Oceny piłkarzy Legii za mecz z Wisłą - znakomite pół meczu to za mało

Redakcja

Źródło: Legia.Net

25-10-2018 / 19:30

(akt. 21-12-2018 / 14:39)

W niedzielę Legia zremisowała u siebie z Wisłą Kraków 3:3. Redakcja jak zwykle oceniła piłkarzy Legii w skali 1-10, gdzie 1 oznacza sugestię zmiany profesji, 6 to ocena wyjściowa, a 10 występ idealny, gdzie wychodziło wszystko. W identycznej skali legionistów oceniliście Wy. Wasze oceny znajdują się w nawiasach oraz na samym dole w kolejności od najwyższej do najniższej. Zapraszamy do lektury.

Gra zespołu 6 (4,87 - średnia ocen zawodników Legii wg Czytelników Legia.Net). Dziwny mecz obejrzeliśmy w niedzielę przy Łazienkowskiej. W pierwszej połowie Legia zagrała najlepszy futbol w tym roku, w pełni dominowała na boisku, stwarzała dużo sytuacji podbramkowych, strzeliła dwa gole i pozwoliła Wiśle na oddanie zaledwie jednego, w dodatku niecelnego strzału. Wysoki pressing i blisko ustawione formacje paraliżowały wiślaków, obrońcy i pomocnicy „Wojskowych” szybko przejmowali piłkę, dokładnie ją wyprowadzali i raz po raz stwarzali zagrożenie pod krakowską bramką. W warszawskiej drużynie nie było ani jednego słabego punktu. A po zmianie stron zobaczyliśmy niestety zupełnie inny zespół. Problemy Legii nie zaczęły się przy stracie pierwszego gola, ale już od 46. minuty, gdy wyraźnie było widać, że linia obrony i pomocy stoją zbyt daleko od siebie. Między nimi powstała luka, w którą wchodziło trzech wiślaków, którzy swobodnie mogli sobie tam przyjmować podania, obracać się w stronę bramki i rozgrywać nie atakowani przez nikogo. Niestety to wadliwe ustawienie szybko zaczęło przynosić negatywne skutki, choć nadal nie rozumiemy, jak można stracić trzy gole w pięć minut. Równowagi mistrzowie Polski nie odzyskali do końca meczu, wiślacy mieli i później więcej sytuacji podbramkowych od legionistów, ale na szczęście nie potrafili ich wykorzystać, legioniści natomiast zdołali wyrównać w samej końcówce po indywidualnej akcji Carlitosa. Za brak trzech punktów w niedzielnym meczu należy winić przede wszystkim nieporadnych w drugiej połowie obrońców, ale i pomocnicy poza może jednym Dominikiem Nagyem nie wiadomo czemu nie wspierali defensorów tak, jak robili to w pierwszej połowie. Trudno mieć natomiast jakiekolwiek pretensje do piłkarzy grających z przodu, bo strzelili trzy gole, które powinny zagwarantować „Wojskowym” zwycięstwo. Warto też zauważyć, że po raz kolejny zmiany w trakcie meczu raczej osłabiają niż wzmacniają drużynę i żaden z piłkarzy wchodzących z ławki nie potrafi znacząco wpłynąć na poprawę gry drużyny. Pozostaje mieć nadzieję, że takie przypadki nieoczekiwanego nokautowania legionistów w sytuacji, gdy mają oni mecz pod pełną kontrolą będą się zdarzać przyszłości rzadko, zwłaszcza że większość rywali mistrzów Polski w kolejnych meczach poza może Jagiellonią i Lechią będzie jednak zdecydowania słabsza od Wisły.


Arkadiusz Malarz 4 (3,25 - ocena Czytelników).
Za żadnego gola nie ponosi głównej winy, bo obrońcy nie powinni dopuszczać do takich sytuacji pod własną bramką, ale przy pierwszym i trzecim straconym golu mógł się ustawić dużo lepiej, co z pewnością ułatwiłoby mu interwencję. Jesteśmy przekonani, że Malarz w formie z zeszłego sezonu przynajmniej jeden z tych strzałów zdołałby obronić. W ostatnich dwudziestu minutach trzykrotnie interweniował skutecznie, co ostatecznie zapobiegło porażce, jednak te trzy gole puszczone w pięć minut pozostaną nam po tym meczu w pamięci.


