Dariusz Mioduski: Wciąż mamy wiele do zrobienia

Piotr Kamieniecki, Marcin Szymczyk

Źródło: Legia.Net

23-05-2016 / 13:50

(akt. 04-01-2019 / 12:24)

- Już pod koniec fety jednym z głównych haseł było „mistrza już mamy, na Ligę Mistrzów czekamy”. W piłce jest tak, że nigdy nie będzie się do końca nasyconym. Zawsze trzeba myśleć o tym, co może się stać. Łatwo przyzwyczajamy się do sukcesów, ale to błąd. Wszyscy - zarząd i piłkarze - powinni cieszyć się z tego co udaje nam się osiągać, tu i dzisiaj. Mamy pewne ograniczenia, których nie da się tak szybko przeskoczyć. Wiemy, że musimy wykonać wiele pracy, by wskoczyć na wyższy poziom - mówi w rozmowie z Legia.Net współwłaściciel Legii, Dariusz Mioduski.

Ostatnie dni pozwoliły wreszcie się cieszyć. Emocje były większe, niż przy poprzedniej fecie?


- Dla mnie ten rok był trudniejszy. Poprzednia feta była bardziej spontaniczna. Teraz też radość była ogromna, ale jestem przekonany, że większość osób przede wszystkim odczuła ulgę. Nałożyliśmy na siebie ogromną presję i sądzę, że gdybyśmy nie osiągnęli postawionych przed sobą celów, to mielibyśmy do rozwiązania poważny problem. Teraz, gdy powoli opadają  emocje, zaczynam sobie zdawać sprawę, że osiągnęliśmy wielką rzecz. Ostatni sezon pokazał, że idziemy w dobrym kierunku i potrafimy działać pod presją.

Nie jest tak, że Legia sama założyła na siebie pułapkę? Stołeczny klub potrafił wygrać 3:0, ale i tak czasem ktoś narzekał na styl.


- Jestem zaskoczony takimi komentarzami w prasie. Z jednej strony narzeka się, że nie dominujemy, a z drugiej, że gdyby nie Piast, to Legia nie miałaby konkurencji. Z całym szacunkiem do tego co zrobili, bo niewątpliwie osiągnęli wielki sukces, bardzo pomogło im to, że akurat wiele rzeczy zbiegło się w czasie. Piłkarze, trener, słabość niektórych rywali - w pewnych momentach włącznie z nami…  Bardzo jestem ciekaw, jak Piast poradzi sobie w przyszłym sezonie. Żeby było jasne, życzę im jak najlepiej, ale wiem, że nie będą mieli łatwo.


Kibice różnie oceniali trenera Czerczesowa. Rosjanin był skuteczny, ale z drugiej strony styl Legii czasem rozczarowywał. Jak pan go ocenia?


- Ostateczną oceną trenera są jego wyniki. Trener Czerczesow osiągnął odpowiednie rezultaty. W stu procentach spełnił nasze oczekiwania: odrobił straty, wyszedł na pozycję lidera i zdobył mistrzostwo Polski oraz krajowy puchar. Człowiek zaczyna szukać dziury w całym, kiedy jest za dobrze. Czy Legia grała porywający futbol? Z pewnych powodów nie była to piłka, jaką chcielibyśmy oglądać. Na początku wyglądało to lepiej, bo zaskoczyliśmy  przeciwników, mieliśmy więcej swobody. Bardzo szybko, zresztą podobnie jak w przypadku Berga, rywale nauczyli się nas i zaczęli stosować te same metody. Wysoki pressing stał się bardzo modny, bo to działało. Mecze stały się o wiele bardziej fizyczne, brakowało gry w środku pola. Na koniec byliśmy jednak szybsi, silniejsi, mądrzej graliśmy i mieliśmy więcej dyscypliny oraz jakości piłkarskiej, co zdecydowało o tytule mistrzowskim. Zdziwię się, jeśli latem w wielu klubach będą lekkie zgrupowania. Rywale postawią raczej na trudne obozy. Wszyscy zobaczyli, że motoryka ma wielkie znaczenie. Teraz pytanie, co można dalej robić. Musimy mieć wyższą jakość oraz ludzi potrafiących rozegrać piłkę i  przetrzymać ją w środku pola.


Mieliśmy trochę kłopotów, bo nasi najlepsi zawodnicy w tych elementach nie grali na swoich pozycjach. Jeśli stawiamy Dudę na skrzydle, to nie oczekujmy, że będzie to ten sam zawodnik, który miał Radovicia obok siebie. Możliwe, że wszystko wyglądałoby dobrze, gdyby Ondrej zagrał kilka meczów razem z Hamalainenem, ale jak to by wpłynęło na taktykę zespołu? Nie wiem. Nie jesteśmy Realem Madryt, który może wziąć piłkarza doskonałego w każdym elemencie gry.


Lepszą jakość piłkarską osiągnie się kupując nowych zawodników?


- Musimy to robić, ale docelowym modelem jest szkolenie piłkarzy. Możemy też ściągać młodzież, ale oni muszą mieć pewne wartości, których potrzebujemy w Legii. Na dłuższą metę nie będzie nas stać na uznanych zawodników. Zawsze będą kluby kupujące takich graczy, bo wszystkie drużyny takich graczy szukają.


Był dla pana najtrudniejszy moment w tym sezonie?


- Trudną chwilą była zmiana trenera, bo taka roszada zawsze jest ryzykowna. Wymienienie szkoleniowca nie oznacza, że będzie lepiej. Widać to było po Lechii Gdańsk, gdzie wielu trenerów nie potrafiło pociągnąć zespołu do góry. Ryzykowaliśmy, bo żegnaliśmy się ze szkoleniowcem mającym długi kontrakt. W pewnym momencie uznaliśmy, że to nie zadziała. Piłkarze przestali odpowiednio reagować na Henninga Berga, który nie mógł poradzić sobie z kwestiami emocjonalnymi.


- Zmiana trenera wypaliła. To było trudne, ale z obecnej perspektywy opłacalne. Jeśli widzi się takie mecze jak w Lubinie czy Gdańsku, człowiek zastanawia się - czemu tak się dzieje. Patrząc na ligi zagraniczne, wszystkie dominujące zespoły miały swoje problemy. Barcelona dowiozła prowadzenie w Primiera Division, ale odpadła w Lidze Mistrzów. Spójrzmy na Premier League, gdzie wszystkich wyprzedziło Leicester City. W dzisiejszym futbolu trzeba sobie umieć radzić ze słabszymi momentami, które pojawią się zawsze. Z tego trzeba wyciągać wnioski i iść do przodu.


- Złym momentem był dla mnie również transparent wywieszony na meczu z Piastem Gliwice. To była porażka. Pewna grupa ludzi myślała, że wyrazi swoje zdanie na stadionie i będzie fajnie. Nie zdawali sobie jednak sprawy z konsekwencji oraz z tego, że mogą tym urazić wiele osób i że może to mieć np. wpływ na rozmowy z naszym nowym sponsorem. O tym zachowaniu będziemy słyszeć przez lata. Zobaczymy, jak ta sytuacja wpłynie w najbliższym czasie na klub.


Serial „Legenda” został wstrzymany przez wspomniany transparent?


-  Do siedziby klubu nie wpłynęła żadna informacja z TVN o zakończeniu współpracy czy też jej przerwaniu. Spodziewałem się jednak, jeśli nie wyjaśnień, to chociaż komunikatu o zaistniałym fakcie. Dziwna sytuacja, trochę niezrozumiała. Zarzucono nam publicznie brak reakcji. A to nieprawda, zareagowaliśmy jednoznacznie i stanowczo. Tego typu działanie TVN jest nie tyle bezproduktywne, co kontrproduktywne. Jestem zdziwiony taką postawą, mieliśmy wspólny projekt i obie strony były zadowolone z jego wykonania. Budowaliśmy wizerunek klubu. Na koniec sezonu zamiast cieszyć się z tego, że pod względem negatywnych incydentów był najlepszy w nowoczesnej historii klubu, to mamy eskalacje konfliktu i powrót do nieaktualnych stereotypów.   


