Oceny piłkarzy Legii za mecz z Koroną - Guilherme najlepszy

Redakcja

Źródło: Legia.Net

23-12-2015 / 23:22

(akt. 21-12-2018 / 14:52)

W niedzielę, w ostatnim tegorocznym spotkaniu Legia pokonała w Kielcach Koronę 3:1. Redakcja jak zwykle oceniła piłkarzy Legii w skali 1-10, gdzie 1 oznacza sugestię zmiany profesji, 6 to ocena wyjściowa, a 10 występ idealny, gdzie wychodziło wszystko. W identycznej skali legionistów oceniliście Wy. Wasze oceny znajdują się w nawiasach oraz na samym dole w kolejności od najwyższej do najniższej. Zapraszamy do lektury.

Gra zespołu 7 (6,24 - średnia ocen zawodników Legii wg Czytelników Legia.Net). Wystarczył jeden tydzień treningów bez meczu w środku tygodnia i zobaczyliśmy stołeczną drużynę w dużo lepszej formie. Co prawda przez pierwsze czterdzieści minut to kielczanie mieli przewagę, bo biegali jak szaleni uniemożliwiając legionistom rozgrywanie piłki, do tego mieli kilka szans, z których jedną wykorzystali. Ich problem polegał jednak na tym, że bez EPO nie da się tak biegać przez całe spotkanie i sił starczyło im zaledwie na pierwszą połowę. Po stracie gola legioniści tylko odrobinę przyspieszyli i zdobyli dwie bramki, z których jednej niesłusznie nie uznał sędzia. Po przerwie wyczerpani piłkarze Korony byli tylko tłem dla dominujących na boisku legionistów, którzy znów trafili dwukrotnie do siatki i mieli jeszcze kilka okazji na podwyższenie wyniku, podczas gdy Dusan Kuciak przez całą drugą połowę był całkowicie bezrobotny. Widać było, że piłkarze po tygodniu spokojnego treningu zamiast podróży przerywanych meczami czuli się na boisku dużo pewniej, mieli więcej energii i dominowali nad przeciwnikiem zarówno jako zespół, jak i każdy indywidualnie z osobna. Warto sobie wyobrazić, jak wyglądałaby Legia jesienią, gdyby piłkarze mieli w nogach kilka spotkań mniej, np. jeden mecz ligowy, który był rozgrywany w środku tygodnia i większość meczów Pucharu Polski, które można by rozgrywać wiosną w środku tygodnia zamiast zaplanowanych na środy w lutym, kwietniu i maju trzech spotkań ligowych. Niestety, decydenci podjęli decyzję o utrzymaniu systemu rozgrywek na rok kolejny, nie rozumiejąc najwyraźniej, że zespoły grające w europejskich pucharach przy takim kalendarzu będą znów grać przyszłej jesieni na 50% swoich możliwości. Widocznie najważniejsze jest „wyrównywanie szans” słabszych zespołów poprzez deprecjację pucharowiczów, którzy nie mają czasu trenować i nie interesuje nikogo, że urawniłowka w dół obniża poziom ligi, frekwencję na trybunach oraz szansę eksportowych zespołów w Europie. Przy normalnym kalendarzu Legia byłaby prawdopodobnie liderem ligi rywalizując z równie pokrzywdzonym przez nienormalnie napięty kalendarz, dopiero szóstym w tabeli Lechem.


Dusan Kuciak 6 (6,60 - ocena Czytelników)
. Nierówny mecz słowackiego bramkarza. W 11. minucie dobrze wyszedł do Airama Cabrery, ale wygarniając mu piłkę spod nóg nie zdołał utrzymać jej w rękach i tylko kompletnej indolencji strzeleckiej Hiszpana zawdzięczał, że nie padł pierwszy gol. Potem wykopał piłkę do Michała Pazdana na stratę, chwilę później fenomenalnie obronił strzał głową Bartłomieja Pawłowskiego. Następnie po rzucie wolnym egzekwowanym przez Nabila Aankoura odbił piłkę za bardzo przed siebie zamiast do boku i tej okazji już kielczanie nie zmarnowali. Inna sprawa, że nikt bramkarza Legii w tej sytuacji nie zaasekurował, ale prawdę mówiąc nie bardzo miał kto, bo spośród zawodników, którzy nie stali w murze, każdy kogoś już krył, a piłkarze z muru z kolei nie mieli szans by zdążyć odwrócić się i dogonić rozpędzonego już kielczanina. W końcówce pierwszej połowy Słowak znów doskonale rzucił się pod nogi Cabrerze i nie tylko wygarnął mu piłkę, ale utrzymał ją tym razem w rękach i świetnym długim wybiciem stworzył Aleksandarowi Prijoviciowi okazję na zdobycie gola. W drugiej połowie nie musiał już nic robić, bo świetnie grający po przerwie legioniści w ogóle nie dopuścili kielczan do sytuacji strzeleckiej. Trochę rzeczy dobrych, trochę słabszych. Pozostaniemy przy ocenie wyjściowej.


