Przełomowy sezon Igi Świątek

Piotr Kamieniecki

Źródło: Legia.Net

14-10-2019 / 10:00

(akt. 13-10-2019 / 23:38)

Iga Świątek z powodu kontuzji zakończyła sezon 2019 . Legijna tenisistka ma za sobą pierwszy rok zmagań w gronie czołowych tenisistek świata. Polka potrafiła zaskakiwać, a także dojść do finału zawodów z cyklu WTA. Świątek ma za sobą przełomowy sezon.

Iga Świątek przedwcześnie zakończyła sezon 2019. Polska tenisistka z powodu urazu stopy zrezygnowała z wylotu do Azji, gdzie planowała wystąpić w turniejach w Pekinie oraz Tianjin. - Nic nie dzieje się bez powodu. Będę miała więcej czasu na odpoczynek po bardzo ekscytującym sezonie, w którym nie brakowało wzlotów i upadków - stwierdziła zawodniczka Legii Warszawa kończąc sezon występem w US Open. 

Ostatnie miesiące były przełomowe dla warszawianki. Świątek rozpoczynała sezon będąc na 186. miejscu w rankingu WTA. Juniorski etap przygody z tenisem był udany dla legionistki. Największymi sukcesami Polki była wygrana w Wimbledonie dziewcząt, medal na młodzieżowych Igrzyskach Olimpijskich czy triumfy w zawodach ITF. Przeskok do rywalizacji z seniorkami miał pokazać, co dalej będzie z największym tenisowym talentem w kraju od czasów Agnieszki Radwańskiej. Świątek rozpoczynała sezon jako 17-latka, która musiała walczyć w kwalifikacjach. Za pierwszym razem w Nowej Zelandii się nie udało, ale pozytywne zaskoczenie przyniósł pierwszy Wielki Szlem w karierze - Australian Open. Warszawianka zaskakiwała, przeszła kwalifikacje, a w pierwszej rundzie pokonała wyżej notowaną Anę Bogdan. Potem przyszedł czas na dysonans poznawczy i porażkę z rozstawioną z numerem 27., Camilę Giorgi.

Potem Świątek zagrała w turnieju głównym w Budapeszcie i odpadała w kwalifikacjach Indian Wells oraz w Miami. Polka cechowała się pewnym brakiem stabilności, choć trudno było mieć o to pretensje do nastolatki, która regularnie zbierała punkty do rankingu, notowała skoki pozycji i zbierała doświadczenie. To zaowocowało w Lugano, gdzie warunki atmosferyczne w trakcie zawodów były trudne. Właśnie w Szwajcarii legionistka doszła do pierwszego finału w zawodach rangi WTA. W spotkaniu decydującym o tytule lepsza okazała się Polona Hercog. Walki nie brakowało, bo o losach finału decydowały trzy sety. 

Iga Świątek

Coraz wyżej

Zawodniczka Legii przez pierwsze miesiące w WTA notowała regularny skok pozycji w rankingu. To sprawiło, że we French Open Świątek startowała od razu od głównej drabinki, bez konieczności przechodzenia kwalifikacji. Tak było również w kolejnych Wielkich Szlemach. Występ na kortach Rolanda Garrosa był niezwykle udany dla nastolatki, która pokonała m.in. Wiang Wang notowaną wówczas na 16. miejscu, a skończyło się na czwartej rundzie, gdzie lekcji tenisa udzielała "trójka" i poprzednia triumfatorka zawodów w Paryżu, Simona Halep. Występ w stolicy Francji pozwolił na największy jednorazowy skok Świątek w rankingu. W najlepszym momencie sezonu, w połowie sierpnia, legionistka zameldowała się na 49. miejscu. 

Przez cały sezon kalendarz warszawskiej tenisistki był układany mądrze. Świątek nie występowała co chwilę, spokojnie do lepszych i gorszych meczów podchodził jej sztab szkoleniowy na czele z Piotrem Sierzputowskim. Nieco gorszy okres gry Polki przypadł na "trawę", gdzie warszawianka nie odcisnęła swojego piętna i szybko, bo w pierwszej rundzie, pożegnała się z Wimbledonem. Kolejny renesans formy przypadł na występy w Ameryce Północnej.

