Co ma się zmienić w grze Legii? Trzy rzeczy nad którymi piłkarze pracują w Dubaju

Logo Legia.Net

Marcin Szymczyk

Źródło: Legia.Net

19-01-2021 / 11:45

(akt. 19-01-2021 / 14:20)

Piłkarze Legii Warszawa przebywają na zgrupowaniu w Dubaju. Nad czym najmocniej pracują? Co ma się zmienić w grze legionistów? Na co największą uwagę zwraca sztab szkoleniowy? Postaramy się odpowiedzieć na te pytania.

Mistrzowie Polski w Dubaju mieli zaplanowane 21 treningów i mecze sparingowe. Na zajęciach sztab szkoleniowy kładł główny nacisk na trzy aspekty.

1.    Gra bez piłki. Często na treningu można usłyszeć zdanie – panowie gramy od piłki, a nie do piłki. – Nie stoimy, drzewa umierają stojąc – mówił w swoim stylu trener Czesław Michniewicz. Chodzi o to by po przejęciu piłki wszyscy zawodnicy w przedniej formacji byli w ruchu, by skrzydłowi wykonywali swoją robotę i ruszali do przodu. Nawet jeśli nie dostaną podania, to mają stwarzać możliwości, absorbować uwagę rywala. To samo dotyczy środkowych pomocników – mają być w ruchu i grać do przodu, a nie do boku czy do tyłu. W wewnętrznej grze kontrolnej za podanie do tyłu był rzut wolny dla przeciwnika. Nie chodzi tylko o kontratak, z którego Legia nie strzeliła jesienią żadnego gola, ale też o szybki atak pozycyjny. Legioniści mieli z tym problem, po przechwycie rywal wracał na swoje pozycje i ustawiał szyki. W środku pola najlepiej radzi sobie z takimi założeniami Bartosz Kapustka, dla którego bycie w ciągłym biegu wydaje się być czymś naturalnym. Trenerzy mocno koncentrują się na tym, by do takiego stylu gry dostosował się też Walerian Gwilia. W grze Gruzina podoba się naturalny ciąg na bramkę i strzał, ale ma się więcej ruszać, stwarzać więcej możliwości rozegrania kolegom, kreować akcje, czego próbkę mieliśmy w poniedziałek gdy „Vako” znakomicie dograł piłkę do wbiegającego w pole karne Tomasa Pekharta podczas meczu z Dynamem Kijów. Od Gruzina zaczęła się też akcja bramkowa, gdy w tempo zagrał do boku do szarżującego Pawła Wszołka. Podsumowując ten aspekt – ma być więcej ruchu bez piłki, zdecydowanie więcej podań do przodu.

2.    Uporządkowanie gry w obronie. To kolejna rzecz, na którą mocno zwraca uwagę cały sztab szkoleniowy, choć największą pracę wkłada w to Alessio de Petrillo. Treningi taktyczne z nowym członkiem sztabu szkoleniowego przypominają te, o których opowiadają często polscy piłkarze pracujący w Serie A. Są długie, często bez piłki. Dopracowywany jest każdy szczegół, przesuwanie się, ustawianie, zachowanie względem piłkarza będącego przy piłce i wobec tych, którzy wybiegają na pozycje. Wszystko jest wielokrotnie powtarzane, często do znudzenia, ale w ten sposób zawodnicy mają osiągnąć w danym aspekcie powtarzalność i zbliżać się do perfekcji. Przebywający z rodziną w Dubaju trener Maciej Skorża był pod wrażeniem pracy Włocha i chwalił pomysł trenera Czesława Michniewicza, by kogoś takiego do sztabu ściągnąć.

Uporządkowanie gry obronnej oczywiście nie ogranicza się tylko do obrońców, ale również skrzydłowych czy graczy środka pola. Wszyscy mają za zadanie wypracować zachowania, które utrudnią grę rywalowi.