Jakieś 1,5 roku temu siedzieliśmy w tym samym składzie i w tym samym miejscu. Rozmawialiśmy o stworzeniu mody na Legię. Możemy teraz powiedzieć, że to już istnieje?


- Moda się zaczyna. Legia jest coraz bardziej widoczna i wyczuwalna w mieście. Ludzie kupują nasze kolekcje - nie tylko koszulki meczowe. Widoczne są flagi na autobusach i taksówkach, a coraz więcej fajnych ludzi przychodzi na stadion przy Łazienkowskiej.


Na ostatnich dwóch meczach przy Łazienkowskiej zjawił się komplet kibiców, a bilety wyprzedano kilkanaście dni przed spotkaniami. Liczycie, że będzie to w przyszłości norma?


- Myślę, że tak. To cel, o to chodzi. Legia ma być pożądanym produktem. Obecność i partycypacja w dniu meczowym ma być przywilejem. Za tym musi iść wynik sportowy i odpowiednia atmosfera. Muszę przyznać, że trochę martwi mnie trend, w którym za bardzo idziemy w stronę ultrasowską. Pirotechnika zaczyna czasem mieć wymiar przeszkadzający pozostałym kibicom. Atmosfera jest fajna, ale np. ostatnio dym w naszych barwach nieźle wyglądał, ale po chwili mecz został przerwany, dym zaczął gryźć w oczy i gardło. Widziałem po twarzach ludzi mieszane emocje. Trzeba się zastanowić, czemu to ma służyć. Potrzebny jest umiar.


Kiedyś była zasada, że śpiewamy tylko o Legii. Dziś na meczach często „pozdrawiane” są również inne kluby.


- Nie chodziłem jako dziecko na Legię, bo nie mieszkałem w Warszawie. Jednak odkąd od 20 lat zacząłem chodzić na Łazienkowską, to jedna rzecz zawsze wyróżniała nasz doping. Co? Lekkość i dowcip. Nawet jeśli śmiano się z rywala, to bardziej na zasadzie szydzenia. Nie było tyle rzucania mięsem. To poniżej naszej godności. Jesteśmy Legią Warszawa i strasznie mi to przeszkadza. Tym bardziej mnie dziwi, gdy obrażamy kluby z trzeciej czy czwartej ligi. Kibice Legii zawsze cechowali się inteligentnymi przyśpiewkami i docinkami - z tego byli słynni. Powinniśmy wrócić do tych tradycji. Warto pokazywać własną klasę. Szczycimy się, że jesteśmy największym i najlepszym klubem w Polsce. „Żyleta” zawsze żyje przez cały mecz, ale może to robić tak, jak kiedyś - z większą klasą.


Da się w tym temacie porozumieć z kibicami?


- Nie wyobrażam sobie tego, że nie da się tego zrobić. Przecież w efekcie to klub i nasi kibice na tym tracą. Najgorzej, gdy miesza się w to dzieci. Szczerze nie ciepię jednej piosenki, słysząc ją, mam bardzo złe odczucia.. „Uczcie się dzieci…”. Jeśli ktoś myśli, że tym sposobem zaszkodzi np. Polonii, to bardzo się myli. To wręcz najlepszy sposób na przysporzenie im kibiców.


Wspomniał pan o flagach w komunikacjach, taksówkach, kwietnikach… Trudno było przekonać warszawski magistrat do współpracy?


- Pracowaliśmy na tym przez długi czas. Współpraca jest lepsza i idzie w dobrym kierunku. Nie możemy teraz narzekać. Zawsze są rzeczy, które można poprawić, ale także z naszej strony. Jest dialog i normalna, profesjonalna współpraca. Mam nadzieję, że będzie trwała nie tylko w trakcie stulecia klubu. Są pomysły, by to dalej rozwijać.


A firmy z Mazowsza garną się do współpracy z Legią? Jest też szansa na sponsora stadionu?


- Wierzę, że tak. To jednak w miarę ekskluzywny produkt. Jest tylko jeden stadion Legii w Polsce i zawsze jest pewien dylemat. Jest wielu chętnych, ale za mniejszą wartość od tej, którą uważamy za odpowiednią. Możemy się zastanawiać, czy lepiej żeby były mniejsze pieniądze, ale były czy żeby ich nie było. Na razie, podnosząc jakość i mając pełen stadion, możemy chwilę poczekać i znaleźć sponsora, który będzie rozumiał to, co dostaje. Zależy nam na współpracy i jesteśmy otwarci, by wspólnie pracować dla rozwoju. Świadomość firm w Polsce na temat korzyści ze sponsoringu sportowego jest wciąż stosunkowo mała. Wszystko jednak idzie do przodu i z roku na rok część komercyjna wygląda coraz lepiej.


Na ile wyceniacie wartość prawa do nazwy stadionu?


- Poprzedni kontrakt opiewał na kwotę około sześciu milionów złotych. Teraz oczekujemy przynajmniej takiej samej oferty. Nie da się jednak tego prosto przełożyć na pieniądze. Jest w tym wiele innych świadczeń. Ktoś musi zrozumieć, że to produkt dla firmy chcącej wprowadzać nowe marki czy produkty. Trudno lepiej osiągnąć cel marketingowy. Istnieje jednak kłopot z postrzeganiem piłki klubowej. Cały czas funkcjonują jeszcze negatywne stereotypy i takie rzeczy jak rzucanie rac na PGE Narodowym, transparent na meczu z Piastem czy zachowanie kibiców Górnika w Niecieczy. Niektórzy nie rozumieją, że wszystko ma przełożenie na kluby. Choć wszystkie statystyki pokazują olbrzymią poprawę w zachowaniu kibiców, to te pojedyncze incydenty utrudniają zwiększanie wartości marketingowej.  Jestem jednak dobrej myśli, bo widać, że takie rzeczy dzieją się bardzo rzadko.


Nazwa stadionu wydaje się idealną rzeczą do wypromowania danej marki. Kontrakt z PepsiCo wydawał się pod tym względem dziwny, bo ich produkty były już znane.


- I tak i nie. Nie wiem, jak wygląda pozycja rynkowa Pepsi w kontrze np. do Coca Coli. Wiem jednak, że ta część rynku wymaga ciągłej promocji. W momencie gdy reklamy ustają, widoczne jest przełożenie na sprzedaż. Takie jest założenie tego biznesu. Moim zdaniem PepsiCo chciało osiągnąć właśnie taki cel. Nazwa Pepsi jest znana ludziom, ale słysząc ją ciągle, zostaje nam mocniej w głowie.


Przedstawiony został projekt nowej ustawy antyhazardowej. Może być ona korzystna dla Legii?


- Myślę, że spowoduje ona, że firmy zajmujące się hazardem będą chciały promować się przez sport. W wielu krajach bukmacherzy są głównymi sponsorami klubów sportowych. Jesteśmy medialnym produktem i możemy na tym skorzystać, jak wszyscy. Mówi się, że w sumie mogłoby do sportu trafić kilkadziesiąt milionów złotych. Im więcej pieniędzy w naszym futbolu, tym lepiej dla nas wszystkich.


Obecna umowa z Fortuną zostanie przedłużona?


- Nie wiem. Nie widzę jednak powodu, dla którego coś miałoby się zmienić.


Czy Legią interesują się nowi, duży sponsorzy? Dostajecie wiele ofert?


- Zdecydowanie tak, choć wymaga to ciągłej pracy z naszej strony. Świadomość i zainteresowanie rośnie, ale decyzja o sponsorowaniu danego klubu zapada na długo przed tym, zanim to się stanie. To kwestia planowania budżetów dużych firm. Nasze marketingowe portfolio jest na dziś praktycznie wyprzedane i z czasem będziemy podnosili jego cenę. To efekt rosnącej wartość marketingowej Legii.


