Jose Kante: Myślałem, że będę w Legii piątym napastnikiem

Logo Legia.Net

Marcin Szymczyk

Źródło: Piłka Nożna

09-12-2019 / 13:20

(akt. 09-12-2019 / 13:54)

- Ostatnio zarządziłem w Legii zbiórkę butów, w których koledzy już nie chodzą. Każdy przyniósł, co miał - buty do chodzenia czy korki piłkarskie. W Gwinei nie jest łatwo znaleźć dobre obuwie do gry w piłkę. W trakcie zgrupowania zawsze w naszym hotelu są osoby, które zbierają sprzęt piłkarski i przekazują dalej. Prawie każdy z piłkarzy, który gra za granicą, przywozi sporo sprzętu, który potem trafia do gwinejskich klubów i zawodników. Ja jestem w nieco innej sytuacji niż koledzy z kadry. Taki Keita pochodzi z tego kraju, więc zna więcej osób, dobrze wie, gdzie i komu trzeba pomóc. Ja mam w Gwinei tylko rodzinę, więc muszę ufać innym ludziom - opowiada w rozmowie z "Piłką Nożną" Jose Kante, napastnik Legii Warszawa.

Odszedłeś na wypożyczenie tylko i wyłącznie z powodu Ricardo Sa Pinto?

- Tak. Byłem zaskoczony i zły, kiedy dowiedziałem się, że nie ma dla mnie miejsca w zespole. Trener podjął kilka trudnych decyzji, ale to on wszystkim kierował i brał za to odpowiedzialność. Musiałem to zaakceptować, chociaż było ciężko. Staram się zawsze brać na klatę to, co życie przynosi i wyciągać pozytywy. A w tym przypadku plusem w tej sytuacji był powrót do Hiszpanii, do miejsca, w którym kiedyś grałem i w dodatku byłem blisko syna. Odzyskałem życiowy balans.

Przełomowym momentem była twoja wycieczka do Berlina?

- To nie była wycieczka. Po tej sytuacji przestałem kompletnie grać, z małym wyjątkiem na dwie minuty spotkania z Lechią, ale już wyjaśniam, o co chodziło. Po meczu z Pogonią mieliśmy otrzymać dwa lub trzy dni wolnego, zaczynała się przerwa reprezentacyjna, więc to normalna sytuacja. Zapytałem trenera, czy jeśli będą dwa dni wolnego, to będzie szansa, abym dostał dodatkowy dzień urlopu, ponieważ chciałem lecieć do Hiszpanii zobaczyć się z synem. Zgodził się, zapewnił, że wszyscy dostaniemy trzy dni wolnego. Bilety miałem zarezerwowane z Berlina - zawsze stamtąd latam na zgrupowania reprezentacji i do domu. Mecz jednak przegraliśmy i w hotelu Sa Pinto powiedział, że dostajemy jednak dwa dni urlopu. Chciałem z nim od razu porozmawiać, tyle że on nie chciał wtedy już z nikim rozmawiać. Jeśli bym wtedy nie wrócił do domu, moja rozłąka z synem potrwałaby o kolejny miesiąc dłużej. Sytuacja wydawała mi się normalna i każdy rozsądny człowiek zrozumiałby mnie. Po powrocie z Hiszpanii graliśmy pięć spotkań - pojawiłem się na boisku na dwie minuty, cztery razy nie znalazłem się w kadrze meczowej. 

Latem myślałeś o odejściu z Legii?

- Z jednej strony chciałem zostać, ale z drugiej chciałem grać, a nie siedzieć na trybunach. Nie miałem żadnej poważnej propozycji. Były wstępne zapytania, ale nic konkretnego. Okienko transferowe zawsze jest zwariowane, a ja staram się trochę od tego odciąć, dlatego odkładam telefon, bo inaczej można oszaleć. Ciągle jakieś telefony, wiadomości... Nie lubię tego okresu.

Przychodziłeś jako napastnik numer pięć?

- Myślałem, że tak będzie, ale Vamara Sanogo szybko doznał kontuzji. Wiedziałem jednak, że jak będę uczciwie pracował, to dostanę szansę. Pierwsze tygodnie nie były łatwe, bo sztab stawiał na innych zawodników, ja byłem świeżo po turnieju, więc czasu na odpoczynek w zasadzie nie było. W europejskich pucharach w ogóle nie grałem, w lidze wchodziłem na końcówki.

