Reklama HEG

Szczęśliwa siódemka? Kiedyś przy Ł3, dziś w Lechii

Piotr Kamieniecki

Źródło: Legia.Net

09-12-2018 / 09:00

(akt. 12-12-2018 / 16:10)

Siedmiu byłych legionistów w niedzielę będzie miało szansę na powstrzymanie przyjeżdżających do Gdańska "Wojskowych". Lechia prowadzi w tabeli Ekstraklasy mając pięć punktów przewagi nad stołecznym zespołem. W kadrze liderującej drużyny znajduje się grono zawodników, którzy w przeszłości trenowali i grali przy Łazienkowskiej. Czy siódemka okaże się szczęśliwa dla biało-zielonych?

Czy siódemka byłych legionistów gra w Lechii wspaniale to kwestia dyskusyjna. Rzadko się jednak zdarza, by "Wojskowi" mierzyli się z rywalem, w którego zespole występuje tak wielu piłkarzy z przeszłością przy Łazienkowskiej. Tylu byłych zawodników mistrzów Polski nie ma w żadnym innym klubie Ekstraklasy. Gdy grono tak liczne, trudno o powtarzające się drogi. Błażej Augustyn zapewne bardziej kojarzony jest z Catanią, Górnikiem Zabrze czy krytyką Diego Simeone niż z grą w stolicy. Dusan Kuciak to z kolei jeden z najlepszych bramkarzy Legii w XXi wieku i piąty obcokrajowiec pod względem liczby występów w warszawskiej ekipie.

 

Do Gdańska z przesiadkami

 

Najdłuższy odstęp między grą w Legii, a transferem nad morze miał Augustyn. Obrońca trafił na Łazienkowską jako młodzian mający za sobą terminowanie w angielskim Boltonie. W sezonie 07/08 defensor rozegrał dziewięć meczów grając głównie w Pucharze Ekstraklasy. Po roku, Augustyn nie został zgłoszony do rozgrywek, gdyż przegrał walkę o miejsce w kadrze. Rozważano opcję wypożyczenia do Znicza Pruszków, ale stanęło na włoskim Rimini, w którym młodzieżowy reprezentant Polski zerwał więzadło. Po roku gry w Serie B i zapisaniu spadku w CV, Augustyn za 500 tysięcy euro przeszedł do Catanii. Droga do Gdańska wciąż była długa i wiodła przez przez Vicenzę, ponownie Catanię, Górnika Zabrze, szkockie Heart i włoskie Ascoli, w 2017 roku piłkarz ze Strzelina zameldował się w Lechii.

 

Zupełnie inaczej wyglądało to na przeciwstawnym biegunie u wywołanego wcześniej Kuciaka. Bramkarz odchodził z Legii do Hull jako piąty obcokrajowiec pod względem meczów rozegranych przy Łazienkowskiej. Słowak zagrał z "eLką" na piersi 193 razy. Takiego doświadczenia w stołecznej ekipie nie ma żaden z jego kolegów. Kuciak wyjechał z Polski na rok, nie zdołał stać się pierwszym bramkarzem "Tygrysów" i trafił na wypożyczenie do Lechii. Nikogo nie zdziwiło, że z miejsca stał się czołowym zawodnikiem Ekstraklasy na swojej pozycji. Gdański klub wykupił golkipera, lecz latem pozyskano Zlatana Alomerovicia. W tym sezonie Kuciak zagrał dwanaście razy i musi dzielić się miejscem między słupkami z byłym graczem Korony Kielce.

 

 

Specyficznie wygląda piłkarski życiorys Ariela Borysiuka. Na początku swojej seniorskiej drogi poznał w Legii m.in. Augustyna. Z tamtej drużyny do dziś przy Łazienkowskiej pozostali ledwie Inaki Astiz i Miroslav Radović, którzy nie mają większych szans na niedzielny występ w Gdańsku. "Wizir" odchodził z Łazienkowskiej zimą sezonu 11/12. Po przygodach w Kaiserslautern trafił do Niżnego Nowogrodu, a potem do Lechii. Wystarczyło 1,5 roku, by "Wojskowi" ponownie pozyskali "Wizira", choć jego pobyt nie trwał długo, bo ledwie pół roku. Po tym czasie wychowanek TOP-u Biała Podlaska odszedł do angielskiego QPR, z którego po rundzie... został wypożyczony do Lechii. Ta wykupiła go potem, a trwający sezon jest dla Borysiuka jednym z najgorszych. 27-latek pojawił się na murawie ledwie pięć razy i spędził na niej 128 minut. 