Wróćmy do piłki. W ostatni poniedziałek trener Czerczesow rozmawiał trzy godziny z zarządem. Oczekuje wzmocnień?


- Nie byłem przy tej rozmowie. Trener Czerczesow jest pragmatykiem, który wie, że nie może zażyczyć sobie pięciu zawodników z górnej półki. W ostatnim okienku transfery mocno ustabilizowały zespół. Na pewno będą zmiany. Odejścia nie powinny obniżyć jakości, a pojawią się nabytki, które uzupełnią nasze luki. Będziemy potrzebować skrzydłowego i stopera. Zobaczymy, co będzie z Arturem Jędrzejczykiem. W odwodzie jest z kolei Jarosław Niezgoda strzelający w rezerwach. Jeśli dobrze się go wprowadzi, to wierzę, że może zdobywać bramki w pierwszej drużynie. Zostaje też Kasper Hamalainen mogący wiele dać tej drużynie. Nie wykluczam, że będziemy sprowadzać młodszych graczy, którzy mogą mieć wahania formy. Trzeba trochę odmłodzić tę drużynę.


Dla formalności. Czerczesow zostaje?


- Chcemy tego, tak jak on. Byłbym zdziwiony, gdybyśmy nie przedłużyli kontraktu. Ta umowa jest ważna, ale można dalej rozmawiać. Wyszliśmy z założenia, że obie strony muszą chcieć. Trener Czerczesow przyszedł do nas na akceptowalnych warunkach, ale niższych w porównaniu do ligi rosyjskiej. Oczywiście gdyby coś się zmieniło to nie będziemy trzymać go na siłę.


Macie jakąś opcję zapasową, na wypadek gdyby trener Czerczesow jednak odszedł z Legii? Przyglądacie się rynkowi trenerskiemu?


- Zawsze mamy jakieś opcje ale na razie działamy zbyt intensywnie. Zakładamy, że się dogadamy i trener z nami zostanie.


Wspomniał pan o akademii, która była pana oczkiem w głowie.


- Jest nadal i będzie. 


I jak się mają słowa trenera do podstaw klubu. Rosjanin nazwał akademię przedszkolem. Zabolało to pana?


- Nie, nie zabolało, choć nie nazwałbym naszej akademii tak, jak to zrobił trener. Uważam, że taka opinia nie jest do sprawiedliwa. Jestem świadomy, że mamy wiele do zrobienia, że wszystko powinno być lepsze, niż jest obecnie. Ale wciąż mamy jedną z najlepszych akademii w Polsce i mimo ograniczeń infrastrukturalnych mamy swoje osiągnięcia. Wystarczy spojrzeć ilu chłopaków, którzy grali w naszej akademii, obecnie jest w ekstraklasie, II i I lidze. To z czym mamy problem, to by nie iść w ilość, ale w jakość. Na tym będę chciał się skupić. Nam nie potrzeba co roku 10 wychowanków, ale dwóch,  za to takich, którzy będą w stanie rywalizować z doświadczonymi już zawodnikami i walczyć o miejsce w pierwszej jedenastce. Aby to osiągnąć, musi się podnieść całkowita jakość szkolenia. By pojawiały się utalentowane jednostki, trzeba młodzież dobrze prowadzić i szkolić. Cel jest taki by co roku 1-2 graczy dołączało do pierwszego zespołu, zaś kilku szło na wypożyczenia i tam się rozwijało.


A dlaczego tak nie jest już teraz?


- Powodów jest wiele, ale główne są dwa. Jednym z nich jest ośrodek czyli infrastruktura i nad tym pracujemy. Dziś w piłce trening indywidualny jest kluczem. Trenerzy muszą indywidualnie koncentrować się na zawodnikach już w młodym wieku. Młodzi ludzie muszą mieć zapewnione miejsce i czas by się szkolić. A trenerzy muszą mieć możliwość poświęcenia odpowiednio dużej uwagi na ich rozwój. Dlatego ośrodek jest kluczem i koniecznością. Póki nie powstanie, zawsze będziemy mieli jakieś ograniczenia. Drugim powodem są kwestie systemowe. Musimy podnieść jakość szkolenia, kadry szkoleniowej, ludzi ze skautingu itd. Trzeba zastanowić się nad treningami i sposobami trenowania. Zastosować technologie znane z Europy, które pomogą młodym ludziom w rozwoju. Wiele rzeczy już robimy nieźle, ale jeszcze nie najlepiej.


Da się to poprawiać od zaraz czy trzeba czekać na wybudowanie ośrodka?


- Da się, nie trzeba czekać na budowę ośrodka. Będziemy przez najbliższe dwa lata wdrażali różne procedury ale też ustalali jakich zawodników chcemy szkolić, jak do tego dążyć. Potem trzeba będzie ustalić skład zarządczy czyli taki, który będzie tym wszystkim kierować. Z ośrodkiem chcemy ruszyć pod koniec 2018 roku i wtedy musimy już mieć konkretny system i gotowe rozwiązania.


Czyli już te działania trwają? To kto w tym uczestniczy?


- Tak, trwają, a osobą, która będzie całość działań koordynować będę ja. To bardzo złożony, długoterminowy i jednocześnie niezwykle dla nas ważny projekt inwestycyjny, dlatego oprócz pełnienia dotychczasowej roli szefa rady nadzorczej, będę się bardziej  angażował w bezpośrednie działania związane z naszym Ośrodkiem.   Od strony piłkarskiej będziemy dokładnie analizować kto może nam pomóc opracować i wdrożyć odpowiedni system. Być może będzie to ktoś z spoza Polski. 


Coś poszło do przodu od momentu podpisania listu intencyjnego w sprawie budowy ośrodka dla akademii?


- Prace trwają cały czas. Teraz przygotowujemy się do uzyskania zezwoleń na budowę, potem będziemy musieli złożyć setki wniosków. To bardzo skomplikowany proces, nad którym regularnie pracuje zespół pięciu osób z dużym doświadczeniem i umiejętnościami. Dzieje się więc dużo.


To potężna inwestycja, będzie chcieli korzystać z funduszy unijnych?


- Tam gdzie się da, to tak, oczywiście. Nie wszystkie elementy naszego ośrodka się kwalifikują, ale będziemy patrzeć na możliwości i szukać zewnętrznych źródeł finansowania. Na pewno są takie możliwości w przypadku ośrodka badawczego czy terenów otwartych dla lokalnej społeczności. Na małą skalę korzystaliśmy już z funduszy przy okazji Muzeum Legii, teraz chcemy to zrobić na większą skalę.


A czy Legię stać w ogóle na budowę akademii, to są przecież ogromne koszty dla takiego klubu jak nasz?


- Teoretycznie nie, ale w praktyce nie stać nas na to, by nie móc go zbudować. Musimy to zrobić, to jest priorytet i fundament. Dom się nie utrzyma bez dobrego fundamentu, a naszymi fundamentami na przyszłość są m.in. ośrodek i system szkolenia.


Idealnym rozwiązaniem byłby więc awans do Ligi Mistrzów i zastrzyk finansowy w postaci 15 milionów euro. To pozwoliłoby pokryć wszelkie koszty.


- Zdecydowanie tak, bardzo by to ułatwiło sprawę.


W ostatnim okienku transferowym mocno zaszaleliście wydając więcej pieniędzy niż w poprzednich latach. Legię stać na drugie takie szaleństwo po to, by zwiększyć prawdopodobieństwo awansu do Ligi Mistrzów?


