
Samuel Kovacik: Moim celem jest udowodnić, że jestem gotowy do gry w Legii
17.07.2026 10:00
(akt. 19.07.2026 01:25)
Odchodziłeś ze słowackiej Žiliny w dość trudnych okolicznościach, była o ciebie awantura. To był dla ciebie ciężki moment?
- Nie chciałbym za bardzo do tego wracać. To był trudny okres i wydarzyły się rzeczy, które nie były przyjemne. Padły słowa, które moim zdaniem nie powinny paść. Zostawiłem to jednak za sobą. Patrząc z perspektywy czasu, uważam, że podjąłem bardzo odważną decyzję. Miałem szesnaście lat, wyjechałem z domu do obcego kraju i rozpocząłem nowy etap życia. Dzisiaj mogę powiedzieć, że była to dobra decyzja. W Polsce bardzo dobrze się czuję, poziom piłki jest wyższy niż na Słowacji i jestem zadowolony z tego, jak potoczyła się moja droga.
Wyjazd za granicę w tak młodym wieku wiązał się z dużym stresem?
- Na początku oczywiście były obawy. Najbardziej martwiłem się językiem, bo jednak przyjechałem do nowego kraju i wszystko było dla mnie nowe. Na szczęście bardzo szybko zacząłem rozumieć polski i się nim posługiwać. Po tygodniu czy dwóch wszystko stało się dużo łatwiejsze. Dzisiaj czuję się tutaj jak w domu.
Trafiłeś do Legii w 2023 roku. Grałeś w CLJ, rezerwach, występowałeś w Młodzieżowej Lidze Mistrzów, a dziś jesteś zawodnikiem pierwszego zespołu. Można powiedzieć, że twój rozwój przebiega zgodnie z planem?
- Myślę, że tak. Kiedy przychodziłem do Legii, przedstawiono mi plan mojego rozwoju i na razie konsekwentnie go realizujemy. Wszystko idzie w dobrym kierunku i bardzo się z tego cieszę. Czuję, że z każdym kolejnym miesiącem robię postęp.

Jesienią byłeś ważnym zawodnikiem rezerw, pomogłeś drużynie w walce o pozycje lidera i grałeś w Młodzieżowej Lidze Mistrzów. Jak wspominasz tamten okres?
- To był dla mnie bardzo ważny etap. Występy w Młodzieżowej Lidze Mistrzów były świetnym doświadczeniem. Graliśmy z naprawdę mocnymi rywalami, jak choćby Fiorentina, więc poziom był bardzo wysoki. Cieszę się, że mogłem tam dobrze zagrać i zdobyć kilka bramek, ale zawsze podkreślam, że to była zasługa całej drużyny. Sam niczego bym nie osiągnął.
Świętowałeś z kolegami z rezerw awans do II ligi?
- Niestety nie, pokrywało się to z innymi planami, nie mogłem wziąć w tym udziału.
Już półtora roku temu trenerzy oraz dyrektor Śledź opowiadali o tobie w samych superlatywach. Podkreślali, że jesteś bardzo skromnym i dobrze wychowanym chłopakiem, że pomagasz z własnej woli paniom w kuchni. To wyniosłeś z domu?
- Tak. Wszystko zawdzięczam rodzicom. Mama i tata bardzo dobrze mnie wychowali i nauczyli podstawowych wartości. Jestem im za to bardzo wdzięczny. Takie rzeczy wynosi się z domu i myślę, że właśnie dzięki nim jestem dziś takim człowiekiem.
Przeskok z piłki młodzieżowej do pierwszego zespołu był duży?
- Na początku zdecydowanie tak. Wszystko jest szybsze, zawodnicy są silniejsi fizycznie, podejmują lepsze decyzje. Pierwsze tygodnie nie były łatwe, ale z czasem zacząłem się do tego poziomu przyzwyczajać. Czuję, że coraz lepiej odnajduję się w pierwszej drużynie. Wiem jednak, że przede mną jeszcze dużo pracy.
Jesteś zawodnikiem, który lubi drybling i grę z piłką przy nodze. W pierwszym zespole jest na to mniej miejsca?
- Na pewno takich sytuacji jest mniej, bo poziom jest wyższy i wszystko dzieje się szybciej. Kiedy jednak mam piłkę przy nodze, staram się zrobić coś ciekawego. Lubię grać odważnie i kreatywnie. Chcę, żeby kibice mieli przyjemność z oglądania mojej gry. Sam bardzo lubię oglądać piłkarzy takich jak Neymar czy Desire Doue. To zawodnicy, od których można się wiele nauczyć i których gra sprawia ogromną przyjemność.