3.    Stałe fragmenty gry. To była jesienią pięta Achillesowa zespołu. Zarówno z rzutów wolnych jak i rożnych niezwykle rzadko drużyna uzyskiwała wymierne korzyści. Mimo kilku graczy, którzy bardzo dobrze grają głową, efektów w postaci bramek nie było. Na zgrupowaniu wyznaczono zawodników do wykonywania kornerów – są to w zależności od strony boiska Filip Mladenović, Josip Juranović ale też Andre Martins i Bartosz Kapustka. Dobre dośrodkowania z prawej strony pokazywał też wiele razy Kacper Skibicki. Pracowano nad różnymi wariantami rozegrania rzutów rożnych, ale też nad odpowiednim timingiem.

Podobnie było z rzutami wolnymi – tutaj również sztab szkoleniowy szykuje przeciwnikom niespodziankę, sposobów na rozegranie futbolówki będzie przynajmniej kilkanaście. Wiele z nich jest opracowywane na treningach i potem powtarzanych w sparingach.

Nowością jest też praca nad odpowiednim wykorzystaniem rzutów z autu w pobliżu pola karnego – tutaj nikt nie pozostawia niczego przypadkowi. Zawodnicy mają być w ruchu, wbiegać w odpowiednie sektory, a wyrzucający piłkę ma dokonać najlepszego wyboru.

To tyle teorii i pracy na treningach. O tym jakie będzie to miało przełożenie na mecze o stawkę i na ile uda się to wszystko wprowadzić do gry, przekonamy się wkrótce.

QUIZ Legia w 2020 roku

Komentarze (68)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Porucznik
  • 0 / 1
Jeśli chodzi o transfery to opcje są dwie:
1) rzeczywiście brakuje kasy, kolejni piłkarze odmawiaja Legii i nie ma nikogo na odpowiednim poziomie kto zgodzi się na proponowany kontrakt.
2) czekają az im ten super mega scout z Celticu wynajdzie talent na skalę światową i to najlepiej za darmoszke.
Ten mega skaut z Celtiku od 5 lat nie pracuje w zawodzie i nie ma żadnego rozeznania na rynku.
Pułkownik
  • 0 / 0
Kadra podstawowa moze być wystarczająca na ligę pod warunkiem ,ze nie będzie kontuzji , kartek itp. A to niemożliwe.
Przy brakach sensownych dublerów będzie jedna wielka improwizacja. O jakimś wypracowanym stylu gry w takich warunkach mowy być nie może.
Podporucznik
  • 0 / 1
Gdzieś tu ostatnio na stronie widziałem quiz z pytaniem: jakiej formacji najbardziej nam brakuje wzmocnienia. I tak sobie pomyślałem że gdyby tam wstawić opcje: prezes klubu i dyrektor sportowy, to wygrali y w cuglach...
A moze tak napastnika ktory umie garac inaczej niz Pekhart? Tak aby miec opcje na wypadek gdyby mozniejszy przeciwnik rozpracowal strategie "wrzutka na Pekharta"...
Generał brygady
  • 3 / 0
Legia potrzebuje wzmocnień. To jest priorytet!!!
~BL1916
  • 0 / 0
Co się zmieni w grze Legii godziny posiłków
Ponoć Mioduski namawiał w Dubaju do gry Eduardo który chwalił się że trenuje cały czas na.....plaży i podwórku.
Marszałek Polski
  • 1 / 0
To akurat nie pasuje. Co innego gdyby nie trenował, wtedy idealny kandydat
Major
  • 1 / 1
Według mnie , rzecz zauważalna podczas meczu z Kijowem , to skrócenie pola gry i kilkumetrowe zmnieszenie odległości między Pekhardem a stoperem trzymajacym linię gdy przeciwnik wyjdzie z pod naszego pressingu .Widać teź, przesuwanie pod najbliźszego rywala gdy piłka jest tracona.
Sorry, ale twoja interpunkcja to koszmar.

