
Trener Legii: Wierzę, że wielu naszych juniorów może grać na poziomie profesjonalnym
16.06.2026 18:30
(akt. 17.06.2026 11:36)
Zdobyliście mistrzostwo Polski U-17, pierwsze dla Legii w tej kategorii wiekowej od 2019 roku. Jakie uczucia Wam towarzyszą?
– Zawsze fajnie wygrać w piłce, mistrzostwa – nawet te juniorskie – cieszą, ale najważniejszy jest dla nas rozwój zawodnika. Jeżeli rywalizujemy i gramy w finałach, to mamy dodatkowe mecze, do których chcemy podejść jak najlepiej. Nie satysfakcjonuje nas to docelowo, chcemy pracować dalej. Jesteśmy też w takim klubie, że zwycięstwa powinny być pewnym standardem.
Czyli po zwycięstwach zbytnio się nie cieszycie?
– Radość po wygranym meczu – szczególnie gdy broniliśmy się w dziesięciu przez 45 minut po czerwonej kartce – była duża. Nikt nie zabija radości. Chcemy się cieszyć, jeżeli coś nam się uda osiągnąć, ale w dalszej perspektywie jak najbardziej wracamy do pracy. Twardo stąpamy po ziemi, chcemy rozwijać się i przy okazji zwyciężać.
Jak wyglądała kwestia rozwoju w ostatnich miesiącach?
– Działamy na wielu płaszczyznach – i na murawie, i poza nią. Jeżeli chodzi o rzeczy boiskowe, to chcemy rozwijać się przede wszystkim w kontekście indywidualnym, ale do tego zawsze potrzebny jest zespół. Dlatego dbaliśmy o funkcjonowanie drużyny, o realizację zadań w każdym meczu. Drużyna funkcjonowała raczej dobrze, a jednostki się rozwijały. Im lepsze jednostki, tym lepszy zespół.
Wydaje mi się, że zawodnicy zrobili postęp w tym sezonie. Mamy sporo reprezentantów kraju. Korzystamy z tego, jakie warunki mamy w Legia Training Center. Wierzę, że wielu naszych juniorów ma szanse na funkcjonowanie na poziomie profesjonalnym.
Które elementy najbardziej poprawiliście z zawodnikami?
– Myślę, że kluczowa rzecz, na którą zwracaliśmy uwagę, to podejmowanie decyzji – tempo i jakość. Uważam, że zawodnicy stale robili progres, gra stawała się płynniejsza, byli coraz bardziej skuteczni oraz lepiej czuli się na coraz mniejszych przestrzeniach. Oprócz tego chcemy bazować na mocnych stronach zawodników, a poprawiać rzeczy, które mają do korekty w stosunku do wymagań, jakie stawia profesjonalna piłka.
Co jest najbardziej do korekty?
– Trzeba podejść bardzo indywidualnie do każdego zawodnika. Na poziomie najwyższym piłkarze będą wielokrotnie korzystali ze swoich atutów, ale bazę w postaci odpowiedniej motoryki, odpowiedniej techniki, znajomości działań taktycznych czy do rywalizacji muszą mieć na odpowiednim poziomie. Wydaje mi się, że nie ma jednego aspektu, tylko na każdego trzeba spojrzeć indywidualnie.
Istotną rzeczą, na którą często nie zwracamy uwagi w piłce młodzieżowej, to gra w kontakcie z przeciwnikiem. Mimo że chcemy dominować przez posiadanie, grać piłkę ofensywną, techniczną, to musimy zwrócić uwagę na to, żebyśmy byli mocni w kontakcie fizycznym. Żebyśmy umiejętności techniczne, które wierzę, że mamy na coraz lepszym poziomie, potrafili pokazać pod dużą presją i z trudnym przeciwnikiem.
Co było kluczem do mistrzostwa U-17?
– Staraliśmy się być jak najbardziej profesjonalni. Dbaliśmy o rywalizację – czy w treningu, czy zawsze w meczach, była ona dla nas ważna, również pod kątem tworzenia trudnych warunków. W ostatnim czasie, już po wygranym mistrzostwie naszej części ligi, wielokrotnie staraliśmy się jako sztab tworzyć trudne warunki do rywalizacji meczowej. To pobudzało zawodników do rozwoju, przygotowało ich na trudniejsze momenty, np. w finale.
