Polski. Po kilkuminutowej przerwie obraz spotkania nieco uległ zmianie. Żadna z drużyn nie była zainteresowana remisem, lecz wysoka intensywność spotkania jednym i drugim powoli dawała się we znaki, przez co tempo gry wyraźnie zaczynało powoli spadać, aż nawet pojawiły się momenty przestoju, których wcześniej nie było.
Bliżej końcówki Holendrzy i Polacy bardzo żmudnie przygotowywali swoje ataki, a broniący bali się wyjść przed szereg, aby się zbyt nie otworzyć. Jeden z ataków Holendrów trwał nawet kilka minut! Trzeba to oddać, że to, co piłkarze dali od siebie w pierwszej połowie, pod koniec drugiej trochę zaczęło brakować.
W ostatnich minutach jedni i drudzy chcieli przechylić szalę zwycięstwa na własną stronę, ale mimo kilku prób biało-czerwonych w końcówce, nie udało im się już zmienić rezultatu (1:1). Trzeba przyznać, że czuć rękę Urbana, który błyskawicznie odmienił tę reprezentację. Dzisiaj Polacy nie remisują z Holandią po przypadkowej bramce i męczarniach w defensywie. Oglądaliśmy zespół, który nie tylko przed meczem mówił, że chce wygrać z rywalem z wyższej półki, ale tym razem rzeczywiście pokazał to na boisku.
EL. MISTRZOSTW ŚWIATA: POLSKA – HOLANDIA 1:1 (1:0)
Kamiński (43. min) – Depay (47. min)
ŻÓŁTE KARTKI: Zieliński, Ziółkowski – van Hecke.
POLSKA: Grabara – Cash (81' Wszołek), Ziółkowski, Kędziora, Kiwior, Skóraś – Kamiński (90' Rózga), Szymański (13' Kapustka), Zieliński, Zalewski (82' Grosicki) – Lewandowski (90' Buksa).
HOLANDIA: Verbruggen – Geertruida (74' van Hecke), Timber, van Dijk, van de Ven – Malen, de Jong, Gravenberch (89' Schouten), Kluivert (74' Reijnders), Gakpo – Depay (89' Emegha).

Lautaro Martinez znów zachwyca. Włoski dziennikarz nie szczędzi słów...

Calabria o rozstaniu z Milanem: Nie chciałem już mieć do czynienia...

Siedmiu kibiców Sportingu oskarżonych o próbę zabójstwa

Jeremy Sochan poza rotacją Spurs. Co stoi za decyzją trenera?

Real odrzuca Mottę. Juventus znów w finansowym potrzasku









Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.