Piłkę w Polsce i w Europie czekają duże zmiany

Logo Legia.Net

Marcin Szymczyk

Źródło: sport.tvp.pl

29-04-2020 / 18:55

(akt. 29-04-2020 / 22:39)

- Jeśli nie ma rozgrywek, to nie ma wpływu z dnia w którym jest mecz. Brakuje też dochodów ze stadionu: nie ma zysków komercyjnych a w niektórych przypadkach nie są teraz wypłacane nawet prawa telewizyjne. Związki i piłkarze są zmuszeni, by myśleć o jak najszybszym powrocie choć nie zastanawiają się nad całym ekosystemem. Każdy szuka optymalnych rozwiązań. Piłka wróci, choć bez kibiców, ale nie rozwiąże to wszystkich problemów - mówi w rozmowie ze sport.tvp.pl Olivier Jarosz, były pracownik Europejskiego Stowarzyszenia Klubów, a obecnie partner w firmie doradczej Club Affairs.

– Przez ostatnią dekadę, każdy klub chciał zwiększyć dochody. Sytuacja się zmienia. Kluczowa będzie redukcja stałych kosztów oraz płynność finansowa. Zawsze będzie pojawiała się myśl o ryzyku związanym z przerwą. Być może UEFA i FIFA wprowadzą nowe mechanizmy. Ostatnie lata przyniosły nam finansowe fair-play. Być może teraz wszystko zostanie wzmocnione, straty mogą nie być dozwolone poprzez przepisy. Okres kwietniowo-majowy praktycznie nie przyniósł zysków. Francuski nadawca już zapowiedział, że wypłaci tylko część kwoty za prawa telewizyjne. Kluby muszą się zabezpieczać i nie mogą liczyć, że uda im się zrównoważyć budżet awansem do europejskich pucharów albo sprzedażą zawodników. Nie zawsze tak będzie.

- Ciągle powracają tematy salary cap czy limitu obcokrajowców. Myślę, że z czasem o wszystkim będzie się ponownie dyskutowało nawet na poziomie europejskim. Futbol będzie musiał przejść pewnego rodzaju katharsis. Mówi się, że publiczność może być mocno ograniczona na stadionach lub może jej nie być nawet przez dwa lata. To czarna wizja, ale nie da się jej wykluczyć. Prawa telewizyjne w Polsce to średnio 25 procent przychodu klubów. Sponsoring przynosi za to 40 procent dochodów. Nie wiadomo czy firmy będą inwestowały w coś, co nie musi być tak chętnie oglądane przez ludzi. Polską piłkę czeka wielki test. Ale może to być też wielka szansa. W ostatnich latach kluby rzadko stawiały na młodzież, która zwiększy zainteresowanie. W Polsce nie brakuje obcokrajowców, którzy nie dają wielkiej jakości. Gdyby częściej stawiano na młodzież, zyski mogłyby być większy ale to wymaga czasu, a trenerzy nie maja go na wychowanie, a właściciele na cierpliwość. Kto wie, może sytuacja wymusi zmiany. Nie wiadomo ile potrwa pandemia, a piłkarze mogą mieć paszporty biologiczne. Możemy założyć scenariusz, w którym zawodnik jest zapraszany na testy i musi przejść czternastodniową kwarantannę. To będzie generowało nowe koszty. Jedna z linii lotniczych poinformowała, że po wznowieniu lotów, środkowe siedzenia będą puste. A to zapewne przełoży się na ceny biletów. Ropa wkrótce też będzie ponownie droższa. Okaże się, że nie będzie się opłacało sprowadzać obcokrajowców.

– Można spodziewać się większego bezrobocia wśród piłkarzy. To wręcz pewne. Zapewne zyskają na tym kluby, które będą miały większe pole manewru. Gwiazdy wciąż utrzymają wysokie ceny. W tym wypadku promowane będą te drużyny, które więcej zapłacą. Ale gracze średni i słabsi będą dla siebie wielką konkurencją. I interesy klubów dba ECA, w strukturach tej organizacji działa Dariusz Mioduski. To jednak nie jest gra tylko dla Legii, ale dla większej grupy. Siłą rzeczy może to pomóc klubowi z Warszawy. Dochodzi do tego korzyść wizerunkowa na arenie europejskiej. Regularnie w różnych grupach ECA udziela się także Tomasz Zahorski. To może przełożyć się na pewne kwestie. Obecna sytuacja sprawia jednak, że trzeba znaleźć rozwiązania dla wszystkich. Co wypracują Niemcy, Hiszpanie czy Włosi, to przyniesie korzyści innym ligom.

