
Tajemnice rozstania Legii z Robertem Lewandowskim
18.11.2025 13:50
(akt. 18.11.2025 23:25)
W 2005 roku do zespołu rezerw Legii sprowadzono wielu utalentowanych chłopaków, między innymi Roberta Lewandowskiego. Ale młodzi dostawali mało szans w rundzie jesiennej. - Nie mieliśmy zintegrowanego systemu rozwoju, więc poszliśmy po linii najmniejszego oporu i oddaliśmy drugą drużynę do dyspozycji jedynki - wspomina prezes Piotr Zygo. W ataku w rezerwach grali więc głównie ci, którzy trenowali na co dzień z jedynką - Marcin Chmiest, Dawid Janczyk czy Dariusz Zjawiński. „Lewy” zagrał tylko w ośmiu meczach, były to głównie końcówki spotkań, zdobył jedną bramkę. Podczas przygotowań do rundy wiosennej wyglądał dobrze, w meczu o Puchar Prezydenta Warszawy Legia II wygrała z Polonią Warszawa 5:0, a wszystkie gole były autorstwa Roberta. Trener Jerzy Kraska postawił na niego w pierwszych czterech meczach rundy wiosennej, piąty z Dolcanem zaczął na ławce, ale w przerwie dostał sygnał wejścia na boisko. Niestety po niespełna pięciu minutach musiał opuścić murawę, padł na trawę bez kontaktu z rywalem. Diagnoza - naderwanie mięśnia dwugłowego uda i trzy miesiące przerwy.
Do lata już nie zagrał, a z końcem czerwca wygasała jego umowa z klubem. Właściciel klubu Mariusz Walter nalegał, by z pierwszym zespołem na letnie zgrupowanie przed sezonem pojechała utalentowana młodzież, na liście znalazło się też nazwisko Roberta Lewandowskiego. „Lewy” nie trenował z jedynką, ale brał udział w ćwiczeniach sprawnościowych. Podczas jednych zajęć poczuł ukłucie w udzie, istniało ryzyko odnowienia urazu. - Robert cały czas kulał, ciągnął za sobą nogę - wspomina Jacek Zieliński. Wkrótce wręczono mu szarą kopertę oznaczającą koniec przygody z Legia Warszawa. Czemu zapadła taka decyzja?
Klub korzystał z pomocy doktora Andrzeja Bartczaka, to on wydał opinię do zarządu, która w znacznej mierze zdecydowała o jego przyszłości. - Chodziło o jakieś przerwy między kręgami, które miały powodować urazy mięśniowe. Usłyszałem wręcz, że w ogóle nie będzie uprawiał sportu - wspomina trener Dariusz Banasik na łamach książki „Lewandowski. Prawdziwy”. - Wiem, że prezes Zygo prosił o opinię lekarza. Później dostałem informację od prezesa, że nowego kontraktu nie będzie, bo chłopak ma notoryczny problem z plecami, który może się pogłębiać - dodaje Marek Jóźwiak. Po latach trenerzy „dwójki” zarzucają sobie, że niedostatecznie o Roberta walczyli.
Poza opinią lekarską był też inny problem. Klub rozliczał szaleństwa poprzednich właścicieli, tylko Urzędowi Skarbowemu czy ZUS-owi zalegał kilkanaście milionów złotych, nie były na czas płacone pensje. A Robert Lewandowski dołączył do Legii Warszawa za darmo, ale jego poprzedni klub Delta Warszawa zagwarantowała sobie w kontrakcie, że w przypadku, gdyby „Lewy” podpisał umowę z pierwszą drużyną, na ich konto w ciągu siedmiu dni musi wpłynąć 100 tys. zł, Delta zapewniła sobie też 20 procent od kolejnego transferu. - Mieliśmy inne problemy, straszyły maszty oświetleniowe grożące zawalenie, przez co mieliśmy problemy z dostaniem licencji. Zrezygnowaliśmy z wielu chłopaków, temat Roberta nie wydawał nam się istotniejszy od pozostałych - wspomina Zygo.
- Decyzja Legii była dla mnie ciosem, po którym pojawił się strach. Zastanawiałem się wtedy, czy nie rzucić tego wszystkiego - wspomina po latach „Lewy”. Jedna ze stron dokumentu dotyczącego rezygnacji z jego usług do dziś znajduje się w biurze obecnego właściciela Legii, Dariusza Mioduskiego. Jakby ku przestrodze, by nie przegapić kolejnego Lewandowskiego.

Barcola obserwowany przez Arsenal i Liverpool

Walka o węgierski talent nabiera tempa

Liverpool poluje na Jacqueta jako następcę Konate

Baleba chce do Manchesteru United. Brighton dyktuje cenę nie do przebicia

Mbappe opuszcza trening Realu. Potężne kłopoty przed meczem z Manchesterem

Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.