Kilka uwag i spostrzeżeń po meczu z Koroną - trafione decyzje

Marcin Szymczyk, Piotr Kamieniecki

Źródło: Legia.Net

30-04-2018 / 09:30

(akt. 21-12-2018 / 15:36)

Piłkarze Legii pewnie wygrali z Koroną Kielce i oczekiwali na to, jak poradzą sobie w swoich meczach drużyny Lecha i Jagiellonii. Obie przegrały i legioniści awansowali na pozycję lidera. Czas na kilka uwag i pomeczowych spostrzeżeń. Miłej lektury.

Bolek i Lolek - Tak trener Dean Klafurić nazwał duet Niezgody i Szymańskiego zauważając dobrą współpracę pomiędzy zawodnikami. Obaj piłkarze coraz lepiej porozumiewają się na placu gry. Młody pomocnik występując za plecami byłego atakującego Wisły Puławy, jest w stanie zdziałać na boisku więcej, niż biegając na skrzydle. Efekty było widać m.in. w spotkaniu z Koroną Kielce. Wystarczy przypomnieć akcję z pierwszej połowy, gdy Niezgoda po podaniu Szymańskiego trafił do siatki. Gol co prawda nie został uznany przez pozycję spaloną młodszego z graczy, lecz sam pomysł i rozegranie futbolówki wyglądały imponująco. W drugiej odsłonie po zagraniu NIezgody do siatki trafił Szymański. Bolek razem z Lolkiem mogą być praktycznie pewni miejsca w wyjściowej "jedenastce" na finałowe spotkanie Pucharu Polski z Arką Gdynia. Być może poprowadzą Legię do triumfu zupełnie tak, jak kreskówkowi bohaterowie w jednym z odcinków ich przygód.



Nowa broń Legii -
Po meczach z Górnikiem i Wisłą można się było zastanawiać, czy Legia ma nową broń w postaci strzałów z dystansu. Teraz nie ma wątpliwości, że tak. Od momentu przejęcia zespołu przez Klafuricia, legioniści znacznie częściej próbują uderzeń zza pola karnego, a efekty widać gołym okiem. W konfrontacji z Koroną słuszność takich rozwiązań udowodnił Szymański, który po przełożeniu piłki na lewą nogę, ładnym uderzeniem pokonał Alomerovicia wyprowadzając warszawiaków na prowadzenie. Wcześniej szansę z dystansu miał również Pasquato, który przecież tydzień wcześniej w taki sposób trafił do siatki. A przecież w Krakowie jeszcze z dystansu uderzył Michał Kucharczyk i trafił w poprzeczkę. Do końca sezonu ligowi rywale muszą z respektem podchodzić do prób warszawiaków z dystansu. Graczy z mocnym, a teraz również z celnym uderzeniem, w stołecznych szeregach nie brakuje.


Malarz muruje - Legia wygrywa, a gdy mecz kończy się wynikiem 3:1 zapomina się o obrońcach czy bramkarzu. A należy jednak podkreślić, że w każdym z ostatnich zwycięstw ogromny wkład miał Arkadiusz Malarz. Na początku spotkania z Koroną wybronił w kapitalnym stylu uderzenie Zlatko Janicia i utrzymał zespół w grze. Przy stanie 2:0 dla Legii świetnie zachował się w sytuacji sam na sam z Niko Kaczarawą. To były dwie niezwykle ważne interwencje. Jak ważne pokazał mecz w Poznaniu dzień później. Lech nie miał tak pewnego golkipera w bramce, Górnik objął prowadzenie, nastawił się na grę z kontry i punktował "Kolejorza". Malarz jednak w każdym meczu udowadnia swoją klasę i będzie miał ogromny wkład w ewentualne mistrzostwo Polski. Reprezentacyjną formę złapał też Michał Pazdan, który czyści niemal wszystko, świetnie się ustawia, jest przeszkodę niemal nie do przejścia.


Trafiona pomoc - Trener Dean Klafurić do spółki z Aleksandarem Vukoviciem praktycznie się nie mylą. Jeśli dokonują zmian w składzie, to zawodnicy sami bronią tych decyzji. W spotkaniu z Koroną świetnie sprawdził się duet stoperów Michał Pazdan - Inaki Astiz. Zaskoczeniem było przesunięcie do środkowej linii Williama Remy'ego i to kosztem Domagoja Antolicia, a nie krytykowanego Chrisa Philippsa. Ale wystarczy spojrzeć na pomeczowe statystyki. Według InStat Index najlepszym zawodnikiem meczu był właśnie Remy, zaś na trzecim miejscu uplasował się Philipps. William miał 88 procent celnych podań, a Chris 91 procent. Obaj byli zaporą trudną do przejścia dla rywali, dobrze się rozumieli. Przed nimi kolejny raz dobrze wyglądali Kasper Hamalainen, Sebastian Szymański i Cristian Pasquato.  Trenerzy optymalnie dobierają im zadania, z których piłkarze bardzo dobrze się wywiązują. Brawo.