Poza tym

Pekhart*
Skąd*
Na zdjęciu zespołu Legii w Dubaju znalazło się 20 ludzi ze sztabu Michniewicza, i to mi się podoba...
Pomalutku gonimy Europę ;)
Marszałek Polski
  • 3 / 2
A piłkarzy coraz mniej...
Pułkownik
  • 0 / 0
Chyba zapominają, że jest wymóg młodzieżowca a jak widzę został Slisz i Miszta.
Marszałek Polski
  • 0 / 0
Każdy piłkarz będzie miał swojego trenera
To bedzie tak jak u tenisistow! Kazdy bedzie mial wlasnego trenera i psychologa! ;P
Generał broni
  • 0 / 0
W końcu prezes angażuje się w tenis.
Młodszy chorąży
  • 2 / 2
To chyba wygramy z Podbeskidziem,bo widzę że mają plan.
Marszałek Polski
  • 1 / 1
Na papierze wygramy, a na boisku zobaczymy.
Marszałek Polski
  • 0 / 0
Na luzie ich rozgromimy 1:0
Mam nadzieję że panowie w Dubaju oglądają w internecie Bayer z Dortmund i widza na czym polega granie w piłkę. Tempo tempo i pchanie piłki do przodu, ruch bez piłki a nie stojanow i ciągle granie do tyłu, 100 podań Wieteska do Jedrzejczyka.
Generał broni
  • 6 / 1
Przecież o tym traktuje powyższy artykuł.
A kibice też mogą popatrzeć na Bayern, który ma wąską kadrę i nie zrobi w zimie żadnego transferu, jak już porównujemy ;)
Marszałek Polski
  • 0 / 0
Ale latem przyszło 12 zawodników. Poza tym to trochę - ładnie to ujmując - nierozsądne porównywać Legię do Bayernu.
I nie zawsze ten Bayern jest wzorem do naśladowania, podobno w Pucharze Niemiec odpadł z drugoligowcem
"Mam nadzieję że panowie w Dubaju oglądają w internecie Bayer z Dortmund i widza na czym polega granie w piłkę" - i ogladaja. A potem patrza na kadre i takiego Valencje. No ale mamy przeciez drony ;P
do poprawy jest sporo, ale fajnie, że trenują wreszcie jakieś schematy!
do tej pory wszystko było zrządzeniem losu...
Nie wszystko, ale więcej było prób nieudanych niż udanych.
Jeszcze pewnie nie ma co oceniać ale nie każdy musi pracować w topowych klubach nawet jak jest specem. Tu przykład naszego pana Krzysztofa Dowchania.
Nasz Pan Trener akurat pracuje w topowym klubie :)
Marszałek Polski
  • 4 / 3
"Przebywający z rodziną w Dubaju trener Maciej Skorża był pod wrażeniem pracy Włocha i chwalił pomysł trenera Czesława Michniewicza, by kogoś takiego do sztabu ściągnąć."
To może czas zrezygnować z tej polskiej myśli szkoleniowej w każdym klubie. Następny top polski podtrener co jest pod wrażeniem umiejętności gościa z 4 poziomu rozgrywkowego.
Może czas na pytania od prezesów klubu, np. co wy ku.rwa umiecie i za co wam płacimy wcale nie male pieniądze/
Marszałek Polski
  • 3 / 3
Może sie okazać, że on naprawdę wie więcej niż ta szadź trenerów którą pokryła się polska piłka. Co było by lekkim wstydem mimo wszystko, ale lekkim.
Marszałek Polski
  • 1 / 3
polska piłka ekstraklasowa
Generał broni
  • 5 / 0
Jammm
Prowadzisz monolog?
Pisałem Ci, że Petrillo to fachowiec z doświadczeniem.
PMS robi " duże oczy" , a to koleś z niższych lig w Włoszech.
Marszałek Polski
  • 2 / 0
Jammm
Możesz tak głośno nie komunikować że ten nasz trener od obrony umie więcej niż reszta w Polsce. Usłyszy to Prezes Mioduski i zaraz po Cześku bedzie nowym trenerem Pan Petrillo
Generał dywizji
  • 3 / 0
Jammm

