Pieniądze

Sytuacja finansowa Legii Warszawa

Redaktor Marcin Żuk

Marcin Żuk

Źródło: Legia.Net

08.06.2026 08:30

(akt. 09.06.2026 11:23)

Mamy początek czerwca 2026 r. i z doniesień na temat finansów Legii Warszawa wynika, że brak pucharów w nadchodzącym sezonie wymusza oszczędności i drastycznie ogranicza swobodę działania klubu. Z tej perspektywy ostatnie opublikowane dokumenty, dotyczące sezonu 2024/25, wydają się mocno „przestarzałe”. Obecnie kończy się przecież rok 2025/26 i można nawet spekulować co do roku 2026/27, który rozpocznie się za kilka tygodni i z oczywistych względów interesuje nas najbardziej. W związku z tym postaram się omówić nie tylko oficjalne wyniki 2024/25, ale i odnieść się do okresów, dla których nie ma danych, a pozostaje tylko próba dedukcji.

Skrót najważniejszych informacji jest następujący: 

- sezon 2024/25 był w aspekcie finansowym dobry, przy czym z powodu niskich przychodów transferowych Legia zanotowała stratę;
- kończący się rok obrotowy 2025/26, z kumulacją zawirowań sportowych i organizacyjnych w jego pierwszej połowie, okaże się prawdopodobnie również dobry, bo z pucharami i największymi w ostatnich latach wpływami z transferów, przez co moim zdaniem jest szansa zakończyć go z dodatnim wynikiem finansowym; 
- sezon 2026/2027 będzie z kolei bardzo trudny, bo bez pucharów, stąd konieczność ograniczania wydatków oraz szukania źródeł gotówki w celu utrzymania płynności.   

Przychody z działalności podstawowej

Przychody z działalności podstawowej, tj. bez transferów, wyniosły w okresie 2024/25 łącznie 221 mln zł, czyli były rekordowe w czasach Dariusza Mioduskiego w roli prezesa Legii. W szczególności robi wrażenie 17-procentowy wzrost w porównaniu z poprzednim sezonem.   

Praktycznie w każdym segmencie przychody wzrosły, co widać w poniższej tabeli przedstawiającej ich strukturę w długim okresie (wartości w mln zł). 

Przychody z biletów i karnetów 

Marcin Herra rok temu powiedział, że Legia zbliża się do sufitu, jeśli chodzi o wpływy z dnia meczowego, a tymczasem przychody ze sprzedaży biletów i karnetów wyniosły 45,1 mln zł, co oznacza historyczny rekord. Według raportu „Finansowa Ekstraklasa” opracowanego przez firmę doradczą Grant Thornton (dalej również „raport GT”) podział tej kwoty jest następujący: 
- bilety 31,8 mln zł, 
- karnety 11,1 mln zł, 
- subskrypcje 2,2 mln zł. 

Według tego samego raportu Legia generuje najwyższy przychód z dnia meczowego w przeliczeniu na kibica – 94 zł. Następne w kolejności są Widzew Łódź (69 zł) i Lech Poznań (64 zł). Kibice są potężnym sponsorem klubu, a tymczasem regres sportowy powoduje, że z co drugiego meczu wychodzą rozczarowani. Bilans domowy w ostatnich trzech sezonach jest następujący: 25 zwycięstw, 16 remisów i 10 przegranych. 

Mimo to ludzie regularnie wracają na stadion, co wpisuje się w boom frekwencyjny w całej Polsce, ale też świadczy o lojalności fanów, jakości widowisk na Żylecie (dla części kibiców oprawy stanowią substytut albo co najmniej istotne uzupełnienie kontentu boiskowego), jak również sprawności służb klubowych, które mimo niezadowalających wyników sportowych starają się utrzymać modę na przychodzenie na Ł3. Brawa dla nich, ponieważ w obfitującej w wydarzenia Warszawie nie jest to łatwe zadanie.  

Według raportu GT Legia w sezonie 2024/25 ze średnią frekwencją w lidze na poziomie 24 872 osób uplasowała się na drugim miejscu za Lechem Poznań, który zdobył tytuł mistrzowski (29 064). Według informacji klubu aż 13 spotkań w lidze rozegrano przy komplecie publiczności (ponadto 3 w Europie oraz 1 w Pucharze Polski). 