Marko Vesović 4 (4,41).
Dobrze grał w pierwszej połowie, przede wszystkim w obronie, poza jednym faulem w bocznej strefie boiska. W ofensywie tylko raz na trzy wejścia pokazał się z dobrej strony, ale też legioniści radzili sobie dobrze bez jego udziału. Dobrze zaczął też drugą część meczu, od akcji ofensywnej, ale potem niespodziewanie Czarnogórzec dosłownie wpadł w spiralę seryjnie popełnianych błędów. Od jego straty zaczęła się akcja Wisły przy pierwszym golu, druga bramka to w ogromnej części błąd Vesovicia, który pozwolił Kostalowi oddać precyzyjny strzał dosłownie sprzed swojego nosa, potem doszły jeszcze podanie z rzutu wolnego w poprzek boiska do przeciwnika i częste problemy z kryciem, dopiero w ostatnim kwadransie powrócił na właściwy poziom. Inna sprawa, że o ile Czarnogórzec w pierwszej połowie miał wsparcie Kucharczyka i dobrze się z nim komunikował, to po zmianie stron tego wsparcia mu brakowało, najpierw od „Kuchego”, a potem od Szymańskiego. Adam Hlousek mając po swojej stronie Nagya miał pod tym względem znacznie większy komfort. Mimo słabej drugiej połowy dalecy jesteśmy od twierdzenia, że Vesović się na prawą obronę nie nadaje, skoro na sto osiemdziesiąt minut rozegrane na tej pozycji po powrocie po kontuzji źle zagrał przez zaledwie dwadzieścia.

 

Artur Jędrzejczyk 4 (4,20). Mnóstwo piłek przejętych, najwięcej udanych interwencji w obronie, dokładne rozgrywanie piłki, brak głupich strat… i niestety ocena niska. O ile za pierwszego gola nie można go winić, bo był przy Boguskim i wiślak nie zdołał go minąć, to trzecia bramka obciąża wyłącznie jego konto. Do reprezentanta Polski mamy też dodatkową uwagę - skoro w drugiej części meczu powstała tak duża luka między obroną a pomocą, to on, jako najbardziej doświadczony spośród defensorów powinien zadbać o to, by ją skrócić poprzez wyższe ustawienie linii. Jak „Jędza” ma kierować obroną, to musi się w tej materii podszkolić. A ma od kogo, trenując z prawdziwym mistrzem skracania pola gry, jakim niewątpliwie jest Inaki Astiz.

 

Mateusz Wieteska 5 (4,24). Dobra postawa w pierwszej połowie, podobnie jak całego zespołu i słaba po zmianie stron. Jego najbardziej należy obciążyć utratą pierwszego gola, bo to on był przy Imazie i w pewnym momencie zawahał się i go puścił, nie mając pewności, że jego krycie przejmuje Hlousek. To zawahanie kosztowała Legię utratę pierwszej bramki. Mało produktywne były też jego wyjścia do przodu za napastnikami, bo w żaden sposób nie utrudniał im przyjęcia piłki, ani swobodnego jej odegrania. Generalnie w defensywie po przerwie panował spory bałagan i brak było gry zespołowej i komunikacji. Wieteska jednak zrehabilitował się częściowo za swoje błędy - bez jego kapitalnego prostopadłego podania do Carlitosa mistrzowie Polski nie wywalczyliby nawet punktu, stąd z asystą na koncie ocenę ma wyższą od pozostałych obrońców.

 

Adam Hlousek 4 (4,75). W odróżnieniu od reszty legionistów Czech słabo zaczął mecz, popełnił dwa błędy już w pierwszym kwadransie, do tego zarobił żółtą kartkę. Potem poprawił grę w obronie, a do tego w odróżnieniu od Vesovicia bardzo często na pełnym gazie podłączał się do akcji ofensywnych, zwykle zabierając za sobą jednego obrońcę, przez co Nagy miał więcej miejsca, jego współpraca z Węgrem zresztą należała przez cały mecz do najlepszych punktów Legii. Po zmianie stron niestety znów zaczął popełniać błędy, urywał mu się Imaz, zabrakło też szybszej orientacji w sytuacji przy pierwszym golu i wejść ofensywnych w drugiej połowie. 

 

Andre Martins 4 (5,12). Operowanie piłką jak zawsze poprawne, przechwytywanie piłki w środkowej strefie przed przerwą też, brakło jednak odbiorów. W drugiej części meczu zagrał bardzo słabo, ani nie kreował sytuacji z przodu, ani nie pomagał obrońcom. Środek pola „Wojskowych” po zmianie stron był bardzo pasywny, a Portugalczyk ewidentnie nie potrafił poradzić sobie z nacierającymi raz za razem wiślakami i wyglądał na mocno zagubionego. Powinien być zmieniony zdecydowanie wcześniej.