- Nie. Zimą chcieliśmy wydać trochę więcej, bo każdemu zależało na tym, by ten rok został godnie uczczony. Mistrzostwo było celem samym w sobie i nie mogliśmy sobie pozwolić na inne rozwiązanie. Dlatego zwiększyliśmy wydatki na transfery. Nie ma jednak takiej możliwości, by jakikolwiek klub w Polsce co roku dokładał sobie takie obciążenia i przetrwał. Wszystko musi się bilansować. Mamy szczęście, że rozwija nam się strona komercyjna, choć koszty też rosną. Im więcej rzeczy robimy, w im więcej się angażujemy, tym więcej wydajemy. Tak więc szaleństwa nie będzie, ale jeśli coś będzie miało sens, to zastanowimy się nad wydatkami. Natomiast nie będziemy ryzykować zbyt dużych wydatków bo już kilka klubów tak zrobiło i nikt na tym zbyt dobrze nie wyszedł. Tym bardziej, że nikt nie da nam gwarancji, że jak kupimy dwóch piłkarzy po kilka milionów euro, to w Lidze Mistrzów się znajdziemy. Być może daje to większe szanse, ale ryzyko jest zbyt duże. Naszym celem jest podwyższanie jakości na wszystkich pozycjach. Docelowo musi więc to być model oparty o wychowanków, którzy pojawiają się w pierwszym składzie dając odpowiednią jakość piłkarską.


Pan jest w takiej ciekawej organizacji o nazwie ECA. To jednak temat dość tajemniczy dla wielu kibiców. Mógłby pan go przybliżyć?


- Najbardziej znane kibicom są FIFA I UEFA czyli organizacje piłkarskie, światowa i europejska, których krajowym odpowiednikiem jest PZPN. One działają w obszarze przepisów, sędziów, funkcjonowania piłki jako takiej, często także amatorskiej. Ale ludzie związani wprost z klubami nie są w tych organizacjach i one co do zasady nie reprezentują bezpośrednio interesów tych klubów. Dlatego kluby piłkarskie w Europie postanowiły założyć własną organizację, która będzie reprezentować ich interesy względem FIFA czy UEFA. To właśnie jest ECA, European Club Association, która zrzesza ponad 200 klubów, ale jej stałymi członkami jest około 100 klubów - w zależności od rankingu danego państwa i jakości klubów. Obecnie jest tam od jednego do kilku klubów z jednej federacji. Polskę reprezentują dwa kluby ponieważ jesteśmy w trzeciej subdywizji na cztery istniejące. Należą do nie kluby z federacji zajmujących od 16 do 28 miejsca w rankingu. 


ECA jest stosunkowo młodą organizacją, ale ma tak silną pozycję, że dziś negocjuje z UEFA podział pieniędzy na kluby z tytułu gry w europejskich pucharach, kwestie rekompensat za udział zawodników w mistrzostwach świata lub danego kontynentu czy też sprawy dotyczące formatu rozgrywek . Są też kwestie ubezpieczeń, kalendarza, długości okienka transferowego. Wszystko co się dzieje w międzynarodowym futbolu, musi być uzgadniane z klubami. Mało tego, dzięki ECA kluby mają dziś swoich przedstawicieli w zarządach UEFA czy FIFA. Bo to te organizacje korzystają z zawodników i aktywów klubów zarabiając na tym, a klub płaci piłkarzowi pensje i ponosi konsekwencje, gdy zawodnik odnosi kontuzję.


Status ECA jest z roku na rok coraz wyższy. W zarządzie zasiadają przedstawiciele największych klubów - Realu, Manchesteru United czy Barcelony lub Juventusu. Aby być reprezentantem trzeba było wygrać wybory w swojej grupie. Ja reprezentuję kluby z tego trzeciego poziomu - czyli kluby ze Skandynawii, Austrii czy krajów Europy Wschodniej. Są tam też kluby z Cypru i krajów Bałkańskich. Mamy wspólne interesy. Ostatnio kluby najbogatsze chciały by okienko transferowe kończyło się wcześniej. Dla klubów takich jak Legia, byłby to duży problem. Gramy w eliminacjach, nie wiemy czy się zakwalifikowaliśmy do fazy grupowej czy nie, a już musielibyśmy kończyć wydatki bo później nie mielibyśmy ruchu. Trzeba by ryzykować w ciemno. Udało się wywalczyć, by to nie było zmieniane. I takich spraw jest sporo, to przykład pierwszy z brzegu.


Dla nas istotne jest to, że po 20-30 latach, gdy nie mieliśmy opinii dobrego klubu europejskiego, teraz w świadomości ludzi ze środowiska zaczęło się to zmieniać. To w dużej mierze zasługa tego co ja i nasi ludzie robimy w wielu grupach roboczych, jak działamy.


Podsumowując to właśnie w ECA decydują się losy wielu ważnych kwestii, tak jak to ile mamy pieniędzy czy jaki kształt mają rozgrywki.


A jaki jest pomysł na reformę?


- Pomysłów jest wiele i zależą od tego, kto je zgłasza. Dla nas najważniejsze jest to by utrzymać możliwość awansu do Ligi Mistrzów dla takiego klubu jak Legia. Dziś jest bardzo duża presja by zmienić Ligę Mistrzów i jeszcze bardziej ją zawęzić, czyli by nie było 32 drużyn, tylko np. 24. By większość tych zespołów to były kluby z najlepszych lig, które mają dużą wartość marketingową. Ja osobiście bardzo mocno angażuje się w działania na rzecz utrzymania reformy przeprowadzonej przez Platiniego dzięki czemu tym słabszym zespołom jest odrobinę łatwiej, mają szansę na to by awansować. Choć dla nas zawsze to będzie droga przez mękę. Żeby było inaczej musiałby się podnieść poziom całościowy polskiej piłki, a nasza federacja  musiałaby awansować na 12. miejsce w Europie. Wtedy mistrz Polski automatycznie kwalifikowałby się do Ligi Mistrzów.


Pamiętajmy, że na te pomysły ECA i tak na końcu musi się jeszcze zgodzić UEFA. Pytanie czy w razie sprzeciwu te kluby najbogatsze nie będą myśleć o jakichś Super Ligach... Zobaczymy. Na razie trwają rozmowy, staramy się walczyć o korzystne dla nas rozwiązania i liczę, że wesprze nas w tym PZPN, bo taki jest interes polskiej piłki nożnej.


UEFA wybierze to, gdzie będą większe pieniądze.


- Niekoniecznie, to jest polityka, a UEFA jest wybierana. Jest 55 federacji z Kosowem i przy wyborach głoś każdej federacji jest tak samo ważny.


Dużo jest takich tarć między klubami z tej trzeciej dywizji gdzie jest Legia, a tymi z pierwszej dywizji?

- Nie nazwałbym tego tarciami. Po prostu inne problemy ma klub, którego budżet wynosi 10 mln euro, a inne taki co ma 500 mln euro. Jedni walczą o przeżycie, a drudzy  o bycie numerem jeden. Te kluby generują najwięcej zysków i chcą aby najwięcej do nich wracało. Ja staram się być obiektywny, by zachować w futbolu pewien element nieprzewidywalności, zaskoczenia, bo inaczej piłka straci to co jest w niej najpiękniejsze.


Na koniec spytamy jeszcze o projekt Soccer Schools. To coś co można promować również poza Polską?


- Od początku taka była koncepcja. Legia nie jest brandem warszawskim czy mazowieckim, ale ogólnopolskim i z potencjałem międzynarodowym. Chcemy mieć szkółki i kluby kibica poza Warszawą. To jest projekt komercyjny, ale i społecznościowy. Ma na siebie zarabiać, bo nie chcemy do tego dokładać, ale przy okazji promujemy Legię i pewien styl życia. W przyszłości celem będzie również wyławianie stamtąd najzdolniejszego narybku do naszej akademii. To idealne połączenie. Najlepsi z tej zabawy przechodzili by do naszego systemu szkolenia. Mozę to działać także zagranicą np. w Anglii lub Stanach Zjednoczonych.  


Fundacja Legii to drugie oczko w głowie?