Bartosz Bereszyński 6 (6,51
). Przez większość pierwszej połowy nie radził sobie najlepiej z Bartłomiejem Pawłowskim, w dodatku stracił kilka piłek przy wyprowadzaniu. Wszystko zmieniła akcja bramkowa z końcówki pierwszej połowie, gdy to właśnie „Bereś” uruchomił Tomasza Jodłowca dokładnym podaniem. W drugiej części meczu grał już w obronie bardzo dobrze, trochę za rzadko jednak włączał się do ataku. Przeciętny występ.

 

Michał Pazdan 6 (6,42). W pierwszej części meczu to na nim opierała się obrona Legii, zablokował też jeden groźny strzał Pawłowskiego, ale zdarzyło mu się też jedno fatalne podanie, po którym nastąpiła kontra kielczan. W drugiej części meczu było podobnie - dobrze w defensywie i gorzej przy wyprowadzaniu piłki. Rozegrał już w Legii kilka zdecydowanie lepszych spotkań.

 

Igor Lewczuk 6 (6,00). Jego poważny błąd w kryciu Cabrery w 11. minucie omal nie skończył się stratą gola, na szczęście był to błąd jedyny, bo potem grał bardzo pewnie. Nieco lepiej od Pazdana wyprowadzał piłkę, zaliczył w sumie tylko jedno nieudane podanie na początku meczu. W drugiej połowie grał dobrze, ale też nie miał za wielu okazji do interwencji, bo to głównie Legia była przy piłce, a akcje kielczan były przerywane już w środku pola.  

 

Tomasz Brzyski 5 (5,40). W defensywie tylko jeden poważny błąd, gdy uciekł mu w pierwszej połowie Pawłowski i zdołał oddać strzał głową, poza tym w dobrze radził sobie z rywalami, choć miał jeszcze gorszy okres gry koło 80. minuty, gdzie trzy razy ustawił się nie najlepiej. Niestety przy wyprowadzaniu piłki miał dużo niecelnych zagrań. Do ofensywy włączał się rzadko, ale było to efektywne, jak choćby świetne dośrodkowanie w końcówce, które zmarnował Arkadiusz Piech. Nie należy też zapominać o dośrodkowaniu z rzutu rożnego, po którym Nemanja Nikolić zdobył niesłusznie nieuznaną bramką, to drugie takie dośrodkowanie ostatnio, po identycznym w meczu z Piastem też padła bramka. Mimo wszystko nie był to jego najlepszy mecz.

 

Stojan Vranjes 5 (5,09). Najmniej widoczny z legionistów w tym spotkaniu. W pierwszej połowie po prostu nie potrafił się odnaleźć przy agresywnie doskakujących do legionistów kielczan, bardzo rzadko był pod grą, nie obserwowaliśmy też jego znaczącego udziału w grze defensywnej. Poprawił się nieco w drugiej części spotkania, gdy przeciwnik opadł z sił, odebrał kilka piłek, ale w ofensywie nadal nie było z niego większego pożytku, raz włączył się dobrze do akcji ale dośrodkował wprost w ręce bramkarza. Chyba najsłabszy z legionistów w niedzielnym spotkaniu, co dostrzegł też trener Stanisław Czerczesow, zdejmując go w końcówce z boiska.

 

Tomasz Jodłowiec 7 (6,87). Przez pierwsze czterdzieści minut rywale biegali za szybko dla „Jodły”, przez co nie radził sobie z wyprowadzaniem piłki i tracił ją na rzecz kielczan. W defensywie grał nieźle, ale to po jego faulu Korona miała rzut wolny przed polem karnym, po którym zdobyła gola. Potem jednak reprezentant Polski włączył przerzutkę i już pięć minut później zaliczył asystę po wyjściu na wolne pole i niezwykle precyzyjnym dośrodkowaniu. Po przerwie rządził i dzielił w środku pola, odbierał piłkę, świetnie ją wyprowadzał, od jego przechwytu rozpoczęła się akcja przy trzeciej bramce. Gdyby grał tak cały mecz, ocena byłaby jeszcze wyższa, ale trzeba też mieć w pamięci nieudany początek spotkania.