W końcu odeszli dwaj główni konkurenci Carlitos i Kulenović.

- Każdy miał szczęście w tej sytuacji. Kulenović trafił do silnego europejskiego klubu, który gra w Lidze Mistrzów, Carlitos otrzymał ofertę życia, a moje szanse na występy znacznie wzrosły. Zostaliśmy we dwóch z Jarkiem Niezgodą, trener nami rotuje i żaden z nas nie czuje się napastnikiem numer jeden czy dwa.

Całą rozmowę można przeczytać w tygodniku "Piłka Nożna" lub w internecie, tutaj

Komentarze (33)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Porucznik
  • 0 / 0
Niezly zawodnik ale musi jeszcze dużo pracować.
~Furmi
  • 0 / 0
Zbiórka butów musi być. Kante lubię. Nie jest wirtuozem techniki ale walczakiem, gra w obronie, pomocy i ataku. Nie oszczędza się w starciach z innymi. Nie przewraca się ciągle tylko przepycha i kopie po nogach aż wióry lecą. Taki trochę twardziel boiskowy z uśmiechem na ustach.
~lvkmar
  • 0 / 0
Chyba ani razu nie byłeś na stadionie i nie oglądałeś Kante z trybun, skoro twierdzisz, że nie jest on wirtuozem techniki. To, że nie drybluje jak Cristiano nie przekreśla jego bardzo wysokich umiejętności technicznych.
~Ted54
  • 1 / 0
Trochę poboczny temat, choć jest w tytule : a może zarządzić zbiórkę butów dla Gwinejczyków wśród kibiców ? Kibice Cracovii pomagają w działalności charytatywnej Rumunowi Hancu, więc i my możemy. Ażeby jednak uniknąć niekontrolowanej masówki i zbierania butów starych, proponuję, aby kibic, który chcę się do tego włączyć, przyniósł jedną parę butów (do chodzenia lub sportowych) ale NOWYCH. Co Wy na to Bracia ?...
Marszałek Polski
  • 0 / 0
Zacny pomysł.
Podpułkownik
  • 1 / 0
Warunki fizyczne Jose ma bardzo dobre. Dobrze że odszedł Pinto a nie on.
Jasne, że nie jest jakimś wybitnym zawodnikiem, ale zaczyna pokazywać, że stać go na solidny ligowy poziom. Momentami nawet powyżej średniej. Podoba mi się to, że nieźle współpracuje z kolegami z drużyny. Oby tak dalej!
Pułkownik
  • 5 / 0
Kiedy Kante wyróżniał się w Wiśle Płock? Wg mnie zawsze. A kiedy miał tam znaczące liczby, gole, które definiują napastnika? Właściwie nigdy. Ale zawsze był doceniany za swoją pracę dla drużyny i podobnie jest w Warszawie. Co więcej, tutaj, w otoczeniu lepszych zawodników, chłopak dokłada jednak od siebie bramki. Jest skuteczny, bo hoc to nie typowy snajper, to jednak umie coś więcej niż oni - samemu wypracować sobie sytuację lub zrobić miejsce dla innych. Oczywiście, można się spierać, czy lepiej mieć w klubie typowego snajpera, czy piłkarza o nieco innych właściwościach, też z linii ataki. Zapewne dobrze dysponować i takim, i takim - zawodnikami o różnej charakterystyce. Wydaje się, że z tego właśnie dobrodziejstwa korzysta Vuko.