- Tak, już cała moja rodzina jest zaangażowana w Legię. Moja żona Ania bardzo poważnie podeszła do tematu i traktuje to jako normalną, codzienną pracę. Robi razem z zespołem świetny projekt i się w tym wszystkim zakochała. Wychodzimy jako Legia poza boisko, tworzymy i rozwijamy legijną społeczność w oparciu o wartości, które Legia ma w swoim DNA. Fajna grupa ludzi się zebrała, wizyty w świetlicach środowiskowych czy domach dziecka to świetna sprawa. Takie rzeczy zmieniają ludzkie życie. Super sprawą będzie też nocny bieg, który z jednego z pomysłów fundacji przeistoczył się w jeden z głównych eventów na 100-lecie Legii. Bieg dodatkowo poprzedzony będzie piknikiem rodzinnym, na który zapraszam wszystkich już 4 czerwca.


Pan na ile pobiegnie?


- Normalnie biegłbym na 10 kilometrów, ale ostatnio mam kłopoty z kręgosłupem i nie wiem czy będę gotowy. Mam taką nadzieję.

Komentarze (52)

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Generał
  • 0 / 0
Mądry wywiad. A co do przyśpiewek.. Żyleta poszła w złym kierunku. Niektóre zachowania rodem z kotła. Moje koleżanki wygoniono ze środka Żylety kilka lat temu i jeszcze usłyszały " widziałyście dziewczyny w tym miejscu w Poznaniu". Uczcie się dzieci jest faktycznie głupie. Teraz małolaty klną jak stare w wielu przypadkach. Ale to potrzebne nie jest. Co innego mecz z drużyną x. Norma że jedni na drugich chwilę powrzucają. Choć pamiętam mecz z Widzewem w 2013 kiedy tylko wrzuty przed i po meczu. Być może to jest kierunek.

P.S. Osuch sprzedał Zawiszę... Tak się kończy wojenka z kibicami.
Panie Mioduski - nareszcie w miarę szczerze, choć i tak się pan ograniczał.
Dziękuję że nazwał pan Legię "produktem" - tylko prośba rozpocznijcie edukację ludzi na trybunach dlaczego Legia musi stać się produktem i co to znaczy. Oni tego nie rozumieją, chłopcy zatrzymali się gdzieś pomiędzy Heysel a Romanowskim i tak sobie w tym tkwią.
Mówi pan że chamstwo odstrasza - słusznie - tylko co pan zrobił aby chamstwo zmniejszyć? Rozmawia pan? tłumaczy? komu? - przecież oni inaczej nie potrafią. Musi do pana dotrzeć że jak chce mieć pan produkt pożądany to on musi być bardzo dobry od każdej strony, a nie z jednej złoty a z drugiej obsrany.
Mówi pan że dym przeszkadza - fajnie - a race panu nie przeszkadzają i kary za nie? nie przeszkadza panu że w sumie na pańskiej imprezie łamie się prawo - dobre czy złe ale prawo? co pan z tym zrobił? chodzi o dym? czy ma pan zwyczajnie dosyć płacenia kar - ile w maju "wyjęto" panu z budżetu? 300tyś pln? więcej?.
Mówi pan że polityka na stadionie be - fajnie zgoda - co pan zrobił aby jej nie było?
Mówi pan że takie zachowania odstraszają sponsorów - teraz pan na to wpadł? nie w momencie przejmowania klubu? przecież jest pan podobno wytrawnym biznesmenem? Każdy kto prowadzi jakiś biznes lub ma jakieś doświadczenie wiedział że prędzej czy później pana biznes pt. Legia będzie na kolizyjnym z częścią trybun - dlaczego? ano dlatego że cele pana i ich są różne - ciekawe czy to też już pan zrozumiał?
Pan chce produktu w postaci klubu piłkarskiego, który będzie można sprzedawać sponsorom i kicom za coraz większą kasę a w zamian za to szkolić kupować zawodników i zdobywac trofea - całkiem sensownie. Problem polega na tym że część pana klientów tego wcale nie chce, a z pewnością nie to jest dla nich najważniejsze. Mam wrażenie że Pan powoli to rozumie, pana wspólnik p. Lesnodorski albo tego nie rozumie, albo udaje wariata.
Będziecie musieli się na coś zdecydować - albo rozwój klubu i inne standardy, ale to co macie raz lepiej raz gorzej a świat ucieknie znowu w tym wszystko to co nas goni lub jest na podobnym poziomie
~Kdarek
  • 0 / 0
A slyszaleś o czymś takim jak kompromis? Ruch kibicowski to emocje to adrenalina nie korpoludki z Mordoru. Zyleta dzis to inne zachowania niz za ITI czy Romanowskiego. A ze czasem przgna ja ich rozumiem tez bylem taki albo i gorszy. Popatrz na ludzi na stadionie ostatnio czesto obcokrajowcow oni pol meczu patrza na Zylete. Mecz z Pogonia - kto wbiegl na murawe? Rodzinna a nie Zyleta. Bylem na kilku meczach Barcy i powiem jedno nie chce aby tak bylo w Warszawie na meczach. Co do incydentow dajmy sobie czas ale bez Nieznanych nie bedzie DNA. Dzis na stadion biore mlodego i chociaz juz mniej ludzi znam to robie to spokojnie. Kiedys jak trafiles w inna dzielnice i gosci ktorych nie znales z wyjazdow miales pozamiatane. Wnerwia mnie takie napuszczanie Wlascicieli na Ultrasow przez gosci co bywaja na Legii os swieta.
nie masz pojęcia bladego pojęcia kto i ile chodzi oraz gdzie - proponuję zająć się sobą w tym temacie
Ludzi z zagranicy - ano mam z nimi kontakt z racji miejsca gdzie siadam - faktycznie obserwują to co się dziej na żylecie ale raczej z niedowierzaniem a nie z aprobatą. Inna sprawa że swą mecze gdzie ciężko patrzeć na popisy zawodników. Wiele osób z zagranicy pytało mnie dlaczego na stadionie jest totalny dym a gra się toczy i nikt nie reaguje
P. Mioduski sam się "napuścił" na ultrasów - dlaczego? bo mu biznes rozwalają - proste. On już sobie zdaje sprawę że na razie jest na nich skazany, ale z nimi niczego nie osiągnie, zabierają mu sponsorów, bogatszą publikę itd. Płacą najmniej kosztują najwięcej - nie opłaca się ich trzymać.
Kompromis - zastanów się o czym mówisz - na jaki kompromis poszła żyleta z klubem? płaci za kary? nie powoduje kolejnych? zmniejsz poziom chamstwa? - czysty kompromis.
Byłem na wielu meczach za granicą i właśnie tego chcę - solidnej dobrej gry, normalnej atmosfery, gdzie będąc ubranym w koszulkę drużyny przeciwnej mogę stać obok kogoś kto kibicuje miejscowym itd. Albo przychodzimy na mecz albo na imprezę ultrasów - już to kiedyś pisałem - jak chcą imprezę to niech ją sobie zorganizują z flagami i pirotechniką za własną kasę i dołączaj do nich - mecz cię średnio interesuje przecież.
I jeszcze jedno - musisz wybrać albo silna drużyna albo silni ultrasi razem nie do połączenia, bo się finansowo nie spina
Generał
  • 0 / 0
Zagranicą faktycznie wszyscy razem siedzą... W Madrycie można dostać po twarzy za koszulkę Barcy. W Anglii nie ma buforów, a czy tak kulturalnie. Mamy wojny na ulicach. Zresztą gdzieś czytałem artykuł, że w Anglii wcale tak nie wyszło. Poza tym Anglicy mieli naprawdę kłopot. Tam kibice rozrabiali wszędzie. U nas od lat 90 jest ogromny postęp. We Włoszech przed finałem krajowego pucharu burdana mieście. To było jakieś 2 lata temu. We Francji na meczu PSG - Marsylia od lat nie ma kibiców gości. W Holandii też bywa że kibiców Ajaxu nie ma w Rotterdamie. Faktycznie... Razem wszyscy siedzą. Co do pirotechniki, na zachodzie jest jej dużo mniej. Za to w Skandynawii jest legalna. Kolejny strzał w kolano panparana.
~hi
  • 0 / 0
Pan Mioduski mówi tak jakbym sobie życzył aby właściciel Legii myślał.
Natomiast mam nadzieję, że Leśnodorski jest tylko zderzakiem na Żyletę,
bo czasem mam wrażenie, że facet nie dojrzał.
~vvvv
  • 0 / 0
Szanowny Panie Prezesie,

