Tomasz Sokołowski
fot. Marcin Szymczyk

Tomasz Sokołowski: Legia funkcjonuje dobrze jako zespół

Redaktor Karol Tyniec

Karol Tyniec

Źródło: Legia.Net

03.09.2026 12:25

(akt. 03.09.2026 12:27)

Już 6 września przy Łazienkowskiej 3 odbędzie się specjalny mecz z okazji 110-lecia Legii Warszawa. Jedną z zaproszonych postaci będzie Tomasz Sokołowski, który zanotował łącznie 213 występów z „eLką” na piersi. Z byłym piłkarzem Legii porozmawialiśmy o jego karierze w stołecznym klubie, obecnej pracy oraz spojrzeniu na drużynę Marka Papszuna.

Ucieszyła pana wiadomość o meczu jubileuszowym?

- Lepiej późno niż wcale – dobrze, że w końcu coś takiego jest zorganizowane. To bardzo fajna inicjatywa dla byłych zawodników i kibiców, aby wziąć udział w takim meczu i się spotkać.

Do Legii trafił pan, kiedy ta była u szczytu potęgi i na progu nowego kryzysu. Jak wspomina pan tamten czas?

- To prawda. Jeszcze wówczas załapałem się na ostatnie pół roku gry w Lidze Mistrzów, zanim drużyna została wyprzedana. Z takimi zawodnikami wydawało się, że będziemy kroczyli od mistrzostwa do mistrzostwa. Tak się jednak nie stało. Cieszę się, że mogłem zagrać w 1/4 finału przeciwko Panathinaikosowi i być częścią tamtej drużyny. Potem musieliśmy na kolejny tytuł czekać aż sześć lat.

Czy widzi pan jakieś analogie łączące tamten czas oczekiwania na tytuł z dzisiejszymi czasami?

- Wtedy nie mieliśmy stadionu ani infrastruktury, co na szczęście się zmieniło. Poza tym sytuacja finansowa w klubie była bardzo niestabilna. Zawodnicy się zmieniali – byli lepsi i gorsi, co też miało wpływ na osiągane wyniki. Największą analogią były częste zmiany trenerów, które wpływały na brak stabilności. Teraz m.in. przez to dostaliśmy dwa kryzysy, w których Legia mogła wręcz spaść – wtedy aż tak źle na szczęście nie było, ale drużyna była daleka od mistrzostwa. W końcu przyszedł moment, kiedy pojawił się odpowiedni trener – Dragomir Okuka – oraz zawodnicy tacy jak m.in. Aco Vuković czy Stanko Svitlica. W tym momencie udało się sięgnąć po mistrzostwo.

Jak wspomina pan pobyt w Izraelu i późniejszą walkę o tytuł?

- Do Maccabi Netanja trafiłem zaledwie na miesiąc. Po tym okresie w Izraelu chyba doszli do wniosku, że mnie jednak nie potrzebują i poszło zapytanie do Legii, czy nie jest zainteresowana moim powrotem. No i wróciłem. Ominęło mnie siedem kolejek, a potem wróciłem do składu. Okazało się, że przyszedłem w okresie, kiedy udało się zdobyć po siedmiu latach mistrzostwo Polski. Odchodząc z Legii, miałem mocną pozycję i trener Okuka chciał, żebym został – tak się jednak nie stało. Po powrocie musiałem odbudowywać swoje znaczenie w Legii, co ostatecznie się udało i mogłem pomóc w zdobyciu tytułu.

Pamięta Pan, kiedy pojawił się pseudonim „Warrior”?

- Trudno mi powiedzieć. Ja od jakiegoś czasu miałem taką koszulkę pod meczową. Nie często ją pokazywałem, bo tylko przy bramce, ale szansa zawsze się pojawiała.

Dziś pana córka kontynuuje sportową historię w Legii, co jest pierwszym takim przypadkiem w Polsce.

- Można tak powiedzieć. W Polsce piłka kobieca bardzo mocno się rozwija w ostatnim czasie. Daria mimo młodego wieku rozgrywa już 7. sezon i gra zawsze wszystko od deski do deski. Zdobyła już Puchar Polski i chce walczyć o więcej. Zobaczymy, jak to się potoczy. Ja zaczynałem w Legii po Stomilu Olsztyn, a teraz Daria tworzy swoją własną historię.

Jaka była najważniejsza postać na pana piłkarskiej drodze?

- Każdy dorzucił cegiełkę do mojego rozwoju. Największy wpływ miał jednak Bogusław Kaczmarek, kiedy jeszcze byłem w Olsztynie. Wtedy udało mi się trafić do reprezentacji i zaraz potem Legia się po mnie zgłosiła. To tam poczyniłem ewidentne kroki i rozwinąłem swoje możliwości.

Skąd wziął się pomysł na pracę w akademii Legii i jak pan wspomina tamten okres?

- Wtedy dyrektorem sportowym był jeszcze Mirosław Trzeciak i to on wówczas zasugerował mi pomysł, abym podjął się takiego zadania. Z samą pracą w akademii mam same fajne wspomnienia. Żałuję tylko, że tak krótko tam byłem – władze stołecznego klubu nie były zainteresowane dalszą współpracą, więc kontynuowałem karierę trenerską w innych klubach na Mazowszu. Nadal pracuję indywidualnie z zawodnikami. Poza tym od 7 lat pracuję w radiu i w tę stronę poszedłem. Ja prowadziłem roczniki 1996 i 1997 w Legii. Z tych piłkarzy najbardziej wyróżniającym się nazwiskiem był oczywiście Mateusz Wieteska. Był również Arkadiusz Najemski, który poszedł do Motoru, czy Patryk Sokołowski, który obecnie jest w Śląsku.

Skąd pomysł na karierę medialną?

- Byłem zapraszany do różnych programów i tak to się zaczęło. Na początku komentowałem mecze m.in. dla TVP czy Polsatu. Moja komunikatywność i język, którego używałem, robiły swoje. W Radiu RDC też byłem zapraszany do piątkowego magazynu przez Arka Błaszczyka i z czasem pojawiła się możliwość stałej współpracy.

Jak ocenia pan obecną sytuację w Legii? Na co stać tę drużynę?

- Na pewno jest to drużyna dobrze zorganizowana. W pewnych momentach swoją indywidualnością różnicę może zrobić Ruben Vinagre, a poza tym większość zawodników jest uzależniona od swoich współpartnerów. Zawodnikiem, którego również można wyróżnić, jest Otto Hindrich, który bezapelacyjnie wyrasta swoimi interwencjami i umiejętnościami. Poza tym Legia funkcjonuje dobrze jako zespół. Oczywiście nie jest jak Wisła czy Lech, które mają zawodników zdolnych do kombinacyjnej gry na małej przestrzeni na jeden kontakt, ale Legia poprzez swoją grę, umiejętności zawodników oraz pomysł trenera inaczej rozgrywa swoje spotkania.

Czego pan życzy Legii na 110 lecie?

- Przede wszystkim, żeby wróciła do walki o mistrzostwo oraz gry w europejskich pucharach. Czy o mistrzostwo będziemy się bić już w tym sezonie – trudno mi powiedzieć. Na razie Legia jest w czubie i jest niepokonana. Wszystko jest w fazie rozgrywania i wygląda lepiej niż w poprzednich sezonach.

Komentarze (6)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.