Grano dzisiaj, czyli mecze Legii z 19 maja – Hat-trick Wieszczyckiego

Maciej Ziółkowski

Źródło: Legia.Net

19-05-2020 / 14:45

(akt. 19-05-2020 / 14:54)

19 maja piłkarze Legii Warszawa rozegrali dziewięć spotkań. Tego dnia drużyna z Łazienkowskiej musiała pogodzić się z utratą mistrzostwa. Minęły również 24 lata od zwycięstwa z GKS-em Katowice i hat-tricka Tomasza Wieszczyckiego.

Mistrz już nie w Warszawie

Kiedy po raz ostatni legioniści grali 19 maja? Dokładnie rok temu. W 37. kolejce ligowej zremisowali 2:2 z Zagłębiem Lubin. Bramki dla Legii zdobyli Carlitos oraz Adam Hlousek. - Przegraliśmy mistrzostwo całym sezonem. Na początku rozgrywek mieliśmy falstart, końcówka również nie była udana. Przegraliśmy – mówił  Radosław Majecki.  Kibice „Wojskowych” zaprezentowali dwie oprawy. Pierwszą na początku meczu. Najpierw pojawił się transparent z hasłem "beznadzieja", które zmieniło się w hasło "nadzieja". Pojawiła się też twarz kibica z szalikiem i pirotechnika. Kiedy nadzieje na pozytywne zakończenie rozgrywek były iluzoryczne, został wywieszony transparent z hasłem "Always look on the bright side of life" - było śpiewane, było też pogwizdywanie. Fotoreportaże są dostępne tutaj.

"Wojskowi" stracili wówczas tytuł mistrzowski, który od trzech lat gościł przy Łazienkowskiej. Legia skończyła sezon bez żadnego trofeum. W klubie nadchodził czas zmian.

 

Porażka z Lechem

13 lat temu warszawiacy przegrali na wyjeździe 1:3 z Lechem Poznań. Jedynego gola dla „Wojskowych” strzelił Piotr Włodarczyk. Fotoreportaż jest dostępny w tym miejscu. - Bardzo źle rozpoczęliśmy mecz, tracąc szybko bramkę. Utrata pierwszego gola podziałała na nas mobilizująco, przeważaliśmy ale nie potrafiliśmy doprowadzić do remisu. Mimo, że wyjeżdżamy z Poznania bez punktu to stać nas było na wygraną. Naszej przegranej na pewno nie będę tłumaczył wspaniałym dopingiem poznańskich kibiców - powiedział ówczesny bramkarz Legii WarszawaŁukasz Fabiański.

Trener Jacek Zieliński osiągnął cel, wywalczył 3. miejsce, które dawało brązowy medal MP. Pod koniec kwietnia doszło do zmiany na stanowisku prezesa, Piotra Zygę zastąpił Leszek Miklas, dotychczasowy wiceprezes i dyrektor generalny. Zaczął poszukiwania nowego trenera. Przy Łazienkowskiej nadchodził czas Jana Urbana, w przeszłości świetnego napastnika, reprezentanta Polski, który wracał po latach z Hiszpanii i w ojczyźnie stawiał pierwsze kroki w pracy z seniorami. Wcześniej zabiegała o niego Wisła Kraków, ale nie zdołano wypracować porozumienia. Z Legią związał się rocznym kontraktem.

Puchar Ligi

Legioniści nie poprzestali na wygraniu w rozgrywkach ligowych w sezonie 2001/02. Rozprawili się w półfinale Pucharu Ligi z RKS Radomsko (1:0 i 2:0). Drugie spotkanie odbyło się dokładnie 18 lat temu. W finale na Legię czekała żądna rewanżu Wisła Kraków. „Wojskowi” okazali się lepsi w dwumeczu (4:2) i drugi raz w ciągu kilku tygodni świętowali sukces przy Reymonta.

Na piątkę

Równo 24 lata temu Legia rozgromiła na wyjeździe GKS Katowice (5:0). „Wojskowi” pokazali pazur, pewność siebie i wrócili do stolicy z wygraną. Hat-tricka zdobył Tomasz Wieszczycki, a dwa gole strzelił Jerzy Podbrożny. W tamtych rozgrywkach (1995/96) drużyna prowadzona przez Pawła Janasa zajęli drugie miejsce w lidze.

Zwycięstwo z Pogonią

W ostatnich pięciu kolejkach sezonu 1962/63 „Wojskowym” pozostało walczyć przynajmniej o miejsce na podium, które gwarantowało udział w europejskich pucharach. Zespół Andrzeja Strejlaua zdołał wygrać tylko pierwsze z tych spotkań. W spotkaniu z Pogonią przy Łazienkowskiej legioniści z łatwością mijali obrońców szczecinian, by tracić głowę w polu karnym. Na szczęście rywale nie byli lepsi i faulowali, dzięki czemu Legia dostała dwa rzuty karne. Najpierw, w 10. minucie, jedenastkę wykorzystał Krzysztof Adamczyk, potem – w 86. minucie – Waldemar Tumiński, co wydatnie pomogło w zwycięstwie 3:1.

Potem było już całkiem źle. Dwie porażki i dwa remisy oznaczały, że nie uda się zrealizować nawet planu minimum. Ostatecznie Legia skończyła rozgrywki na 6. miejscu, a trener Strejlau kończył swoją pracę w warszawskim klubie.

