
Trener Legii: Nie możemy popaść w hurraoptymizm
26.12.2025 08:00
(akt. 25.12.2025 14:16)
Czytaj też
Jesteście liderem po pierwszej części sezonu. Mając na uwadze liczne zmiany kadrowe przed startem rozgrywek, liczył pan, że spędzicie zimę na 1. miejscu w tabeli?
– Trudno stwierdzić. Nie myślałem o tym, które miejsce będziemy zajmować, bo dla mnie najważniejszy jest zawsze najbliższy okres. Skłamałbym mówiąc, że byłem pewien lidera z taką przewagą punktową. Wierzyłem natomiast w pracę, którą codziennie wspólnie wykonujemy i to ona dzisiaj skutkuje wspomnianymi wynikami.
Szczerze mówiąc – to, w którym miejscu dziś jesteśmy, to przede wszystkim zasługa zaangażowanej grupy ludzi, będącej w naszym zespole. Mimo letnich odejść wiodących zawodników minionego sezonu, ale też piłkarzy, którzy występowali mniej, ściągnęliśmy graczy z zewnątrz i wyselekcjonowaliśmy chłopaków z kategorii U-19, którzy ciężko pracują. Nie ma osoby, której można by coś zarzucić w kwestii zaangażowania czy chęci rozwoju, wliczając w to sztab, który również cały czas się rozwija. Reasumując, mamy grupę ludzi, którzy ciężko pracują.
To praca od rana do nocy?
– Nie wiem, bo nie zagłębiam się w życie prywatne wszystkich osób. Nie chodzi o ilość pracy, tylko o jej skuteczność. To najważniejsze w sporcie.
Cieszy to, że dotychczas praca, którą wykonujemy, przynosi efekty. To najistotniejsze, ale nie możemy popaść w hurraoptymizm, bo przed nami kolejne okienko transferowe, a także kolejny okres przygotowawczy. Wierzę, że jeśli zostanie podtrzymana tendencja, która jest zachowywana w naszym zespole od półtora roku, to będzie lepiej. Nie patrzę już na wynik w tabeli, ani na liczbę bramek czy czystych kont.
Pierwsza runda minionych rozgrywek 3. Ligi była poprawna pod kątem wynikowym i statystycznym. Druga okazała się lepsza, ale baraże i karne spowodowały to, że nie awansowaliśmy do 2. Ligi. Trzecia, będąca pierwszą częścią trwającego sezonu, była dotychczas najlepsza od kiedy biorę odpowiedzialność za funkcjonowanie drugiego zespołu. Największą nadzieję mam w tym, że czwarta runda, patrząc z perspektywy dwóch lat pracy, będzie jeszcze bardziej rozwojowa.
Wspomniał pan, że nie patrzy m.in. na strzelone gole, ale dobrze to wygląda. Zdobyliście 56 bramek w 3. Lidze, najwięcej z Ząbkovią. Straciliście tylko 19 trafień. To przełożyło się na 15 zwycięstw, 2 remisy i 2 porażki. Nie było żadnego kryzysu czy słabszego momentu. Osiągnęliście bardzo solidne wyniki.
– Ktoś, kto patrzy z boku, będzie oceniał wszystko z perspektywy wyniku, ale pracując z zespołem, wiem od środka, że mieliśmy różne momenty w ciągu rundy jesiennej – i lepsze, i gorsze. Nawet w słabszych chwilach, największym sukcesem było to, że wygrywaliśmy albo po prostu punktowaliśmy.
Nie jest tak, że za nami jest świetna runda, że wszystko było super, fajne, piękne i przyjemne. Pojawiło się wiele momentów, w których widzieliśmy znamiona gorszej chwili. Jakość przewidywania i pracy sztabu powodowała, że wiedzieliśmy, że mamy za sobą gorszy tydzień czy dwa i trzeba być może coś zmodyfikować, wprowadzić szczegół czy rotacje w składzie, by nie dopuścić do tzw. kryzysu.
W tym sezonie skuteczniejsza jest praca nie tylko zawodników, ale też sztabu. Być może to skutek takiej liczby punktów w rundzie jesiennej.
