
Rumuńskie media: W Legii już żałują rozstania z Iordanescu
09.11.2025 20:45
(akt. 09.11.2025 20:49)
Zaraz po odejściu Ediego Iordănescu, którego piłkarze publicznie chwalili i chcieli zatrzymać w klubie, Legia rozegrała mecz ligowy na wyjeździe z Widzewem Łódź – drużyną, która w poprzednim sezonie zajęła 13. miejsce. Warszawianie przegrywali 0:1, a remis 1:1 uratował dopiero w 85. minucie były zawodnik Rapidu, Ermal Krasniqi. Kilka dni później przyszedł mecz Ligi Konferencji przeciwko Celje. Po wcześniejszych wynikach 0:1 z Samsunsporem i 2:1 z Szachtarem Donieck, Legia doznała kolejnej porażki – 1:2 ze Słoweńcami, mimo że prowadziła 1:0. Kryzys pogłębił się jeszcze bardziej w lidze: porażka 1:2 z Termaliką Nieciecza, beniaminkiem i ostatnią drużyną w tabeli, przelała czarę goryczy.
W efekcie Legia znalazła się 12 punktów za liderem i zaledwie 4 punkty nad strefą spadkową. Sytuacja w klubie jest napięta – kibice wywierają ogromną presję na zarząd i właściciela, piłkarze są zagubieni, a szatnia pogrążona w chaosie, mimo prób opanowania sytuacji przez tymczasowego trenera Iñakiego Astiza, dotychczasowego asystenta Iordănescu.
" Już w sierpniu ProSport cytował agenta piłkarskiego, który ostrzegał, że sytuacja Ediego Iordănescu w Legii jest bardzo trudna. Wówczas informacje te wydawały się przesadzone, lecz dziś – jak się okazuje – w pełni się potwierdzają. Ten sam agent, komentując obecną sytuację, ujawnił: „W Legii panuje napięcie jak nigdy wcześniej. Kibice zaczynają rozumieć, że prawdziwe problemy tkwią wewnątrz klubu, a nie w trenerach czy zawodnikach. Edi Iordănescu ostrzegał, że w strukturach klubu dzieje się źle, ale nikt go nie słuchał. Teraz zaczynają go żałować. On już dwa, trzy razy zapowiadał, że chce odejść, lecz nikt nie pytał dlaczego. Kiedy w końcu doszło do rozwiązania kontraktu, wszyscy zapomnieli, że wcześniej jasno mówił o poważnych problemach, których nie da się opanować.” Jakie to były problemy? Nie miał żadnego wpływu na transfery! Klub sprowadzał zawodników bez jego wiedzy i zgody. To był główny powód jego decyzji o odejściu. Teraz ktoś będzie musiał odpowiedzieć za tę sytuację przed właścicielem klubu.” - piszą dziennikarze "ProSport".
I dodają, że Legia Warszawa, która kilka miesięcy temu świętowała sukcesy pod wodzą Iordănescu, dziś znajduje się w jednym z najtrudniejszych momentów ostatnich lat — z rozbitym zespołem, sfrustrowanymi kibicami i narastającymi pytaniami o przyszłość całego projektu.
Komentarz: Nie jest prawdą, że trener Edward Iordanescu nie miał wpływu na transfery, większosć piłkarzy sprowadzono pod profil, jaki sam wyznaczył - tak było m.in z Miletą Rajoviciem. Z kolei Ermala Krasniqi sam wskazał i dzięki temu trafił na Łazienkowską.

Barcola obserwowany przez Arsenal i Liverpool

Walka o węgierski talent nabiera tempa

Liverpool poluje na Jacqueta jako następcę Konate

Baleba chce do Manchesteru United. Brighton dyktuje cenę nie do przebicia

Mbappe opuszcza trening Realu. Potężne kłopoty przed meczem z Manchesterem

Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.