Zgadzam się, oczywiście jest to paradoks i piłkarscy działacze w Polsce powinni się nad tym poważnie zastanowić.
Niemniej ktoś, albo zespół ktosiów, dziesięć lat temu uznał i głosił wszem i wobec, że Beenhakkerów(ani jako trenerów, ani jako konsultantów ds. szkolenia) lub innych zagranicznych fachowców mających wiedzę i doświadczenie, z mocniejszych piłkarsko krajów, nam nie trzeba. Nie potrzebne nam obce wzorce, skoro mamy Latę, Pasiekę, Koźmińskiego, Majewskiego, Kuleszę, Wojtalę i grupę zasłużonych seniorów. Owszem, zaprosi się jakiegoś zagranicznego trenera, dyrektora sportowego z nazwiskiem, ale co najwyżej na konferencję trenerską. Ciekawie opowie, posłuchamy, pokiwamy głowami, uśmiechniemy i wrócimy do swoich zajęć. Broń Boże nic z tego nie wdrożymy, bo to byłoby przyznanie się do błędów i wiązało się z zatrudnieniem prawdziwych fachowców i szkoleniem nowych. Takich swoją drogą też mamy u siebie nie od dziś: np. Kasperczak, Kazimierz Sokołowski w Norwegii. A z młodszych, specjalizujących się w pracy z młodzieżą, chociażby Urban, Komornicki, czy Skrzypczak. Ale oni PZPN-owi nie byli i nie są potrzebni. Po co trenerzy, którzy wiedzą i przygotowaniem przewyższają mentorów Szkoły Trenerów?

Naszych trenerów, wychowanych w kraju, którzy jak wiemy są bardzo rozchwytywani w świecie, pompuje się. O czym świadczą kolejne nominacje selekcjonerskie od 2010 roku. A w kolejnych nominacjach nie widać jakiejś ciągłości, tylko potrzebę sprzątania na nowo.

Skorża, który miał szczęście trenować trzy najlepsze polskie kluby w ostatnich 15 latach, tylko raz, choć w fajnym stylu i z Legią, osiągnął coś ciekawszego w europejskich pucharach. Jego wyczyny w dość egzotycznych, piłkarsko, krajach, nie wzbudziły jakiegoś wielkiego szału.
Teraz Skorża jest pod wrażeniem 4-ligowego trenera z Włoch... Czy to jest dziwne? Na pierwszy rzut oka oczywiście, że dziwne.
Ale skoro PZPN dopieszcza ego naszych trenerskich wychowanków, czy domorosłych mentorów, a to słodząc Smudzie, to Nawałce, to Brzęczkowi, to Fornalikowi(którego jednak w tym gronie uważam za najlepiej obecnie przygotowanego), to Probierzowi, który bezceremonialnie prowokuje trenerów, tylko dlatego, że przyjeżdżają z innego kraju, to czemu się dziwić?

