Wiktor Nowak
fot. Marcin Szymczyk

Wiktor Nowak: Płakałem po odejściu z Legii

Redaktor Maciej Ziółkowski

Maciej Ziółkowski

Źródło: Legia.Net

16.08.2025 15:00

(akt. 16.08.2025 18:14)

– Pamiętam, że jak spotkałem się z kolegami, to popłakałem się, gdy poinformowałem ich, że opuszczam Legię. To nie była łatwa sytuacja, aczkolwiek mnie ukształtowała. W niedzielę na pewno będzie dodatkowy dreszczyk ekscytacji i większa dawka adrenaliny – mówił nam Wiktor Nowak, były zawodnik akademii Legii, który przebywa obecnie na wypożyczeniu z Górnika Zabrze do Wisły Płock.

– Jak trafiłem na Łazienkowską? Pamiętam, że przyjechałem na testy w wieku 11 – 12 lat i spodobałem się. Nie było tak, że od razu doszło do transferu. Początkowo przyjeżdżałem na turnieje, obozy. Potem byliśmy tak dogadani z Legią, że w piątek z nią trenowałem, w sobotę grałem w jej barwach, a jedne zajęcia w tygodniu miałem też u siebie, w Drobinie. Później przeprowadziłem się już do stołecznej bursy.

Jak wyglądały początki w Legii, po transferze?

– Bardzo dobrze. Nasz rocznik (2004 – red.) miał chłopaków z całej Polski. Wszyscy musieliśmy się poznać i dotrzeć, ale miło to wspominam. Z niektórymi mam kontakt do dziś – np. z Igorem Strzałkiem, Kubą Rutkowskim czy Marcelem Krajewskim. Znajomości pozostały – mam nadzieję, że nic się nie zmieni w tej kwestii.

Mecze w barwach Legii też dobrze wspominam. Wiadomo, było to parę lat temu, trochę rzeczy się już nie pamięta, ale było pozytywnie. Strzelałem gole, miałem asysty. Fajnie.

Na początku trenowali mnie Dariusz Rolak i Mateusz Majewski. Jak przeniosłem się do bursy, to był Grzegorz Szoka, z którym niedawno współpracowałem w Zniczu Pruszków. Później prowadził mnie Rafał Gębarski, a na końcu Tomasz Kycko.

Z którym trenerem masz najlepsze wspomnienia?

– Sporo pozytywnych wspomnień mam z trenerem Rolakiem, który dobrze się mną opiekował. To były moje początki piłkarskie w Legii, ciekawy okres. Jak debiutowałem w Ekstraklasie lub strzeliłem pierwszego gola, to pogratulował mi, napisał, że się cieszy.

Myślę, że z każdym szkoleniowcem spędziłem miłe chwile. Szczególnym wydarzeniem było mistrzostwo Polski U-15 w 2019 roku, za kadencji trenera Gębarskiego. Z drugiej strony, miałem też niełatwy moment w zespole U-15, bo nie grałem za dużo.

Jak to się stało, że opuściłeś Legię?

– Była pandemia koronawirusa, wszyscy zawodnicy przenieśli się z bursy do domów rodzinnych. Wówczas, jeszcze przed otwarciem LTC, odbyłem rozmowę z trenerem Kycko i koordynatorem Urbanem, którzy podziękowali mi za współpracę.

Trudno powiedzieć, czemu tak to wyglądało. Nie drążyłem, czemu nie mogę zostać na dłużej. Jak usłyszałem, że mi dziękują, to nie dopytywałem. Proponowali mi wypożyczenia, ale znałem sytuację moich rówieśników, którzy po transferach czasowych nie wracali już do Legii. Zdecydowałem się na definitywne odejście i szukanie nowej opcji.

Co czułeś, gdy odchodziłeś z Legii?

– Wiesz, dla młodego chłopaka, który poświęcił całe dzieciństwo i musiał wyjechać, był to mocny cios.

Pamiętam, że jak później spotkałem się z kolegami – którzy do dziś mnie wspierają, kibicują mi – to popłakałem się, gdy poinformowałem ich, że opuszczam Legię. Też nie byli na to przygotowani. To nie była łatwa sytuacja, aczkolwiek – z perspektywy czasu – mnie ukształtowała. Wychodzę z założenia, że wszystko dzieje się z jakiegoś powodu. Musiało tak być.

Czy mam jakąś wielką zadrę? Może na początku miałem, ale teraz to minęło. Najwyraźniej tak musiało być. Spędziłem w Legii fajne chwile, których nigdy nie zapomnę. Poznałem też wielu wspaniałych ludzi. W niedzielę, przy okazji meczu z Wojskowymi, na pewno będzie dodatkowy dreszczyk ekscytacji i większa dawka adrenaliny.

Robert Lewandowski też płakał po odejściu z Legii. Potem trafił do Znicza – tak, jak ty – i wiadomo, jak potoczyła się jego kariera…

– Haha, dużo osób może to porównywać, ale nie ma co tego robić, mimo że początek mojej ścieżki jest dość podobny do kariery Roberta. Pół żartem, pół serio – jak spotkamy się na kadrze, to może o tym porozmawiamy.

