
Trener dziękuje Legii
23.12.2025 09:00
(akt. 23.12.2025 20:16)
Jakby Pan podsumował 8 lat pracy w Legii? Co dał Panu ten klub?
– Legia jest tak chwytliwą marką na naszym rynku, że wielu czytających liczy, że osoba odchodząca z klubu wyciągnie jakieś „gorące newsy”. Naszą rozmowę muszę zacząć od ogromnych podziękowań za ten czas.
Przychodząc do Legii, patrzyłem z podziwem na trenerów, którzy mieli za sobą dłuższy staż pracy, jak trenerzy Kobierecki, Białostocki czy Kycko. Nie kalkulowałem, nie zakładałem, że spędzę tutaj aż tyle dni i kiedyś to ja będę mógł powiedzieć, że w Legii byłem długo.
Praca z eLką na piersi to była ogromna przyjemność, ale też przygoda pełna wyzwań każdego dnia. Od strony sportowej miałem możliwość regularnie, z przytupem ograć takie marki jak Slavia Praga, RB Lipsk, Hertha Berlin, współpracować z utalentowanymi zawodnikami, czy chociażby aktywnie uczestniczyć w promocji klubu pod batutą wybitnie kreatywnego działu mediów. Wspaniały czas.
Czego najbardziej się Pan nauczył w Legii?
– Legia na poziomie akademii zapewnia tak szeroki sztab, takie warunki, jakie spotkać można w profesjonalnej piłce na poziomie seniorskim. Tutaj nauczyłem się jak dzielić się obowiązkami, jak ważna jest jasna i przejrzysta komunikacja. Standardy w Legii są bardzo wysokie. Niejednokrotnie słyszałem, że Legia to korporacja, ale w takich warunkach dobrze funkcjonuję. Standardy, które tu panują, są niezbędne przy tak rozbudowanej strukturze.
W Legii nauczyłem się przede wszystkim opierać na faktach – szczególnie w ocenie zawodników i meczu. To tutaj zrobiłem największy postęp pod kątem wiedzy taktycznej – zarówno tej dotyczącej całego zespołu, jak i działań indywidualnych i to zasługa tego, że w klubie jest mieszanka trenerów, byłych piłkarzy i tych, którzy od strony uniwersyteckiej dochodzili do tego miejsca.
Jedyne, czego nie udało mi się nauczyć, to jak odpoczywać. To środowisko jest tak głodne sukcesu, że ludzie popadają w pracoholizm i ja również w to wpadłem.
Komu chciałby Pan szczególnie podziękować za okres w Legii?
– Mocno liczyłem na takie pytanie. Jestem Legii, właścicielowi i wszystkim pracownikom wdzięczny za wspólną pracę.
Trudno jest wymienić wszystkich. Nawiązałem tutaj wiele przyjaźni i po czasie widzę, że miałem w tym klubie bardzo wiele przychylnych mi osób. Nawet nie spodziewałem się, że aż tak wiele. Tyle serdeczności każdego dnia można dostać od dziewczyn z pralni, że ciężko to opisać.
Jestem bardzo wdzięczny wszystkim dyrektorom – to oczywiste. Począwszy od tego, który mnie zatrudniał, czyli Radosława Mozyrkę, po obecnego, Marka Śledzia. Ten pierwszy miał na mnie największy wpływ pod kątem indywidualizacji zajęć oraz umożliwiał mi rozwój trenerski w połączeniu z podróżowaniem.
Dyrektor Śledź z kolei przygotował mnie do pracy w piłce seniorskiej, płynnie stawiał przede mną wyższe wymagania w postaci przejścia z U14, poprzez U15, na U17 kończąc. Sądzę, że obecne wyniki akademii, standardy, które panują w klubie i liczba reprezentantów nie jest dziełem przypadku. To bardzo dobra i konsekwentna praca wszystkich pracowników pod kierownictwem dyrektora Śledzia.
Którym zawodnikom, z którymi pracował Pan w Legii, wróży największą karierę?
– Kilku już tę karierę zaczęło – bo w swoim pierwszym sezonie pracy, będąc asystentem, mieliśmy w zespole chociażby Patryka Pedę, Ariela Mosóra, Kacpra Tobiasza, Szymona Włodarczyka czy Gabriela Kobylaka.
Liczę, że będą w akademii również przypadki, gdzie ktoś nieoczywisty „wystrzeli”, co da przykład innym, że sumienna praca może doprowadzić na szczyt. W klubie mamy tyle talentów, że mam taką listę, gdzie z każdego rocznika śmiało mogę postawić pieniądze na 6 – 7 nazwisk.
Na dzisiaj trzymam kciuki za Daniela Foksa, Szymona Piastę i Bartka Korżyńskiego – liczę, że matematyka w tym przypadku jest prosta, czyli ogromny talent pomnożony przez wyjątkową sumienność musi dać efekt.
Możliwości szybkościowe Igora Brzezińskiego już teraz są na poziomie Ekstraklasy, więc to też ciekawy do obserwacji przypadek.
Czy chciałby Pan kiedyś wrócić do Legii, jeśli byłaby taka okazja?
– Zdecydowanie tak! Chociaż nie ukrywam, że równie mocno liczę na wspaniały czas w ŁKS.
Czy w trakcie 8-letniej pracy w Legii miał Pan oferty z innych klubów?
– Tak, regularnie miałem oferty. Często nawet na wyższe stanowiska, czasami nawet wyższe, niż były wtedy moje aktualne kompetencje. Nigdy jednak nie miałem odwagi odejść z Legii, lecz powoli dojrzewałem do tego momentu. Zbiegło się to z tym, że mentalnie już byłem gotowy na ten krok i trener Szoka, którego uważam za świetnego fachowca, zaproponował współpracę. Kierunek, który się pojawił, był wyjątkowo interesujący, bo ŁKS to również bardzo poważna marka, więc decyzję podjąłem dość szybko.

Jesse Lingard blisko zaskakującego transferu do klubu z Brazylii

Marcos Senesi na celowniku Tottenhamu

Echa skandalu z Lizbony. Rasizm, Vinicius, Benfica, Mbappe

Sędzia VAR zawieszony po kontrowersjach w meczu Girona – Barcelona

Tottenham zatrudnił Tudora, ale już szuka jego następcy. Będzie powrót?

Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.