Dariusz Mioduski: Mamy stabilną sytuację finansową

Logo Legia.Net

Marcin Szymczyk

Źródło: Legia.Net

15-09-2021 / 06:00

(akt. 15-09-2021 / 08:56)

Dariusz Mioduski udzielił dziennikarzom obszernego wywiadu. Prezes i właściciel Legii poruszył wiele istotnych kwestii, w tym umowy trenera, relacji z nim i jego wpływu na transfery. Opowiedział o ostatnich transferach, zarówno Josipa Juranovicia, jak i Lirima Kastratiego. I zapewnił, że dzięki awansowi do fazy grupowej Ligi Europy, sytuacja finansowa Legii jest stabilna.

Jakie odczucia towarzyszą panu po meczu we Wrocławiu, pod względem sportowym i pozasportowym?

- Jeśli chodzi o aspekt sportowy, to chyba to, co powiedział trener: powinniśmy strzelać więcej goli, aby sytuacje, jakie były, nie miały takiego wpływu na wynik meczu. Martwi nasz brak skuteczności. Mam nadzieję i wierzę, że trener sobie z tym poradzi, musi uruchomić grę z przodu. Uważam, że jest wiele opcji, mamy bardzo dużą jakość w każdej formacji, na każdej pozycji. Pozostaje kwestia zgrania, automatyzmów, pomysłu na zdobywanie bramek. Pomimo tylu kreatywnych zawodników, brakuje ... kreatywności.

Zostając jeszcze chwilę przy temacie spotkania ze Śląskiem, to reakcja sędziego asystenta, piłkarzy…

- Myślę, że wszystko zostało powiedziane. Mam o wiele większe pretensje o brak karnego. Nie tyle, że sędzia tego od razu nie odgwizdał, ale że nie poszedł sprawdzić. Sprawdzane są o wiele mniejsze rzeczy. To jest dla mnie nieakceptowalne. Błąd asystenta… Można sobie tak gadać, że gra się na gwizdek. Każdy kto gra w piłkę, ten wie, że jeśli stoi się obok sędziego, który podnosi chorągiewkę, to naturalne jest, że się zatrzyma. Ale dla mnie, to nie jest największy problem tego meczu, a brak karnego.

Asystent Marcin Boniek przyszedł do szatni i przeprosił za tę sygnalizację?

- Kazał przekazać przeprosiny – powiedziała rzeczniczka prasowa, Izabela Kruk.

Co będzie z sędzią Frankowskim? Nie wytrzymuje presji? Już raz chcieliście, aby odpoczął od meczów z udziałem Legii.

- Pojawia się dużo głosów, że rzeczywiście, z punktu widzenia nawet jego samego, tej relacji… to staje się czymś złym dla naszej piłki. Budzi emocje zanim wyjdzie się na boisko. Nie wierzę, że on jest w stanie się od tego odciąć. Nie ma sensu, żeby nadal iść w tym kierunku. Nie wierzę w to, że nie ma żadnych innych sędziów w Polsce, którzy mogą prowadzić nasze mecze.

W poprzednim sezonie siłą napędową Legii były wahadła. Mieliście trzech prawych wahadłowych, nie został żaden. Czy nie żałujecie, że kogoś się nie udało zatrzymać: albo Wszołka, albo nieszczęsnego Vesovicia?

- Dziś mamy lepszych zawodników. Gdzie jest teraz Paweł Wszołek? Nie łapie się nawet do kadry Unionu.

Ale Veso się odbudował.

- Ale nie gra w podstawowym składzie Karabachu, tylko wchodzi na boisko z ławki. Chyba że coś się zmieniło w ostatnim tygodniu.

Grał.

- Okej, ale z Veso był inny temat, chcieliśmy go zatrzymać. Ale jak doszło do sytuacji, o której wszyscy wiemy, to jego pozostanie okazało się trudne, niemożliwe. Natomiast mamy zawodników, którzy są w stanie naprawdę dobrze grać na wahadłach. Oczywiście, Josip Juranović był dla nas dużą wartością, ale sądzę, że mamy wystarczającą jakość. Dołączył do nas Lirim Kastrati, a Mattias Johansson nie miał jeszcze okazji do pokazania umiejętności. Także spokojnie, mamy wiele więcej wyborów. Kiedyś mieliśmy po prostu Tomasa Pekharta, wszyscy wiedzieli jak gramy i dziś się już nas nauczyli. Obecnie mamy wiele różnych rozwiązań, to kwestia poukładania tego, jestem o tym przekonany. 

Nie dało się dostać więcej pieniędzy za Juranovicia?

- Muszę przyznać, że to temat, w którym jest chyba bardzo niska świadomość tego, co się dzieje na rynku transferowym. Wszyscy żyją tym, że w Anglii ktoś wykłada 100 mln euro. Przez ostatnie dwa lata rynek transferowy kompletnie siadł, mówimy o spadkach rzędu kilkudziesięciu procent. Nie odbija się to na tych kilku wielkich transferach, które robią PSG czy Manchester City, bo wszyscy patrzą przez ten pryzmat, tylko na realnych transferach, które dzieją się w obecnym futbolu. Gdybyście porozmawiali z prezesem każdego klubu w Europie, to by wam powiedział, że to, co uzyskaliśmy za Juranovicia, było bardzo dobrą ceną, w kontekście tego, co się dzieje. Dziś kluby nie szukają piłkarzy, za których chcą płacić 3-4 mln euro, albo jest ich niewiele.

Odpowiadając na pytanie - nie, nie byliśmy w stanie uzyskać więcej za Jurę. Trzeba pamiętać, że został najdrożej sprzedanym zawodnikiem, powyżej 24. roku życia z polskiej ligi, a półtora roku wcześniej kupiliśmy go za 400 tys. euro. Trzeba do tego podejść chyba bardziej obiektywnie. Po drugie, to nie jest tak, że wystawiamy gracza na listę transferową i chcemy go sprzedać. Transfery inicjują piłkarze i ich agenci, nie my. My planujemy i zdajemy sobie sprawę z tego, kto potencjalnie może mieć oferty, może chcieć nas opuścić. Było wiadomo, że Jura - po sezonie, który miał, i po grze w kadrze - będzie chciał wykorzystać okienko, żeby odejść. To była tylko kwestia konkretnych ofert. Zainteresowanie nim było bardzo duże, a na końcu tak wiele propozycji się nie pojawiło. I on naprawdę chciał przejść do Celtiku.

Próbowaliście negocjować z Celtikiem, aby zagrał w rewanżu ze Slavią?

- Negocjowaliśmy bardzo ostro, żeby wystąpił w pierwszym spotkaniu. Postawiłem warunek, że nie ma dealu, jeśli nie zagra przynajmniej w Pradze. Na temat jego gry w rewanżu nie było natomiast żadnych dyskusji, ze względów wewnętrznych, wizowych. To były trudne rozmowy, które prowadziłem bezpośrednio z prezesem Celtiku. Zwykle nie uczestniczę w negocjacjach, to wszystko robi Radek Kucharski, a ja jestem, w razie czego, do pomocy. 

Legia miała mocny finisz, jeśli chodzi o zamknięcie okna transferowego, ale dużo wcześniej wiedzieliście o tym, że zagracie w europejskim pucharze. Nie można było inaczej zaplanować zakupów, aby trener miał trochę więcej czasu na ułożenie zespołu przed pierwszymi spotkaniami fazy grupowej?

- Pierwsze mecze eliminacyjne gramy w momencie, gdy formalnie otwiera się okienko transferowe. I tak zrobiliśmy ileś rzeczy, które przygotowały nas do tego, że jakieś wzmocnienia były. Nigdy, szczególnie latem, nie jest tak, że na początku okna można dostać tych piłkarzy, których się chce. To jest właściwie niespotykane, chyba że ktoś jest wcześniej umówiony na transfer. Im bliżej końca okna, tym ruch się zwiększa. Sądzę, że zrobiliśmy absolutne maksimum w letnim okienku transferowym. Uważam, że dawno nie mieliśmy tak dobrego pod kątem jakościowym.

Czy jest pan usatysfakcjonowany z Ligi Europy? Czy początkowe utarczki słowne z trenerem, z perspektywy czasu, były potrzebne – jak to wygląda teraz? Czy przeciwnicy grupowi panu pasują, czy wolałby pan trochę słabszych/lepszych?

- Grupa mi bardzo pasuje. Muszę przyznać, że chciałem grać z silnymi zespołami w mocnej grupie. Miałem w Stambule lekką satysfakcję z tego, gdy od razu po losowaniu podszedł do mnie Alexander Ceferin (prezydent UEFA – red.) i powiedział: "To jest grupa, która jest pewnie lepsza niż przynajmniej jedna-dwie w Lidze Mistrzów". I chyba ma rację, bo rzeczywiście, zespoły, które tam są, to jest de facto grupa Champions League. Patrząc na wszystkie grupy w Lidze Europy, widać, że jakość drużyn poszła w górę i będą to o wiele trudniejsze rozgrywki niż wcześniej, trudniej się do nich dostać.

Z punktu widzenia tego, co osiągnęliśmy, jestem bardzo usatysfakcjonowany. Naszym planem minimum była Liga Konferencji. Oczywiście, zawsze marzymy o Lidze Mistrzów. Muszę przyznać, że nie spodziewałem się, iż będziemy jej tak blisko, jak teoretycznie byliśmy. Myślę, że gdybyśmy przeszli Dinamo, a mogliśmy, bo Slavia była trudniejsza, niż Chorwaci, to sądzę, że byśmy powalczyli z Sheriffem Tyraspol. Akurat w tym dwumeczu dawałbym nam większe szanse. A ze Slavią cieszyło najbardziej to, że udało się rozegrać dwa dobre mecze z tak mocnym rywalem. 

Z tej perspektywy – super. Myślę, że nie mogło być lepiej, jeśli chodzi o powrót do Europy, jak rozpoczęcie z wysokiego C.  Ale wiadomo, jak to jest w Legii. Nigdy nie jest tak, że jest cudownie, co najwyżej przez chwilę. Musimy się bardzo szybko cieszyć. To kwestia dni, czasem godzin, jak jest tydzień, to w ogóle WOW, pełne rozleniwienie (śmiech). Ale zawsze są wyzwania, które pojawiają się od razu, z każdej strony. Oczekiwania rosną. Dziś, przy sporej liczbie nowych piłkarzy, trzeba dobrze poukładać kalendarz, który będzie bardzo trudny ze względu na granie co trzy dni. Umiejętnie rotować piłkarzami. To będą wyzwania. A to, że czasami sobie podyskutujemy z trenerem… Jestem przekonany, że to jest tylko twórcze i – na końcu – pomocne. Nie musimy się we wszystkim zgadzać, cały czas prawić sobie komplementy. Czasami, oczywiście, lepiej by było, żeby dyskusje były tylko wewnętrzne, a nie zewnętrzne, bo to kreuje dodatkowe napięcie. Ale - ogólnie mówiąc – jedziemy do przodu, mamy te same cele, wszyscy wiedzą, jakie one są.