W bieżącym roku 2025/26 według danych Ekstraklasy przewaga Lecha nad Legią wzrosła (31 065 w relacji do 23 490), a dodatkowo po oddaniu czwartej trybuny pojawił się nowy gracz, czyli Górnik Zabrze z frekwencją 23 888 widzów. W następnym sezonie do czołówki dołączy Wisła Kraków, która w ostatnim roku w pierwszej lidze zanotowała średnią 26 636 ludzi na mecz. Porównanie średniej frekwencji na meczach domowych Legii, Lecha i Górnika Zabrze w ostatnich latach przedstawia się następująco: 

Oprócz ligi w sezonie 2024/25 Legia zorganizowała 8 spotkań pucharowych, a z komentarza klubowego wynika, że średnia frekwencja wyniosła w nich 24 460 osób. 

Łącznie, według danych GT, wszystkie mecze rozegrane przez Legię w sezonie 2024/25 obejrzało 621 361 ludzi, z czego 111 104 osoby odwiedziły stadion po raz pierwszy. Świadczy to o poszerzaniu bazy kibicowskiej, co jest czynnikiem sprzyjającym wypełnianiu stadionu w następnych latach. 

Inny wskaźnik zainteresowania to liczba karnetów. Według raportu GT Legia sprzedała w sezonie 2024/25 10 427 karnetów, Jagiellonia 10 302, a Lech 7 560. Zwycięzcą w tej klasyfikacji był jednak Widzew Łódź (15 617). Należy przy tym podkreślić, że władze warszawskiego klubu wcale nie dążą do maksymalizowania sprzedaży karnetów. Przeciwnie, rok temu wiceprezes Herra zasygnalizował chęć całkowitego odejścia od karnetów na rzecz subskrypcji, co jego zdaniem zapewni większe wykorzystanie miejsc na stadionie, a tym samym zwiększy przychody klubu. Ostatnio z Ł3 dochodzą jednak sygnały, że Legia zamierza w jakiś sposób wyjść naprzeciw osobom przywiązanym do karnetów. 

Co dalej?

Sezon bieżący 2025/26: Jak wyżej wspomniano Legia ze średnią frekwencją 23 490 spadła na 3. miejsce, za Lechem i Górnikiem, notując spadek o 5,5 proc. w stosunku do roku poprzedniego. Jeśli chodzi o kontekst pucharowy, to rozegrano 7 meczów, zamiast 8, jak rok wcześniej. Do tego dochodzi Puchar Polski z jednym meczem z Pogonią, przy czym rok wcześniej mimo dotarcia do finału Legia również rozegrała tylko jeden mecz przy Ł3. Zbierając te dane można założyć, że przychody z dnia meczowego w kończącym się roku obrotowym, jeżeli będą niższe, to nieznacznie.

Sezon przyszły 2026/27: Ze względu na brak pucharów przychody w tym segmencie istotnie spadną. Wpływ na przychody mają również ceny, których nie znamy, ale jeśli wziąć pod uwagę tylko redukcję liczby meczów domowych, to z proporcji można oczekiwać w tego tytułu około 30 mln zł (podkreślam, że są to tylko rozważania w celu określenia luki między przychodami i wydatkami w przyszłym sezonie). Byłoby to jednak spójne z informacją Legii sprzed roku, że wpływy z biletów na mecze rozgrywane pod egidą UEFA wyniosły 15,4 mln zł. 

Przychody reklamowe

Rysunek poniżej pokazuje, że roczne przychody od sponsorów utrzymują się na stałym poziomie około 36 mln zł. Dla jednych to stabilizacja, a dla innych stagnacja, w szczególności na tle innych rodzajów przychodów, których wartość rośnie. W dalszym ciągu nie ma sponsora tytularnego stadionu ani LTC (chęcią komercjalizacji nazwy bazy w Książenicach/Urszulinie niektórzy tłumaczą fakt zignorowania przez władze klubu pomysłu nadania akademii imienia Jacka Magiery), ale biorąc pod uwagę nastroje wokół Legii utrzymanie dotychczasowego zestawu partnerów biznesowych wydaje się sukcesem. Z drugiej strony trudno liczyć na nagłą poprawę w tym obszarze, skoro średnie miejsce zajmowane w lidze w ostatnich pięciu sezonach to zaledwie 5. Aktualny poziom sportowy, a także ogólna atmosfera wokół klubu, nie dają dobrych argumentów do rozmów z obecnymi i potencjalnymi partnerami. 