Klub piłkarski to przede wszystkim drużyna piłkarska. Jaki jest podstawy cel drużyny piłkarskiej? Dobrze grać w piłkę nożną. Czy zdobywanie trofeów jest równoznaczne z dobrą grą w piłkę nożną? Nie. Oczywiście lepiej grać źle i cudem zwyciężyć niż grać dobrze i przegrać. Ale nadal podstawowym celem Legii jest zacząć dobrze grać w piłkę nożną. Wtedy o trofea nie będzie trzeba drżeć i liczyć na cuda i zbiegi okoliczności. Legia nadal nie gra dobrze w piłkę. Dobry piłkarz jest jak dobry muzyk, stolarz czy aktor. Ludzie sami się do nich garną, przychodzą na występy i zgłaszają potrzeby na usługi. Jak na Legii będzie dobrze się grać w piłkę to frekwencja i trofea same przyjdą. Na razie na Legię przychodzi się pokrzyczeć, posiedzieć i poziewać i przychodzi się nadal na przekór słabej jakości wydarzeń boiskowych. Przede wszystkim to trzeba zmienić. Jak na boisku będą piękne akcje to i na trybunach będzie wszystko ok. Nie wiem czy trzeba wydać miliony by znaleźć ludzi, którzy dobrze grają w piłkę. Myślę, że łatwiej i taniej będzie znaleźć takich ludzi w Polsce tylko trzeba szukać inteligentnych pasjonatów, którzy wiedzą, że piłka to w istocie mądra gra.
~Axen
  • 0 / 0
Świetny komentarz
~Wert
  • 0 / 0
Zagadka. Co łączy Legie z Barcelona, PSG, Bayernem i Juventusem?
zdobycie ponad dziesięciu mistrzostw, czyli złota gwiazda na koszulkach.
~L L L
  • 0 / 0
DUBLET.
~świerszcz666
  • 0 / 0
Odchodząc od tematu to Legia za 2 lata (nieoficjalnie) lub za 3 lata (oficjalnie) będzie najbardziej utytułowanym klubem na krajowym podwórku. Oczywiście jakaś konkurencja może się pojawić, np. odpalenie Lechii czy Wisły, ale zarabiając jak Legia spokojnie i sukcesywnie tworząc przepaść finansową i unikając regresji formy (np. poprzedni sezon Berga-mógł ratować sezon rozpaczliwie szukając chłopaków z rezerw-tak się tworzą historie np. Dembele w Rennes...) to może nastać Dekada Legii. Raczej można być pewnym Mistrzostw Legii w nadchodzących, dajmy na to 3 sezonach. I byle unikać potknięć - 11/12, rok temu, itd. ...
"Step by step" jak mawiał Leo B.
Najpierw zdominować kraj najlepiej poprzez seryjne MP, w międzyczasie spróbować podbić Juropę.
~Wert
  • 0 / 0
W tym roku wszystkie drużyny zdobyły dublet :)
Generał
  • 0 / 0
Bardzo sensowne wypowiedzi.
Wreszcie głos rozsądku ze strony Zarządu, choć chłopcy z Kobyłki raczej nie ogarną spojrzenia na kibiców i biznes.
Pytanie na ile wizja Mioduskiego jest realizowana mimo, że jest on największym udziałowcem?
Oby jego podejście było brane pod uwagę w największym stopniu.
~system nie gwarantuje
  • 1 / 0
Miodulski, żaden system szkolenia, nawet najlepszy, nie gwarantuje, że co sezon do pierwszej drużyny przebije się 2 lub chociaż 1 wychowanek. Gdyby zależał to takie kluby jak Ajax, Arsenal, Barca czy Real co roku mieliby po kilku wychowanków w pierwszym składzie. Przecież są najbogatsze, mają najlepsze warunki, najlepsze systemy i szkoleniowców. A na kim opiera się ich siła, na wybitnych samorodkach z każdej części świata. Ich wychowankowie są oczywiście dobrze wyszkoleni technicznie i taktycznie ale są tylko uzupełnieniami w słabszych klubach lub w niższych ligach. Ajax nie potrafi wyszkolić porządnego napastnika od lat, a ostatnio musieli grać Milikiem z zzadupia. Czy to świadczy, że na zadupiu lepiej szkolą i system tamtego klubiku powinni u siebie wprowadzić?
W naszej lidze na szkolenie na dużą skalę mogą sobie pozwolić kluby, które o europejskie puchary tylko się ocierają raz na kilka lat i mogą kilku najwybitniejszych wychowanków ogrywać bez konsekwencji częstych porażek lub nawet spadku. Obecna
Legia nie może sobie pozwolić na ogrywanie wychowanków (biedny zarząd, wydadzą tyle ile zarobią), bo w pierwszej kolejności musi awansować do pucharów i grać w nich przynajmniej do końca roku. Brak awansu przez 2 lata z rzędu, bardzo odbiłoby się na przypływie gotówki i frekwencji. Spadnie też wartość samych graczy, na transferach których opiera się też budżet.
Moim zdaniem aby pozwolić sobie na promowanie wychowanków w lidze i pucharach to trzeba zacząć najpierw od zbudowania tak silnej kadry, która w lidze grając w 9 (plus 2 wychowanków), spokojnie będzie wygrywać (w pucharach 10+1).
Albo trzeba było przejąć upadający Dolcan i tam ogrywać najzdolniejszych, a kadrę uzupełniać odpadami, które nie robią różnicy w ekstraklasie (Kopczyński, Masłowski, Vranjes, Aleksandrow).
Akurat w Legii akademia na najwyższym światowym poziomie byłaby fundamentem. Wychowankowie klubów które wymieniłeś, w Legii z marszu byliby gwiazdami. To jest właśnie ten cel, by takich piłkarzy szkolić. W topowych drużynach nie grają bo tam jest ciśnienie na wygranie ligi mistrzów. My aspirujemy do solidnego średniaka grającego regularnie w lidze mistrzów. Musimy świetnie szkolić, sprzedawać co roku z trzech piłkarzy po 10-15mln, kupować z trzech zdolnych po 3-6mln, pod koniec karier namawiać do powrotu swoje byłe gwiazdy i oczywiście wprowadzać kolejnych najzdolniejszych z akademii. Tak to powinno się kręcić.
~do19Legia16
  • 0 / 0
no właśnie starałem się to wyjaśnić, że my w odpowiedniej skali do tamtych klubów również jesteśmy zmuszeni do osiągania wyników, które zapewnią dopływ gotówki. A tą gwarantuje dobra gra w pucharach i transfery graczy, którzy poprzez te puchary osiągają dobrą cenę. Nie twierdzę też, że nie należy szkolić, tylko na przykładzie tych najbogatszych staram się udowodnić, że nie można z tym faktem budować fundamentu. Nie zastanawia, dlaczego przykładowy Ajax nie potrafi wyszkolić drugiego Van Bastena czy Bergkampa? Druga sprawa, czy nie wydaje się prawdopodobne, że np. awansujemy do LM, znaczną część przeznaczymy na budowę akademii i przez kilka lat będą z niej wychodzić gracze pokroju Kopczyńskiego, Wieteski, Jagiełły, Mikity czy Kalinkowskiego. Załóżmy, że pochłonie to 20 mln €, a w tym samym czasie w przykładowym ruchu, nie mającym akademii, nie grającym w pucharach trafia się taki np.Bargiel, którego talent eksploduje i po roku sprzedadzą go za 25 mln€. Niemożliwe? Może.
A i jeszcze jeden w miarę świerzy przykład. Udało się ze zdecha wyciągnąć Bielika i czy zagrał on chociaż 1 cały mecz, czy stanowił o sile Legii? Nie, jak tylko wyróżnił się swoim potencjałem to na pniu go sprzedano. Mam prawo przypuszczać, że jak nasza nowoczesna akademia będzie szkoliła graczy na poziomie tych, których podałem wyżej, to będziemy mieli problem z utrzymaniem. A jak się trafi brylancik jak przykładowy Bielik, to zostanie sprzedany zanim zagra choćby pół rundy. Nawet mając akademię, dalej będziemy na dole transferowego łańcucha pokarmowego.
Ale przecież akademia na światowym poziomie (o tym marzymy) niw wyszkoli kolejnych Wietesek, Kopczyńskich itp. tylko znacznie lepszych piłkarzy, którzy będą w stanie stanowić o sile średniaka europejskiego jakim chcielibyśmy być.
~Paco
  • 0 / 0
Mądry człowiek, ale na warunki piłkarskiej europy, zbyt słaby finansowo aby być udziałowcem klubu chcącego grać w LM.
Niestety nie stać nas na średniaków piłkarskich, czy byłe gwiazdy, dlatego nasze szanse na awans do LM wyceniam na 15%.
Jedynie kibice Legii to poziom finału LM, bywają race, inne incydenty ale atmosfera jest wspaniała, jak rykniemy z trybun to pawie w łazienkach się chowają ze strachu.
------
I tak będzie do momentu kiedy, ktoś nie wykupi udziałów w klubie i podniesie kapitału.
Wniosek: LM przy dużym szczęściu, LE tak, plus mecz 1 w rundzie wiosennej na to nas stać.
Plutonowy
  • 0 / 1
Za te race to będziemy co mecz w europejskich pucharach dostawać po 300 tys. euro kary i granie w pucharach nie będzie się nam opłacać ;) Nie umieją zrobić porządku z tymi syfiarskimi racami, a klub będzie przez nie srogo karany w pucharach!!!
~laik jesteś
  • 1 / 0
Taryfikator kar UEFA nie przewiduje kar za race w wysokości 300 tysięcy euro. Kary za race dzieli się na dwa typy - odpalenie i rzucanie (jako rzucanie obiektów). Te na meczach Legii w europejskich pucharach są już rzadkością, ludzie zatrudnieni w klubie doskonale wiedzą, jak dogadać się z ultrasami. O ile klub nie odczuwa kar za race w polskich rozgrywkach, tak w europejskich pucharach każde 20 tysięcy euro ma znaczenie.