Zapis całej rozmowy można przeczytać na sport.tvp.pl

QUIZ Sprawdź wiedzę o trenerach Legii

Komentarze (17)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Podpułkownik
  • 0 / 0
Pilka nożną stala się w ostatnich latach showbiznesem.
Wartości etyczne i sportowe zeszły na dalszy plan. Może ta cala sytuacja zmusi ludzi do refleksji i zastanowienia się co w sporcie tak naprawdę jest ważne.
Za duże pieniądze w piłce były. Może wróci normalność. A nie tylko KASA KASA KASA!!!!!! A gdzie piłka? Przywiązanie do klubu?????
Marszałek Polski
  • 0 / 0
Na trybunach. Wśród piłkarzy wyjątki
~asdfasd
  • 1 / 0
bedzie wspaniale. mniej trnsferow, wiecej wychowankow. same plusy. w koncu znajda rozwiazanie aby mecze mogli ogladac kibice. tyle.
Marszałek Polski
  • 0 / 0
E tam mniej transferów. Będzie większy szrot
Pułkownik
  • 0 / 0
"Piłkę w Polsce i w Europie czekają duże zmiany", np. taka:
https://sport.onet.pl/pilka-nozna/liga-angielska/koronawirus-rewolucyjne-urzadzenie-przywroci-kibicow-na-stadiony-orpilka-nozna/031dtdz

Czy to ma sens?
Pułkownik
  • 1 / 0
Dodam jeszcze, że temperaturę można zbić tabletkami i oszukać system ;)
Młodszy chorąży
  • 1 / 1
Nie wiem kto w ogóle wrzucił w branży taki temat jak 'salary cap' . Pomysł zupełnie od czapki. Z wielu powodów. Przede wszystkim jest to regulacja odnosząca się do lig (głównie amerykańskich), opartych na zasadzie franczyzy i w których nie ma spadków i awansów. Jeżeli ktoś myśli, że można to zrobić w europejskim futbolu to równie dobrze może proponować zmianę wymiarów boiska lub bramki.
Generał dywizji
  • 0 / 0
Problem polega na czym innym. Salary cap nałożony na najbogatsze kluby czy ligi, dla naszej e-klapy nie będzie miał większego znaczenia. I tak będzie poza zasięgiem polskich klubów.
Kapitan
  • 0 / 4
Legia by w Polsce bardzo dobrze wyszła na salary cup. Zawodnik z Polski czy zagranicy i tak będzie chciał trafić do Legii jeśli inny klub z kraju zaoferuje mu podobne warunki. Chodzi o renomę, prestiż grania w stolicy czy nawet łatwiejsze wypromowanie się, bo o Legii się najwięcej mówi.

A jakie benefity? No chyba by wreszcie udało się zbilansować budżet.
~VVVV
  • 0 / 0
Jaki Cup człowieku?
Podpułkownik
  • 0 / 0
Bzdura. Jest wręcz odwrotnie. Najdroższy klub NBA (i świata w ogóle) NY Knickerbockers od lat nie może stanąć na nogi i odnieść sukcesu adekwatnego do swojej wartości, ambicji i popularności. Za to mistrzostwa zgarniają kluby typu GS, Cavs, Heat, etc., żeby wspomnieć parę ostatnich lat bez wnikania w szczegóły. Przekładając na E-klapę, to nie są nawet Lech, Wisła czy Lechia tylko raczej Pogoń, Wisła Płock czy Zagłębie Lubin. Dlaczego? Bo mają sprawnych GMów czyli generalnych menedżerów, potrafiących się poruszać w ramach salary cap właśnie: tu przeczekać, tam wymienić. I tak gospodarują, że gwiazdy idą grać do nich, a nie do klasycznych tuzów. I tutaj boję się, że nasze "kadry" nie dźwignęłyby roboty. Patrząc na obecne środowisko pewnie mocna byłaby Jaga, może Piast, które mają operatywnych ludzi i już teraz dobrze sobie radzą na swoim poziomie. Plus drafty, które pozwalają najsłabszym klubom wybierać najlepszych graczy w ramach wyrównywania szans. Walić salary cap!
jak otworzą trybuny za 2 lata to popyt na pierwszy mecz będzie jak przed Arsenalem. Do tej pory pamiętam zawody w graniu puszką pod stadionem o 5 rano
Marszałek Polski
  • 0 / 0
Nie no jakie dwa lata.
prawda jest taka ,ze kluby beda musialy ciac koszty i pilkarze nie beda mogli liczyc na podobne warunki jakie mieli dotychczas i musza to zrozumiec im szybciej tym lepiej, jesli swiat sie upora z koronoawirusem szybko to za pare lat swiat pilkarski wroci powoli do normy i nie trzeba byc wizjonerem, podobnie jest z gospodarka na swiecie.Trzeba pamietac ,ze kwoty transferowe znacznie spadna i trzeba wziasc to pod uwage przy budowaniu klubu czy druzyny.
Legia nie powinna popierać salary cap.
Perspektywy finansowe są złe dla europejskiej piłki, w tym również dla Legii - nie jesteśmy samotną wyspą - i tak zastanawiam się co kierowało tymi userami, którzy bronili zawodników kosztem Klubu - tak, tak, tak to niestety było - i cieszą się z 30% obniżki. Jeżeli sprawdzą się negatywne prognozy dotyczące pandemii to zrobi się bardzo nieciekawie w Legii i żadna to pociecha, że inni będą mieli gorzej.