Sezon bieżący 2025/26: W sprawozdaniu za bieżący sezon można oczekiwać utrzymania przychodów sponsoringowych na dotychczasowym poziomie. Odnotujmy z kronikarskiego obowiązku, że we wrześniu 2025 r. marka Flis została sponsorem tytularnym Trybuny Rodzinnej, a w październiku 2025 r. sieć sklepów R-GOL.com została partnerem strefy kibica Legia Park.

Sezon przyszły 2026/27: Wydaje się logiczne założenie utrzymania przychodów z tego tytułu na dotychczasowych poziomie. 

Przychody z praw medialnych

Rekordowe przychody medialne w sezonie 2024/25 są przede wszystkim funkcją znakomitej postawy w Lidze Konferencji Europy UEFA, w której zespół Goncalo Feio dotarł do ćwierćfinału. Według raportu GT wpływy z tego tytułu wyniosły „blisko 50 mln zł”. 

Sezon bieżący 2025/26: Według informacji Jakuba Szlendaka w tekście zamieszczonym w serwisie XYZ Legia ma zarobić na Lidze Konferencji Europy UEFA 7,7 mln euro, czyli około 33 mln zł.  Do tego dojdzie około 16 mln zł z krajowych praw medialnych za zajęcie 6. miejsca w lidze, co daje łącznie około 50 mln zł przychodów. Warto zauważyć, że sam awans do pucharów z 5. miejsca (Legia zajmowała je do 94. minuty meczu Pogoń – GKS Katowice) zapewniłby dodatkowe ok. 4,5 mln zł, nie licząc biletu wstępu do walki o LKE w następnym roku. 

Sezon przyszły 2026/27: Brak pucharów znacząco zredukuje przychody medialne, które będą zależeć od wyniku rywalizacji ligowej i w Pucharze Polski. W bieżącym sezonie przychody mistrza Polski wyniosą około 36 mln zł, czyli nawet przy założeniu zdobycia tytułu Legia wygeneruje niższe przychody, niż we wcześniejszych latach. Potencjalna nagroda za zdobycie Pucharu Polski wynosi 5 mln zł.   

Przychody z najmu  

Przychody z tego tytułu również były najwyższe w historii i wyniosły 36 mln zł. Klub podaje, że łącznie zrealizowano „blisko 100 wydarzeń, a przychody z konferencji i wydarzeń biznesowych przekroczyły 18 mln zł”. Do tego segmentu zalicza się również wpływy z lóż biznesowych wykorzystywanych w dniach meczowych, jak i między meczami.

Sezon bieżący 2025/26: Jako że władzom Legii znacznie lepiej wychodzi organizacja koncertów i konferencji, niż kierowanie działalnością sportową, to można bez dużego ryzyka założyć, że w sezonie 2025/26 przychody z tego tytułu wzrosną.  

Sezon przyszły 2026/27: Przy problemach finansowych maksymalne wykorzystanie infrastruktury klubowej nabierze jeszcze większego znaczenia. Przykładem determinacji w tym zakresie jest na przykład tegoroczna organizacja matury dla „Szkoły w chmurze”, która wymagała de facto wyprowadzenia pracowników na ponad miesiąc do ich domów. W tym kontekście w przestrzeni medialnej pojawiła się kwota 5 mln zł, jako wpływ Legii z tego przedsięwzięcia. 

Wydaje się, że Legia może zaoferować wynajmowanie stadionu i LTC jednemu z ukraińskich pucharowiczów, co zresztą miało już miejsce w sezonie 2022/23, kiedy współpracowano z Szachtarem Donieck. Biorąc pod uwagę szacunkowe dane dotyczące przychodów Wisły Kraków ze współpracy z tym samym klubem w sezonie bieżącym, potencjał przychodowy w tym przypadku można szacować na co najmniej 5 mln zł.  Obecnie jednak jest to tylko opcja, zwłaszcza, że Ukraińcy mogą wybierać między wieloma stadionami w Polsce i Europie. 

Sprzedaż towarów
 
W obszarze merchandisingu w sezonie 2024/25 również pobito rekord klubowy. Przychody z tego tytułu po raz pierwszy przekroczyły 20 mln zł, przy przychodach rok wcześniej na poziomie 16,5 mln. Oznacza to aż 25% wzrost rok do roku. Według danych klubu marża na sprzedaży wynosi 55%.  