Nie podejrzewam cię o bycie kibicem Legii, a twój klub kończył występy w europejskich pucharach na rundach przedwstępnych, więc zrozumiałe, że nie możesz mieć w tym temacie wielkiej wiedzy. Aktualnie panujący układ zadowala obie strony. Ruch kibicowski na Legii ma się doskonale, stadion pęka w szwach, a Legia na tym zarabia.

Także skończ bredzić, multikonciarzu i zajmij się lepiej swoim białostockim klubikiem, przed którym kolejny rok zaciekłej walki o czołową ósemkę w lidze.
~Derel
  • 0 / 0
No no. Ruch kibicowski ma się dobrze i pół trybuny zachodniej dusi sie 10minut.
Potem kolejne 5min nie ogląda juz trwającego meczu bo jest mgła jak w styczniu o 7ej rano na mazurach.
A mimi,ze i ja lubie oprawy i race to jednak wku*wia mnie to przerywanie meczu. I nie lubie wdychac dymu z rac.
~Legionista19.
2016-05-23 15:12 IP 193.203***
Użyj czasem trochę mózgu koszt piłkarza to nie tylko kwota transferu, ale też jego wynagrodzenie a sam Hamalainen zarabia 500 tys. euro rocznie...

To ty użyj mózgu!
Jeżeli pisali niżej,że gdzie kasa z transferów,a ty wyskakujesz z wynagrodzeniem?
To wyobraź sobie,że zawodnik który jest sprzedany,to także zwalnia się za niego gaża,tak?I teraz kupujemy za mniejszą kasę lub za free,i nowy nabytek dostaje gaże po tamtym,większą,mniejszą lub taką samą,więc zostaje kasa ze sprzedaży,tak?Więc Legionista19,mamy zysk i to nie mały,a kasa się rozpływa.A wynagrodzenie przechodzi z tego co został sprzedany.Bardziej łopatologicznie nie potrafię wytłumaczyć.
~edi
  • 0 / 0
@vipers33
Wszystko ok, ale takie rozumowanie ma sens tylko i wyłącznie jeśli robi się transfery 1za1 i nie zwiększa kadry pierwszego zespołu.
~send
  • 0 / 0
Dolicz do nowego piłkarza dwie kwoty jeszcze: kwotę za podpis, wielkości rocznej pensji i kwotę dla menadżera. Przy kontraktowaniu nowego piłkarza koszty nie składają się tylko z pensji kontraktowej i opłaty dla klubu z którego kupujesz.
~send
  • 0 / 0
Dodam proste wyliczenie: Podpisujesz z piłkarzem z kartą na ręku kontrakt na 3 lata na 1,5 mln euro czyli 0,5 mln za sezon. Koszt od ręki takiego transferu to 0,5 mln za podpis plus 150 tys. dla menadżera za kontrakt (10% liczone od całości). Koszt rzeczywisty transferu bezgotówkowego to tutaj 650 tys. euro. Nie wiem, czy da się jaśniej wytłumaczyć.
~kluska90
  • 0 / 1
Panie Mioduski niech Pan pogoni towarzystwo bo na dzis nie ma nawet jednego konkretnego nazwiska a i trener chce zwiac......a pyry podobno maja zakontraktowac Szukale Majewskiego Vacka Nespora Makuszewskiego i Bartka Pawlowskiego.a jest juz Putnocki i obronca finlandzki.
Nie znalazłem nigdzie nazwiska Finlandzki- to chyba jakas gwiazda musi byc wielka.
Marszałek Polski
  • 1 / 0
dragon