Mam tylko nadzieję, że Michniewicz będzie facetem twardo stąpającym po ziemi, który widzi potrzebę otaczania się fachowcami.
Generał dywizji
  • 2 / 0
Skoro PZPN dopieszcza ego polskich trenerów, wychowanków rodzimej myśli szkoleniowej, i przeciwstawia im zagraniczną myśl, to czemu się dziwić? W końcu jednak przychodzi zderzenie z rzeczywistością i uznany polski trener nagle jest zszokowany, że można inaczej.
Generał dywizji
  • 1 / 0
Bardzo słuszne uwagi Roman!
To jest akurat wiecej niz pewne.
Na papierze to wszystko fajnie wygląda, ale do tego trzeba mieć jeszcze wykonawców...
Generał dywizji
  • 2 / 0
Nieprawda. To mogą robić wszyscy zawodnicy. Lepsi lepiej, słabsi słabiej. Zgoda. Ale to nie filozofia i mogą tak grać nawet słabe zespoły.
Starszy sierżant
  • 7 / 0
Pamiętacie Skorżę w Legii? Czas mknie jak szalony, dzieciaki rosną a ja sobie wspominam mecz w Moskwie - piękne chwile. Ciekaw jestem czy Skorża wróci do eklapy, coś tam wspominał że jest otwarty na propozycje. Może po tych kilku latach okrzepł, bo potencjał na trenera miał.
Generał dywizji
  • 7 / 0
Pamiętamy, pamiętamy :-) Cały czas się zastanawiam czy gdyby nie wyjęcie trzech kręgów z kręgosłupa drużyny(Rybus, Borysiuk, Komorowski), runda wiosenna pamiętnego sezonu przebiegłaby tak, jak przebiegła? Z Lechem później zdobył mistrzostwo, korzystając chyba jednak bardziej z degrengolady w Legii(odejście Rado i "szorstka miłość" Berga oraz Sa), która sama ze sobą przegrała. W Pogoni zanotował dosyć niechlubny bilans. I od tamtego czasu już się nie pokazał...
Trudno powiedzieć...

Ale za Ligę Europy, za Spartak szacun na zawsze!
Generał broni
  • 2 / 0
Skorża był jednym z pierwszych w ostatnich (no, powiedzmy) latach, który podpisał bardzo intratny kontrakt w Warszawie po czym został zwolniony. Potem już szło - klub miał na utrzymaniu po kilka sztabów szkoleniowych (aktualne i byłe).

Co do Skorży-trenera to nie był zły. Faktycznie to on zaczął "złotą erę Legii", choć Ekstraklasy z "Wojskowymi" nie podbił. Mało kto pamięta, że wystarczyło ograć Śląsk Lenczyka (przy Łazienkowskiej!) w tzw. międzyczasie dwumeczu ze Spartakiem. Punktowo by to wystarczyło na koniec sezonu. Pamiętne były wtedy słowa Oresta: "Legia zagrała dobrze ze Spartakiem? To dobrze, drugiego takiego meczu z rzędu nie powtórzy". I faktycznie wrocławianie w Warszawie zrobili, co planowali. To była jedna z początkowych kolejek, ale w ostatecznym rozrachunku niezwykle istotna.
Generał dywizji
  • 2 / 0
Myślę, że Skorża to trener, który miał szczęście w karierze trenerskiej, ale umiał też temu szczęściu pomóc swoją pracą i zainwestować we własną edukację. Absolwent AWF, przeszedł szkołę w grupach młodzieżowych CWKS-u iiii... trafił na Janasa :-)
Paweł Janas otworzył mu drogę do kariery. Miał możliwość terminować w pierwszej Legii, gdy ta miała mocną paczkę.
Później był asystentem Janasa w reprezentacji młodzieżowej, która do całkiem nieźle walczyła. Trafił do Amiki Wronki, gdzie miał świetne warunki do pracy, do prowadzenia zajęć, warunki jakich zazdrościły małym Wronkom najlepsze kluby w kraju.
W dodatku Kadra, z którą awansował na Mundial jako asystent. I niezły start w samodzielną pracę z mocno dofinansowaną Dyskobolią.
Czyli bardzo dobry punkt wyjścia do kariery trenerskiej już na własny rachunek :-)

Wisła miała nadal mocną paczkę, i właściwie oczekiwano od Skorży wyniku w pucharach. Tutaj było słabo. Oczywiście ciężko powalczyć z Barceloną(jakże wiślaccy kibice sadzili się, gdy pokonali w rewanżu Barcę 1:0, po przegranym 0:4 pierwszym meczu, zamykającym sprawę na starcie ;-) ), czy też z Tottenhamem. Ale porażki z Levadią nie da się już racjonalnie wytłumaczyć...
O późniejszych losach Skorży wspominaliśmy wyżej.