Według raportu Grant Thornton Legia sprzedała w sezonie 2024/25 dokładnie 31 666 koszulek, co oznaczało znaczący wzrost w relacji do poprzedniego roku (23 353 szt.) i pozwoliło na poprawę pozycji klubu w relacjach z marką Adidas. W czerwcu zespół odbędzie tygodniowe zgrupowanie w centrali tego koncernu w Niemczech, co jest dowodem specjalnego traktowania, a przy okazji pozwoli zaoszczędzić koszty. Czekamy teraz, co wypracuje Legia z Adidasem, jeśli chodzi o wygląd koszulek na sezon 2026/27. 

Legia jest w tym obszarze liderem, bo co czwarta sprzedana koszulka klubowa w Ekstraklasie ma jej znak. Drugi w tym zestawieniu Lech sprzedał w sezonie 2024/25 15 100 koszulek w porównaniu z 14 520 rok wcześniej, przy czym w tym sezonie według doniesień medialnych sprzedaż wyniesie około 30 tysięcy. Mimo to wydaje się, że Legia w sezonie 2025/26 pozostanie koszulkowym liderem, ale Lech będzie blisko. Poznański klub ma o tyle łatwiej, że osiąga lepsze wyniki sportowe.   

Sezon bieżący 2025/26: Klub inwestuje w e-commerce, jak i sklepy stacjonarne, oferta jest na wysokim poziomie, sprzedaż towarów w szybkim tempie wzrasta, więc można założyć, że w sezonie 2025/26 przychody z tego tytułu ponownie wzrosną.  

Sezon przyszły 2026/27: Można spodziewać się utrzymania trendu wzrostowego.  

Wpływy z transferów

„W sezonie 2024/25 priorytetem było ustabilizowanie i wzmocnienie drużyny, a nie maksymalizacja przychodów transferowych” – czytamy w komentarzu klubowym. Według danych portalu Transfermarkt warszawski klub sprzedał piłkarzy za 1,7 mln euro (Miszta i Kramer), a kupił za 7,2 mln euro (wykupy Vinagre i Morishity, Szkurina, Alfareli, Chodyny, Nsame, Barcii, Bichachczjana). Niskie przychody ze zbycia praw do piłkarzy stały się główną przyczyną straty w sezonie 2024/25. Z kolei wysokie wydatki uszczupliły stan środków pieniężnych.   

Porównanie wpływów i wydatków transferowych Legii w ostatnich pięciu latach, na podstawie danych Transfermarkt, przestawiono na poniższym rysunku. W tym okresie sprzedano piłkarzy za około 200 mln zł, a kupiono za 85 mln zł, ale w samym roku 2024/25 ujemny przepływ wyniósł około 25 milionów. To pokazuje specyfikę tego sezonu, ale też tłumaczy, dlaczego w następnym trzeba było nadrabiać. 

Legia w jedną i drugą stronę „przerabia” ogromne kwoty, ale kluczowa teza jest następująca: przez 5 lat wydano 200 milionów złotych na nowych zawodników, dokonano też wielu transferów „bezgotówkowych”, a jakość kadry z każdym rokiem wydaje się słabsza. Potwierdzają to liczby, bo według Transfermakt Legia ma obecnie pod względem szacowanej wartości rynkowej dopiero 8. kadrę w Ekstraklasie, ponad dwukrotnie mniej cenną od liderującego Lecha Poznań (23,3 mln euro vs 52,3 mln euro), a jak poniżej pokażemy - płaci najwięcej w Polsce.

Sezon bieżący 2025/26: W zakończonym właśnie sezonie sytuacja wróciła do normy, ponieważ Legia sprzedała piłkarzy za 19,5 mln euro (Ziółkowski, Oyedele, Morishita, Zieliński, Alfarela, Szkurin, Kikolski, Gual, Majchrzak i w zimie Kapuadi), przy wydatkach 6,4 mln euro (Rajović, Piątkowski, Urbański, Hindrich, Arreiol i Adamski). Dzięki najwyższym za kadencji prezesa Mioduskiego przychodom z transferów można spodziewać się dodatniego wyniku finansowego. 

Sezon przyszły 2026/27: Jest oczywiste, że klub będzie szukał możliwości sprzedaży zawodników. Z kolei na tę chwilę mało prawdopodobne są wydatki na piłkarzy będących „pod kontraktem”. 

W podsumowaniu poniżej zestawiono przychody z działalności podstawowej i transferów na przestrzeni lat. Z powodu niewielkich przychodów transferowych przychody ogółem w sezonie 2024/25 były niższe niż rok wcześniej. 