Kiedy zauważył pan znamiona gorszego momentu?
– W tej kwestii bardziej bym się opierał o statystyki. Mamy własną bazę danych, którą prowadzimy od półtora roku. Widzimy na przestrzeni poszczególnych spotkań, ile potrzebujemy szans, by zdobyć bramkę i na ile możemy pozwolić przeciwnikom na wygenerowanie okazji, by nie stracić gola i po prostu wygrać. To jeden z przykładów, w których czasami pojawiały się odwrócone proporcje. Mimo że odnieśliśmy zwycięstwo, ale dostrzegliśmy, że nie było aż tak kolorowo w statystkach, to należało zwrócić więcej uwagi na problem i starać się go rozwiązać, zmienić coś.
Reasumując, bardziej wynika to z analizy pomeczowej, potreningowej itd. W minionym sezonie też robiliśmy takie rzeczy, tylko w trwających rozgrywkach potrafiliśmy szybciej zareagować.
Co może pan uznać za dobre momenty w pierwszej części sezonu?
– Kluczem było to, że zmniejszyliśmy liczbę urazów. W minionym sezonie mieliśmy około „2,5 zawodnika wyciągniętego” z procesu treningowego w tygodniu. Przykładowo, jeśli w kadrze treningowej jest 22 zawodników, to statystycznie 19,5 zawsze było zdrowych. W trwających rozgrywkach ta statystyka spadła do średnio jednej absencji spowodowanej urazem w ciągu danego tygodnia.
To wynika z selekcji ludzi, przede wszystkim z pracy działu motoryczno-medycznego. Wzrosła kontrola, również sztab, jeśli chodzi o doświadczenie i liczbę osób. To pierwszy sukces, bo – jak pamiętamy – przed najważniejszymi meczami poprzedniego sezonu pojawiały się problemy zdrowotne. W ostatnim półroczu było ich bardzo mało albo w ogóle.
Po drugie, zespół rósł z tygodnia na tydzień, co widać po wynikach. OK, regularnie punktowaliśmy od początku ligi, ale wówczas nie wygrywaliśmy w takim stosunku jak na zakończenie rundy. W ostatnich tygodniach osiągaliśmy wysokie rezultaty, które pokazywały, że byliśmy stroną dominującą. To efekt pracy. Mając na uwadze mecze reprezentacji młodzieżowych czy UEFA Youth League, nasz proces treningowy jest uszczuplony. Między okienkami na kadrę potrafimy rozegrać od 5 do 7 spotkań co 3 dni.
Z jakich elementów jest pan najbardziej zadowolony? Gra na połowie przeciwnika, kontrola piłki, gra na 1 – 2 kontakty czy coś innego?
– Myślę, że jestem najbardziej zadowolony ze skuteczności działań. W minionym sezonie, patrząc z perspektywy personaliów, mieliśmy około 6 – 7 zawodników, którzy funkcjonują dziś w 1. Lidze i wykazują dużą jakość. Byli to gracze o wysokiej perspektywie rozwoju, bo obecnie rywalizują na zapleczu Ekstraklasy, czyli o wiele wyższym poziomie niż rezerwy.
Latem pojawili się kolejni zawodnicy, którzy na starcie sezonu prawdopodobnie stanowili niższą wartość na rynku, ale celowany tryb pracy pod potrzeby zespołu spowodował, że nasza skuteczność jest dziś o wiele większa niż wcześniej. To przekłada się na zdobyte bramki, ale chodzi mi przede wszystkim o skuteczność działań na boisku.
Mówiąc ogólnie, cieszy mnie różnorodność strzelanych goli, która jest większa niż w poprzednim sezonie. Jesteśmy teraz trochę trudniejszym zespołem do przenalizowania pod kątem tego, jak bronić przeciwko nam. Mimo że ktoś gołym okiem może spojrzeć, że teraz i wcześniej było podobnie, to finalny efekt w postaci zdobywanych bramek jest różny.
Dalej rozwijaliśmy stały fragment gry. Do tego dochodzi obrona własnego pola karnego, co pokazuje liczba straconych bramek, a bardziej liczba czystych kont z biegiem tygodni w trakcie sezonu. Jak wspomniałem, wzrosła skuteczność działań, mimo że duża część zespołu jest po rotacjach.