Myślę, że w Legii Skorża trafił na czas przemian. Z jednej strony nowy stadion, głośne(choć nie zawsze dobrze przemyślane chyba) transfery, nowe ambicje. Z drugiej proces przebudowy kadry, odejścia w najmniej dogodnym momencie, zmiany właścicielskie chyba też. Może otrzymując kolejny Skorża też by się cieszył z mistrzostwa z Legią?

W każdym razie dalsze losy Skorży, nawet mistrzostwo wywalczone z Lechem, w znacznej mierze dzięki trudnemu do wytłumaczenia zjazdowi liderującej Legii, nie przekonują mnie. Mam spore wątpliwości. Np. czy jak wspomniany Lenczyk, byłby w stanie poradzić sobie w klubie o skromniejszych możliwościach, niż firmy, z którymi odnosił sukcesy.
Niemniej Skorża umiał dobrze wykorzystać wielkie możliwości, jakie dostał będąc młodym trenerem i nie musi się wstydzić swoich osiągnięć.
Generał dywizji
  • 1 / 0
*otrzymując szansę na kolejny sezon
Kapral
  • 9 / 1
jak to świadczy o naszej piłce jeśli przyjeżdża anonimowy koleś z 3 czy 4 ligi włoskiej i "najzdolniejsi" Polscy trenerzy robią wielkie oczy na widok jego metod treningowych...
Generał dywizji
  • 5 / 1
Jeszcze nie chwalmy przed zachodem słońca. Ale zakładając wersję optymistyczną może po prostu nie jest całkiem anonimowy we Włoszech, dla ludzi, którzy tam środowisko piłkarskie dobrze znają? W rozmowach z zachodnimi specjalistami od szkolenia, które mamy okazję czytać, także dzięki redakcji Legia.net, przewija się wątek specjalizacji trenerów. Np. podczas szkolenia juniorów trener niekoniecznie idzie dalej do następnego rocznika, za drużyną, którą trenuje, ale zostaje w danym roczniku i np. szkoli kolejnych 15-latków, i tak co roku.
Może podobnie np. jest we Włoszech? Że trener specjalizuje się dobrze w szkoleniu na niższych poziomach. Wyrobił sobie markę.
Nie znamy wielu trenerów młodzieży, czy z niższych lig, którzy mogą być odpowiedzialni za kształtowanie piłkarzy, ich rozwój i w efekcie dokładać cegiełkę do sukcesów piłkarskich danego kraju.

