Edward Iordanescu
fot. Jan Szurek

Rumuńskie media: W Legii już żałują rozstania z Iordanescu

Redaktor Marcin Szymczyk

Marcin Szymczyk

Źródło: prosport.ro

09.11.2025 20:45

(akt. 09.11.2025 20:49)

- Edi Iordănescu, były selekcjoner reprezentacji Rumunii na EURO 2024, prowadził Legię Warszawa od czerwca do października 2025 roku. Zdecydował się jednak opuścić najbardziej utytułowany polski klub, mimo że zdążył zdobyć Superpuchar Polski po zwycięstwie nad Lechem Poznań i awansował z zespołem do fazy grupowej Ligi Konferencji Europy. Legia notuje poważny kryzys po rozstaniu z Iordănescu, pojawiają się kolejne, znaczące powody rozstania — tym razem od agenta piłkarskiego dobrze zorientowanego w realiach polskiej Ekstraklasy - czytamy w ProSport.ro.

Zaraz po odejściu Ediego Iordănescu, którego piłkarze publicznie chwalili i chcieli zatrzymać w klubie, Legia rozegrała mecz ligowy na wyjeździe z Widzewem Łódź – drużyną, która w poprzednim sezonie zajęła 13. miejsce. Warszawianie przegrywali 0:1, a remis 1:1 uratował dopiero w 85. minucie były zawodnik Rapidu, Ermal Krasniqi. Kilka dni później przyszedł mecz Ligi Konferencji przeciwko Celje. Po wcześniejszych wynikach 0:1 z Samsunsporem i 2:1 z Szachtarem Donieck, Legia doznała kolejnej porażki – 1:2 ze Słoweńcami, mimo że prowadziła 1:0. Kryzys pogłębił się jeszcze bardziej w lidze: porażka 1:2 z Termaliką Nieciecza, beniaminkiem i ostatnią drużyną w tabeli, przelała czarę goryczy.

W efekcie Legia znalazła się 12 punktów za liderem i zaledwie 4 punkty nad strefą spadkową. Sytuacja w klubie jest napięta – kibice wywierają ogromną presję na zarząd i właściciela, piłkarze są zagubieni, a szatnia pogrążona w chaosie, mimo prób opanowania sytuacji przez tymczasowego trenera Iñakiego Astiza, dotychczasowego asystenta Iordănescu.

" Już w sierpniu ProSport cytował agenta piłkarskiego, który ostrzegał, że sytuacja Ediego Iordănescu w Legii jest bardzo trudna. Wówczas informacje te wydawały się przesadzone, lecz dziś – jak się okazuje – w pełni się potwierdzają. Ten sam agent, komentując obecną sytuację, ujawnił: „W Legii panuje napięcie jak nigdy wcześniej. Kibice zaczynają rozumieć, że prawdziwe problemy tkwią wewnątrz klubu, a nie w trenerach czy zawodnikach. Edi Iordănescu ostrzegał, że w strukturach klubu dzieje się źle, ale nikt go nie słuchał. Teraz zaczynają go żałować. On już dwa, trzy razy zapowiadał, że chce odejść, lecz nikt nie pytał dlaczego. Kiedy w końcu doszło do rozwiązania kontraktu, wszyscy zapomnieli, że wcześniej jasno mówił o poważnych problemach, których nie da się opanować.” Jakie to były problemy? Nie miał żadnego wpływu na transfery! Klub sprowadzał zawodników bez jego wiedzy i zgody. To był główny powód jego decyzji o odejściu. Teraz ktoś będzie musiał odpowiedzieć za tę sytuację przed właścicielem klubu.” - piszą dziennikarze "ProSport".

I dodają, że Legia Warszawa, która kilka miesięcy temu świętowała sukcesy pod wodzą Iordănescu, dziś znajduje się w jednym z najtrudniejszych momentów ostatnich lat — z rozbitym zespołem, sfrustrowanymi kibicami i narastającymi pytaniami o przyszłość całego projektu.

Komentarz: Nie jest prawdą, że trener Edward Iordanescu nie miał wpływu na transfery, większosć piłkarzy sprowadzono pod profil, jaki sam wyznaczył - tak było m.in z Miletą Rajoviciem. Z kolei Ermala Krasniqi sam wskazał i dzięki temu trafił na Łazienkowską. 

Komentarze (101)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.