 

Cafu 6 (5,50). Rozprowadzanie piłki przed przerwą - fantastyczne. Niemal każda akcja musiała przejść przez Portugalczyka, w tym również obie bramkowe. Sporo też w środku pola przejmował, ale co ciekawe, żadnego odbioru mi InStat nie zaliczył. W drugiej części meczu tylko na niego można było na niego liczyć, jeśli chodzi o wyprowadzenie piłki ze środka pola, ale też nie wszystko wyglądało w jego grze jak należy - po pierwsze miał bardzo dużo strat, po drugie nie pomagał wystarczająco w obronie. W ogóle legioniści w drugiej części meczu przegrywali w środku pola większość stykowych piłek i Cafu nie stanowił w tej kwestii wyjątku.

 

Michał Kucharczyk 6 (4,23). Piękna asysta na początku meczu, świetne operowanie piłką w pierwszej połowie i po raz drugi z rzędu bardzo dokładne rozgrywanie. Przed przerwą Kucharczyk bardzo dobrze też współpracował z Vesoviciem w defensywie, widać było komunikację między nimi. Tym bardziej zaskoczeni jesteśmy tym, co stało się po zmianie stron, gdy „Kuchy” zaczął się w defensywie gubić. Ponosi część odpowiedzialności za drugiego gola, bo mógł wrócić szybciej i wspomóc Vesovicia. Został zmieniony w 65. minucie, bo trener postanowił wpuścić drugiego napastnika i był to bardzo zły wybór Ricardo Sa Pinto. Kante wniósł bowiem bardzo niewiele do ofensywnych poczynań Legii, a przesunięty na skrzydło Szymański pozbawiony przestrzeni w środku zgasł w ofensywie i wspomagał Vesovicia jeszcze mniej niż Kucharczyk. 

 

Sebastian Szymański 6 (5,30). Nie zachwycał tak, jak w meczu ze Śląskiem, ale dopóki grał w środku pola był bardzo pożytecznym piłkarzem napędzając akcje Legii środkiem pola, do tego też kapitalnie wręcz pracował w odbiorze w środku pola. Nieźle zaczął też drugą część meczu, potem na ostatnie pół godziny wylądował na skrzydle i momentalnie zgasł. Młody pomocnik Legii musi mieć przestrzeń, w której można wykorzystać jego ruchliwość, przywiązany do linii bocznej traci wiele ze swoich walorów.

 

Dominik Nagy 8 (7,06). Pracuś. Zawsze pod grą, zawsze aktywny, obojętne czy trzeba cofnąć się do obrony i zabrać rywalowi piłkę, czy pobiec pod bramkę. Ruchliwość niesamowita, operowanie piłką znakomite, przyjmowanie piłki pod kryciem dużo lepsze, niż wskazywałyby na to jego warunki fizyczne. Rośnie Legii naprawdę dobry piłkarz, godny następca Guilherme, bardzo przypominający go stylem gry. Gol, asysta, a do tego powinna być jeszcze jedna, ale strzał Carlitosa po podaniu Węgra wylądował na poprzeczce. Na jego grę i zaangażowanie patrzyło się w niedzielę z ogromną przyjemnością, jedyny obok Carlitosa piłkarz, który wysoki poziom gry z pierwszej połowy utrzymał po zmianie stron.

 

Carlitos 8 (7,28). Czasem jest samolubny, traci zbyt dużo piłek, czasem zmarnuje sytuację  jak przy strzale w poprzeczkę, ale w końcu trafia do siatki - tym razem dwa razy, co normalnie powinno wystarczyć do wygranej, ale w niedzielę dało legionistom jeden punkt. Szczególnie drugi gol mógłby być ozdobą każdego meczu, Hiszpan wkleił się w linie obrony unikając spalonego, ruszył na pełnej prędkości, kapitalnie położył na ziemi Sadloka i pewnie wykończył akcję mocnym strzałem, a ta bramka dodatkowo dała Legii jeden punkt. Zwracamy też uwagę na to, że Carlitos wreszcie zaczął pracować dla drużyny - był bardzo ruchliwy, biegał w pressingu, a nawet odbierał piłkę - wszak to po jego odbiorze padł drugi gol dla Legii. Najlepszy piłkarz na boisku według InStata, najlepszy legionista w naszych oczach i w ocenach Czytelników. I to był też najlepszy mecz Hiszpana w barwach Legii, nie wykluczamy, że specjalnie go zmobilizowała konfrontacja z jego byłym zespołem.