Zawsze starała się nas cechować uczciwość i normalność w relacjach. Dbaliśmy o to, żeby być wobec siebie szczerym i uczciwie mówić, nad czym trzeba pracować, co trzeba zmienić i jaki jest plan na daną osobę.
Jak tworzyliście trudne warunki do rywalizacji?
– Gdy zapewniliśmy sobie mistrzostwo, dokonywaliśmy wielu zmian w składzie, wielu rotacji. W trudnych momentach zmienialiśmy zawodników na pozycjach, na których normalnie chcielibyśmy utrzymać stabilność. Daliśmy szanse młodszym, zmienialiśmy pozycje zawodnikom.
Relacje z zawodnikami układały się wzorowo, czy czasami były problemy?
– W piłce nożnej nie zawsze wszyscy są zadowoleni, ponieważ trener musi postawić na danych zawodników ze względu na rywalizację w treningu oraz ich potencjał. Mimo wszystko, wydaje mi się, że relacje z piłkarzami były dobre.
Wspomniałeś, że staraliście się grać ofensywnie, technicznie i poprzez dominację w posiadaniu. Co jeszcze trzeba do tego dorzucić?
– Stylem akademii jest dominacja na boisku. Chcemy dominować w każdej fazie gry, wygrać z przeciwnikiem w sposób kompletny.
Jeżeli chodzi o budowanie gry, fazę ataku, to jesteśmy zespołem, który chce mieć piłkę, żeby tworzyć sytuację, i być bardzo różnorodny. W naszej grze można zobaczyć różne formy budowania gry.
Jeżeli chodzi o fazę defensywy, to staraliśmy się być odważni, iść wysoko, odbierać piłkę możliwie najszybciej, ale zdajemy sobie sprawę, że piłka nożna to też obrona, czasami niska. Staraliśmy się rozwijać zawodników na całej długości boiska i występować we wszystkich fazach.
Jakie nieoczywiste plusy pojawiły się w trakcie sezonu – coś takiego, co np. zauważyliście w statystykach, po liczbach?
– Po rundzie jesiennej zespół mierzył się z dużą liczbą kontuzji, ale udało się to poprawić. Kolejna kwestia to skuteczność – szczególnie w pierwszej części sezonu bardzo dobrze finalizowaliśmy akcje w polu karnym, wiele wejść w szesnastkę kończyło się zdobyciem bramki.
Jeśli chodzi o obecne statystyki, to zazwyczaj realizowaliśmy swoje KPI, utrzymywaliśmy się przy piłce przez większość meczu i dość często szybko ją odzyskiwaliśmy. Jednym z obszarów, które chcieliśmy poprawić po rundzie jesiennej, były zachowania w obronie własnego pola karnego. Wydaje się, że również tutaj poczyniliśmy progres. Poza liczbą straconych bramek, których było stosunkowo niewiele, nie mamy konkretnych liczb. Cieszy to, że mimo dość odważnego stylu gry, traciliśmy mało goli.
Po rundzie jesiennej doszło też do zmiany trenera. Zastąpiłeś Kubę Renosika. Czy po objęciu zespołu musiałeś lub chciałeś wprowadzić wiele zmian?
– W akademii pracujemy zazwyczaj w podobny sposób. Kuba Renosik jest bardzo dobrym trenerem, ale każdy z nas ma też swoje preferencje i własne spojrzenie na pewne kwestie. Stopniowo zacząłem pracować w sposób, który jest mi najbliższy, oczywiście z poszanowaniem zasad funkcjonujących w klubie. Jednocześnie starałem się zachować to, co wcześniej dobrze funkcjonowało i co wypracował Kuba.
Trener Filip Raczkowski wspominał ostatnio w jednym z wywiadów, że przed finałami mistrzostw Polski wyszedłeś z inicjatywą przeprowadzenia wspólnego treningu rezerw i zespołu U-17. Czy takich wspólnych treningów, na przykład z dwójką lub drużyną U-19, było więcej? A może w ostatnich tygodniach pojawiły się jeszcze inne, mniej oczywiste rozwiązania?