Adam Ryczkowski, Dawid Kiedrowicz, Cyprian Pchełka – ta ofensywna trójka na pewno zapadła w pamięć, zwłaszcza pod kątem liczbowym. Dobre momenty mieli też Igor Skrobała czy Samuel Kovacik. Mógłby pan coś o nich powiedzieć?
– Ich cechą wspólną jest to, że każdy z nich ciężko pracuje, chce się rozwijać i stawać lepszy z dnia na dzień. Nieważne czy Adam Ryczkowski ma 28 lat, a Samuel Kovacik – 18, wszyscy podchodzą tak samo do swoich obowiązków, jeśli chodzi o kwestie progresu i to, by zespół grał lepiej.
Wspomniał pan o nadchodzącym oknie transferowym. Są jakieś potrzeby, pozycje do wzmocnienia? Może ktoś wróci z wypożyczenia, tymczasowo zmieni klub albo odejdzie definitywnie?
– Przygotowujemy się na różne rozwiązania. Patrząc z perspektywy ostatniego okienka i liczby odejść, musimy być gotowi na wszystko. Na tę chwilę trudno mi powiedzieć w co podążymy, bo przed nami dopiero finalne spotkania, dotyczące kształtu kadry zespołu na przyszłą rundę. W rezerwach będzie pewnie jedna z większych zmienności w strukturach klubu, bo tak jest zazwyczaj.
Jak wspomniałem, jako sztab jesteśmy przygotowani na rozmaite warianty, ale to, które z nich wybierzemy, będzie zależało od tego, kto odejdzie – mam na myśli młodych zawodników, którzy mogą opuścić Legię na zasadzie transferu czasowego – i ewentualnie kto wróci z wypożyczenia. W dalszej kolejności spojrzymy na przesunięcia z U-19. W stosunku do tych potrzeb, będziemy mogli się pewnie pokusić o transfery zewnętrzne.
Czyli na razie nie wiecie, kto jest blisko odejścia czy wypożyczenia?
– Nie, bo nie mieliśmy jeszcze takich spotkań odnoście kształtu kadry. Wolimy być przygotowani na różne warianty. Przykładowo, jeśli odejdzie pan X, to będziemy mieli przygotowanego w jego miejsce pana Y – albo z U-19, albo z innego klubu, albo wracającego z wypożyczenia.
Kto z rezerw mógłby pojechać na obóz z pierwszym zespołem? Czy też nie wiadomo?
– Nie jestem osobą, która mogłaby odpowiedzieć na to pytanie. To będzie decyzja nowego trenera i działu sportu.
Co z wygasającymi kontraktami zawodników rezerw?
– Jakiś czas temu pojawiły się różne newsy w przestrzeni internetowej, dotyczące tego tematu. Wiem, że wszyscy zawodnicy, z którymi chcielibyśmy kontynuować współpracę, rozmawiają w sprawie przedłużenia umowy. Niektórzy albo już podpisali nowe kontrakty, albo wierzę, że za chwilę to zrobią.
Co z pana umową?
– Obowiązuje jeszcze przez półtora roku. Nikt do mnie nie dzwoni, więc na dzień dzisiejszy spokojnie pracuje.
Nie było żadnych zapytań z innych klubów?
– Nie. Na tę chwilę chyba nikt nie wykazuje zainteresowania moją osobą, oprócz stołecznego klubu. Cieszę się, że wykonuję pracę w bardzo dobrym do rozwoju miejscu, z czego staram się korzystać każdego dnia. Jak wspomniałem, mam jeszcze 1,5-roczną umowę, z pewnymi ustaleniami, dotyczącymi możliwości kolejnego kroku, lecz skupiam się na tym, co tu i teraz. To dla mnie najważniejsze.
Czy w ostatnich miesiącach była opcja poprowadzenia pierwszej drużyny Legii albo wskoczenia do jej sztabu?
– Nigdy nie otrzymałem żadnej oferty, ani ze środka, ani z zewnątrz. Nie miałem takich rozmów czy zapytań. Jak nie ma pytania, to nie ma tematu.