Jakie ma pan oczekiwania, jeśli chodzi o Ligę Europy?

- Każdy remis i wygrana w tej grupie będzie naprawdę dużym sukcesem, lecz stać nas na to. Jestem przekonany, zresztą pokazują to chyba nawet ostatnie wyniki, że o wiele lepiej gramy z bardzo dobrymi, lepszymi przeciwnikami, niż z takimi, z którymi powinniśmy teoretycznie wygrać. To jest trochę nasz problem, musimy nad tym bardzo ciężko popracować. Nie sądzę, że to tylko kwestie mentalne, że zawodnicy odpuszczają, bo oni nie odpuszczają, chcą wygrywać. Jest jednak głębszy problem. To już rola trenera i jestem przekonany, że da sobie z tym radę.

Powiedział prezes o wyzwaniach. Jakich szans upatrują państwo, jako klub, w rozgrywkach Ligi Europy? Po latach posuchy, trzeba chyba patrzeć na nie wielowątkowo, nie tylko na finanse. 

- Dokładnie tak na to patrzymy. Dla nas jest to de facto miejsce, w którym być powinniśmy. Oczekują tego nasi kibice, a sądzę, że i w całej Polsce tego się wymaga. Można Legię lubić lub nie, ale oczekiwania są takie, że powinna grać w Europie. Jestem przekonany, że na każdym z meczów grupowych będzie genialna atmosfera.

Genialnie by było, gdyby cały stadion był otwarty..

- No właśnie. Na razie nie ma jakichś przeciwwskazań, ale rozumiem, że pojawiły się już myśli strategiczne (śmiech).

To było nawiązanie do rewanżu ze Slavią. Nie dość, że trybuna jest zamknięta, to klub płaci kary.

- To boli, bo to poważne pieniądze dla klubu. Niestety, jest tak, że jesteśmy najbardziej karanym klubem w Europie, żeby była jasność.

Kiedyś Michał Listkiewicz mówił, że dwa kluby w Europie mają taką grubą księgę: Legia i chyba Dinamo Zagrzeb.

- To my znacznie przekroczyliśmy Dinamo. Pod tym względem jesteśmy zdecydowanym liderem. Nawet Crvena zvezda i te wszystkie bałkańskie kluby nie mają tak grubej księgi, jak my. Z tego powodu, delegaci z UEFA są o wiele bardziej wyczuleni na tym stadionie, niż gdziekolwiek indziej. Doszukują się, aby nikt ich nie posądził, że czegoś nie dopatrzyli, jeszcze bardziej zwracają uwagę na wszystkie rzeczy, co powoduje, że protokół zawsze wygląda źle.

To nieprawda, że ktoś z UEFA nas nie lubi. Wydaje mi się, że w UEFA są bardzo szczęśliwi, że gramy w Europie. Naprawdę. Jest marka, oni chcą również klubu z Polski, która ma pozycję. Dostałem bardzo dużo ciepłych gratulacji, słów od samej góry federacji. Tutaj nie ma takich sytuacji, że ktoś nas nie lubi, tępi. To wynika z regulaminów, przepisów, z tego, że nasza księga jest najgrubsza, że jesteśmy na cenzurowanym. I musimy, po prostu, zachowywać się trochę lepiej niż reszta, żeby dojść do normalności.

Próbujecie tym ludziom to jakoś tłumaczyć czy to nie ma sensu? Transparent może wygląda efektownie, ale wiadomo, że to brutalnie łatwy pieniądz dla drugiej strony.

- Próbujemy. Są rozmowy, jest komunikacja, natomiast później, na końcu, są gdzieś chyba emocje, i jakieś tam rzeczy.  

Trener Czesław Michniewicz mówił, że nie bierze udziału w procesie transferowym. Czy nie byłoby lepiej, gdyby uczestniczył?  

- U nas nie jest tylko trener Michniewicz. Mamy taką politykę, że my budujemy klub, w sensie kadry i celu, który chcemy osiągnąć. Celem jest to, aby zapewnić jak największą jakość. I żeby kadra była zbilansowana tak, aby mieć zawodników, którzy w przyszłości będą również przedstawiać jakąś wartość.

My, czyli kto – prezes, dyrektor sportowy, czy ktoś jeszcze?

- Jest cały sztab. Mamy bardzo zaawansowany proces odnośnie tego, kogo szukamy, sprofilowania każdej pozycji... Oczywiście, wcześniej jest to ustalane z trenerem, na zasadzie, jaką chce grać piłkę. Jego wizja musi być spójna z wizją klubu. Nie mogę powiedzieć, że jesteśmy już na końcu tego, bo to się dociera i z każdym kolejnym szkoleniowcem będzie się pewnie docierało bardziej. Ale gdzieś na końcu będziemy mieli wizję naszego modelu gry i sposobu grania. I pod to będziemy dobierać trenerów – nie odwrotnie. Trener i cały sztab bardzo uczestniczył w procesie budowania – trwało to przez kilka miesięcy. Wiemy, jakich profili szuka szkoleniowiec. Próbujemy się do tego jak najbardziej dostosować, lecz jednocześnie tworzymy kadrę w oparciu o to, żeby nie była jedynie na ten sezon, na wygranie kolejnego meczu, tylko żeby budowała wartości w jakości z sezonu na sezon, z okienka na okienko.

Jak dziś popatrzymy, to mamy jedną z najmłodszych kadr w lidze. Gdyby wyjąć jeszcze z tego Artura Boruca, który zawyża to w naturalny sposób, to nie wiem czy nie jesteśmy w ogóle najmłodszą kadrą. W łącznym składzie mamy 30 zawodników, z czego 9 ma więcej niż 25 lat. Lech, który jest z tego znany, tak nie ma. Posiadamy piłkarzy, którzy, prawdopodobnie, w następnych latach będą naprawdę mocno zyskiwać na jakości i wartości. To nasze podejście. Oczywiście, czasami jest to niespójne z tym, co trener chciałby dziś, już, teraz. Dla niego, chcącego zwyciężać dziś, istotne jest doświadczenie piłkarzy. My tak nie podchodzimy. Trener uczestniczy w procesie transferowym, nie przy identyfikacji konkretnych piłkarzy, ale na finiszu negocjacji, dostaje informację. Czasami ma wybór, bo rozmawiamy równolegle z więcej niż jednym zawodnikiem. Nie ma takiej sytuacji, abyśmy sprowadzili zawodnika wbrew trenerowi. 

Tak było nawet w przypadku Maika Nawrockiego… Wszyscy myślą, że to szkoleniowiec go sprowadził. On trafiłby do Legii niezależnie od tego, czy byłby trener Michniewicz. Był obserwowany od dawna, cały proces transferowy przebiegał niezależnie od trenera, który dowiedział się o Maiku tak samo, jak dowiaduje się o wszystkich innych graczach.

Żaden transfer do Legii, w zimowym i letnim okienku, nie był poza wiedzą Czesława Michniewicza?

- Zawsze się dowiaduje na końcu kogo…

Dowiaduje się, ale czy może powiedzieć: "nie"?

- Tak. Jak powie "nie", to nie będziemy ściągać danego piłkarza. Mogę sobie wyobrazić przypadek, że jest młody zawodnik, typu 18-latek skądś, a trener powie nie, bo nie jest dla niego gotowy. W takim przypadku byśmy i tak go sprowadzili. Coś takiego może mieć miejsce. Jeśli jednak to piłkarz przewidziany do pierwszej drużyny, to jeżeli szkoleniowiec mówi "nie", to taki transfer jest bez sensu, bo wiemy, że trener Michniewicz lubi grać tymi, których zna.

Dariusz Mioduski

Mówi prezes, że staracie się patrzeć do przodu. Jak Legia będzie grała za rok-dwa, to pod tym kierunkiem przeprowadzone były transfery Muciego, Celhaki, Yaxshiboyeva?

- Tak.

Druga kwestia, która czasami może wydawać się nam trochę niejasna. Odkąd jest Czesław Michniewicz, to słyszymy, że potrzebuje do środka pola zawodników mobilnych, którzy biegają od jednego do drugiego pola karnego - z tego powodu zrezygnowano z Antolicia i Gwilii. Przyszedł Josue, o którym wszystko można powiedzieć, tylko nie to, że jest mobilny.

- Josue nie jest typową szóstką czy ósemką, gra wyżej. Może nie być mobilny, ale powoduje, że są asysty, bramki, gramy do przodu. Wydaje mi się, że w takim meczu, jak we Wrocławiu, to jest to, czego brakowało, takiego Josue, który jest w stanie trochę co innego zrobić z piłką. Najlepiej, gdyby był jeszcze mobilny, tylko wtedy kosztowałby dziesięć razy więcej. Czasami musimy po prostu robić kompromisy, że nie będzie wszystkiego. W tych młodszych zawodnikach ostatnio sprowadzonych widzimy, że są mobilni, jednocześnie mają potencjał techniczny, aby być świetnymi piłkarzami. Ale ich trzeba rozwinąć, bo na dziś nie są gotowi. Oprócz koncepcji budowania kadry na przyszłość, próbujemy mieć też równowagę pomiędzy doświadczonymi graczami, którzy mogą dać jakość tu i teraz, a młodymi zawodnikami, niekoniecznie z Polski.

W tym roku, po powstaniu Ligi Konferencji, polskie kluby zderzyły się z nową rzeczywistością. Tylko mistrz startuje w eliminacjach Ligi Mistrzów. Droga do fazy grupowej jest dwa razy krótsza, bo wystarczy przejść dwie rundy i jest minimum Liga Konferencji. Czy nie obawia się pan, po powrocie do pucharów, jak Legia poradzi sobie łącząc grę co trzy dni, bo już teraz są trzy porażki w pięciu ligowych meczach. Wszyscy byli rok temu zachwyceni, jak grał Lech w eliminacjach i w grupie, ale potem wszystko się posypało. Chciałem zapytać o aspekt ligowy, bo tylko mistrzostwo daje taką bliższą przepustkę.

- Jest jeden prosty sposób, aby to zmienić: awansować, jako Polska, w rankingu. I wtedy nie będzie tak, że będzie grał tylko mistrz, a więcej drużyn.