Za kilka dni Wisła Płock przyjedzie na Łazienkowską. Ja pamiętam jak przyjechała - będąc "w gazie" - w maju ubiegłego roku. Jeszcze z Kante w składzie. Dużo minut z tamtego kapitalnego meczu (3:2) poświęciłem właśnie na obserwację Gwinejczyka. Myślę, że sztab Legii również przyglądał się wtedy bacznie temu piłkarzowi, ponieważ był on już w kręgu zainteresowań klubu. I to były znakomite zawody Kante, choć gola nie zdobył. W okienku transferowym trafił jednak do Warszawy i pamiętam, że mocno się z tego powodu ucieszyłem (nie tylko dlatego, że naszym podstawowym napastnikiem we wspomnianym meczu z Wisłą był akurat Eduardo). W Kante widziałem gracza o potrzebnej drużynie jakości, a najbardziej charakterystyczne jego zagrania dostrzegałem w takich... Właściwie przytoczę jeden przykład, bliższy nam niż "epoce" Kante w Płocku. Chodzi o mecz z Górnikiem Łęczna. OK, rywal słabej klasy, ale gol Kante - majstersztyk: przyjęcie kierunkowe barkiem, zwód z pierwszej piłki, wymanewrowanie jednym ruchem obrońców i golkipera, wreszcie bramka "na pustaka". Dość już więc gadania, że to nie zawodnik na miarę Legii, dość podważania jego umiejętności. Wystarczy, że zrobił to Sa Pinto, a Gwinejczyk stracił przez to sezon gry w Warszawie. Kante grać w piłkę potrafi i basta!
Podpułkownik
  • 3 / 1
Bardzo to wszystko fajne ale gdybyś w taki sposób chciał opisać bramki np. Carlitosa, to zabrakłoby Ci miejsca na stronie, o innych napastnikach nie pisze bo to już historia.
~Leśny Dziadek
  • 0 / 0
No sorry panowie, ale można było kupić nowe buty i przekazać...
Porucznik
  • 4 / 2
Kante nigdy nie będzie Nikoliciem bo nie ma ułożonej nogi. Ale okazuje się że po cichu rozwinął się jak jeszcze nabierze pewności będziemy z niego zadowoleni. Nie będzie też dasal się jak przyjdzie jakiś poważny napadzior bo to człowiek pokroju Cierzniaka. Zauważcie że ma jedną cechę o której się nie mówi i która nakrywa Jarka czapka wchodzi często i to agresywnie w pole bramkarza. Narazie nic to nie daje ale jak przyjdzie trochę fartu. Będzie super.
A Nikolic nigdy nie będzie Kante.

Kante oprócz strzelania goli, robi grę, ma technikę i gra w obronie.

Dawno nie było takiego wszechstronnego napadziora w Legii.
Podpułkownik
  • 0 / 1
co ma technikę ? może ma jakieś technikum skończone lub coś podobnego. Zdrowy, wybiegany i silny gość, który jest przydatny dlatego, że Legia nie ma w środku pola silnego zawodnika. Ktoś musi wspierać Lookiego i Andre bo kołki ich przedstawiąją siłowo
Z Kante mam problem jak go ocenić.
Czasami potrafi irytować nie wykorzystując w miarę prostych sytuacji i nagle strzelić tak jak wczoraj malinowym.
Jest technicznym zawodnikiem, ale w swojej technice zdaje się być taki niesoordynowany.
Oglądając go w grze czasami wydaje się, że przyjmie na klatkę i pójdzie w lewo, bo to rozsądne, a on przyjmuje noga i idzie w prawo :)
Taki element chaosu.
Na pewno cenie go za to, że zostawia serducho na boisku. Jeżeli widać zaangażowanie piłkarza można mu wybaczyć nieskuteczność.
Fajnie, że odnalazł się na boisku. Wydaje mi się, że sytuacja, gdzie ma jednego rywala i prawie pewne minuty gry w każdym z meczów tylko służy naszemu napastnikowi. Wystarczy przypomnieć sobie jak grał w Płocku, gdzie był opcja nr 1 a jak u nas, po przeprowadzce, gdzie była większa konkurencja.
Cieszę się, że dostał druga szansę.

Ogólnie mam wrażenie, że Vuko plusuje u piłkarzy tym, że patrzy na nich także jako na ludzi, a nie tylko piłkarzy.
Nie ma takiego napastnika który wykorzystuje wszystkie sytuacje. Kante często próbuje, oddaje sporo strzałów ale to nie są strzały w aut czy w trybuny . Jeśli strzał niecelny to i tak blisko bramki. Jest prawonożny a jaką bramę strzelił że Śląskiem słabszą nogą...
Zgadzam się, ogólnie dobrze celuje.
Sam widzisz, że oddał dobry strzał, z nie najlepszej pozycji gorszą noga.