Wrażenie zrobił zwłaszcza turniej w Toronto, gdzie Świątek potrafiła ograć byłą liderkę rankingu, Caroline Wozniacki. W trzeciej rundzie przeciwniczką była Naomi Osaka, również była "jedynka", a wówczas zawodniczka rozstawiona z "dwójką". Spotkanie było zacięte i w niczym nie przypominało rywalizacji z Halep, gdzie Polka mogła się tylko uczyć. Mimo porażki, Świątek zyskała uznanie. Japonka zaprosiła nawet młodszą rywalkę na wspólny trening.

W Cincinnati oraz w US Open, Świątek doszła do drugiej rundy. W ostatnim Wielkim Szlemie sezonu, legionistka odpadła po porażce z Anastasią Sewastową, która była rozstawiona z numerem 12. Jak się okazało, było to ostatnie tegoroczne spotkanie z udziałem warszawianki. Późniejsze badania wykazały, że Świątek nabawiła się kontuzji stopy, która wyeliminowała ją z dalszej gry. Zdecydowano, że Polka poświęci kolejne tygodnie na wyleczenie urazu oraz dojście do zdrowia. 

Co dalej?

Końcówka sezonu, a głównie turnieje w Azji, ominęły Świątek. To sprawiło, że Polka zaczęła nieco spadać w rankingu, a aktualnie zajmuje 61. miejsce. W okolicy tej lokaty warszawianka będzie również po zakończeniu rozgrywek, co gwarantuje jej pewny występ w główej drabince Australian Open. Możliwe również, że warszawianka bez kwalifikacji będzie mogła wystąpić w turnieju poprzedzającym Wielki Szlem (np. w Auckland). 

Kolejna edycja cyklu WTA będzie dla Polki nieco trudniejsza. Świątek będzie musiała bronić punktów zdobywanych w kończącym się sezonie. Pod znakiem zapytania jest również kwestia jej agencji menedżerskiej (WSG), która do tej pory prowadziła karierę warszawianki. Chęć zmian deklarował ojciec zawodniczki, a sprawa wciąż nie jest wyjaśniona. Pewne jest jednak, że Świątek rozwinęła się przez ostatnie miesiące, a jeśli wciąż będzie notowała progres, co potwierdzą wyniki w turniejach, będzie można spodziewać się warszawianki przynajmniej w najlepszej trzydziestce rankingu WTA. 

News: Iga Świątek: Chcę wygrać wszystkie Wielkie Szlemy

Występy Świątek w turniejach

Auckland - kwalifikacje (2 wygrane, 1 porażka)
Australian Open - 2. runda (4 wygrane, 1 porażka - razem z kwalifikacjami)
Fed Cup - 1 porażka
Budapeszt - 2. runda (3 wygrane, 1 porażka - razem z kwalifikacjami)
Indian Wells - kwalifikacje (1 wygrana, 1 porażka)
Miami - kwalifikacje (1 wygrana, 1 porażka)
Lugano - finał (4 wygrane, 1 porażka)
Praga - 1. runda (3 wygrane, 1 porażka - razem z kwalifikacjami)
French Open - 4. runda (3 wygrane, 1 porażka)
Birmingham - 1. runda (3 wygrane, 1 porażka - razem z kwalifikacjami)
Eastbourne - kwalifikacje (1 porażka)
Wimbledon - 1. runda (1 porażka)
Waszyngton - 2. runda (1 wygrana, 1 porażka)
Toronto - 3. runda (4 wygrane, 1 porażka - razem z kwalifikacjami)
Cincinnati - 2. runda (3 wygrane, 1 porażka - razem z kwalifikacjami)
US Open - 2. runda (1 wygrana, 1 porażka)

Bilans meczów: 33 - 16 (zarobki: 633 807$)

Komentarze (2)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Generał
  • 0 / 0
Szkoda końcówki roku bo 2 turnieje mogły jej dać awans do TOP50, co jak na pierwszy sezon dorosłej gry byłoby niesamowitym wynikiem.
Sezon udany, a teraz trzeba dobrze zacząć następny, żeby nie stracić pozycji i nie hamować się w rozwoju.
Podporucznik
  • 0 / 0
przede wszystkim wysoki ranking przełoży się na grę w turniejach bez eliminacji, często na rozstawienia - kluczem jest umiejętny dobór turniejów; a co do obrony punktów - ta karuzela kręci się co roku i zawsze trzeba czegoś bronić , jeżeli chce się być wysoko