 

Jose Kante 4 (4,60). Napastnik wchodzi na boisko po to, żeby strzelać gole i wypracowywać sytuacje kolegom. Kante niestety przez pół godziny nie wypracował ani jednej sytuacji i nie oddał ani jednego strzału. Samo przyjmowanie piłki tyłem do bramki i jej dokładne odgrywanie do tyłu to stanowczo za mało. W pół godziny Kante zaliczył prawie dwa razy tyle strat, co Kucharczyk przez pierwszą godzinę. Trener Sa Pinto powinien przemyśleć sobie po tym meczu zasadność takich zmian i usiłować wkomponować jakoś inaczej Gwinejczyka do zespołu, bo dotychczasowe jego wysiłki nie przynoszą żadnych pozytywnych efektów dla zespołu poza posiadaniem przyzwoitej ściany trzydzieści metrów od bramki, ewentualnie, jak w niedzielę, jednym wywalczonym rzutem wolnym w końcówce.

 

Cristian Pasquato (4,33) i Sandro Kulenović (4,29) grali zbyt krótko, by ich oceniać. 

 

W zgodnej opinii redaktorów i Czytelników najlepszym piłkarzem meczu był Carlitos.

Oceny Czytelników:

 

Carlitos 7,28

Dominik Nagy 7,06

Cafu 5,50

Sebastian Szymański 5,30

Adam Hlousek 4,75

Andre Martins 4,75

Jose Kante 4,60

Marko Vesović 4,41

Cristian Pasquato 4,33

Sandro Kulenović 4,29

Mateusz Wieteska 4,24

Michał Kucharczyk 4,23

Artur Jędrzejczyk 4,20

Arkadiusz Malarz 3,25

Komentarze (12)

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
~Wonderful site. Plenty of helpful information here. I am sending it to some buddies ans also sharing in delicious. And naturally, thank you for your effort! generic viagra
  • 0 / 0
Wonderful site. Plenty of helpful information here.

I am sending it to some buddies ans also sharing in delicious.
And naturally, thank you for your effort! generic viagra
Co z tym Kante... Początek miał dobry, teraz przeciętnie, by nie powiedzieć, że słabo.
~Yorick
  • 0 / 0
A już myślałem, że wraz z powrotem Malarza do składu wróci nieśmiertelna fraza "Malarz był bez szans" (serio ma ponad 200 wystąpień w Google).
A tu nie, Malarz miał udział w bramkach... no no ;)

Jak dla mnie oceny WIeteski i Kucharczyka IMO o oczko niżej, a reszta się z grubsza zgadza.

Jeszcze ocena dla trenera - za pierwszą połowę 10, za drugą jeden, ogólnie 3. Mieć zwycięstwo i samodzielnie oddać przeciwnikowi to jednak spory błąd, bo przy zacieśnieniu defensywy przy 2:0 niewiele by nam mogła Wisła zrobić.
~Gaco
  • 0 / 1
Kabaretem to jest ciągle wybielanie przez Redakcje przebrzmiałych 'gwiazd', jak Malarz i KK.
KK po takim meczu dostaje taka sama notę co Cafu, a wyższą niż Martins?
~Heh
  • 1 / 0
Kabaret to wyższa nota dla Veso niż dla Kuchego.Trzeba oglądać męczę A nie kierować się.uprzedzeniami
~Luzak
  • 2 / 0
KK startuje z hendicapem +2 do oceny więc w sumie się zgadza.

Tak promujemy piłkarsko ulomnych
~laska
  • 1 / 0
Veso zawalił dwa gole więc tak, trzeba oglądać mecze!
~PanMarcin
  • 0 / 0
Tak z ciekawości. Dlaczego oceny dajecie dopiero po 4 dniach od meczu? Przecież i tak wszyscy żyją już meczem z Jagiellonią. Nie lepiej wrzucić jej 24-48 godzin po meczu?
Porucznik
  • 2 / 0
Poza Szymańskim Polacy najsłabsi. Przykre.
Sierżant
  • 0 / 0
Może ta szkółka Legii za milion lat coś zmieni w tym temacie, poczekaj :D
kabaret - 8 dla Carlitosa za marnowane sytuacje, przewrócenie się o własne nogi w sytuacji sam na sam z bramkarzem i mega babola po rzucie rożnym w swoim polu karnym, który powinien rywalowi przynieść gola na 2:4...
Kapral
  • 0 / 0
Nie za ostro po Kante?