Daje to chyba 15. miejsce w Europie.

- Ale dojście do 15. pozycji wcale nie jest takie trudne, brakuje paru punktów. Zobaczcie, co stało się w Szkocji. Celtic zawsze był jedynym grającym klubem, a Szkocja plasowała się koło 20. miejsca. Nagle pojawiło się Rangers FC, a Szkocja – w pierwszej dziesiątce, co automatycznie pozwala grać mistrzowi w fazie grupowej bez żadnych eliminacji.

Ale nie zanosi się na to.

- Jestem przekonany, że my w Polsce, jak popatrzymy na nasze czołowe drużyny, naprawdę robimy progres. Widać to po Lechu, Rakowie, Pogoni, ekipach, od których byśmy tego nie oczekiwali, jak Śląsk, Lechia… Jestem przekonany, że idąc dalej w tym samym kierunku, będziemy mieli więcej niż jedną-dwie drużyny w pucharach, dojdziemy tam. To zajmie nam kolejne 3-5 lat, ale jestem przekonany, że to się stanie. W trakcie jest łączenie gry w pucharach z ligą, to najtrudniejsze wyzwanie, bo to inna dyscyplina sportu. Gra co tydzień, a co trzy dni, to zupełnie co innego. Inaczej się przygotowujesz, budujesz kadrę. Zobaczymy.

Czy ma pan trochę obaw o to, co będzie w lidze?

- Przegraliśmy trzy mecze, gdzie w całym poprzednim sezonie przegraliśmy cztery. Co prawda, było wtedy 30 kolejek, a nie 34, jak obecnie. Ale przegraliśmy już to, co mieliśmy przegrać, teraz nie możemy tracić punktów. Najbardziej boję się meczów z rywalami ze średniej półki. Albo nawet z tymi, którzy będą mieli problemy z utrzymaniem. To dla nas zawsze najtrudniejsze mecze, nie jest to kwestia tego sezonu, było to widać w zeszłym. Mamy problem ze zdobywaniem bramek. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz zdominowaliśmy przeciwnika - chyba Pogoń w kwietniu. Wówczas było 4:2, ale było to ostatnie spotkanie, w którym dominowaliśmy, przynajmniej w pierwszej połowie. Tego nam trochę brakuje.

Skoro jest taka perspektywa, z góry kilkuletnia, meczów jest chyba trochę za dużo w całym sezonie, to po co rozszerzenie ligi do 18 drużyn?

- Nie jestem akurat najlepszą osobą do udzielenia odpowiedzi na to pytanie. Nigdy nie byłem zwolennikiem rozszerzenia. Siedziałem ostatnio na kolacji, przy okazji Walnego Zgromadzenia, przy stoliku z Ceferinem, szefem ligi francuskiej, niemieckiej, angielskiej, prezesami kilku klubów. Wszystkie te ligi mówią o zmniejszaniu, a nie zwiększaniu rozgrywek. Nie wiem czy to się stanie – we Francji chyba tak, bodajże zapadły jakieś decyzje. Ale z drugiej strony - mamy to, co mamy. Nie chcę dziś wracać co by było, gdyby…

Jesteśmy dużym krajem, ale ogólna tendencja we wszystkich ligach będzie raczej taka, żeby redukować. Rośnie liczba meczów, którymi nie ma zainteresowania. Statystyki oglądalności niektórych spotkań ekstraklasy nie są najlepsze, po prostu. Nie drążyłbym jednak tego tematu. Sądzę, że mamy dziś format, jaki mamy, ale powinniśmy się do niego przyzwyczaić, nie kombinować, tylko myśleć o tym, w jaki sposób zwiększyć jakość ligi. Mamy potencjalnie ileś zespołów z I ligi, które też są z dużych miast.

Napędzą koniunkturę, jeśli awansują.

- W Polsce niekoniecznie jest tak, że zawsze te zespoły, od których tego oczekujemy, awansują. Ogólnie mówiąc – poziom idzie w górę. Sądzę, że musimy po prostu pracować nad tym, aby jakość ligi rosła. Niekoniecznie zawsze oznacza to, w moim zrozumieniu, że wszystkie drużyny muszą być genialne. Musimy raczej myśleć o tym, jakie powinny być przyjęte modele funkcjonowania klubu. Wszyscy mogą aspirować do mistrzostwa, gry w pucharach, ale jeśli jest to główny model klubu, to wiele klubów będzie miało problemy. Tu upatruję jakiś rzeczy, które mogą pomóc.

Pracujemy na poziomie ekstraklasy nad planem rozwoju: od strony sportowej, komercyjnej, aby wspomagać zespoły również komercyjnie. Jest dziś ileś rzeczy, które – przy współpracy z PZPN-em – zostaną poprawione i wypracowane, jeśli chodzi o środowisko regulacyjne, prawne. To pozwoli klubom rozwijać się. Sądzę, że w następnych kilku latach czeka nas naprawdę fajny okres stopniowego wzrostu jakości.

Powiedział pan: "Nie kombinowałbym z formatem", czyli jednak zostawiłby prezes obecny system ekstraklasy z 18 zespołami?

- Gdyby spytać mnie o opinię, to myślę, że błędem jest to, iż mamy trzech spadkowiczów. Nigdzie w Europie nie ma tak agresywnego systemu spadków, jak u nas - nawet w Bundeslidze, gdzie też jest 18 drużyn, a są dwa spadki i jeden baraż. Uważam, że, minimalnie, przynajmniej to powinno być złagodzone, bo walka związana ze spadkiem jest tak duża, presja również. Ale wracanie dziś do formatu z 16 klubami w lidze… Nie wiem czy na tym powinniśmy się najbardziej skupiać.

W następnym roku będzie nowy przetarg, mówimy, że telewizyjny, ale powiedzmy sobie szczerze – streamingowy/telewizyjny, czyli liczba meczów też będzie odgrywała ogromną rolę.

- No tak, ale liczba meczów nie jest problemem. W tej kwestii, różnica między ligą 16- a 18-zespołową nie jest aż taka duża, bo nikt nie wyobraża sobie formatu z 16 klubami i 30 kolejkami. To jasne, że byłoby to obniżenie wartości samego produktu.

Nawet jeśli nie ma wyobrażeń o kombinowaniu przy formacie rozgrywek, to będzie sprzątanie po minionych latach, chociażby w postaci odejścia od przepisu o młodzieżowcu?

- Nigdy nie byłem przeciwko temu przepisowi. Wiem, że jest dużo trenerów i prezesów, którzy uważają, że jest zły. Wydaje mi się, że na tym etapie rozwoju piłki, jaki mamy w Polsce, nie jest to zły przepis. Powiedziałbym, że wymusza to, aby kluby patrzyły na młodych zawodników. Oczywiście, w pewnych sytuacjach jest może nie fair, że gra młody, a nie lepszy, ale gdybyśmy zostawili to tylko szkoleniowcom… Każdy trener jest wynikowcem, patrzy na tu i teraz.

Ale są też inne koncepcje i można dochodzić do tego celu w inny sposób.

- Wydaje mi się, że w Polsce będzie to trudne. Powiedziałbym, że parę lat, gdy piłka młodzieżowa znajdzie się w innym miejscu, będzie inne szkolenie zawodników, to sądzę, że będzie się to działo w naturalny sposób. Uważam, że dziś większym problemem jest to, co się dzieje w niższych ligach. Cały czas są durne przepisy dotyczące liczby obcokrajowców w drugich drużynach: kto może grać, a kto nie. Musimy zrobić wszystko, aby jakikolwiek klub – czy to Legia, czy zespół z III ligi - znalazł swój sposób na rozwój.

Klub w III lidze może znaleźć taki sposób, poprzez np. zawiązanie relacji z akademią w Afryce. Będzie ściągał stamtąd 18-latków, którzy będą mieli szanse grać w III lidze i może awansować do II a może nawet do I ligi. I na tej bazie będzie budował stabilizację. Tak robią większości innych krajów, które są znane ze szkolenia: od Portugalii i Belgii do Holandii, do najbliższej nam Słowacji. Są kluby, które mają dokładnie to, czyli relacje z akademiami w Afryce czy Ameryce Południowej, gdzie gra tam iluś młodych chłopaków. I te zespoły znajdują model biznesowy, aby funkcjonować i się rozwijać. A my mamy durne przepisy, które powodują, że kluby nie mogą tego robić. To podstawowe rzeczy, środowisko prawno-regulacyjne, które musi pozwolić klubom znaleźć to. Jestem przekonany, że znajdą. Później, oczywiście, powinniśmy być może bardziej niż wymuszać grę młodymi piłkarzami. Zawsze uważam, że to lepszy system.

Jest Pro Junior system, obecny od ekstraklasy do IV ligi. To wartość.

- Za wyjątkiem tego, że w ostatniej chwili ustalono, że drugie drużyny nie mogą w nim uczestniczyć. Ale dlaczego nie mają uczestniczyć? Dla mnie jest to kuriozalne.

Ale to łatwo zmienić.

- No właśnie. Mam nadzieję, że to się zmieni.

Wartość Pro Junior System jest rzeczywista.

- To drugi taki projekt, który jak najbardziej wspieram. Uważam, że powinien być jeszcze bardziej rozwijany.

Wspomniał pan o obcokrajowcach. Pojawia się pytanie czy kadra Legii – jeśli chodzi o stosunek Polaków do obcokrajowców - jest odpowiednio zbilansowana? Cała kadra jest otoczona, mimo wszystko, zagranicznymi piłkarzami.

- W szerokiej kadrze mamy połowę Polaków, a połowę obcokrajowców. Fajnie by było, gdybyśmy mieli więcej rodaków, ale w Legii nie jest tak prosto o ich pozyskiwanie. Musimy mieć tę jakość. Duża część obcokrajowców, która jest w składzie, to też młodsi chłopcy, którzy mają po 18, 19, 20 lat. W ten sposób bilansujemy to wszystko wiekowo.

Miejmy nadzieję, że kiedyś w dużej mierze będziemy grali również wychowankami. Choć czy to jest realistyczne przy celach, które mamy? Mam nadzieję, że tak, ale tu jest w szczególności wymagane zrozumienie trenera, całej filozofii klubu. Wiadomo, zwłaszcza w Legii, nie można oczekiwać, że chłopiec, który wychodzi z CLJ czy "dwójki", wejdzie na poziom "jedynki", przy jakości, którą tam mamy, zrobi wielką różnicę. To sporadyczne rzeczy, które dzieją się od czasu do czasu. Mamy Karbownika, Szymańskiego, lecz nawet oni potrzebowali trochę pociągnięcia za uszy. I to szybko się zwróciło. To jest to, co musimy robić.