Ciekawą informację może przynieść sprawozdanie roczne za 2025/26, bo przy wysokich wpływach transferowych łączne przychody klubu będą prawdopodobnie najwyższe w historii.

Wydatki 

„Koszty operacyjne rosły wraz ze skalą działalności Klubu. Większa liczba spotkań, sukcesy sportowe oraz intensywny kalendarz rozgrywek naturalnie przełożyły się na wyższe koszty organizacyjne” – napisała Legia w komentarzu. Wydatki w skali roku okazały się najwyższe w historii klubu i wyniosły 212 mln zł.

Z tych 212 mln wydanych w sezonie 2024/25 aż 110 mln to wynagrodzenia osób zatrudnionych lub współpracujących z klubem. Legia wydaje najwięcej w Polsce, o czym świadczy wykres zestawiający wynagrodzenia przy Ł3 z wynagrodzeniami trzech mistrzów Polski z ostatnich 5 lat. 

W raporcie Grant Thornton za sezon 2024/25 po raz pierwszy znajdujemy dane dotyczące wysokości rocznych wynagrodzeń wyłącznie kadr pierwszych zespołów. Okazuje się, że przewaga Legii nad najważniejszymi konkurentami nie jest wcale tak znacząca, jak mogłoby się wydawać na podstawie porównania wynagrodzeń ogółem. Payroll zawodniczy Legii jest największy, ale około 10-procentową przewagę nad Lechem i Rakowem trudno uznać za „gamechanger”, co zresztą wyraźnie widać w tabelach rozgrywek. 

W trakcie sezonu 2025/26 pojawiła się natomiast informacja Łukasza Olkowicza z „Przeglądu Sportowego”, że po letnim oknie transferowym budżet zawodniczy wzrósł o 40%, co by sugerowało payroll na poziomie ok. 100 mln zł, a to już powinno robić różnicę. Przebieg sezonu wskazuje jednak, że nie były to najlepiej wydane pieniądze, a w konsekwencji obecnie pojawiają się informacje, że budżet na pierwszą drużynę ma dla odmiany spaść o 40%. Bez wątpienia łatwiej wynagrodzenia o 40% podwyższyć niż je obniżyć.  

Firma Grant Thornton podzieliła wynagrodzenia na trzy części: 
- I drużyna, 
- II drużyna i drużyny młodzieżowe,
- działy pozostałe (tzw. administracja). 

Legia wydaje najwięcej w każdym segmencie, przy czym w działach pozostałych jest to różnica skali, co pokazuje rysunek:

Nie oznacza to, że wydatki Legii na płace są nieracjonalnie wysokie. Po pierwsze, nikt z zewnątrz wiarygodnie tego nie oceni, a poza tym Legia generuje największe przychody, organizuje mnóstwo aktywności, więc naturalne jest, że potrzebuje do tego adekwatnych zasobów. A czy robi to nieefektywnie? Osoby z zewnątrz nie mają danych ani kompetencji, żeby weryfikować takie zagadnienie.  

Jeśli chodzi o inne koszty, to w raporcie GT wskazano koszty roczne prowadzenia akademii. Według nich w sezonie 2024/25 najwięcej w lidze wydał na szkolenie młodzieży Lech Poznań, bo aż 20,1 mln zł, a Legia uplasowała się na drugim miejscu, z wydatkami 17 mln zł. Przytaczam te dane w związku z ostatnimi dyskusjami kibiców o wykorzystaniu akademii przez klub.  

Sezon bieżący 2025/26: Jeśli założyć awizowany przez media wzrost wydatków na wynagrodzenia pierwszej drużyny oraz inflacyjny wzrost innych wydatków, to ich łączna kwota może osiągnąć poziom około 250 mln zł. 

Sezon przyszły 2026/27: Brak pucharów spowoduje spadek wydatków. Można założyć, że może to być kwota około 20 mln zł, a podstawą jest komentarz klubu do sprawozdania finansowego za sezon 2023/24. Z drugiej strony wiele kosztów wzrośnie, choćby inflacyjnie. Przyjmijmy, że w sezon 2026/27 wchodzimy z wydatkami około 235 milionów, które oczywiście trzeba będzie ciąć.   

Relacja między przychodami i wydatkami operacyjnymi

W roku obrotowym 2024/25 przychody operacyjne (221 mln zł) były wyższe od wydatków (212 mln zł), co zdarzyło się po raz pierwszy od sezonu z Ligą Mistrzów. 