Mamy lidera - Tydzień temu Legia przystępowała do meczu znając wyniki rywali - wtedy Lech i Jagiellonia wygrały swoje mecze i postawiły Legię pod ścianą. Mistrzowie Polski musieli wygrać swoje mecze, chcąc zachować realne szanse na mistrzostwo Polski. Legioniści udźwignęli presję i wygrali w Krakowie 1:0 z Wisłą. Teraz to "Wojskowi" jako pierwsi rozgrywali swoje spotkanie, wygrali i czekali na rezultaty z Poznania i Białegostoku. Tam jednak gracze nie poradzili sobie z presją. Wystarczy wspomnieć, że "Kolejorz" w pewnym momencie przegrywał już 0:4 z Górnikiem. Jagiellonia robiła co mogła, kotłowało się w polu karnym rywali raz za razem, ale jeden z ataków Wisły zakończył się golem i tym samym Legia objęła prowadzenie w tabeli. To pokazuje, że w tej lidze wszystko jest możliwe. Poziom drużyn w pierwszej ósemce jest bardzo wyrównany, wynik często jest uzależniony od szczęścia i formy dnia. Słaba ta liga, ale jednego nie można jej odmówić - jest nieprzewidywalna i bardzo emocjonująca.

Komentarze (14)

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
~Yorick
  • 0 / 0
Nieprawda, że Pasquato czy Hama wyglądali dobrze. To są AM, którzy nie potrafią grać na skrzydle, a przynajmniej nie na miarę potencjału. Legia uparła się, żeby nakupować jak najwięcej AM (jak już są Szymański i Rado, a byli jeszcze przecież Kazaiszwili i Nagy), a na skrzydle nie ma kto grać i obstawiam, że tam zostanie przesunięty Veso kosztem któregoś z tych fałszywych skrzydłowych.
Potrzebne są też zmiany wzmacniające walkę w powietrzu i nie zdziwiłbym się, gdybym obejrzał Mauricio jeszcze w tym sezonie (w sumie w nastepnym i tak nie :)). Astiz pokazał się dobrze w 2 meczach, ale jest słaby w powietrzu i bardzo słaby szybkościowo, czerwona kartka dla niego to kwestia czasu.
IMO szansę dostanie Antolic - obstawiałbym po połowie dla niego i Cafu.
~Mac
  • 0 / 1
AM, IMO???
Synku, WTF???
Polska język trudna język?
~Yorick
  • 0 / 0
Pan raczy wybaczyć, żem popadł w konfuzję - chciałem rzec, niechaj wystąpi Dobrosław Antolicz, Mirosław Radowicz, a także Maurycy.
Pułkownik
  • 4 / 0
Strzały z dystansu - na autobus rywala, zageszczone pole karne to zdecydowanie dobra broń.

Rozrywa obrone ( bo musza wychodzić żeby blokować), stwarza bezpośrednie zagrożenie o wiele wieksze niż milion wrzutek na pałę i do tego może uaktywnić tak uwielbiany przez nas rykoszet :D

Poważnie - to dobra jakościowo zmiana :)
~Yorick
  • 1 / 0
Dokładnie - przy takich strzałach nie musi paść bramka, może się wydarzyć bardzo dużo różnych rzeczy - wybicie pod nogi napastnika, rykoszet, trącenie, ręka, rożny...
Generał brygady
  • 0 / 1
"Malarz muruje - Legia wygrywa, a gdy mecz kończy się wynikiem 3:0 zapomina się o obrońcach czy bramkarzu"

ale Wy nie zapomnieliście - może dlatego, że mecz zakończył się wynikiem 3:1...
Młodszy chorąży
  • 0 / 0
Moim zdaniem Paseqoato na skrzydle się marnuje, to nie jest pozycja dla niego.
To samo Hama, Szymański czy Rado. Ale ktoś na tym skrzydle grać musi!
Pułkownik
  • 1 / 0
trzeba zmienić ustawienie na grę 4 dziesiątkami.

Kiedyś Motyka w KoronieKielce wprowadził szarańcze przy rożnych. My wprowadźmy szarańcze przy rozegraniu. 4 graczy stoi na pozycji 10 i nagle się rozbiegają.

:D
Marszałek Polski
  • 1 / 0
Rozbiegają się i dodatkowo żaden nie bierze piłki tylko zostawiają ją. Taka zabawa. Piłka parzy
~Yorick
  • 0 / 0
A zarząd i dyrektorzy sportowi grają w grę "skrzydłowy parzy", dlatego kupują samych AM. Trawestując Czerczesowa, kolekcjonerzy lodówek ;). Dodatkowo jedyny dobrej jakości skrzydłowy, jakiego mamy, nie nadaje się kompletnie do gry kombinacyjnej w ataku pozycyjnym. IMO Veso będzie prędzej czy później grał na skrzydle, bo zwyczajnie nie ma kto.
~Fan
  • 0 / 0
Arek ! Prowadz na mistrza !
~Daw1D
  • 0 / 2
Statystyki mówią jedno ale Phillips i Cafu mnie póki co nie przekonują. Postawiłbym jednak na Remy'ego jako defensywnego pomocnika i szukał w następnym okienku nowego stopera.
Remy z Antoliciem przed stoperami, Mączyński i Phillips lub Cafu (jeden z nich na sprzedaż) jako zmiennicy.
~kibic zwykly
  • 0 / 0
Akurat tym razem Michał Pazdan perfekcyjnego meczu nie rozegrał. Za poprzednie zbierał zasłużone pochwały, nawet za te, które się nie skończyły po naszej myśli, bo nie on był winny. Ale tym razem, np. obroniona sytuacja Kaczarawy przy 2-0 to była w dużej mierze jego nieuwaga i złe ustawienie. I tam kilka takich drobnych rzeczy było.
Co do strzałów z dystansu, oby tak było, że to będzie nowa Wunderwaffe Legii. Ale na razie się udało w dwóch kolejnych meczach. Za mało na miarodajne wnioski.