– Regularnie łączymy grupy treningowe, dlatego wspólne zajęcia z zespołem U-19 były czymś powtarzalnym. Przed finałami mistrzostw Polski chcieliśmy jednak stworzyć zawodnikom jeszcze trudniejsze warunki. Stąd pomysł na wspólny trening z drugim zespołem. W ten sposób chcieliśmy uzupełnić naszą jednostkę i przede wszystkim przećwiczyć fazę obrony, ponieważ spodziewaliśmy się, że zespół Legii II będzie w stanie nas momentami zdominować.
Czy mógłbyś powiedzieć, kto Twoim zdaniem najbardziej się wyróżniał lub zrobił największy postęp w Legii U-17? Patrząc na statystyki bramkowe, na pierwszy plan wysuwa się Daniił Pyłypczuk.
– Daniił zdobył bardzo dużo bramek, przede wszystkim w rundzie jesiennej. Wiosną występował już głównie w zespole U-19. Podobnie było z kilkoma innymi zawodnikami, którzy stosunkowo szybko zostali przesunięci do starszej kategorii wiekowej i również tam odgrywali znaczące role. Myślę tutaj o takich piłkarzach, jak Edouard von Brandt-Etchemendigaray, Igor Owczarczyk, Marcel Laszczyk, Bartek Jukowski czy Vu Hoang Nguyen.
Jeśli chodzi o zawodników, którzy pozostali z nami do końca sezonu, to na pewno warto wyróżnić Franciszka Stępniewskiego, który zaznaczył swoją obecność wieloma bramkami. Z pozytywnych historii warto też wspomnieć o Oskarze Putrzyńskim. Udało mu się poprawić swoją sytuację zdrowotną, dzięki czemu regularnie grał i stał się liderem naszej defensywy, szczególnie po kolejnych przesunięciach zawodników do starszych zespołów.
Generalnie mam wrażenie, że większość chłopaków zrobiła postęp. Cały zespół stanął na wysokości zadania. Kolejne odejścia do wyższych kategorii wiekowych nie wpływały negatywnie na poziom naszego funkcjonowania. Coraz więcej zawodników grało w U-19, coraz mniej schodziło do pomocy w meczach U-17, a mimo to nadal potrafiliśmy rywalizować na wysokim poziomie.
W środowisku sporo mówi się o Igorze Brzezińskim, między innymi ze względu na jego bardzo dobre przygotowanie motoryczne. Czy mógłbyś powiedzieć o nim kilka słów? Jakim jest zawodnikiem?
– Igor to bardzo utalentowany zawodnik. Jego największe atuty to motoryka, przebojowość i umiejętność gry jeden na jednego. Był dla nas bardzo ważnym piłkarzem i szczególnie cieszy mnie to, jak zaprezentował się podczas meczów finałowych. Pokazał się w nich z bardzo dobrej strony i udowodnił, że nieźle radzi sobie z presją.
Oczywiście, jak każdy młody zawodnik, ma jeszcze obszary do rozwoju. Musi jeszcze ciężej pracować, także poza boiskiem. Chodzi o to, by odpowiednio łączyć sport z edukacją.
Sezon 2025/26 był bardzo udany dla większości drużyn akademii Legii. Widać to zarówno po wynikach zespołów młodzieżowych, jak i po awansie rezerw. Jak – z perspektywy osoby wewnątrz – oceniasz obecny rozwój w LTC? Czy rzeczywiście widać, że poziom drużyn i zawodników systematycznie rośnie?
– W moim odczuciu akademia cały czas się rozwija i idzie we właściwym kierunku. Wyniki sportowe są tego pewnym potwierdzeniem. Mam wrażenie, że dysponujemy wieloma utalentowanymi zawodnikami, którzy mają realne szanse funkcjonować w profesjonalnej piłce.
Oczywiście, wyniki zawsze cieszą, ale tak naprawdę nabierają one pełnego znaczenia wtedy, gdy zawodnicy skutecznie przechodzą do piłki seniorskiej i profesjonalnej. Wierzę, że mamy wielu chłopaków, którzy są w stanie zaistnieć na wysokim poziomie.
Są zawodnicy, co do których jesteś niemal pewny, że zrobią dużą karierę?