Promyk nadziei

W ośmiu wiosennych meczach legioniści zdobyli zaledwie 5 punktów i spadli na 7. miejsce w tabeli. Dopiero dziewiąta próba okazała się udana – pokonali w stolicy Arkonię Szczecin (2:0, 57 lat temu). Ta wygrana i towarzyskie zwycięstwo z angielskim Plymouth (2:1, bramki Tomasza Biernackiego i Wiesława Korzeniowskiego) miały być promykiem nadziei na skuteczny finisz w lidze. Sezon 1962/63 zakończyli jednak na 7. miejscu, najgorszym od 9 lat. Nie zdołali zrealizować nawet planu minimum, którym była 5. lokata, pozwalająca ubiegać się o start w Pucharze Intertoto.

Dziura w pomocy

Przed ważnym meczem derbowym z Polonią wyznaczonym na 19 maja 1929 roku w Legii powstała kolejna dziura w pomocy – bo wciąż nieobecny był Alfred Nowakowski – a nie mogli zagrać także Józef Ziemian i Józef Nawrot. Do składu z konieczności wrócił po kontuzji nieprzygotowany Zygmunt Rajdek, powołano też graczy rezerw. Pulę zmartwień uzupełniała słaba dyspozycja Zygmunta Steuermanna, który po udanym debiucie zaczął grać na tyle kiepsko, że od kilku meczów nie był brany pod uwagę przy zestawianiu drużyny. Na derby zdecydowano się go wystawić, ale chyba bez przekonania, bo prasa informowała, że kierownictwo sekcji na poważnie zastanawiało się, czy nie zastąpić go kimś innym. W tej sytuacji tylko najbardziej optymistycznie nastawieni kibice Legii mogli liczyć na jej wygraną w spotkaniu z Polonią. Jak się jednak okazało, Steuermann po kilkutygodniowym odpoczynku nabrał najwyraźniej świeżości i szybko rozwiązał dylematy kierownika sekcji. W meczu z derbowym rywalem zadziwił wszystkich, strzelając 3 gole i będąc najlepszym zawodnikiem na boisku. To głównie dzięki niemu "Wojskowi" wygrali 3:2.

- Zwolennicy Legii nie widząc w składzie drużyny Ziemiana, Nawrota, Schallera, Nowakowskiego, a na lewym skrzydle Rajdka, bynajmniej nie spodziewali się, że ta drużyna potrafi uratować oba punkty. Tymczasem niespodziewanie dobra dyspozycja strzałowa Steuermanna i ambitna, i pracowita aczkolwiek niezbyt precyzyjna gra rezerwistów zdołała wywalczyć zwycięstwo – chwalił Legię „Kurier Poranny” (20.05.1929). Sezon 1929, mimo że w porównaniu z poprzednim zespół zakończył go o jedno miejsce niżej w tabeli (czwarte miejsce), należało uznać za udany.

Mecz

Sezon

Strzelcy

Legia Warszawa – Zagłębie Lubin (2:2)

2018/2019

Carlitos, Hlousek

Lech Poznań – Legia Warszawa (3:1)

2006/2007

Włodarczyk

Legia Warszawa – RKS Radomsko (2:0)

2001/2002

Gerasimovski, Svitlica

GKS Katowice – Legia Warszawa (0:5)

1995/1996

Wieszczycki III, Podbrożny II

Legia Warszawa – Pogoń Szczecin (3:1)

1978/1979

Adamczyk II, Tumiński

Legia Warszawa – Stal Rzeszów (2:0)

1975/1976

Dąbrowski II

GKS Katowice – Legia Warszawa (1:1)

1967/1968

Brychczy

Legia Warszawa – Arkonia Szczecin (2:0)

1962/1963

Blaut, Piechniczek

Legia Warszawa - Polonia Warszawa (3:2)

1928/1929

Steuermann III

Komentarze (11)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Pułkownik
  • 1 / 1
Mecz w Katowicach dobrze pamiętam. Powinno tam być nie 0:5 tylko przynajmniej 0:15.
Generał
  • 1 / 0
Drugi mecz półfinałowy z Radomskiem pamiętam. Pierwszy nam nie szedł i dzięki przypadkowemu swojakowi udało się wymęczyć to 1:0. A na meczu gdzie była pokazywana oprawa byłem.
Ten mecz Katowicach to była niezła jazda... Trochę mi brakuje w ekstraklasie takiej drużyny jak GKS:-)
Z Januszem Jojką w bramce ;)
Śmiej się:-) Wiem, że ten swojak to już klasyk, ale było ciekawie:-) Skoro Jojko ma być w bramce, to jeszcze Kucz w środku pola:-)
I Adam Ledwoń.
I Wojciechowski.
Trzeba przyznać, że mieli swego czasu niezłych zawodników.
Oraz prezesa :-)
Jeśli dobrze pamiętam sieknął wtedy 15 goli w sezonie. A w tym meczu z Widzewem też otworzył wynik meczu po różnym,no ale niestety tamci mieli Koniarka.
Tamci w przeciwieństwie do tych, będę bardzo delikatny, nie odpuścili meczu.