Jeśli nałożyć na to przychody z transferów (9 mln zł) oraz ujemne saldo na działalności finansowej (16 mln zł), to wskaźnik zmniejszy się do około 1 mln zł.

Jest to wskaźnik bazujący na pozycjach rachunku zysków i strat, ale na sytuację finansową klubu, którą w największym stopniu determinuje stan gotówki i dostęp do niej, wpływa szereg innych czynników, jak między innymi wspomniane wyżej inwestycje w nowych piłkarzy (w sezonie 2024/25 bardzo wysokie), czy też zarządzanie długiem.

Drugi rok spadku zadłużenia

Według stanu na 30.06.2025 r. łączne zobowiązania Legii i LTC z tytułu kredytów, pożyczek i innych instrumentów finansowych wyniosły 177,9 mln zł w relacji do 187,3 mln zł na 31.12.2024 r. i 208,3 mln zł na 31.12.2023 r. W 2023 r. osiągnięto historyczny rekord długu, który od tego czasu spada. Relację zadłużenia Legii i LTC do przychodów klubu z działalności podstawowej obrazuje poniższy wykres:

Źródła zadłużenia na 30.06.2025 r.: 

- 67,1 mln zł to zobowiązania wobec właściciela (kwota główna oraz odsetki, które są kapitalizowane) – formalnie do spłaty 01.07.2026 r.; 
- 58,5 mln zł – wykazywane w rezerwach zobowiązanie wynikające z umowy zawartej w 2018 r. z funduszem z Luksemburga (Legia w ciągu roku dokonała spłaty tego zadłużenia w kwocie 2,2 mln zł); 
- 41,1 mln zł – kredyt w Banku Gospodarstwa Krajowego zaciągnięty przez Legia Training Center Sp. z o.o. na budowę ośrodka, spłacany z czynszu otrzymywanego od Legii; 
- 1,0 mln zł to pożyczka od osoby prywatnej - do spłaty 31.12.2029 r. (z 3 mln euro spłacono 2 775 tys. euro);
- 10,0 mln zł kredytu odnawialnego;
- 0,2 mln zł – leasingi.

W ciągu roku 2024/25 zadłużenie spadło o 9,4 mln zł, co jest składową następujących operacji finansowych:

- spłacono 11,9 mln zł pożyczki w euro osobie prywatnej;
- spłacono całość, czyli 4,8 mln zł zadłużenia z tytułu umowy o cesji wierzytelności przyszłych „z europejskim podmiotem wyspecjalizowanym w finansowaniu transakcji dla klubów piłkarskich”;
- spłacono zgodnie z harmonogramem 4,5 mln zł kredytu w BGK;
- zmniejszono o 2,2 mln zł kwotę zadłużenia „luksemburskiego”;
- o 0,3 mln zł spadło saldo zadłużenia leasingowego; 
- w bilansie pojawiło się 10 mln zł kredytu odnawialnego, z którego do tej pory nie korzystano;
- zwiększyło się zadłużenie wobec właściciela o 4,3 mln zł (kapitalizacja odsetek). 
„Działania te przyczyniły się nie tylko do obniżenia łącznego poziomu zadłużenia, ale również do istotnej poprawy jego struktury, w tym zmniejszenia ekspozycji Klubu na ryzyko kursowe” – czytamy w komentarzu Legii. 

Ogólnie zadłużenie na 30.06.2025 r. dzieli się przede wszystkim na właściciela, „Luksemburg” i banki:

- 38% tj. 67,1 mln zł – środki formalnie pożyczone przez właściciela;
- 33% tj. 58,5 mln zł – „dotacje luksemburskie”, czyli instrumenty dłużne zabezpieczone na przyszłych przychodach klubu;
- 23% tj. 41,1 mln zł – zadłużenie wobec BGK;
- 6% tj. 11,2 mln zł – pozostałe. 

Należy dodać, że według dokumentów w drugiej połowie 2025 r. Spółka dokonała częściowej spłaty dotacji luksemburskiej w łącznej kwocie 1,3 mln EUR. 

Pozytywny z punktu widzenia bezpieczeństwa finansowego Legii proces redukcji zadłużenia może zostać zahamowany w okresie 2026/27, ponieważ zadłużenie jest jednym ze źródeł środków finansowych na działalność w kontekście braku pucharów i związanego z tym zmniejszenia przychodów. 