 

Po wojażach na Lechię zdecydował się także Rafał Wolski, który odchodził z Legii do Fiorentiny lecząc kontuzję. Kreatywny pomocnik nie przebił się we Włoszech, więc trafił na wypożyczenie do belgijskiego Mechelen, a następnie do Wisły Kraków. Tam Ekstraklasa ujrzała starego "Wolaka", który potrafił czarować na boisku. W 2016 roku gdańszczanie definitywnie pozyskali piłkarza z Głowaczowa. Wolski nad morzem się odbudował, grał w reprezentacji Polski, ale przytrafiła mu się poważna kontuzja - zerwał więzadło. Wcześniej wspominało się nawet o zainteresowaniu Legii, choć do konkretnych rozmów w kwestii powrotu nigdy nie doszło, kończyło się tylko na zamiarach. Teraz "Wolak" wraca do gry i w tym sezonie zdążył zanotować 455 minut spędzonych na boisku. Widać pewne przebłyski, choć nie jest to dyspozycja sprzed problemów zdrowotnych.

 

 

Rodzynek

 

Rzadko dochodzi do transferów piłkarzy z Legii do Lechii. Odwrotny kierunek zdarzał się znacznie częściej. Do Gdańska piłkarze z Łazienkowskiej trafiali relatywnie rzadko. Tak było w ostatnich latach z Łukaszem Budziłkiem, obecnie bramkarzem występującym w Pogoni Szczecin, ale przede wszystkim z Danielem Łukasikiem. "Miłek" do dziś jest zawodnikiem Lechii, a obecny sezon jest dla niego być może najlepszym od czasów legijnych. Defensywny pomocnik to kluczowa podpora w destrukcji ekipy Stokowca. Z przerwą na wypożyczenie do niemieckiego SV Sandhausen, Łukasik rozgrywa czwarty sezon w barwach biało-zielonych. W tej chwili 27-latek ma na koncie większą liczbę spotkań w barwach Lechii, niż Legii.

 

W tym sezonie Łukasik wygrywa średnio 7,97 pojedynków na mecz i zalicza prawie pięć przechwytów w każdym spotkaniu. To lepsze statystyki niż w przypadku legijnego duetu środkowych pomocników: Cafu - Andre Martins. W niedzielę były reprezentant Polski będzie miał okazję zatrzymać stołecznych zawodników. W ostatnim meczu Pucharu Polski "Miłek" strzelił również pięknego gola. Podobnie było w przypadku Cafu, który zdobył dwie bramki. Być może w 18. kolejce Ekstraklasy także nadarzy się okazja, by porównać umiejętności uderzeń z dystansu obu graczy.

 

 

Niepotrzebni w Legii, przydatni w Gdańsku:

 

Drogę od niepotrzebnych przy Łazienkowskiej, do przydatnych w Gdańsku przebyli Jakub Arak, a przede wszystkim jeden z najnowszych zakupów Lechii, Konrad Michalak. Jeden z najszybszych skrzydłowych Ekstraklasy opowiedział o swoich odczuciach w ostatniej rozmowie z "Przeglądem Sportowym". - Dostałem latem mniejszą szansę niż po powrocie z wypożyczenia do Zagłębia Sosnowiec. Taki paradoks. Zagrałem raz, z Koroną. Zastanawiałem się, po co ta cała długa droga: ogrywanie się na wypożyczeniach, skoro weryfikują mnie na podstawie 45 minut? 45 minut, które rozgrywam po półtora miesiąca bez żadnych występów. Zadzwoniłem do menedżera i powiedziałem, że w Legii nie ma dla mnie miejsc - stwierdził gracz, który na Łazienkowską trafił w 2013 roku jako 16-latek.