Czy wyobraża sobie pan taką sytuację, w którymś meczu wyjazdowym albo fazy grupowej Ligi Europy, jak w poprzednim roku w Lechu? Wówczas trener nie wystawia w Lizbonie najlepszych piłkarzy, bo za trzy dni ma spotkanie ligowe i dystans ucieka. Czy ta kadra jest na tyle szeroka – o czym pan mówił - że nie?

- Nie wyobrażam sobie tego. Jeśli chcemy rywalizować z Leicester czy z Napoli, to nie możemy wystawiać później drugiego składu. Po to piłkarze pracowali, aby grać właśnie w takich meczach. To jest w ogóle nie do pomyślenia. Sądzę, że jak dziś popatrzymy, to mamy bardzo zbilansowaną kadrę, na każdej pozycji posiadamy naprawdę dobrych zawodników. Kluczem będzie to, w jaki sposób będziemy nimi rotować, aby wszyscy byli "pod grą", czuli to.

Prezes Lecha, Piotr Rutkowski, powiedział, że za późno zaczęli rotować, stąd na mecz w Lizbonie był wystawiony taki skład. A prezes, w trakcie tej rozmowy, mówił, że właściwe rotowanie też jest bardzo ważne.

- Dla mnie to jedna z kwestii, nad którą musimy się pochylić od startu sezonu. Na początku było to utrudnione, bo kadra była węższa, ale dziś to klucz do sukcesu w bieżących rozgrywkach: na poziomie ligi i europejskich pucharów.

Nie obawiacie się, że w tym sezonie liga może być wyjątkowo trudna do wygrania? Po pierwsze, Legia gra w pucharach. Po drugie, chyba po raz pierwszy od dawna pojawiła się konkurencja. Jest silny Lech, mocny Raków, całkiem nieźle grający Śląsk, fajnie grająca dla oka Wisła, Pogoń.

- Tak, zgadzam się. Wydaje mi się, że liga w tym sezonie będzie bardzo ekscytująca. Zdobycie mistrzostwa będzie naprawdę trudną rzeczą. Każdy mecz i punkt będzie ważny.

Czy jest pomysł, aby np. po czwartkowych meczach wyjazdowych w Lidze Europy poprosić ekstraklasę o to, żeby Legia grała w poniedziałki?

- Najważniejsze, żeby niedzielne mecze odbywały się u nas. Najgorsze jest to, że gdy wracamy w piątek, to już w sobotę musimy wyjeżdżać na mecz… To jest wtedy naprawdę bardzo trudne, bo nie da się przeprowadzić nawet normalnego treningu. Jak gramy u siebie, to przynajmniej jest jeden dzień na trening.

Ale będziecie coś sugerować?

- Dużo zależy od trenera. Jeżeli szkoleniowiec przyjdzie i powie, że to byłoby lepiej, to będziemy próbować rozmawiać. Rozumiem, że jest otwartość w tym temacie, nie ma z tym problemu.

Dariusz Mioduski

Wspomniał pan o tym, że trenerzy są generalnie wynikowcami, jest problem zrozumienia z filozofią klubu, że młodych trzeba delikatnie wprowadzać, bo za nich można potem ewentualnie najwięcej zarobić. Ale czy to jest w ogóle możliwe do spełnienia? Który trener by nie przyszedł w przyszłości, spojrzy na długość pracy poprzedników i stwierdzi, że uratują go tylko wyniki.

- Nie mówię tego krytycznie, tylko stwierdzam fakty. Każdy szkoleniowiec - nie tylko w Legii, ale w każdym klubie z ekstraklasy – jest skoncentrowany głównie na wyniku sportowym, bo z tego jest rozliczany. Wszystkie inne aspekty są poboczne. Pewnie dlatego wydaje mi się, że w niektórych klubach to jest pole, na którym powinna nastąpić realna ocena tego, jakie są aspiracje sportowe, rozwoju piłkarzy. Należy spróbować to zbilansować. Nakładanie każdemu trenerowi wymogu, że ma grać w pucharach i jednocześnie wprowadzać młodzieżowców, powoduje, że to mało realne. Nawet w Legii jest to trudne, a w większości innych klubów pewnie jeszcze bardziej. Nie mówię tego krytycznie, tylko po prostu takie są realia. Naszym celem jest to, aby ci młodzi, którzy mają wchodzić, byli jak najlepiej do tego przygotowani. Dlatego tyle czasu, wysiłku i pieniędzy poświęcamy dziś na budowę akademii, drugiej drużyny, nowego sztabu… Wszystkich rzeczy, które mają nam pomóc w lepszym przygotowaniu zawodników do tego, aby byli na wyższym poziomie i mieli łatwiejsze wejście do pierwszego zespołu.

Mamy nowe władze w PZPN-ie. O jakich zmianach przepisów myślicie i co będziecie proponowali?  

- Kilka miesięcy temu zainicjowałem - niezależnie od tego, kto by wygrał wybory - grupę roboczą. Miała ona spojrzeć na funkcjonowanie klubów: nie tylko ekstraklasy, ale w ogóle klubów profesjonalnych. Zobaczyć, co trzeba dostosować lub zmienić w przepisach, aby środowisko się polepszyło. Jest dziś stworzony cały katalog różnych rzeczy. Nie chcę mówić z głowy, co do końca w nim jest, bo nie chcę się po prostu pomylić, pracują nad tym głównie prawnicy. Ale to rzeczy, które wynikają albo z przepisów międzynarodowych, FIFA, które w Polsce nie były do tego dostosowane, a to negatywnie wpływało na funkcjonowanie klubów. Przykładem mogą być np. przepisy dotyczące drugich zespołów, tego kto ile może grać. Kompletnie bez sensu jest to, że jak ktoś ileś czasu zagra w pierwszej drużynie, to już nie może automatycznie zejść do "dwójki" i tak dalej. Oczywiście, trzeba zapobiegać sytuacjom, że na końcu sprowadza się pierwszy zespół do drugiego, aby ktoś osiągnął cel sportowy. Ale z drugiej strony, trzeba podchodzić do tego racjonalnie. 

Skończyła się pandemia, kibice wrócili na stadion. Jak wygląda sytuacja finansowa klubu po półtora roku bez fanów na trybunach?

- Pandemia i jej skutki był trochę inne, niż normalne kryzysy. Zwykle jest tak, że ci najmniejsi cierpią najbardziej, a tutaj jest akurat dokładnie odwrotnie - na pandemii stracili najwięksi: poczynając od największych w Europie, poprzez największych w naszym kraju. Kluby w Polsce, które w dużej mierze polegają na dniu meczowym, jak my, Lech, Wisła Kraków, kilka innych zespołów, to one ucierpiały najbardziej. Przychody z dnia meczowego w Legii, to ok. 30 procent całkowitych przychodów. Gdy zostało to odcięte, nie było łatwo. Ale poradziliśmy sobie. Awans do Ligi Europy mocno pomógł ustabilizować sytuację finansową. Nie mogę powiedzieć, że jest różowo i mamy kupę kasy do wydania. Ale dziś to nie jest na pewno mój największy problem, że muszę myśleć tak bardzo o tym, jak związać koniec z końcem. Jesteśmy w stanie normalnie realizować nasz plan.

Różnica między Ligą Europy, a Ligą Konferencji, byłaby dla klubu dotkliwa?

- Ona nie była aż tak wielka, główną różnicą był market pool. System premiowania jest u nas tak skonstruowany, że za Ligę Europy płacimy piłkarzom o wiele większe bonusy. Koszty związane z tym wszystkim również są większe.

Zwykle kalkulowaliście budżet uwzględniając przychody z fazy grupowej Ligi Europy. Czy tegoroczny awans oznacza, że "zepnie" się on przynajmniej na zero?

- Tak, w tym roku tak właśnie będzie. Nie możemy czynić innych założeń, musimy z góry zakładać, że raczej będziemy grać w pucharach. W poprzednich latach to się nie udawało, co powodowało pewne zawirowania i konieczne do pokrycia straty finansowe. Szczęśliwie ten rok jest inny. Z tyłu głowy mamy natomiast minusowe wyniki z poprzednich okresów, więc nie mamy w tej chwili góry pieniędzy do reinwestycji. Rozwijamy się stabilnie i organicznie.

Wspomniane straty powodowały zadłużenia?

- Tak. Żeby zrównoważyć wspomniane straty, musieliśmy zaciągnąć nieco długów, a dzisiaj musimy je regulować. Mamy to jednak pod kontrolą. Także dzięki Lidze Europy.

Jak wyglądał transfer Kastratiego? Z jednej strony wystąpiła tu rekordowa kwota, z drugiej strony przebiegło to bardzo szybko.

- Mieliśmy przygotowane pieniądze na transfer zawodnika występującego na tej właśnie pozycji. Kandydat pierwotnie był inny, myśleliśmy o Sorescu. Nie jest to tajemnica, było o tym mówione w mediach. Ludzie ze strony rumuńskiej okazali się być kompletnie niepoważni, zaakceptowaliśmy wszystkie warunki, a mimo to do transferu nie doszło. Temat Kastratiego pojawił się dosłownie w ostatnich dniach, jak to zresztą często się zdarza. Trzeba być przygotowanym na takie wydarzenia. Miesiąc wcześniej nie było możliwości starać się o tego zawodnika, nie był na sprzedaż, a gdyby nawet był, to cena byłaby zapewne dwa razy wyższa. Takie okazje po prostu się pojawiają. Kwota jest owszem dość wysoka, wyższa od tej, o której pisano w prasie, ale to był zawodnik z nieosiągalnego wcześniej dla nas pułapu. Posiada dynamikę o którą nam chodziło. Podjęliśmy ryzyko, przekroczyliśmy nasze wewnętrzne progi budżetowe i Kastrati jest teraz z nami.

Dariusz Mioduski, Radosław Kucharski

Jak wygląda kwestia zawodników, którym kończą się w bieżącym sezonie kontrakty? W przypadku Pekharta planujecie przedłużyć umowę czy sprzedać go już zimą?

- W dużej mierze to zależy od Tomasa. Było zainteresowanie odnośnie jego osoby w trakcie ostatniego okienka. Były to takie propozycje, z których wydawało nam się, że będzie chciał skorzystać, natomiast postawiliśmy pewne warunki. Nasze oczekiwania były dość wysokie, ale były kluby gotowe im sprostać. Tomas ostatecznie podjął decyzję o odrzuceniu tych ofert, co dla nas nie stanowi żadnego problemu. W tym wieku, gdy zawodnik chce odejść korzystając z lukratywnej oferty, nie godzi się mu w tym przeszkadzać. Zobaczymy, co się wydarzy zimą, dla mnie to bardzo wartościowy zawodnik, który może z nami pozostać do końca kontraktu.

