Domyślne zdjęcie Legia.Net

Kowalczyk ripostuje

Redakcja

Źródło:

04.09.2008 22:40

(akt. 19.12.2018 22:33)

Napisał do mnie list otwarty prezes Legii Leszek Miklas. Jest rozczarowany, że nie będę mediatorem w sporze z kibicami i sugeruje, że to dlatego, bo wierchuszka kibiców mnie nie akceptowała. To – jakby napisał Miklas, stosując jego słownictwo – piramidalna bzdura. Panie prezesie, sygnały które do pana docierają, są fałszywe, więc radzę poszukać lepszych informatorów - pisze w odpowiedzi na dzisiejszy list otwarty <b>Leszka Miklasa</b> były napastnik Legii, <b>Wojciech Kowalczyk</b>.
Wczoraj wyraziłem się jasno – po zajściach ze środy obie strony oddaliły się od siebie tak bardzo i chyba ostatecznie, że nie widzę żadnej możliwości porozumienia. Nie widzę, więc nie będę tracił czasu. Podejrzewam, że wojna na linii kibice – ITI się dopiero rozpoczyna. Nie nawołuję, tylko przewiduję, że tak będzie – to chyba różnica? Widzi pan różnicę między wywoływaniem deszczu i stwierdzeniem "chyba będzie padać"? Wyczuwa pan ją, panie prezesie? Moim zdaniem ten konflikt szkodzi Legii, co nie zmienia faktu, że wszystko wskazuje na to, że się zaostrzy. Niestety, ale tak będzie. Jeśli nie jest pan oderwany od rzeczywistości, to chyba też pan to dostrzega. Dwa razy apelowałem o zaprzestanie wyzywania ITI i dwa razy tego wyzywania nie było (pan to nazywa „krótkotrwałą przerwą”, co biorąc pod uwagę skromną liczbę meczów, które odbyły się na Łazienkowskiej jest przesadą). Pan tego gestu dobrej woli ze strony fanów nie dostrzegł, tylko udzielał w tym czasie bezsensownych wywiadów, dolewających oliwy do ognia. Oni wyciągnęli rękę, pan pytał: - I co z tego? Moim zdaniem ani jedna, ani druga strona nie chce porozumienia. Ani kibice, ani pan. Każdy napisany przez pana list, każde wypowiedziane słowo tylko zaogniają sytuację. Na dziś trwa wyścig, kto napisze bardziej błyskotliwy list i przekona więcej osób. Dogadać nie chce się nikt. Napisał pan o sprawie z Konwiktorskiej – że wy zakazów nie wydajecie, ale musicie respektować. I że „macie nadzieję”, że sąd nie zastosuje odpowiedzialności zbiorowej. Otóż dobrze wiecie, że zastosuje i wyczuwam, iż macie taką szczerą nadzieję. Niech pan stanie przed kamerą i powie z ręką na sercu – mam nadzieję, że nie będzie 700 zakazów stadionowych. Chciałbym to zobaczyć. Mogliście udzielić kibicom – tym pomówionym – pomocy prawnej, mogliście chociaż nie wrzucać wszystkich do jednego wora. Ale w pańskich wypowiedziach w TVN nie było niczego w stylu „nie zgadzamy się na takie potraktowanie wszystkich naszych kibiców, trzeba walczyć z tymi, którzy naprawdę zawinili, a nie z przypadkowymi fanami”. Było? Przeoczyłem? TVN – należący do ITI podobnie jak Legia – trąbi non stop o 700 bandytach, to samo robi onet, są teksty o zdemolowanym centrum miasta. Moim zdaniem właściciel klubu powinien dbać o wizerunek klubu i jego kibiców, a nie podkręcać atmosferę i pokazywać... widelce. Całe te medialne zamieszanie jest moim zdaniem sztucznie nakręcone, w wiadomym celu. Pan, jako prezes klubu, powinien wystąpić w telewizji i wziąć w obronę niewinnych ludzi. No, chyba że naprawdę pan wierzy w 760 agresywnych chuliganów, którzy do spółki oberwali jedno lusterko... Panie prezesie, skończmy z tym aktorstwem – niech pan powie jasno, że nie chce żadnego porozumienia. Kibice też go nie chcą. Po co więc w tym wszystkim ja? PS. Mało kulturalny ton pańskiego listu, ale nie obrażam się.

Polecamy

Komentarze (0)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.