Ale może marzy pan o przejęciu jedynki.
– Każdy ma marzenia, ja też – liczę, że swoje spełnię. Dla niektórych marzeniem jest bycie i pracowanie w Legii. Kiedyś zrealizowałem ten cel, bo jestem tu od pięciu lat. Teraz mam kolejne marzenia, ale wierzę, że wszystko przyjdzie z czasem.
Uchyli pan rąbka tajemnicy, jakie to marzenia?
– Nie wiem czy jak powiem, to się spełnią. Chyba wolałbym zachować to dla siebie.
Pewnie awans z rezerwami do 2. Ligi to jedno z marzeń.
– Myślę, że to jedno z większych marzeń opinii publicznej. Co jakiś czas przeglądam sferę internetową, to słyszę i czytam, że Legia II nigdy nie awansowała… Jeśli takie jest marzenie innych dotyczących tego zespołu, którzy wspierają i śledzą poczynania tej młodej i ambitnej grupy ludzi, to również staje się ono moim.
Jak przygotowywał pan zespół na mecze w rundzie jesiennej? Były podobne schematy, odprawy czy pojawiły się różne pomysły?
– Często jest tak, że gramy co trzy dni, mimo że to 3. Liga. Mamy młodszych i starszych zawodników – to sprawia, że trzeba też pamiętać o meczach Pucharu Polski, młodzieżowej Ligi Mistrzów czy przełożonych spotkaniach w okresie reprezentacyjnym. Nie ma zbytnio czasu na szukanie nowych metod. Bazujemy na systemie, który wypracowaliśmy w poprzednim sezonie, a w trwającym jest on bardziej udoskonalony, uszczegółowiony. To nie jest jednak nic diametralnie nowego.
Sumiennie wykonujemy pracę. Każdy trening jest przygotowany pod plan na mecz. W większym lub mniejszym wymiarze przekazujemy zawodnikom taką ilość informacji, która jest im potrzebna do tego, by dobrze funkcjonować na boisku. Im bliżej spotkania, tym bardziej poszerzamy ich wiedzę.
Cały czas podnosimy intensywność treningu. Porównując pierwsze zajęcia – które miały miejsce półtora roku temu – z obecnymi, to duża różnica na plus. To duża zasługa sztabu, również naszych trenerów motorycznych i medyków.
Patrząc zerojedynkowo, jeśli chodzi o parametry fizyczne czy statystyczne, jesteśmy na innym poziomie, niż byliśmy półtora roku temu. To inny zespół, inny sztab – ludzie są coraz bardziej doświadczeni. Wypracowaliśmy między sobą wiele mechanizmów, procesów... Znając się już na tyle dobrze, wiemy jak reagować w różnych meczach, z różnymi przeciwnikami, na różnych terenach, mając do dyspozycji różnych zawodników.
Podsumowując, nie było nowych metod, tylko udoskonalenie tego, co robiliśmy już w minionym sezonie.
W zimowym okresie będą podobne założenia?
– Przed nami jeszcze raport dotyczący rundy jesiennej. Jesteśmy umówieni, że każdy członek sztabu, odpowiedzialny za daną dziedzinę, ma przygotować półroczny raport naszej pracy. Na tej podstawie będziemy wyciągać wnioski i rozjedziemy się na Święta. W ich trakcie będę bardziej planował pod wyznaczone wnioski, nasze potrzeby i to, co musimy rozwinąć. Pierwszego dnia po powrocie do treningów określę wspólny plan dla sztabu i w konsekwencji zawodnikom.
Nasze gry kontrolne są zaplanowane już od paru miesięcy. Wystarczy wrócić po przerwie zimowej i dobrze pracować.
Quiz
Co wiesz o Legii II?


Lech Poznań rozbija Piasta. Druga wygrana z rzędu

Najpierw świetny, potem błąd. Rollercoaster Kamila Grabary

Trener Pogoni tłumaczy decyzję o odsunięciu Juwary

Benarek bohaterem Porto. Polak z golem za 3 punkty po męczarniach

Medhi Benatia rezygnuje z funkcji dyrektora sportowego Olympique...


Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.