Podsumowanie roku 2024/25

Dzięki przede wszystkim dotarciu do ćwierćfinału LKE sezon 2024/25 był pod względem finansowym udany, o czym świadczą przede wszystkim dwa fakty: 
- przychody operacyjne powyżej 200 mln zł z historycznymi rekordami w kilku segmentach, 
- spadek, a przy tym korzystna korekta struktury zadłużenia. 
Legia zanotowała co prawda stratę netto 8 mln zł w porównaniu z zyskiem 29 mln w roku poprzednim, ale wynikło to z wyjątkowo niskich przychodów transferowych (9 mln zł w relacji do 58 mln rok wcześniej). Kilka tygodni później sprzedano Oyedele (lipiec 2025), Ziółkowskiego i Morishitę (sierpień 2025), ale przychody z tego tytułu zasiliły już wynik roku 2025/26.

Rekord przychodowy w roku 2025/26?

Lato 2025 r. było ciekawe, bo zaczęło się od protestu kibiców, który jednak został wygaszony po informacji o zakupie Milety Rajovicia, po czym klub przeprowadził ofensywę transferową. Łączna kwota letnich transferów „gotówkowych” wyniosła 5,7 mln euro, a ponadto znacząco wzrósł budżet płacowy pierwszej drużyny.

W tym kontekście Michał Żewłakow miał pełne prawo powiedzieć, że brak mistrzostwa będzie katastrofą, a tymczasem było o wiele gorzej. Pieniądze wydano, wydatki na wynagrodzenia zwiększono, a zamiast walki o tytuł przez większość sezonu drżeliśmy, czy zespół nie spadnie z ligi. Tym samym Legia nie wykorzystała kolejnego korzystnego momentum w swojej najnowszej historii z tego samego co zwykle powodu – błędnych decyzji podejmowanych w pionie sportowym. 

Mimo tych zawirowań wyniki roku 2025/26 będą dobre. Dzięki grze w Europie (co prawda z gorszym efektem sportowym i finansowym, niż rok wcześniej), a przede wszystkim dzięki wysokim wpływom z transferów, przychody ogółem powinny być najwyższe w historii, a jest też szansa, żeby wynik netto był lekko na plus. Niestety „za zakrętem” czai się już trudny rok 2026/27. 

Jaka luka finansowa w roku 2026/27?

O tym, że sezon 2026/27 będzie wymagający, potwierdził w liście do kibiców Marcin Herra. Jeśli ktoś jeszcze nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji braku europejskich pucharów, to niech przypomni sobie przerażoną twarz Michała Żewłakowa przy wyniku 1:3 z Hibernianem albo jego wspomnienia z tego meczu: „Ja sobie nie wyobrażałem, że możemy nie awansować. W drugiej połowie siedziałem i chyba podświadomie wypierałem to, co napływało mi do głowy. Nie przyjmowałem, że nie będziemy grać w pucharach. Nie wiem, co by było. Nie potrafię sobie tego wyobrazić.”

Stres dyrektora wynikał z faktu, że Legia ma tak wysokie koszty, że nawet kolejne rekordy przychodowe w działach biznesowych, a nawet europejskie puchary nie wystarczą, żeby je pokryć. Konieczna jest jeszcze sprzedaż zawodników. Rok obrotowy 2026/27 jeszcze się nie zaczął, a już wiadomo, że wpływów pucharowych nie będzie, a wpływy transferowe są jak zawsze niepewne. To na wejściu oznacza ogromny deficyt gotówki.

Nikt spoza klubu nie ma szczegółowej wiedzy w tym zakresie, ale podsumowując założenia przedstawione w opisach poszczególnych rodzajów przychodów i wydatków wychodzimy na następujące ogólne liczby:

- przychody operacyjne w granicach 170-175 mln zł (bez pucharów, z założeniem uplasowania się w czołówce ligi, ale bez mistrzostwa);
- wydatki ok. 230-235 mln zł (bez wspomnianych wcześniej 20 mln kosztów pucharowych).

Wyznacza to deficyt rzędu 60-65 mln zł i to nie licząc kosztów finansowych, które w roku 2024/25 wyniosły 16 mln zł. To są oczywiście ogólne szacunki, mające dać pojęcie o skali wyzwania. 

