Kierownik LegiaLab o założeniach projektu

Piotr Kamieniecki

Źródło: Sport.pl

27-06-2019 / 12:00

(akt. 27-06-2019 / 12:06)

- Jedną z naszych głównych misji jest wspieranie pierwszej drużyny w zdobywaniu kolejnych trofeów. Nauka może pomóc. Nie tylko w zarabianiu pieniędzy, lecz także w ich oszczędzaniu. Przykłady? Program prewencji urazów - tłumaczy w rozmowie ze "sport.pl" kierownik LegiaLab, dr Piotr Żmijewski.

- Już teraz każdy z zawodników ma stworzony swój własny indywidualny profil. Daje nam on informację o tym, do którego z nich w największym stopniu zaadresować najbardziej efektywne środki we wspomaganiu regeneracji układu mięśniowego. Albo któremu zawodnikowi zmniejszyć obciążenia na dzień następny. Skąd to wiemy? Dzięki monitorowaniu zmienności wskaźników biochemicznych. W jaki sposób to badamy? Poprzez krew włośniczkową, którą pobieramy małym nakłuciem opuszka palca. Mikrometody dziś nie są już bardzo inwazyjne, a pozawalają na poznanie szeregu zmian, jakie zachodziły w mięśniach - dodaje, a by to jeszcze lepiej zobrazować, wyciąga kartkę z wykresami i słupkami, pod którymi znajdują się nazwiska piłkarzy Legii: - Im ta kreska jest wyżej, tym organizm jest bardziej zmęczony, a czasem skrajnie obciążony - opowiada dr Piotr Żmijewski.

- Jesteśmy na etapie tworzenia paszportów piłkarzy. Chcemy zbudować bazę nie tylko tych z pierwszej drużyny, ale również innych, także młodych, co już w zasadzie robimy w ramach wewnętrznego programu identyfikacji talentów. W klubach często takie rzeczy trzymane są w tajemnicy. By właśnie dzięki nauce, nowym technologiom, wiedzy czy innowacjom próbować osiągnąć przewagę nad konkurencją - dodaje.

- Identyfikacja problemu, wdrożenie rozwiązania i edukacja - to są nasze zadania. Drzewo usług badawczych mamy rozplanowane. Niektóre będą w laboratoriach, niektóre w warunkach treningowych, a jeszcze inne podczas meczów. Ten zakres usług będzie oczywiście ewoluował w zależności od rezultatów z projektów badawczych. Bo jeśli uda nam się np. wynaleźć szybki test ze śliny - sprawdzający stan zdrowotny zawodnika i jego podatność na określone środki treningowe czy granice tolerancji na obciążenia wysiłkowe, to taki wynalazek wejdzie do naszego programu usług. I z czasem może zostanie udostępniony dla innych. Czyli zostanie skomercjalizowany, bo też zależy nam, by efekty działań naukowych przynosiły nam zyski. Na razie skupiamy się jednak, by projektować usługi do wewnątrz. Szukamy odpowiedzi na nasze potrzeby - podkreśla Żmijewski.

 - Samo Legia Lab rzeczywiście utożsamiamy z centrum treningowym, które powstaje w Książenicach, ale nauka w sporcie to pewien proces. I ten proces już się rozpoczął. Teraz głównie poświęcamy czas na wypracowanie narzędzi oraz animowanie współpracy między zespołami trenerskimi, medycznymi, fizjoterapeutycznymi. Tak, by jak już ta infrastruktura powstanie, tego czasu nie tracić, móc w pełni korzystać z naszych zasobów i doświadczeń - mówi Żmijewski.

Cały artykuł dotyczący Legia Lab, o którym opowiada Żmijewski można przeczytać w tym miejscu

Komentarze (4)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
~Franciszek Smuda
  • 0 / 0
eeee a nie można by tego zrobić tak na czuja ?
Generał dywizji
  • 8 / 0
Dobra inicjatywa. Do tego uważam że trenerzy przygotowania fizycznego powinni być zatrudniani przez Legię a nie przychodzić z pierwszymi trenerami. Taki trener długo pracujący w Legii znałby świetnie każdego zawodnika i to bardzo by pomogło w indywidualizacji treningów i zapobieganiu kontuzjom.
Może nie trener przygotowania fizycznego, bo tutaj każdy pierwszy chce mieć swojego człowieka. Myślę bardziej że do sztabu powinien być włączony ktoś na funkcji analityka, tak jak to jest w zachodnich klubach.
Generał dywizji
  • 3 / 0
Być może to jest przestarzałe podejście, bo przecież trenerowi najbardziej powinno zależeć żeby miał zdrowych i dobrze przygotowanych zawodników do grania a wydaje mi się że to lepiej będzie robił trener który zna większość zawodników i współpracuje z laboratorium.
Ale nie będę się mądrzył, mało się na tym znam.