Jestem za tym aby strzelał. Z kilku wyblokowanych strzałów statystycznie musi wpaść jakaś bramka samobójcza lub wyjdzie z tego przypadkowa asysta.
Uważam, że element nieprzywidywalności jest ważny w futbolu, pod warunkiem, że nie jest na pierwszym planie.

Eksperci śmiali się z asysty tyłkiem Luqiniasa. Dla mnie był to efekt pressingu. Nie pierwszy mecz nasi piłkarze naciskali na bramkarzy i po prostu kiedyś musiało to przynieść efekt w postaci gola. Najczęściej gol po pressingu jest po błędzie defensywy, w wspomnianym przypadku był to błąd bramkarza.
Nie jestem statystykiem, ale mam optyczne wrażenie, że przez pressing stwarzamy minimum jedna sytuację bramkowa na mecz.

Osobnym tematem jest przygotowanie fizyczne legionistów. Co by nie mówić, u Sa Pinto było nieźle, a obecny trener również dobrze umie przygotować drużynę. Lubię patrzeć na zmęczonych przeciwników tak około 75 minuty meczu :)

Pozdrawiam
Do gościa o dziwnym niku. x x coś tam . Co ty tutaj robisz ? Babol ? Zapamiętaj sobie ,mnie nie łatwo wkurzyć. Ale tobie się udało.
Pułkownik
  • 8 / 1
Jak się przeczyta cały wywiad to widać, że Kante jest także bardzo fajnym człowiekiem, przede wszystkim w cholerę inteligentnym jak na piłkarza. Zapewne mało który piłkarz zaczytuje się książkami, chodzi do filharmonii i słucha muzyki klasycznej. A jak jest inteligentny to i dobrze rozumie taktykę i ma dużą inteligencję boiskową co widać w jego grze, przynajmniej na etapie gry kombinacyjnej, rozgrywania itp. Fakt faktem musi mieć kogoś do rywalizacji na wypadek obniżki formy. W przypadku transferu Niezgody, wartościowy następca jest wymagany.
Marszałek Polski
  • 3 / 0
https://legia.com/jose-kante-bylem-dzieckiem-ulicy/6943/
Nie dość, że świetny zawodnik to i super człowiek.

Z piątego i niechcianego zawodnika to podstawowego napastnika.Super historia!
Kapral
  • 4 / 1
To jest naprawde dobry napastnik. Napastnik, a nie woz wegla jak Kulenovic. Po Kante widac w polu karnym instynkt nawet jesli nie jest to topowy strzelec. Wazne tez, ze ma godnego zamiennika w skladzie. Oby odejscie Jarka w zime nie zostawilo nas z jedynym Kante z przodu, bo jeden uraz i mamy problem.
Starszy kapral
  • 3 / 2
Ale prawda jest taka że brakuje nam bramkostrzelnego napastnika (Niko byłby zbawieniem). Nie byłoby 5 porażek, a max dwie, bo w tych meczach sytuacje były, skuteczności nie.
pracowity, fajny gość, nikt nie tęskni za gwiazdeczką Carlitosem, wczoraj demolował obronę a Carlitos by poholował piłkę i stracił
Marszałek Polski
  • 4 / 3
— Nie bądźcie natrętni! Natrętny piłkarz. O! A gdyby tu do syna każdy z naszych piłkarzy chciałby wylecieć, to jaki byłby tłok, sami widzicie i nie mówcie, że nie mają syna, bo w każdej chwili mieć mogą!
~Weston
  • 4 / 1
Sprawdzić czy nie ksiądz
Generał dywizji
  • 7 / 2
Kante w Legii też może sobie zapracować na ofertę życia. Pewnie nie z dobrej ligi, ale drogą Carlitosa może śmiało pójść.
Ale niech pogra u nas jeszcze trochę, bo daje sporo wartości na boisku.
Mysle ze on sie bedzie na to nastawial, kontrakt gdzies w Dubaju za dobra kase a potem wroci do Hiszpanii i tam moze pogra do emeryturki.
Wczoraj gral naprawde dobrze, swietnie sie zastawial, rozgrywal pilke. Chlop oral w defensywie. Kilka akcji w koncowce na pelnym luzie. Oby taak dalej !
Lubię Gościa, a w meczu ze Śląskiem sporo biegał, wracał i walczył. Robi się z niego Pan Piłkarz.
dobry dzik jesteś