Bartek Kapustka jest dla nas również ważnym graczem, kontaktowałem się z nim w ostatnim czasie. Zamierzamy się spotkać i przedyskutować jego przyszłość. Ten rok jest dla niego stracony, więc prawdopodobnie przedłużymy jego kontrakt. Artur Boruc zapowiedział, że po tym sezonie zakończy karierę i chyba faktycznie taka jest jego intencja. Ewentualne rozmowy mogą się zadziać zimą lub wiosną.

Boruc nie zaskoczył pana swoją dyspozycją? Wiadomo było, że będzie to znakomity ruch PR-owy, ale również sportowo Artur wygląda bardzo dobrze. Niektórzy wręcz mówią, że jest na poziomie reprezentacyjnym.

- Artur jest zawodnikiem meczowym, po prostu. Nie chodzi o to, że gorzej wygląda na treningach czy mniej się do nich przykłada. Ze względu na jego wiek, trenerzy wiedzą, że muszą dostosować obciążenie, nie ma konieczności, żeby trenował tyle, co 19-latek. Nie przekłada się to w żaden sposób negatywnie na jego występy ligowe. Szczerze, nie jestem zaskoczony jego dyspozycją, myślałem, że tak właśnie będzie.

Relacja na linii Malarz-Majecki nie była taka, jak obecnie Artura Boruca z młodszymi bramkarzami. Opiekuje się nimi, bardzo pomaga czy nawet szykuje na swoich następców.

- On wie, że niedługo zakończy występy w tej drużynie. Czuje, że ma rolę mentora i wzoru do naśladowania. Bardzo dobrze ją wypełnia, nie ma tam sztucznej atmosfery konkurencji.

Co dalej z Maikiem Nawrockim?

- Traktujemy go jako naszego zawodnika. To bardziej kwestia zapłacenia uzgodnionej ceny i przekształcenia wypożyczenia w transfer definitywny.

Czy Mateusz Wieteska jest zawodnikiem, który jako kolejny może opuścić Legię?

- Tak naprawdę prawie każdy z naszych piłkarzy ma jakieś propozycje. To nie jest tak, że my siedzimy i myślimy kogo chcemy sprzedać. Rynek jest żywy, wiele zależy od gry zawodników, od zachowania agentów. My próbujemy po prostu przygotować się na takie ruchy, zabezpieczyć dla takiego gracza zastępców. Nie byłbym zdziwiony, jeśli Mateusz będąc tyle lat w Legii, myśli o następnym kroku. Super, że zaczął naprawdę fajnie grać. Jeżeli przytrafi się naprawdę dobra oferta, to będziemy o tym rozmawiać, ale z pewnością postawimy też swoje wymagania.

Kogo postrzega pan jako największe aktywa Legii, kogoś, na kim można będzie najwięcej zarobić, powiedzmy w ciągu roku?

- W ciągu roku nawet nie patrzę na to, kto ma odejść. Spośród tych zawodników, których mógłbym zaklasyfikować jako największe aktywa, żaden nie powinien w najbliższym czasie opuścić klubu. Na pewno do nich należy Luquinhas, ale to dla nas tak ważny zawodnik, że musiałaby wpłynąć świetna oferta dla obu stron. Dla mnie on może zostać do końca kontraktu dając wielką jakość na boisku. Dla dwójki zawodników z Albanii, Legia na pewno jest rodzajem przystanku. Są młodzi bramkarze, jest też Slisz. Tak naprawdę większość naszych graczy wzbudza zainteresowanie, ale nie rozważamy w tej chwili, czy kogoś sprzedać w następnym okienku transferowym.

Zwłaszcza że w najbliższych tygodniach "okno wystawowe" tak się otworzy, że możecie nabrać kompletnie nowej perspektywy.

- Przez ostatnie lata nawet przy braku powodzenia w pucharach stajemy się coraz bardziej atrakcyjnym klubem, do którego chcą przychodzić piłkarze. Jeżeli ktoś jest w naszym zasięgu finansowym, to raczej nie mamy problemów z przekonaniem go do dołączenia do nas.

A kwestia Jasurbeka Yaxshiboyeva?

- W tym przypadku z pewnością dochodzą kwestie adaptacyjne. Słyszałem, że w meczu wygranym 2:0 zdobył bramkę i miał asystę.

Trener powiedział, że to piłkarz na Ligę Mistrzów.

- To jest piłkarz na Ligę Mistrzów. Jakości piłkarskiej na pewno mu nie brakuje, natomiast jak wiemy, to nie jest wszystko. Gdybyście widzieli, co Pasquato robił na treningach… Potrzebna jest jeszcze odpowiednia mentalność, myślę, że Jasurowi pobyt w Tyraspolu posłuży.

Mamy ponad rok od otwarcia LTC. Jakie są pierwsze przemyślenia?

- Na pewno to jest coś, co zmieniło klub. Nie ulega wątpliwości, że nasze funkcjonowanie dzisiaj, a rok temu, to dwa różne światy. Jeśli chodzi o całą część działu sportowego, akademii… To wymusiło kompletnie inne myślenie. Nie ma czegoś takiego, że już po roku można powiedzieć, że coś jest ewidentne, że coś działa, a coś nie działa. My widzimy jak to się rozwija, na pewno będzie z dużą korzyścią dla klubu. W ciągu paru lat powinniśmy zobaczyć wyniki.

Czy Lech będzie rywalem numer 1 w tym sezonie?

- Lech wygląda dobrze, ale Raków wyglądał w ostatni weekend bardzo dobrze. Uważam, że jest dużo fajnej piłki. Ja oglądam właściwie tylko polską ligę, rzadko obserwuję inne mecze. Jak mogę, to patrzę, ale mecze ekstraklasy oglądam wszystkie. Liga będzie coraz fajniejsza, z większą jakością piłkarską, bardziej ofensywnym stylem gry. Jest coraz więcej dobrych piłkarzy. Idzie to do przodu.

Ile daję czasu ekstraklasie na miejsce w rankingu nr 15?

- Wydaje mi się, że w ciągu 5 lat, to jest mus. Musimy to zrobić i nie ma powodu, żebyśmy tego nie osiągnęli. Chociaż trochę konkurencji będzie. 

Reforma powoduje, że brak mistrzostwa, to duża cena, dużo wyższa niż w poprzednich latach, kiedy była Liga Europy, a teraz cztery rundy do Ligi Konferencji.

- Cztery, ale już od tego roku będą trzy. Chyba nawet wszystkie trzy kluby będą grały już od drugiej rundy. Raków był blisko, nawet Śląsk. Myślę, że Pogoń też tam dojdzie, jest Lech. To dobre miejsce, żeby zdobywać doświadczenie i punkty. Uważam, że jeśli chodzi o ranking, to jakbyśmy mieli tam trzy drużyny grające w pucharach, to byłoby genialnie. Szybko by to poszło.

Podziwiam optymizm, bo przypominam sobie jak powstawała spółka Ekstraklasa S.A., to plany były takie, że wchodzimy do pierwszej dziesiątki, będziemy szóstą siłą w Europie. A poszło to w zupełnie innym kierunku.

- Idziemy inną drogą niż większość krajów, idziemy nią w naturalny sposób. To nie jest tak, że ktoś to sobie wymyślił. W większości krajów jest tak, że rzeczywiście jest jeden czy dwa kluby maksimum, które ciągną ranking. Ktoś mówi, że liga chorwacka jest lepsza niż polska, to ja się uśmiecham, bo tak nie jest. Ale oni są na miejscu numer 15. Tylko, że oni mają Dinamo i od czasu do czasu Hajduka, Osijek, Rijekę. To jest ta różnica. Nie wiem, kiedy ostatni razy Dinamo nie było mistrzem Chorwacji. Albo są jacyś oligarchowie, albo jest jeden klub, tak jak np. w Mołdawii Sheriff Tyraspol. Nawet w tak podziwianych przez nas Węgrzech jest program rządowy, który wspiera kluby, wynikiem tego jest dziś Ferencvaros. Jeżeli chcemy konkurować, to wskazane by było inteligentne wsparcie na poziomie rządowym, bo inaczej czeka nas mozolna, organiczna budowa.

Brak mistrzostwa w tym sezonie byłby dla pana bardziej akceptowalny niż w poprzednich latach?

- Brak mistrzostwa nigdy nie jest dla mnie akceptowalny. Musimy zawalczyć o mistrzostwo. To jest dla nas zawsze cel numer jeden.

W eliminacjach europejskich pucharów graliśmy z klubami z krajów, mniej więcej, z naszego regionu. Slavia, Dinamo, mogła być i Crvena zvezda, Ferencvaros. Czy ta rywalizacja była dla pana, dla klubu, papierkiem lakmusowym, gdzie jesteśmy w tym regionie?

- Sukcesy tych klubów w ostatnich latach wynikają z innych rzeczy niż u nas. Slavia była budowana przy pomocy chińskich pieniędzy, bardzo istotnych, ale jednocześnie dobrze zarządzana, miała dobrego trenera. Ale bez tych pieniędzy nie miałaby szans dojść tam, gdzie jest. Ferencvaros podobnie. Crvena jest trochę innym przypadkiem, bo dominują na rynku serbskim, jak Dinamo na chorwackim.

Wydaje mi się, że gdzieś już dobijamy, aby być tam z o wiele lepszymi fundamentami, bo te fundamenty wynikają z naszego rynku, pracy. Popatrzcie na każdy z tych klubów, to mogliby nam pozazdrościć, jeżeli nie stadionu, to ośrodka, jak funkcjonujemy od strony komercyjnej. Mamy dzisiaj zbudowane to, o czym mówię od lat, czyli bardzo dobre fundamenty, na których teraz możemy rzeczywiście w realny sposób myśleć o sukcesie i wykorzystaniu tego sukcesu, żeby budować dalej. Taki jest cel, ale to jest sport, wiadomo.

Mówimy o przyszłości. Gdzie jest idealny trener dla Legii? Czy trener Michniewicz jest idealny na dłuższy czas, czy może jest to idealny wynikowiec, który niekoniecznie musi być dobry na przyszłość?

- Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. Wydaje mi się, że dzisiaj w piłce niestety jest tak, że zmiany trenerów są nieuniknione, szczególnie w takich klubach, które aspirują do tych najwyższych celów. Brak wyniku nakłada tak dużą presję. Tak jak powiedziałem wcześniej - to, co próbujemy robić od jakiegoś czasu, to budować filozofię i strukturę klubu, kadry, żeby dopasować do tego trenera. To jest bardzo trudne, każdy trener ma silne i słabe strony.

Czesław Michniewicz, Dariusz Mioduski

Mam wrażenie, że trener Michniewicz na dziś jest dobry, ale słuchając tego, jak przedstawiacie przyszłość, czasami troszeczkę was, jak się - nazwijmy to - spieracie, to nie wiem. To wszystko trze między sobą.

- Tak, tylko nie uważam, żeby takie "tarcie" było koniecznie złe. Uważam, że może być twórcze i może polepszać trenera Michniewicza, jego sztab i klub. Na końcu jednak wyniki determinują bardzo dużo, dlatego trudno powiedzieć, co będzie za rok. Nie wiem. Dzisiaj działamy, walczymy i próbujemy odbić się z trzech porażek, zacząć wygrywać w lidze.

Czyli, szczerze, czekacie z tym kontraktem, na to, co się stanie?

- Zaczniemy rozmowy, bo tak się umawiałem z Mariuszem Piekarskim, który reprezentuje trenera. Mamy plan, spotkać się w najbliższym czasie. Nie wiem, jakie oczekiwania ma trener. Osiągnął sukces, awansowaliśmy, czyli założenia, które miały być, zostały wykonane. Będziemy rozmawiać. Czy się dogadamy? Zobaczymy.

Komentarze (133)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
No spoko, jak w i dla (L)egii jest dobrze, lepiej to się cieszę. Fajnie by było, jakby do (L)egii byli sprowadzani notorycznie piłkarze pokroju Ljubo, z Eduardo nie wyszło (chociaż może jakiś młodzian się zapatrzył na niego, jakościowo piłkarzem był super), trudno. Jednak pod względem marketingowym, jakościowym i dla (L)egijnej młodzieży takie ruchy transferowe były by super. Tak uważam... Pozdrawiam.
Generał broni
  • 0 / 0
" Nie wierzę w to, że nie ma żadnych innych sędziów w Polsce, którzy mogą prowadzić nasze mecze." - to trzeba wyrazić znacznie mocniej. Jesli ten sędzia nie daje rady w meczach Legii, to niech sędziuje każdy mecz amiki.
Kapitan
  • 0 / 0
no to mamy juz stabilniejszą, nawiązując do tytułu
Generał brygady
  • 0 / 4
Po pierwsze

Money makes the world go around
...the world go around
...the world go around.
Money makes the world go around
It makes the world go 'round.

A mark, a yen, a buck or a pound
...a buck or a pound
...a buck or a pound.
Is all that makes the world go around
That clinking, clanking sound...
Can make the world go 'round

Money money money money
Money money money money
Money money money...

Po drugie

I work all night, I work all day to pay the bills I have to pay
Ain't it sad?
And still there never seems to be a single penny left for me
That's too bad
In my dreams I have a plan
If I got me a wealthy man
I wouldn't have to work at all, I'd fool around and have a ball
Money, money, money
Must be funny
In the rich man's world
Money, money, money
Always sunny
In the rich man's world
Aha
All the things I could do
If I had a little money
It's a rich man's world
It's a rich man's world

Po trzecie

Money, get away
You get a good job with good pay and you're okay
Money, it's a gas
Grab that cash with both hands and make a stash
A new car, caviar, four star daydream
Think I'll buy me a football team
Money, well, get back
I'm all right Jack, keep your hands off of my stack
Money, it's a hit
Don't give me that do goody good bullshit
I'm in the high-fidelity first class travelling set
You know, I think I need a Lear jet
Money, it's a crime
Share it fairly but don't take a slice of my pie
Money, so they say
Is the root of all evil today
But if you ask for a raise
It's no surprise that they're giving none away

Kasa, misiu, kasa.

Pzdr
Pułkownik
  • 9 / 0
Super wywiad.

Przeklinałem Miklasa i kilku innych. Wytrzymałem z ITI.
Cieszyłem się z Leśnego. Cieszę się i teraz.
Każdy klub piłkarski w Polsce może tylko z zazdrością patrzeć na ostatnie 15 lat Legii.

Nikt nie jest idealny a lepsze jest wrogiem dobrego. Miodek popełnia błędy i nie ma tego luzu, cwaniactwa jak Leśny, ale ja wiem, pamiętając ostatnie 45 lat historii Legii, że teraz jest czas prosperity i warto to docenić.
Porucznik
  • 0 / 1
Masz rację, ale niektóre błędy Miodka były tragiczne,takie jak wybór trenerów którzy uczyli się fachu na Łazienkowskiej.
Pułkownik
  • 0 / 0
Nad wyborami nowych trendów trzeba dyskutować.
Nie wypaliło.
Nad stawianiem na swoich, wtedy.?
My byliśmy prekursorami, tej myśli.
Wtedy
Zobacz gdzie jest Sagan, Kobierecki i Banasik
A gdzie Żuraw i Djordevic.
I w jakiej pozycji.
Pułkownik
  • 0 / 0
Trenerów nie trendów.
Erata.
Młodszy chorąży
  • 7 / 7
I zaraz miodek po tym wywiadzie i meczu w Moskwie schowa się do nory.
niby czemu ? tu Legia może powalczyć ,za to Spartak musi to wygrać , tu oni są Faworytami....Swoje pudel zrobił ma Fazę Grupową LE
No popatrz, a tu Legia w Moskwie wygrała ;-)
no L L L, coś czuję, że to Ty po meczu w Moskwie schowałeś się do nory na dobre :-D
Generał broni
  • 1 / 0
Niech się schowa i nie wyłazi jakis czas. Warto ochłonąć
Szczerze sam się dziwię ale Pudel ma rację z wzrostem poziomu Eklapy czy też że w miarę szybko możemy awansować w rankingach....

1-Legia
2-Amika
3-Raków
4-Wisła/Pogoń/Śląsk

w tych klubach widać największy progres , mają dość fajne kadry , w miarę bezpieczne budżety (nawet już skisła wychodzi na prostą ) i za rok jak by 2/3 drużyn awansowało do Ligi Konferencji to punkty leciały by z górki i to nie jest bujna fantazja.... w tym roku Raków był bardzo blisko zabrakło gościa który by pociągnął zespół tak jak Luqinias z Bodo.... Śląsk też był w zasięgu ich zgubiła Polska przeciętność zawodników 2-3 transfery obcokrajowców i mogą spokojnie powalczyć.....Pogoń trafiła na równego sobie przeciwnika zadecydował szczegół tak na prawdę..... więc tutaj Pudel ma rację .... mogę też powiedzieć że ma rację z tym że Poziom Esa też rośnie , widac to np: po Radomiaku jakich fajnych graczy ściągnął ..... i w sumie jeszcze w jednej sprawie ma rację o ten bezsensowny wymóg limitu obcokrajowców w niższych ligach....gdyby nie on , myślę że Pudelek nawiązał by file z jakimś Brazylijskim klubem z 2/3 ligi i byśmy promowali brazylijskich piłkarzy
No, wywiad-rzeka, można by rzec. Prezes powiedział chyba wszystko co wie o piłce nożnej. Rozumiem kol. Szymczyka, że jak złapał możliwość wywiadu z samym Prezesem, to wykorzystał tę możliwość na maksa. Być może lepiej by się czytało - i dyskutowało - jakby taki wywiad rozbić na 3, albo 4 działy tematyczne, po jednym na tydzień.

Co do Prezesa. No ma gadane prawie jak nasz trener, Czesław kochany. Może na trochę ogólniejszym poziomie - widok z lotu ptaka - ale od tego jest Prezesem. Co z tego wyjdzie w praktyce - trudno dziś powiedzieć. A nuż 35-ta fala Covidu będzie tak silna, że zamkną na 2 lata wszystkie kluby/stadiony?

Boras przytoczył w skrócie CV Prezesa, aby dowieść jego wielkości. No, nie wiem. Te wszystkie kariery Kulczyków, Wejchertów i Walterów, to dowód nie tylko na umiejętność poruszania się na wolnym rynku, ale i na szczęśliwy traf znalezienia się w specyficznym układzie, który dysponował wielkimi przywilejami biznesowymi - po upadku komuny.

Kończąc - życzę Mioduskiemu osiągnięcia jego legijnych celów. Szanuję go za to co robi - za to zaangażowanie, czasowe i finansowe, dla dobra naszego Klubu.
Podpułkownik
  • 0 / 2
CV Prezesa i czego więcej trzeba do szczęścia!
Przez ostatnie cztery lata w środy i czwartki zamiast na mecze Legii w LM/LE kibice powinni byli się umawiać na grupowe czytanie CV Prezesa...
Sierżant
  • 0 / 1
Czesio używał do treningu drona, ma gadane na NAJWYŻSZYM poziomie.
Generał
  • 5 / 0
Czekałem na taki wywiad z Mioduskim. Jak napisał już niżej Boras, ciekawy i wielowątkowy. I za to należą się słowa uznania dla Legia.Net.
Ale ad rem:

Dla krytyków Mioduskiego - w tym dla mnie - treść jego wypowiedzi zawiera zaskakująco dużo celnych spostrzeżeń, logiki i zwyczajnie dobrze zdiagnozowanej rzeczywistości współczesnego futbolu (w Polsce i w Europie), a także sporo mądrej analizy działań potrzebnych na przyszłość. Dominuje wprawdzie w tym wszystkim podejście optymistyczne, ale może to wcale nie jest źle? Żartuję. Takiego chyba przecież potrzeba - to swoista różnica w mentalności, z której wynika później spojrzenie na możliwości klubu, na jego aspiracje, ambicje... Widać, że Mioduski jest wolny od myślenia typowego polskiego malkontenta. To plus. Jest ich, zresztą, więcej. Cieszą słowa prezesa o potrzebie zmian wielu obecnych przepisów np. względem drużyn rezerw (nie tylko przecież Legii, lecz systemowych zmian dotyczących wszystkich). Z drugiej strony oczekiwać było można przytomniejszego nieco oglądu na kwestię przymusowego ogrywania młodzieżowców w pierwszych drużynach - wielu z nas pozostaje polemicznie nastawionych, co do sensowności regulującego to przepisu.