Działania ratunkowe zamiast rozwoju

Wynagrodzenia to największy wydatek, więc jest to również najważniejsze potencjalne źródło oszczędności. Części zawodników już nie ma po wygaśnięciu umów, na ich miejsce mogą przyjść tańsi, ale ci z ważnymi kontraktami, często mało przydatni, mają kontrolę nad sytuacją. To od nich zależy, czy zgodzą się odejść i na jakich warunkach. Załóżmy, że budżet wynagrodzeń zostanie ograniczony o 20 mln zł, czyli mniej, niż awizowane 40%, ale nadal brakowałoby co najmniej 40 mln zł, żeby pokryć same wydatki operacyjne. 

Opcje na załatanie tej luki są realnie trzy:

- oszczędności w innych obszarach klubu, co będzie trudne, ale może się udać choćby dlatego, że Legia ma doświadczenie w zarządzaniu bieda-sezonami bez pucharów, aczkolwiek od kilku lat tego nie robiła, a w tym czasie wydatki wzrosły; 
- zwiększenie zadłużenia;
- transfery zawodników, na których pojawi się popyt, przy czym wiadomo, że w tej kadrze jest ledwie kilku piłkarzy z potencjałem sprzedażowym (przede wszystkim bramkarz, może Kamil Piątkowski albo z racji młodego wieku i domniemanego talentu obrońca Jan Leszczyński). 

Jest jeszcze czwarta opcja, czyli dokapitalizowanie przez inwestora mniejszościowego, bo na innego nie będzie zgody, ale trudno uwierzyć w istnienie podmiotu, który chciałby powierzyć swoje pieniądze Dariuszowi Mioduskiemu. 

Zawsze jest też piąty wariant w postaci zmiany właściciela i dokapitalizowania spółki, ale biorąc pod uwagę determinację obecnego właściciela, aby za wszelką cenę utrzymać się w Legii, wiadomo, że w wyobrażalnym horyzoncie czasu to się nie wydarzy. 

Prawdopodobnie więc będzie to kompilacja trzech pierwszych opcji, przy czym uwaga: każda z nich jest sposobem na uniknięcie BANKRUCTWA, podczas gdy marka, historia, potencjał klubu i oczekiwania kibiców wymagają szukania ścieżek ROZWOJU. Niestety Legii na rozwój w obecnym stanie po prostu nie stać. 

Żeby pociąg nie odjechał

Jest to o tyle przykre, że moment na problemy finansowe jest wyjątkowo niefortunny. Liga rośnie, jest w niej coraz więcej pieniędzy, coraz więcej ludzi pojawia się na stadionach, angażuje się coraz więcej biznesmenów, poprawia się know-how i organizacja klubów, a mistrzostwo Polski de facto już stało się gwarancją gry w europejskich pucharach i pieniędzy z tym związanych. To już nie te czasy, kiedy Legia rywalizowała co najwyżej z Lechem Poznań, o ile ten akurat nie podstawiał sobie nogi. Nie wykorzystano ówczesnej przewagi, w międzyczasie konkurencja urosła w siłę, obecnie ligowy pociąg przyspiesza i jeśli stracimy z nim kontakt, to możemy definitywnie wypaść z gry o trofea. 

Porównajmy zresztą nastroje na piłkarskiej mapie Polski. W Lechu kibice poważnie rozważają szanse na awans do Ligi Mistrzów, a klub ma w tym celu wydać 10 mln euro na transfery. W Wiśle panuje entuzjazm związany z powrotem do Ekstraklasy, na którym z rozpędu można dołączyć nawet do czołówki. W Zabrzu ludzie są optymistami po świetnym sezonie i przejęciu klubu przez Lucasa Podolskiego. W Widzewie niezmiennie wierzą w swojego miliardera, a jest jeszcze Raków z Michałem Świerczewskim i Jagiellonia, która na koniec 2025 r. miała 58 mln gotówki w bilansie, a jej łączny wynik netto za dwa ostatnie lata wynosi prawie 80 mln. W mediach więcej niż o Legii mówi się ostatnio o Wieczystej Kraków, czyli klubie „osiedlowym”, którego właściciel chciał sobie kupić Afimico Pululu. Tak oto w jednym akapicie wymieniliśmy niemal pół ligi. 

Jak na tym tle prezentuje się Legia? Jesteśmy na etapie, na którym wiceprezes klubu przeprasza za nieudany sezon, a jedynym aktywem na przyszłość wydaje się wiedza i charyzma trenera Marka Papszuna. „Przed nami czas wymagających decyzji sportowych, organizacyjno-finansowych. (…) Nie będę dziś składał wielkich obietnic”. Marcin Herra sam pięknie napisał najlepsze podsumowanie tej analizy. 

Komentarze (334)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.