Domyślne zdjęcie Legia.Net

Wawrzyniak za kraty nie trafi, ale pół roku odsiedzi

Redakcja

Źródło: Gazeta Wyborcza

16.05.2009 14:03

(akt. 17.12.2018 18:22)

Sześć miesięcy dyskwalifikacji dostanie prawdopodobnie<b> Jakub Wawrzyniak</b> za dopingową wpadkę. Nie zagra więc w meczach reprezentacji decydujących o awansie na mundial, a jego gra w Grecji jest skończona. - Kariera Kuby się zatrzyma, ale on się podniesie, a nawet wróci do kadry - uważa <b>Czesław Michniewicz</b>. W niedzielę Panathinaikos Ateny poinformował o pozytywnym wyniku testu antydopingowego polskiego obrońcy. Potwierdziła to próbka B. Piłkarz tłumaczy, że zażywał medykament na odchudzanie.
Wciąż nie wiadomo, jaką substancję wykryto w organizmie Wawrzyniaka. Działacze Panathinaikosu i lekarze nieoficjalnie mówią jednak, że chodzi o efedrynę. Spodziewają się, że Polak zostanie zdyskwalifikowany na sześć miesięcy. Kara, która obowiązuje w każdym kraju stowarzyszonym w FIFA, zostanie ogłoszona w przyszłym tygodniu. Czeka go także sprawa karna, bo po ujawnieniu dopingowicza do akcji z urzędu wkracza prokurator. Nie grozi mu więzienie, ale bezwzględny zakaz uprawiania sportu na terenie Grecji. 26-letni obrońca wróci na boisko późną jesienią. Nie zagra więc w spotkaniach eliminacji MŚ 2010 z Irlandią Północną, ze Słowenią, z Czechami i ze Słowacją oraz w ewentualnych barażach o mundial. - Na razie nie mamy oficjalnych informacji, dlatego Kuba został powołany na czerwcowe mecze towarzyskie z RPA i Irakiem. Wierzymy, że udowodni swoją niewinność - mówi Sport.pl Rafał Ulatowski, asystent Leo Beenhakkera. Polscy lekarze zamierzają pomóc Wawrzyniakowi. W Grecji jest specjalista od dopingu, prof. Jerzy Smorawiński. Ale niektórzy nie zostawiają na piłkarzu suchej nitki. - Sportowiec powinien wiedzieć, czego się nie bierze. Nikt z ludzi wielkiego sportu nie popełni takiego błędu. Dlatego nie jestem przekonany, czy Wawrzyniak wziął ten specyfik tylko po to, by pomóc sobie w odchudzaniu - mówi Robert Pietruszyński, kardiolog z komisji medycznej przy PKOl, który opiekował się reprezentacją na igrzyskach w Atenach i Pekinie. Wawrzyniak po dopingowej wpadce może zapomnieć o karierze w Grecji. W styczniu Panathinaikos zapłacił za niego Legii 500 tys. euro. Latem miał dopłacić jeszcze milion. - Jeśli zostanie skazany, klub nie wpłaci drugiej raty i Kuba będzie musiał wrócić do Warszawy - twierdzi grecki dziennikarz. - To porażka nie tylko Wawrzyniaka, ale też ludzi, którzy z nim współpracują. Mówiąc o poziomie sportowym, zawsze nawiązuję do mentalności piłkarzy. Mentalność wynika z wiedzy. W tym wypadku wiedzy o tym, co dzieje się z organizmem, kiedy przyjmuje się różne medykamenty - mówi Czesław Michniewicz, były trener Arki Gdynia, Zagłębia Lubin i Lecha Poznań. - Wawrzyniak, jak widać, nie wie nic, a do tego ma wokół siebie głupich doradców, którzy pozwolili mu, by poszedł na skróty. Przecież sam sobie tych tabletek nie wymyślił, ktoś musiał mu je polecić. I nie był to na pewno sprzedawca ze spożywczego na osiedlu, tylko kolega sportowiec, który sam działa podobnie. Dlaczego piłkarze biorą doping i po co najczęściej sięgają? - Współczesny piłkarz przebiega w meczu od 9 do 12 km, więc powinien mieć i szybkość, i wytrzymałość. Jeśli ktoś żądny poprawy tych parametrów sięga po doping, to są to środki wydolnościowe - mówi Mieczysław Bogusławski, trener od przygotowania fizycznego. Tabletki na odchudzanie podnoszą również możliwości fizyczne, dlatego Wawrzyniak nie może liczyć na łagodniejszą karę. Co dalej z nim będzie? - To młody chłopak, popełnił błąd, ale może jego przykład powstrzyma innych chłopaków przed robieniem głupstw. Może nawet wrócić do reprezentacji - uważa Michniewicz. Najsłynniejszy piłkarski dopingowicz ostatnich lat Adrian Mutu za zażywanie kokainy wyleciał z Chelsea, ale później trafił do Juventusu i Fiorentiny. Jest czołowym napastnikiem ligi włoskiej. Ebi Smolarek po znalezieniu w jego organizmie śladów marihuany na początku kariery został bohaterem eliminacji Euro 2008. - Moi piłkarze nigdy nie brali tabletek na odchudzanie lub poprawę wydolności. Nie chcę mówić za wszystkich, ale u nas nie jest to procederem. Jednak jeden z menedżerów z Ukrainy opowiadał mi niedawno o piłkarzach ze Wschodu, którzy przyjeżdżają na testy do polskich klubów. Przez pierwsze dwa tygodnie prezentują się fantastycznie, zwłaszcza fizycznie, później ich forma drastycznie spada. Słyszałem, że wspomagają się nielegalnymi środkami farmakologicznymi. Jeśli to prawda, to przerażające - kończy Michniewicz.

Polecamy

Komentarze (5)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.