on nazywa się Brak Czterech Zębów Na Przedzie Finlandzki ;);;);)
~IODUSKIEGO !
  • 0 / 1
Cd. panie Darku proszę już nie wypowiadać się o racach, transparentach , wulgaryzmach !!! to pan zarządza tym klubem !!! jest ustawa są przepisy , to pytam w czym problem ? , jak długo będziecie się przyglądać temu i czy odpowiada panu oglądanie meczu przez mgłę ( świece ) , chamskie okrzyki ? co pan zrobił lub zrobi aby było normalnie ? , podpowiem a kontrole na bramach to co robią ? dalej dlaczego my jako klub jesteśmy pośmiewiskiem co roku w Europie czytaj puste trybuny, kary finansowe . Czy to tak trudno wyegzekwować ścisłą kontrole na bramach Żylety ! , chyba że idziecie z nimi na układy ?jeśli tak ? to czarno to widzę ! Pozdrawiam Władek
Ok. Ciupaga starczyła na Giewont, jeśli ktoś marzy o większej wyprawie musi się wzmocnić. Przpominam że to przedostatni raz gdy mamy szansę sporą (a przynajmniej znacznie większą, niż za dwa lata) na awans do LM. Wariować nie należy, ale zaszaleć - już tak. I nie mówię o mega jakich wydatkach, ale dwóch zawodnikach typu dawnego Ljuboji po 1 - 2 mln EUR.
~Do p. MIODUSKIEGO !!!
  • 1 / 0
Panie Darku mówi pan wiele o kibicach którzy niszczą ten klub poprzez pirotechnikę , nieodpowiednie transparenty , czy wulgarne przyśpiewki . Wiem że jest pan człowiekiem o wysokiej kulturze i tylko to panu nie pozwala na powiedzenie wprost . Piszę to enty raz na 100 % pirotechnikę czy nieodpowiednie transparenty idzie od zaraz skasować !!! po pierwsze my jako klub absolutnie nr 1 w Polsce zaczynamy od siebie !!! . Wprowadzając całkowity zakaz posiadania i wnoszenia na stadion Legii środków pirotechnicznych oraz obraźliwych transparentów poprzez dogłębną kontrole przy wejściu i nie tylko ( respektując obecne ustawy ) . Co do wulgaryzmów to mam pomysł ! jeśli przez cały mecz Żyleta nie będzie rzucać mięsem na następnym mecz obniżka cen biletów np.; 10 % , ktoś musi zacząć uczyć kultury kibicowania a kto jak nie Legia !, marzeniem jest kibic Niemiec czy Anglii za małymi wyjątkami gdzie przyjezdny potrafi napić się piwa porozmawiać z miejscowym fanem , nawet poróżnić się , ale daleko im do mordobicia , chamskich zachowań, etc.. Bardzo liczę na pana aby poważnie podejść do tematu bo to co zaprezentowaliśmy w finale pucharu Polski jako kibice czy paru meczach ligowych może nas kosztować gorsze chwile niż z panią Ostrowską ! tym bardziej że jesteśmy jako klub na cenzurowanym . W końcu za coś panowie płacą tej niby ochronie . Niedługo zacznie się batalia o ligę mistrzów pomyślmy już dziś aby kibic ( szkodnik ) nie przysparzał nam kłopotów jak co roku ( puste trybuny , kary , zła opinia o Legii) .że się powtórzę kontrola , kontrola i jeszcze raz kontrola , a dla niesfornych kary , kary i jeszcze raz kary . Pozdrawiam Władek
Chorąży
  • 0 / 1
w pełni się z kolegą zgadzam.
No ogólnie fajny, ciekawy wywiad. Mnie tylko zastanawia jedno, czym my do licha tak zaryzykowaliśmy zimą? Przecież kupiliśmy tylko Hlouska za jakieś 500tys. euro, no i Borysiuka z Aleksandrowem i Niezgodą którzy razem wzięci kosztowali pewnie tyle co Czech. Aa no i pewnie jeszcze jakieś grosze za wypożyczenie Jędzy. No to ja się pytam, czy wydanie łącznie miliona euro to jest takie ogromne ryzyko dla naszego klubu, o którym w niemal każdym wywiadzie trąbią Leśnodorski czy Mioduski? Czy my na prawdę jesteśmy skazani tylko na graczy bez kontraktu? Niech od razu powiedzą, że o żadnej LM przez najbliższe 15lat nie ma co marzyć, bo niektórzy widzę się tu jeszcze łudzą.
A no i część z tych wydatków została przecież pokryta sprzedażą Żyry i Kuciaka, więc rzeczywiście, poszaleliśmy w poprzednim okienku jak cholera. Na czysto wydaliśmy jakieś 300-400 tys. euro. No to jeśli to jest szał zakupowy, to strach pomyśleć co będzie w tym okienku.
~send
  • 0 / 1
Większym problemem jest budżet płacowy. Nas nawet nie stać, by ktoś zarabiał 0,5 mln euro lub więcej. Pamiętasz rozpacz Leśnego przy pensji Ljuboji?
~Legionista19.
  • 0 / 1
Użyj czasem trochę mózgu koszt piłkarza to nie tylko kwota transferu, ale też jego wynagrodzenie a sam Hamalainen zarabia 500 tys. euro rocznie...
~Dede-1916
  • 1 / 0
Ten na to zwróciłem uwagę, nie wiem, gdzie to ryzyko i większe koszty w zimie, ale staram się to zrozumieć w ten sposób, że nikogo nie sprzedaliśmy, a poniesione zostały dodatkowe wydatki. Myślę, że o to właśnie chodziło, bo normalnie sprzedajemy kogoś co okienko za jakieś przyzwoite pieniądze. Mam też nadzieję, że jednak teraz przy sprzedaży któregoś z piłkarzy, większa część pójdzie na transfery. Możliwe też, że mają na oku ciekawych kandydatów bez kontraktu. Zobaczymy.
Podporucznik
  • 2 / 0
własnie to samo chcialem napisac !! Marudzi ze zaszaleli a juz nie wspomina o zyskach a kuciaka i zyro , nie wspomina jakos o wywaleniu kupy kasy na maslowskiego ktory jest chyba najwiekszym niewypalem transferowym , no i nie wspomina o zyskach z poprzednich transferow wiec gdie tu niby kuzwa szalenstwo transferowe ? obawiam sie ze zaczyna sie szukanie usprawiedliwienia dla braku konkretnych transferow wlasnie teraz !! no ale jak sie lekka reka wywala na drewniaka maslowskiego 700 tys euro to o czym my mowimy o vranjesie nie wspomne bo to juz chyba nawet wiekszy kryminal !! ogolnie wywalili ponad milion euro na dwoch graczy ktorych smialo mozna bylo zastapic juniorami ktorzy by wiecej dali !!
Myślę, że tu bardziej chodzi o długofalowe koszty niż o jednorazowy wydatek. Hlousek, Hamai i Jędza na pewno są w czubie jeśli chodzi o zarobki.
Podporucznik
  • 1 / 0
maslowski , vranjes tez napewno za darmo nie siedza na lawce a to wywalanie kasy w bloto
~mikiii
  • 0 / 0
Grzesiek, a Żyro i Kuciak to za darmo u nas grali?
~
  • 1 / 0
"~Legionista19.
2016-05-23 15:12 IP 193.203***
Użyj czasem trochę mózgu koszt piłkarza to nie tylko kwota transferu, ale też jego wynagrodzenie a sam Hamalainen zarabia 500 tys. euro rocznie..."

To ty użyj mózgu!
Jeżeli został sprzedany zawodnik,to zwolniła się za niego także gaża,tak?Więc?Więc kasa wpadła ze sprzedaży,zwolniła się gaża,potem został wzięty inny zawodnik za free lub mniejszą kasę i dostanie gaże taką samą lub mniejszą po tym sprzedanym.To chyba zostaje jakaś kasa,przypuszczam,że nie mała ze sprzedaży,co....Legionista19???
~D
  • 0 / 0
Moze i w błoto. Ale kontrakty maja podpisane, wiec płacić im trzeba. Jak w pracy. Masz umowe to płaca. Jak beda chcieli cię zwolnić tez zgodnie z umowa musza ci zapłacić. To raczej proste chyba jest.
Starszy sierżant
  • 0 / 0
Ciekawy wywiad. Wnioski: 4-5 piłkarzy nowych i tyle samo odejdzie. Żadnych szaleństw finansowych, jeżeli zostanie Nico i Duda. Transfery za 500+ k€. Może jeden za 1 mln€. Np. Jędza. Rok w którym jest Euro jest trudny z powodu wzrostu cen piłkarzy.
~znds
  • 0 / 0
Brawa za niezwykle trafny komentarz o przyśpiewkach, dymach, przekleństwach, itp. Podpisuję się pod tym obiema rękami.
~derel
  • 1 / 0
Mądry facet.

no i co do dymów zgadzam sie w 100%
Lubie race i taki klimat ultras ale czasem to jednak przesada gdy mecz jest przerywany na 10 minut.
ja 10 minut się tym dymem z żoną duszę... potem sedzia już zaczyna grę gdy na boisku on wszystko widzi ale trybuny ma w dupalce i mecz trwa a ja widze mgłe.

to mnie niestety też nie pasuje.
~Ewi
  • 0 / 7
To z żoną na rodzinny :) jak przeszkadzają race i dym.
~aa
  • 4 / 0
Ewi a Ty na Konwiktorską
~Derel
  • 3 / 0
Na rodzinny to sie idzie z dziećmi.
Plutonowy
  • 1 / 0
do @ewi - dla ciebie nie ma miejsca na stadionie, bo przez takich typków jak ty klub otrzymuje potężne kary finansowe co mecz. Z tą różnicą, że jak zaczniemy grać w pucharach to kara będzie wynosiła kilkaset tysięcy EURO a nie ZŁOTY a przez takich typków i troglodytów jak ty klubowi nie będzie się opłacała gra w pucharach. :]
~jo
  • 2 / 0
Ewi jak tak kochasz race to zatrudnij się w sklepie z fajerwerkami... :-p