 

Guilherme Costa Marques 9 (8,49). Zastanawiano się, czy Brazylijczyk odnajdzie się u nowego trenera, który nakłada na skrzydłowych inne zadania, niż robił to Henning Berg - dziś możemy stwierdzić, że doskonale daje sobie z nimi radę. Do tego można go umieścić na dowolnej pozycji w drugiej linii, a on i tak będzie grać swoje. Jedyny piłkarz, który od początku wszedł dobrze w mecz, odbierał kielczanom piłki i inicjował akcje. Tuż przed zdobytą bramką popisał się dograniem do Nikolicia, ale Węgier tej akurat sytuacji nie wykorzystał, chwilę później „Gui” sam wykończył precyzyjnie doskonałe dogranie Jodłowca. W drugiej połowie popisał się dwoma kapitalnymi asystami, świadczącymi zarówno o świetnym przeglądzie pola, jak i doskonałej technice użytkowej. Bardzo niewiele strat, mnóstwo zagrań do przodu. Najlepszy mecz Brazylijczyka tej jesieni.

 

Michał Kucharczyk 7 (5,50).  Wystarczył jeden tydzień, w którym „Kuchy” mógł potrenować i od razu było widać dużą różnicę. Skrzydłowy Legii od początku meczu był aktywny i brał udział w grze, wychodził do rozegrania, wracał do obrony i szukał możliwości do wejścia w wolne strefy w ataku. Biegał przy tym najwięcej ze wszystkich legionistów, po meczu widać było, jak dużo kosztowało go to spotkanie, gdy po prostu padł na trawę. Jedno z takich wyjść w drugiej połowie zakończyło się golem, gdy po dobrym podaniu Guilherme opanował prawą nogą w pełnym biegu wcale niełatwą do przyjęcia piłkę, a następnie wykończył akcję nogą słabszą. Tracił zdecydowanie mniej piłek niż w poprzednich meczach, a w doliczonym czasie gry pownien mieć jeszcze asystę, ale jego bardzo dobrego dośrodkowania nie wykorzystał Prijović. Rzecz jasna niektórzy będą pamiętać mu strzał w aut z początku drugiej połowy, ale jeśli po każdym takim strzale pięć minut później będzie zdobywał gola, to nie mamy nic przeciwko temu. Szkoda, że  ani norweski, ani rosyjski trener nie dali mu parę razy w tej rundzie odpocząć i spokojnie potrenować, bo jak było widać w niedzielę z wypoczętego „Kuchego” Legia naprawdę może mieć pożytek.

 

Aleksandar Prijović 5 (5,83). Dużo był pod grą, ale niewiele z tego wynikało. Przegrywał pojedynki główkowe z obrońcami Korony w pierwszej połowie, widać, że pomimo słusznego wzrostu nie potrafi przyjmować górnych piłek tak dobrze jak niegdyś Daniel Ljuboja, Orlando Sa, czy choćby Takesure Chinyama i lepiej grać do niego piłki po ziemi. W pierwszej połowie jego strzał po indywidualnej akcji wybronił Dariusz Trela, w drugiej części meczu też miał swoją okazję w doliczonym czasie gry, ale jej też nie wykorzystał. Sporo strat niestety i za dużo niekiedy nonszalancji, jak choćby przy zagraniu piętą do nikogo w polu karnym na początku drugiej połowy. Aktywność duża, ale efektywność powinna być znacznie większa. Chyba największą jego zasługą w tym meczu było robienie miejsca Nikoliciowi, zarówno przy nieuznanym golu, jak i przy trzecim, gdy stojąc na spalonym dekoncentrował obrońców.