 

Michalak przedzierał się do pierwszej drużyny jako wyróżniający się gracz rezerw. Potem został wypożyczony do Zagłębia Sosnowiec, a gdy wrócił, dostał szansę od Jacka Magiery i strzelił pierwszego gola dla mistrzów Polski. Potem ostatecznie wypożyczono go do Wisły Płock, gdzie uregulował swój status: stał się etatowym młodzieżowym reprezentantem kraju, a także znajdował się w topie tworzonych klasyfikacji skrzydłowych. Po powrocie, nie zaistniał w drużynie Deana Klafuricia, który postawił na niego ledwie przez 45 minut. Ostatecznie zdecydowano się na sprzedaż wychowanka Czarnych Żagań do Lechii Gdańsk, która w zamian za Michalaka oddała na Łazienkowską Pawła Stolarskiego. Lepiej na transakcji wychodzi "Kondzik", który zdobył sobie pewne miejsce w składzie biało-zielonych i wpisuje się w założenia Stokowca. Pewne poczucie niechcenia mógł w stolicy odczuć również Arak. 

 

Napastnik przechodził przez kolejne roczniki Legii z łatką wielkiego talentu. - Z gó... wyciska miód - zwykł mawiać o atakującym Jarosław Wójcik, który pełnił czołowe role w dyrekcji stołecznej akademii. Nietypowy styl poruszania się po murawie, perfekcja w grze głową i regularność zdobywanych bramek czyniła z Araka postać rozpoznawalną dla skautów. Gracz wychowany w podwarszawskim Zalesiu miał nawet okazję pojechać na zgrupowanie z pierwszym zespołem "Wojskowych", ale nikt przy Łazienkowskiej nie był w stanie go zagospodarować. Tak doszło do wypożyczenia do Zagłębia Sosnowiec. Tak samo swoją drogę rozpoczynał Michalak. Gole "Arcziego" w istotny sposób pomogły zaprzyjaźnionemu z Legią klubowi w awansie na zaplecze Ekstraklasy. 

 

 

Arak po dobrej rundzie trafił do Ruchu Chorzów, a z czasem stał się zawodnikiem "Niebieskich". Na odejściu ze Śląska wpływ miała sytuacja finansowa i pensje, których nie otrzymywali zawodnicy. Tak prawa do napastnika przejęła Lechia, która najpierw wypożyczyła go do Mielca, a w tym sezonie pozwoliła odważniej patrzeć zawodnikowi na kwestię gry. Arak w obecnych rozgrywkach ma na koncie gola i trzy asysty, ale i trudnych konkurentów: najskuteczniejszego gracza Ekstraklasy Flavio Paixao i wracającego z Niemiec Artura Sobiecha

 

Szczęśliwa siódemka?

 

Największą szansę na grę od pierwszej minuty przeciwko Legii mają Łukasik, Wolski, a Michalak. Kuciak, Augustyn, Borysiuk i Arak powinni znaleźć się na ławce rezerwowych. W przeszłości Legia nie miała szczęścia do spotkań z byłymi zawodnikami, czego najlepszym przykładem mógł być m.in. Dominik Furman, który potrafił pokonywać bramkarzy swojego byłego klubu. 

 

Jak będzie teraz? Czy siódemka byłych legionistów okaże się szczęśliwa dla Lechii? Odpowiedź w niedzielę. Spotkanie lidera Ekstraklasy z mistrzem Polski rozpocznie się o godzinie 18:00. Relacja na Legia.Net. 

Byli legioniści w obecnym sezonie w Lechii: 


Gracz Mecze w Legii Mecze (18/19) Minuty Gole As. Ż.K
Dusan Kuciak 193 12 1080 13* - 4
Błażej Augustyn 9 12 1035 1   4
Ariel Borysiuk 147 5 128 - - -
Daniel Łukasik 52 18 1511 1 - 3
Rafał Wolski 38 8 455 1 - 1
Konrad Michalak 4 10 614 - - 1
Jakub Arak 14 537 1 3 1

* - gole puszczone
Do poprawnego wyświetlenia tabeli na komórkach, niezbędne może być oglądanie jej w poziomie.

Komentarze (5)

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
A co u Wawrzyna? Skończył już karierę czy gdzieś jeszcze gra?
Generał dywizji
  • 0 / 0
W Gks-ie Katowice.
Poważnie? Ogon pierwszej ligi...
Dziwne jak wychamowały kariery Wolskiego i Borysiuka. Obu bardzo lubiłem.
~GS
  • 0 / 0
Hull jest w Anglii