Podoba mi się to, co powiedział Mioduski o kwestiach sportowych. Np. że bardziej z Wrocławia irytowało nieodgwizdanie karnego na Pekharcie niż sytuacja z golem dla Śląska. Ale czy z kolei miał prezes rację - i czy słuszne zasadniczo jest podejście - że strategia doboru zawodników w długiej perspektywie to jakiś odgórny program, w którym trener jest wyłącznie "elementem przejściowym", zmienną bez specjalnego wpływu na nazwiska sprowadzanych piłkarzy? Kto zatem dobiera ich profil i ustala, co dla klubu najlepsze w kontekście następnych lat (bo Mioduski mówi o co najmniej kilku sezonach naprzód!). To może najbardziej zastanawiać, intrygować.

Kontrowersje może też wzbudzać to, co Mioduski wyobraża sobie względem roli polskich klubów w Europie, w przyszłości. Owszem, dziś można zaobserwować lepszego względem minionego sezonu Lecha, niezły Raków, poukładaną Pogoń, ale nie od rzeczy jest tu jednak sceptycyzm, że to stan mocno przejściowy, a Ekstraklasa na dłuższą metę nie da sobie rady z awansami w europejskiej hierarchii. Niestety. Ja np. nie widzę nic złego w modelu, w którym - w różnych okolicznościach - dana liga zdominowana jest przez jeden klub, albo dwa, trzy - i na tym bazuje jej siła. Ale - uwaga! - to nie może odbywać się na patologicznej zasadzie wspierania określonego klubu (klubów) przez państwo. Tu Mioduski żąda chyba kompletnie różnych od zdrowych zasad standardów, przywilejów.

Ogólnie jednak trzeba zdać sobie sprawę z tego, że o ile Michniewicz, ani nikt inny trenerem na lata w Legii nie będzie (co przebija z powyższego wywiadu), o tyle sam Mioduski pozostanie długoletnim właścicielem i prezesem klubu. Zapewne w wielu aspektach jego wyobrażenia i działania będą ewoluować, ale on większościowych udziałów - jeśli ktokolwiek żywi w tym względzie nadzieje - nie sprzeda, ani ze swojej roli nie zrezygnuje. Oby tylko tych sensowniejszych pomysłów na drużynę zawsze miał więcej niż mniej.
To był wywiad dla 8 różnych redakcji, zbiorczy.
Generał
  • 0 / 0
Dzięki, fairplay.
Podpułkownik
  • 1 / 8
Tak ciekawa lektura, ale wnioski smutne. Głównym problemem jest to, że Mioduski pozostaje mitomanem oderwanym od rzeczywistości. Tak jak chciał skupować młodych za grosze, żeby sprzedawać dalej, co z tego wyszło wszyscy wiemy. Teraz oczekuje rzeczy niemożliwych, tj. wygrania MP bez rotacji z LE, w dodatku załogą, którą Michniewicz ma do dyspozycji od tygodnia.
Kapitan
  • 0 / 0
Wszystko w miarę poukładane myślowo, z mojego punktu widzenia z jednym istotnym jednak wyjątkiem. Koncepcja, że trener jest trybikiem wymiennym, a strategię szkoleniową i sportową wypracowuje zespół zaufanych ekspertów prezesa, nie podoba mi się. Jestem zdecydowanym zwolennikiem modelu pod tytułem Alex Ferguson i trwałości i braku ruchów nerwowych. Wymusza to także centralną rolę decyzyjną trenera-menedżera, a wszyscy pozostali powinni mu być podporządkowani. A prezes powinien zająć się strategią finansową, marketingową i dyplomatyczną. Dlatego nieszczególnie szczęśliwym rozwiązaniem jest łączenie ról prezesa i właściciela, bo wtedy za dużo emocji włącza się w proces kierowania. Jasne, że trzeba znaleźć tego Fergusona, ale na razie nikt nie ma na tyle doświadczenia, żeby powiedzieć, że Czesiek nim nie jest. Trzeba też znaleźć tego prezesa, który byłby prawdziwym zawodowcem.
Podpułkownik
  • 0 / 1
Oczywiście, Mioduski jest dobrym właścicielem - nigdy nie twierdziłem inaczej. Jest natomiast - i tu także zgoda -- fatalnym prezesem.
"Ale czy z kolei miał prezes rację - i czy słuszne zasadniczo jest podejście - że strategia doboru zawodników w długiej perspektywie to jakiś odgórny program, w którym trener jest wyłącznie "elementem przejściowym", zmienną bez specjalnego wpływu na nazwiska sprowadzanych piłkarzy."
Nie wiem czy jest słuszne, ale jest to na pewno refleksja na bazie własnych doświadczeń, trenerzy przychodzą i odchodzą dość szybko a sprowadzeni przez nich piłkarze zostają, czasem jako wartość a czasem jako bagaż. Stąd zapewne koncepcja wyjęcia kadry spod bezpośredniego wpływu trenera.
Generał broni
  • 3 / 0
StanPaluch trafiłeś w sedno. Ktos napisał że jest zwolennikiem "Fergusonów", tylko ilu jest "Fergusonów" a ilu anty Fergusonów?
Ja jestem zwolennikiem koncepcji, że strategię sportową ustala dyr. sportowy i to on zatrudnia trenerów i piłkarzy, którzy pasują do koncepcji klubu. W klubach takich jak Legia integralną częścią jedynki jest akademia, która też ma określony profil szkolenia i on nie może ulegać zmianie co chwila.
Tak robią w Red bullach i się sprawdza, to jest chyba najdynamiczniej rozwijający się projekt piłkarski na świecie.
To daje możliwość zachowania ciągłości i robienie korekt a nie wywracania wszystkigo do góry nogami pod kolejnego trenera. Jak się jeden trener wypali albo nie sprawdzi to mamy kolejnych kandydatów o podobnym profilu. Skład i taktykę ustala oczywiście trener i to on zarządza zespołem, ale jego styl musi być dopasowany do klubu a nie odwrotnie.
Tak jak to zwykle bywało o tej porze roku, prezes wywiad PRowy puścił w świat. Dobrze, że tym razem chociaż ma jakieś drobne sukcesy, którymi może się pochwalić, a nie lanie wody.
no drobne faktycznie. kilka MP, LE i wygrana ze Spartakiem, przez Legię przewijają się grający reprezentanci Szwecji i Chorwacji.
Generał broni
  • 6 / 4
Mioduski w PZPN
O tym wiadomo najmniej, bo to dopiero początek. Podobno Miodsuki jest doradcą Kuleszy do spraw międzynarodowych i zarządzania strategicznego, ale chyba nieformalnym, bo nie widzialem oficjalnej informacji.
Tak czy siak, za Kuleszą stoi środowiska eklasy i I ligi a więc będzie miało sporo do powiedzenia.
W tym wywiadzie Mioduski zapowiedział pewne zmiany, które w moim przekonaniu idą w dobrą stronę.
Chociażby limit obcokrajowców z poza Unii w zespołach. To wyklucza sprowadzanie młodych zawodników do rezerw albo mniejszych klubów. Może powstać obawa że import Afrykanó albo Latynosów za trzyma szkolenie, ale przecież zamiast wprowadzać limit obcokrajowców, można wprowadzić limit (minimum) młodzieżowców albo w ogóle Polaków.
Wtedy przy limicie młodzieżowców klub i tak musi szkolić bądź skautować a jednocześnie może nie płacić podstarzałym "wyjadaczom" tylko kreować nowych zawodników z możliwością zarobku na rynku. Według mnie to by ożywiło rynek i mogło przynieść dochody mniejszym klubom.
Ale konieczny jest limit młodzieżowców, do tego progresywny, czyli im niższa liga tym więcej młodzieżowców. Np. w I lidze 2, w II 3 a w III 4. To by oznaczało że w kadrze powinno ich być drugie tyle, a to by otworzyło zapotrzebowanie a więc i stymulowało szkolenie.
Boniek zupełnie bezsensownie skrił regulaminy ligowe, bo one rzekomo miały stymulować grę młodymi a w niższych ligach, czyli tam gdzie jest łatwiej zadebiutować mlodym, regulamin dziala odwrotnie.
W I lidze , gdzie nawet 6-ty zespól ma szansę awansu, potencjalnie sznasę na baraże mają prawie przez cały sezon zespoły z miejsc 9-10. Spadek natomiast zagraża zespołom z również z tych oklic. A więc który trener będzie grał młodymi z wlasnej woli, jeśli on wiecznie gra o coś a już na bank o własną posadę?
Jestem za narzucaniem limitów mlodzieżowców, ale tylko w niższych ligach, bo to ma większy sens niż w eklasie. Tutaj powinni grać najlepsi a nie wyciągani za uszy. Akademie eklasy mogłyby zasilać zespoły z niższych lig swoimi zawodnikami i tam niech się wykuwają talenty.
Jestem bardzo ciekawy co wyniknie ze zmian w PZPN.
Na razie mało wiadomo, bo wygląda na to że ludzie Kuleszy przyszli bez konkretnego planu. Nowy szef szkolenia jak mówi o swoich pomysłach to wyglada to na akcję pod tytułem "muzyka szwagra, słowa własne". No ale chociaż chęci są o dostrzeganie potrzeby. Żeby się tylko znowu nie skończyło na wieloletnich konsultacjach i wydani nowego NMG.
Pułkownik
  • 2 / 4
Sytuacja z istatnich lat jest nie zerojedynkowa.Bogusia juz nie ma wiec nie warto komentowac.Odnosnie Darka wydaje sie ze jednak ze przez te ostatnie lata uczyl sie pilki noznej co wiązało sie ze stratami dla klubu.Ma ambicje prezesowania ok ale powinien na poczatku dobrac porzadnego Prezesa a co sie z tym wiaze trenera (trener poziomu Czeska).Majac zdecydowanie lepszy budzet i doswiadczenie teraz zrobilby sie Prezesem.Trzeba sie tez zastanowic czy prezesura to tylko jego ambicja czy raczej droga do wyrobienia nie tylko ukladow w ESA PZPN ale tez w UEFA.Z punktu przecietnego kibica Legii na ta chwile jest wiecej minusow ale przyszlosc moze to diametralnie zmienic.
Podpułkownik
  • 5 / 5
Od Mioduskiego oczekuję jasnej deklaracji, jaki ma plan, jesli Legia nie zdobędzie MP.
Po pierwsze chce gry wychowankami. Po drugie nie wyboraża sobie rotacji ligi - LE. Po trzecie dowiózł trenerowi wagon zawodników pasujących "Legii a nie trenerowi" i to w trakcie rozgrywek, kiedy już mamy stracone 9 pkt to trener ma dopiero budować drużynę i to z nieswoich klocków. Po czwarte jak sam zauważa, w tym sezonie urosła w siłę konkurencja.
Panie Mioduski, konkretnie, co będzie jeśli nie będzie mistrza. Jak pan chce zbilansować budżet płacowy. Czy bez pucharów znowu będzie rewolucja, zmiana trenera i połowy graczy na tanszych?
Starszy kapral
  • 4 / 4
Na pewno do Ciebie niezwlocznie oddzwoni i wszystko osobiscie przedstawi. W koncu oczekujesz deklaracji wiec to nie moze czekac
Podpułkownik
  • 1 / 6
Warto przedstawić taką deklarację, żeby potem nie wyjść (*znowu*) na pajaca. Ten temat się pojawi szybciej, niż wszyscy myślą, zwłaszcza jeśli LE będzie balem na Titanicu.
Marszałek Polski
  • 2 / 3
Kto ubył Czesiowi z mistrzowskiego składu, że już takie straty w lidze poniósł? A kto doszedł wcześniej i już pomagał? Nie zrzucaj wszystkiego na prezesa. Poza tym ta ostatnia porażka była już z najnowszymi nabytkami, więc argument z dvpy.
Grubas tego po prostu nie ogarnia i łatwiej mu płakać w mediach, a jarząbki łykają. Łyka i prezes, ale do czasu...
Sierżant
  • 5 / 0
W latach 1971-1992 Ł3 nie zdobyła MP, nie było wtedy planu tylko twarde życie i wyngiel koleje i włókniarstwo łódzkie. Jeżeli tego nie przeżyłeś, to nie podniecaj się brakiem MP Ł3 to nie Bayern München. Z brakiem MP tez można żyć.
Podpułkownik
  • 0 / 1
"ostatnia porażka była już z najnowszymi nabytkami"
Zgrani z kolegami i znający schematy :)
Boże... powinien być jakiś test tutaj, chocby najbardziej podstawowy, dla ludzi, którzy chcą się tu wypowiadać.
Podpułkownik
  • 0 / 0
Runner, nie można przy takim budżecie płacowym jak me Legia. Chyba, że z tego drugiego czy trzeciego miejsca dokula się do LK.
Generał broni
  • 4 / 4
Mioduski w Warszawie i na Mazowszu.
Legia dla Mioduskiego to nie tylko projekt sportowy ale również społeczny. Tym bardziej że oba kierunki tworzą synergię, jeden napędza drugi. Tworzenie LSS z jednej strony daje klubowi kasę i przyszłych konsumentów a z drugiej popularyzuje sport, zdrowy tryb życia a może da wybitnych zawodników. To najbardziej logiczny związek z możliwych.
Mioduski rozumie, że sama Legia, mimo tych LSS, akademii nie wyszkoli wystarczającej liczby zawodników, żeby móc na nich opierać przyszlość klubu. Do tego są potrzebni partnerzy. Legia próbuje konsolidować środowiska w Warszawie, podnosiuć poziom szkolenia w innych klubach, bo dobry przeciwnik, to większy progres u nas. Mówił o tym trener z Holandii, który twierdzi, że mnogość i wysoki poziom szkółek w Holandii, powoduje, że zawodnicy konfrontują się na wysokim poziomie i dzięki temu sami się rozwijają. U na tego nie ma. Legia często wygrywa wynikami 2-u cyfrowymi i to jest fatalna wiadomość.
W niedawnych wyborach do MZPN-u Miodsuki był współtwórcą koalicji klubów w wyborze prezesa, który będzie chciał rozwijać szkolenie na Mazowszu. Wiceprezesem do spraw szkolenia został pracownik Legii zajmujący się rozwojem LSS, a więc łatwo przewidzieć jaki jest cel na przyszłość.
Powstała również koalicja klubów z Mazowsza w celu poprawy jakości szkolenia. Prowadzone są rozmowy z politykami na poziomie stołeczny i wojewódzkim, żeby można było kompleksowo działać w tej sp[rawie. Jestem bardzo ciekawy jak to się rozwinie.
Samo Mazowsze ma ogromny potencjał, ma 5 mln mieszkańców czyli więcej od Chorwacj a Warszawa z przyległościami jest liczniejsza niż Słowenia. Ursynów z Mokotowem jest liczniejszy niż Islandia.
Jeśli zintensyfikować działania, to możemy sport na wysokim poziomie a Mioduski wydaje się być animatorem tego działania.
Kapitan
  • 3 / 0
Boras, która Legia wygrywa kilkoma bramkami? Który rocznik?
Pierwsza drużyna w 2021 r nie wiem, czy przekroczyła 1,5 bramki na mecz, rezerwy są średniakiem 4 poziomu rozgrywkowego..
CLJ- chyba nie my wygrywamy od kilku lat.
Ładne hasła ładnie brzmią ale przy konfrontacji z faktami......
Sierżant
  • 0 / 2
No fakt dwucyfrowe wyniki 2x 6:0 pamiętam i widziałem i Vikingur to było 8:0, ale dwucyfrowe, niestety nie urodziłem się w 1956 roku nie widziałem, jak Wisła popłynęła z grodu Smoka Wawelskiego do stolicy. O niższych ligach nie ma co pisać, tak piłkarski poker.
Podpułkownik
  • 0 / 3
"Tak. Żeby zrównoważyć wspomniane straty, musieliśmy zaciągnąć nieco długów, a dzisiaj musimy je regulować."