 

Nemanja Nikolić 9 (7,04). Oceniamy go za dwa strzelone gole, bo przecież nie jest winą Węgra, że sędzia Daniel Stefański zapomniał z szatni szkieł kontaktowych i nie widział, że „Niko” przy strzale przejął piłką zagraną przez obrońcę. Znów wykazał się tu swoją niesamowitą intuicją, wiedząc gdzie spadnie piłka, była to zresztą kopia sytuacji z meczu sprzed tygodnia. To, w jaki sposób strzelił bramkę w drugiej części meczu, to majstersztyk. Wyjście w tempo na pozycję, obserwacja zachowania bramkarza i mistrzowskie wykończenie podcinką z szesnastu metrów. Dziewięciu na dziesięciu napastników Ekstraklasy albo biegło by do końca na bramkarza, albo waliłoby na siłę, w obu przypadkach dając Treli szansę na interwencją. Tym dziesiątym w naszej lidze jest właśnie Nikolić, który pod bramką widzi wszystko, i gdy uderza, piłka leci tam, gdzie on chce, a nie gdzie się piłce lecieć podoba. Gdy dodamy do tych dwóch goli fakt, że praktycznie nie tracił piłek, uzyskujemy podstawę do naprawdę wysokiej noty. Dodać trzeba, że jednej sytuacji w pierwszej połowie nie wykorzystał, ale przecież nie istnieją napastnicy, którzy trafiają wszystko. 

 

Oceny zmienników:

 

Arkadiusz Piech (5,37). Grał zbyt krótko, by go oceniać, zdążył jednak zmarnować jedną dogodną sytuację podbramkową. 

 

Dominik Furman (5,12). Grał zbyt krótko, by go oceniać, widać jednak było, że był to jego pierwszy występ po kilku tygodniach przerwy spowodowanej kontuzją.

 

Najlepszym piłkarzem meczu został jednomyślnie w ocenie redakcji i Czytelników strzelec pierwszego gola i autor dwóch asyst, czyli Guilherme.

Oceny Czytelników:

 

Guilherme Costa Marques 8,49

Nemanja Nikolić 7,04

Tomasz Jodłowiec 6,87

Dusan Kuciak 6,60

Bartosz Bereszyński 6,51

Michał Pazdan 6,42

Igor Lewczuk 6,00

Aleksandar Prijović 5,83

Michał Kucharczyk 5,50

Tomasz Brzyski 5,40

Arkadiusz Piech 5,37

Dominik Furman 5,12

Stojan Vranjes 5,09

Komentarze (7)

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
~pat.knight
  • 0 / 0
Jak się nie ma umiejętności to się biega bez ładu i skladu, jak szaleni. Nic to na ogół nie dajesię i tylko szybko się można zmęczyć, a Legia spokojnie przeczekala te wyglupy i w drugiej połowie wykorzystała to ze Korona nie ma kondycji na 90 min. :)
A kalendarz jest do niczego. Nie dość, ze normalnie napięty to jeszcze trzeba było bardziej napiac bo ME
~Theo12
  • 0 / 0
Canal + płaci i wymaga - mają grać tak, żeby pasowało do ramówki. A że szkodzi to rozwojowi drużyn i polskiej piłki - a kogo to obchodzi. Dla nas najważniejsze, że udało się przebrnąć przez jesień z niewielkimi stratami i mistrzostwo nadal zalezy tylko od nas.
~Prijovic to ogór
  • 0 / 0
ale o co chodzi?!
~Żyro.
  • 0 / 0
z innej beczki, odnośnie Michała Żyro
chłopak o dużym talencie, ale jeśli ktoś na siłę ze środkowego napastnika(blisko 190 cm wzrostu) robi skrzydłowego, to musiało się to tak skończyć.
więc nie dziwmy się, że nie jest skoordynowany, drewniany.
to piłkarz o zupełnie innej charakterystyce niż np. Błaszczykowski(175 cm) czy Rybus(173cm). Żyro nigdy nie będzie skrzydłowym.
mam nadzieje, że w Anglii zacznie grać na pozycji dostosowanej do swoich parametrów
~kot
  • 0 / 0
przecież kucharczyk w pierwszej połowie prawie całej grał na 1 do 2 (jak ileś ostatnich meczów), strzelba w ciągu roku też raz sama wystrzeli
~MiłyPasyw
  • 0 / 0
Był najgorszy jak zawsze. Drugiej nie oglądałem. Nie sądze by jednak nagle sobie przypomniał jak się gra w piłkę.
~real legia fan
  • 0 / 0
No i pieknie:). Gdyby tylko zawsze tak grali, ale nowy rok, nowe mozliwosci. Wazne zeby sie przylozyli bo musimy miec Mistrzostwo. Gui zagral perfekcyjnie:). Wlasnie takich pilkarzy nam trzeba:D