Ostatnio trener Mariusz Misiura cię chwalił i powiedział, że ma nadzieję, że niedługo zadebiutujesz w reprezentacji. Liczysz, że tak się stanie – czy  w tym, czy kolejnym roku?

– Jasne. Kadra Polski – zarówno pierwsza, jak i młodzieżowa – to spełnienie marzeń każdego chłopaka, który gra w piłkę. Jeśli miałbym dobry okres i został powołany przez selekcjonera, to byłoby to coś pięknego. Z drugiej strony, podchodzę do tego z chłodną głową, bo to moje początki w Ekstraklasie.

Wiadomo, jak się czyta takie wypowiedzi, to robi się bardzo miło, ale muszę twardo stąpać po ziemi. Jeśli ma się to wydarzyć, to się wydarzy. Byłbym wtedy niezwykle szczęśliwy, moje marzenie by się spełniło.

W lutym br. Górnik Zabrze poinformował, że po minionym sezonie do niego trafisz. Czy wcześniej, oprócz Rakowa, miałeś inne propozycje?

– Tak, była jeszcze oferta z innego klubu z Ekstraklasy. Chciały mnie też zespoły z 1. Ligi.

Ostatnio zostałeś wypożyczony z Górnika do Wisły Płock. Były inne opcje?

– Pojawiły się zapytania z 1. Ligi, mocno mnie chcieli, ale moim celem – po transferze do Górnika – było pozostanie w Ekstraklasie. Muszę podziękować trenerowi Misiurze, który wyciągnął do mnie pomocną dłoń i sprawił, że trafiłem do Płocka. Jestem mu za to bardzo wdzięczny. Szkoleniowiec na mnie postawił, mam jego zaufanie, które chcę dalej budować.

Ładnie się wprowadziłeś do Ekstraklasy, choćby golem z Rakowem. Poza tym, jesteś podstawowym zawodnikiem beniaminka. Jak oceniasz początki w Wiśle?

– Bardzo dobrze. Jest widoczny przeskok z 1. Ligi do Ekstraklasy, choćby pod kątem operowania piłką czy jakości zawodników. Na najwyższym szczeblu są najlepsi piłkarze, gra jest szybsza.

Czuję się tu niezwykle dobrze. Wiadomo, na wszystko potrzeba czasu, ale mam bardzo pozytywne wrażenia. Mam nadzieję, że będzie jeszcze więcej minut, bramek i asyst.

Wspomniałeś, że będziesz czuć dodatkową motywację przed meczem z Legią. Oglądałeś może ostatnie występy Wojskowych?

– Może nie jakoś dużo, ale coś obejrzałem. Niedzielne spotkanie nie będzie łatwe – ani dla Legii, ani dla nas. Myślę, że będzie to mecz walki. Wiadomo, to tzw. derby Mazowsza. Czekam na najbliższą rywalizację, która mam nadzieję, że mnie zaskoczy. Wierzę, że zwyciężymy.

Czujesz coś więcej niż adrenalinę i ekscytację? Przykładowo, będziesz może chciał udowodnić, że niektórzy się mylili względem twojej osoby?

– Nie. Myślę, że moment, w którym miałem coś zaprezentować, już minął. Udowodniłem to, co miałem udowodnić.

Nie mam czegoś takiego, że muszę Legii coś udowadniać. Bardziej muszę udowodnić sobie, gdzie jest mój sufit. Uważam, że jest wysoko.

Po opuszczeniu Legii, miałeś propozycję ewentualnego powrotu?

– Nie, nie. Z tego, co wiem, nic takiego nie było.

A jakby było, to jak byś zareagował?

– Haha, pewnie nawiązujesz do moich słów sprzed paru miesięcy. Wówczas powiedziałem, że na dziś nie wyobrażam sobie gry w Legii.

Może się coś zmieniło.

– Jestem zdania, że nie można palić za sobą mostów. Nie wiem, jaka będzie moja przyszłość, ale jeśli wszystko by się dobrze potoczyło, to wiadomo, że nie wykluczam ewentualnego powrotu na Łazienkowską.

Jeśli chodzi o Legię, to mam do niej neutralne podejście. Dalej mam w pamięci to, co się stało, ale nie aż tak bardzo, jak wcześniej. Nie czuję nienawiści.

Jak w niedzielę strzelisz gola, to będzie celebracja?

– Wiadomo, zdobyta bramka powoduje emocje. Czy będzie radość po ewentualnym golu? Myślę, że tak. Grałem w Legii, ale nie w pierwszej czy drugiej drużynie, tylko w młodzieżowych zespołach. Jeśli w niedzielę trafię do siatki, to wydaje mi się, że będę cieszył się tak, jak przy każdym innym trafieniu.

Grałem już kiedyś z Legią, ale w Centralnej Lidze Juniorów, jako zawodnik Znicza. Niedzielny mecz będzie moim pierwszym seniorskim z Wojskowymi.

Komentarze (20)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.