– Wolałbym unikać wskazywania konkretnych nazwisk, bo bardzo łatwo się pomylić w takich prognozach. My, trenerzy, podobnie jak całe środowisko piłkarskie, mamy czasem tendencję do przesadnego oceniania zarówno tych teoretycznie najlepszych, jak i tych słabszych zawodników. Tymczasem różnice pomiędzy nimi często nie są aż tak duże, jak mogłoby się wydawać. Dlatego ważne jest zachowanie odpowiedniego balansu i ostrożności w ocenach. Rozwój młodego nigdy nie przebiega liniowo i trudno jednoznacznie przewidzieć jego przyszłość.
Gdybyś jednak miał spojrzeć szerzej, to spodziewasz się, że większość zawodników, z którymi pracowałeś w tym sezonie, poradzi sobie na kolejnych etapach? Mam na myśli grę w U-19, później w rezerwach, a być może nawet debiut w pierwszym zespole.
– Wierzę, że większość zawodników z poziomu U-17 ma potencjał, by funkcjonować w profesjonalnej piłce, przynajmniej na poziomie centralnym w Polsce. Myślę też, że większość z nich jest gotowa do dalszego rozwoju w strukturach akademii. Niektórzy wybiorą inną drogę i to również może okazać się dla nich bardzo korzystne.
Mam przekonanie, że wielu z tych chłopaków ma realną szansę zaistnieć w profesjonalnym futbolu. Trudno natomiast przewidywać, ilu z nich trafi na najwyższy poziom. Wszyscy mamy nadzieję, że będzie ich jak najwięcej, a najlepiej, jeśli uda im się osiągnąć to właśnie w Legii.
Można się spodziewać, że latem dojdzie do wielu zmian w kadrze zespołu? Przesunięcia między kategoriami wiekowymi są przecież czymś naturalnym.
– Każdy nowy sezon oznacza zmiany zarówno w kadrach zawodniczych, jak i sztabach szkoleniowych. Ruchów w akademii na pewno będzie sporo, podobnie jak przesunięć pomiędzy poszczególnymi grupami treningowymi.
Jakie cele będziecie stawiać sobie na kolejny sezon? Jednym z kierunków może być jeszcze większe stawianie na młodszych zawodników. Już w sezonie 2025/26 drużyna U-17 często grała zawodnikami młodszymi od swojej kategorii wiekowej.
– W tym aspekcie trzeba zachować odpowiedni balans. Jeśli jest taka możliwość, chcemy stawiać na młodszych zawodników, ale jednocześnie musimy dbać o to, by środowisko do rozwoju było dla nich optymalne i nie stało się zbyt trudne.
W minionym sezonie udało nam się regularnie wystawiać młodsze zespoły. Bywały mecze, w których graliśmy siedmioma lub ośmioma zawodnikami z rocznika 2010 i zaledwie trzema lub czterema z rocznika 2009. W rewanżowym meczu finałowym od 1. minuty wystąpiło pięciu graczy z rocznika 2010, a trzech piłkarzy z rocznika 2011 zadebiutowało na poziomie U-17.
Uważam, że był to bardzo dobry sezon pod względem wprowadzania młodszych zawodników i jako akademia jesteśmy w stanie kontynuować ten kierunek. Jednocześnie nie możemy zbyt mocno zaburzać proporcji pomiędzy piłkarzami z danego rocznika a młodszymi. W przeciwnym razie moglibyśmy utrudnić rozwój starszym, szczególnie tym dojrzewającym nieco później, lub stworzyć młodszym zbyt trudne warunki do rywalizacji.
Na zakończenie chciałbym zapytać o Twoją przyszłość. Czy zostajesz na kolejny sezon w zespole U-17, czy masz inną opcję?
– Mogę już powiedzieć, że zostaję w akademii.

Ian Hoffmann wypożyczony z Lecha Poznań do mistrza Szwecji

Rekord Freiburga: Johan Manzambi za 60 milionów euro do Aston Vilii

Sensacyjny kierunek transferu Salaha. Ma grać dla Besiktasu!

Jakub Adkonis podpisał kontrakt z Lechią Gdańsk do 2030 roku

Maxime Estève nowym piłkarzem RB Lipsk. Transfer za 25 milionów euro

Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.