Zadebiutowałeś w pierwszym zespole w bardzo trudnym momencie meczu z Arką, kiedy Legia przegrywała 0:2. Później wszedłeś również przeciwko Lechowi przy komplecie publiczności i wyniku 0:4. Byłeś zaskoczony, że dostałeś szansę właśnie w takich okolicznościach?
- Nie. Przy debiucie z Arką swoją rolę odegrała kontuzja Pawła Wszołka, ale kiedy trener mnie posłał na boisko, byłem gotowy pomóc drużynie odwrócić losy meczu i udało się doprowadzić do remisu. Natomiast spotkanie z Lechem było dla mnie bardzo cennym doświadczeniem pod względem mentalnym. Gra przy pełnych trybunach i w takiej atmosferze daje bardzo dużo. Musieliśmy długo się bronić, graliśmy w osłabieniu i to był dla mnie kolejny ważny krok.
Wiosną zagrałeś niewiele ponad sto minut w Ekstraklasie, ale nie grałeś też w rezerwach. Nie brakowało ci regularnych występów?
- Nie patrzę na to w ten sposób. Staram się być cierpliwy. Uważam, że obrażanie się czy złoszczenie nie ma żadnego sensu. Trzeba udowodnić na treningach, że zasługuje się na grę. Ja chcę dalej ciężko pracować i cierpliwie czekać na swoją szansę.
Można więc powiedzieć, że bardziej zgadzasz się z opinią, iż to był czas nauki, a nie stracone miesiące?
- Zdecydowanie tak. Praca z pierwszym zespołem to zupełnie coś innego niż futbol młodzieżowy. Trzeba nauczyć się nowych zasad, taktyki i funkcjonowania w seniorskiej piłce. To nie jest łatwe i wymaga czasu. Najważniejsze jest jednak to, żeby ciężko pracować i krok po kroku się rozwijać.
Na treningach często rozmawiasz z trenerem Markiem Papszunem. Nad czym pracujecie najwięcej?
- Przede wszystkim nad grą w defensywie. Trener bardzo dużo tłumaczy mi zachowanie w obronie – zarówno w niskim, jak i wysokim ustawieniu. Wyjaśnia, jak mam reagować w konkretnych sytuacjach i jak się odpowiednio ustawiać. Czasami rozmawiamy także o grze w ataku. Jeśli popełnię jakiś błąd przy piłce, trener pokazuje mi, jak on widziałby dane rozwiązanie.

Po tym półroczu czujesz się już gotowy do gry na tym poziomie?
- Na pewno wiem dużo więcej niż kilka miesięcy temu. Znam wymagania trenera i wiem, czego powinienem unikać. Jednocześnie uważam, że zawsze trzeba zachować pokorę. Na boisku trzeba być dobrze zorganizowanym, zaangażowanym i zdeterminowanym. Ja zawsze powtarzam, że jak trenujesz, tak później grasz. Dlatego każdego dnia staram się dawać z siebie wszystko.
Kto najbardziej pomaga ci w szatni?
- Mam bardzo dobre relacje ze wszystkimi, ale najwięcej pomagają mi bardziej doświadczeni zawodnicy. Dzięki nim łatwiej odnaleźć się w drużynie. Bardzo dużo rozmawiam z Kamilem Piątkowskim. Dobrze nam się współpracuje i naprawdę wiele mu zawdzięczam.
Teraz do zespołu dołączyło kilku nowych zawodników. Sam jesteś już jednym z tych, którzy mogą pomagać młodszym.
- Tak, staram się to robić. Nie powiedziałbym, że wiem więcej od innych, ale pewne rzeczy już przeżyłem i mogę podpowiedzieć młodszym kolegom, czego warto unikać. Uważam, że to bardzo ważne. Kiedyś starsi zawodnicy nie zawsze pomagali młodym, a dziś wygląda to zupełnie inaczej. W Legii można liczyć na wsparcie i to bardzo ułatwia adaptację.

Rozważałeś wypożyczenie, żeby częściej grać?
- Nie. Moim celem jest udowodnienie, że jestem zawodnikiem gotowym do gry w Legii Warszawa. Właśnie na tym chcę się skupić i zrobię wszystko, żeby osiągnąć ten cel.
Wiesz, że droga do regularnej gry w Legii nie będzie łatwa. Będziecie grać tylko raz w tygodniu. Łatwiej by było przy większej rotacji i grze w pucharach.
- Oczywiście. Ale wszystko zależy ode mnie. Jeżeli będę wykonywał to, czego oczekuje trener, ciężko pracował i dawał z siebie maksimum, to szansa na pewno przyjdzie. Nie można się poddawać. Trzeba robić swoje i cierpliwie czekać na odpowiedni moment.

Pia Skrzyszowska przegrywa złoto o 0,001 sekundy!

Luciano Spalletti o Miliku. Polak może odegrać kluczową rolę w Juventusie

Raków odsunął gracza za brak zaangażowania

Sabah Baku z Puchaczem pokonuje Aarhus i walczy o Ligę Mistrzów

PZPN potwierdza błąd sędziów, który zaważył na wyniku meczu Pogoń...

Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.