Nie wiem czy tak jest z tym trenerem. Ale nie zdziwiłbym się, gdyby po prostu był postrzegany jako solidny fachowiec, który we Włoszech może tak bardzo się nie wyróżnia, mimo dobrej pracy, a w Polsce daje dodatkową korzyść i przynosi nowinki.
Marszałek Polski
  • 0 / 1
To świadczy o poziomie naszych "trenerów"...
To ze pracowal jako trener w nizszych ligach nie znaczy ze gosc niczego nie umie. Na pewno ma lepsze wzorce niz wiekszosc naszych "trenerow".
Chyba najtrudniej będzie wykorzenić grę do tyłu. Za takie zagranie w czasie meczu powinna być dodatkowa jednostka treningowa (trening indywidualny)
Starszy sierżant
  • 3 / 0
Nie ma to jak atak pozycyjny i obrońca z braku lepszego pomysłu podaje piłkę z połowy boiska do bramkarza xD
Podporucznik
  • 3 / 0
To jest bardziej złożona sprawa. Najczęściej taki obrońca ma odcięte kierunki podań do wszystkich partnerów. Błąd popełnia nie on, tylko został popełniony wcześniej, bo wpędzono go w ślepą uliczkę bez możliwości rozwinięcia akcji i nie zostawiono żadnej alternatywy. Zwykle bywa to wynikiem tzw. gry na alibi, że przecież podałem celnie do partnera, tyle że zagranie to nie miało celu ani nie stwarzało szansy kontynuacji. Takie sytuacje wypełniają większość czasu normalnego spotkania ligowego w Polsce. Stosuje się dla nich usprawiedliwiające nazwy, jak wyciąganie przeciwnika z własnej połowy, gra krótkimi podaniami (cóś na kształt titki-taki), rozgrywanie po koronce, ale zawsze chodzi w rzeczywistości o brak pomysłu na coś sensownego. Także dlatego, że polscy ligowcy myślą za wolno i zanim się zdecydują na zagranie, przeciwnik pozamyka otwarte przestrzenie.
Liczę na jakieś 3:0 na wiosnę, bo jak dalej będzie męczenie buły i 1:0/2:1 to znaczy że mamy mało pojętnych uczniów. Oczywiście punkty się liczą, ale od Legii trzeba oczekiwać więcej, zwłaszcza w perspektywie eliminacji do pucharów. Jak nie będą sobie radzić w lidze, to z czym do ludzi...
Raczej nie ma takiej mozliwosci, mamy za slabych wykonawcow.
Pojętni to może oni i są ale niestety czysto piłkarsko raczej nie dadzą rady
Eliminacje do PE - daj odetchnac zanim czlowiek wpadnie w nastepna depresje ;P
Generał broni
  • 6 / 2
Sporo o zadaniach dla skrzydłowych.
Szkopul w tym, żee ich brak.
Poza tym brak mobilnego napastnika, czyli jedna taktyka,?
Dlatego jeden którego mamy musi się nauczyć wszystkiego, stąd tyle materiału :)
Marszałek Polski
  • 0 / 1
No i widzisz, już mamy winnych ewentualnych porażek - "to wina tych niedobrych skrzydłowych" ;)
Marszałek Polski
  • 0 / 1
Dodatkowo żeby za łatwo nie było to brak rozgrywającego
Generał brygady
  • 4 / 2
No to zobaczymy. Runda wiosenna i umiejętność utrzymania formy latem zweryfikują realny warsztat trenera.
Zwłaszcza jak w maju będzie siedmiu ludzi do grania xD
najpierw musialby dostac pilkarzy bo tak mistrzostwo bedzie wyczynem
Generał dywizji
  • 3 / 0
Kopaczmopa

Dokładnie. Oczywiście zgadzam się z Bednarem, że będzie to czas weryfikacji dla trenera. Obszary, wymagające szczególnej pracy i poprawy, zostały chyba dobrze zarysowane, zobaczymy jakie będą efekty.

Ale będzie to też czas kolejnej już weryfikacji dla dyrektora sportowego i całego pionu odpowiedzialnego za skauting i przeprowadzanie transferów. Jeżeli w trzecim z rzędu okienku nie nastąpi transfer do klubu skrzydłowego, o którym już całe poematy powstają, i o którego zabiega kolejny już trener, to już nie wiem co o tym myśleć...
~Woob
  • 2 / 0
Bednar racja, ale z pustego i Salomon nie naleje. Jeśli Dyrektor nie ma budżetu na transfery i płace to raczej ma bardzo małe pole manewru. Jeśli taki skład personalny zostanie na wiosnę to musimy się modlić o brak kontuzji.
Jak nie ma kasy na sensowne transfery, w sensie WZMOCNIENIA (albo tez akurat nie ma zadnych odpowiednich zawodnikow do wyhaczenia W TYM MOMENCIE), to juz wole, zeby zadnych przecietniakow nie kupowali, jak maja kupowac byle kogo dla wypelnienia kadry. Lepiej zaczekac, albo zainwestowac wlasnie w takiego de Petrillo czy tego nowego szefa skautow.
Kapral
  • 1 / 0
Masz racje .Też jestem tego samego zdania .
A pieniędzy jak widać nie ma .LCT tez generuje spore koszty plus raty kredytów .