Brak pucharów spowodował szkody nie tylko finansowe, ale też rankingowe i wizerunkowe, ale tak - te min. 200 mln zł, których nie ma, a mogły i powinny być, to teraz obciążenie i hamulec.
Z mediow NIGDY sie nie dowiecie sie czy sytuacja jest dobra, czy nie. To mozna bardzo ladnie podkolorowac, albo przyciemnic. Jezeli wiecie od kolegii kolegii, ze jest zle/dobrze to nie ma to znaczenia.
PN to niewdzieczny biznes w PL, bo duzo pracy a wynik finansowy zalezy od otoczenia. Jakby w ekstraklasie byloby 10 Legii to konkurencja wypracowala by wiekszy potencjal... a tak raz jest Piast, raz Lechia, raz Rakow ... Polskie firmy byly przykladem jak budowac kapitalizm do 2010-2012 ... teraz lepiej inwestowac w Czechach, no i w biedniejszej Rumuni, Bulgarii - ale to inny model.
Generał dywizji
  • 2 / 0
Bez kasy nie ma sukcesów.
Podpułkownik
  • 3 / 6
"Mamy taką politykę, że my budujemy klub, w sensie kadry i celu, który chcemy osiągnąć..." ...
"lecz jednocześnie tworzymy kadrę w oparciu o to, żeby nie była jedynie na ten sezon, na wygranie kolejnego meczu, tylko żeby budowała wartości w jakości z sezonu na sezon, z okienka na okienko."

Aha, i dlatego co sezon albo co pół była zmiana trenera a co okno połowy składu. Szkodnik nie chce tworzyć kadry na jeden sezon, ale ostatnio odeszło 15 piłkarzy, przyszło 11 nowych. I nawet gdyby byli lepsi, to wiekszość dopiero wysiadła z samolotu - a w lidze mamy już 9 punktów w plecy. Jak mają być sukcesy, jeśli Legia to ciągły plac budowy, a właściciel zamiast pomagać, to ciągle buja łódką i przewraca. Chce sprowadzić dobrych graczy - OK, tylko kiedy oni mają tę jakość pokazać, jak kupuje ich na koniec okna a sprzedaje na początek następnego?
Podpułkownik
  • 1 / 2
"Dla niego, chcącego zwyciężać dziś, istotne jest doświadczenie piłkarzy. My tak nie podchodzimy."

My tak nie podchodzimy, ale jak nie będzie zwyciężać dziś, to go zwolnimy...
Jesteśmy mistrzem i gramy w le a wlasciciel to "szkodnik". Skad wy sie bierzecie? Sieja was? Czy jakies kazirodztwo i wady genetczne?
Generał dywizji
  • 0 / 4
Naliczyłem aż 9x "Wydaje mi się...". Może jakiś socjolog wypowie się, co oznacza taka postawa na przyszłość?
Generał broni
  • 8 / 2
Wydsaje mi się, że socjolog zajmuje się zjawiskami społecznymi.
A mnie się wydaje, że używanie sformułowania "wydaje mi się..." jest wyrazem szacunku dla innych opinii i mając nawet twarde przekonanie nie chce się sprawiać wrażenia, że jest się pyszałkowatym.
Generał broni
  • 15 / 5
Mioduski w Legii
Zacznę od konfliktu właścicielskiego. Wizja rozwoju klubu, albo rozwoju biznesu, bo Lesnodorski traktował klub jako biznes, była tak rozbieżna, że musiało do tego dojść.
Leśnodorski ma duszę hazardzisty i oczywiście wygrał na ruletce pucharowej, ale tyle samo utopił. To były niezłe fajerwerki ale dla klubu to buksowanie w miejscu albo wręcz balansowanie nad przepaścią. Niedawno chcieliśmy kupić Rumuna z klubu który jest zarządzany przez syndyka. W tle negocjacji był inny klub rumuński który musiał zmienić nazwę i oczywiście całą tożsamość, żeby uciec przed dłużnikami. A nie tak dawno zazdrościliśmy Steale i Dinamu sukcesów w pucharach. Grali w fazach grupowych, robili transfery zatrudniali dobrych zawodników i gdzie to9 wszystko się podziało?
Wszyscy się koncentrują na tej jasnej stronie sukcesu zapominają o tym że to również kosztuje, często więcej niż daje. Wczoraj oglądaliśmy Barcelonę po liposukcji. Musieli przejść na ostrą dietę, żeby moc się w ogóle poruszać.
Piszę o tym dlatego, że Leśny miał podobną politykę i sam nie widział możliwości jej kontynuacji. Dlatego już w czasie gry w LM kilka razy wspominał o sprzedaży Legii jakiemuś inwestorowi. Chciał wykorzystać maksymalną wycenę po LM i skasować swój bonus nie zastanawiając się co dalej będzie z klubem. Są przykłady pozytywne ale jest bardzo dużo negatywnych.
Mioduski chce Legię budować od fundamentów, budować jej wartość stopniowo i trwale. Akademia jest tego ważnym elementem. Wczoraj w barwach Barcelony biegało kilku żwawych nastolatków z ich akademii. Kim by grała Barca gdyby ich nie mieli, z czego by odbudowała budżet nie mając możliwości wypromowania zawodników. Nawet taki gigant jak Barca bywa zmuszony do powrotu do korzeni i zaczynania od początku. To bardzo dobrze i bardzo zdrowe.
Najdynamiczniej rozwijający się projekt piłkarski, Red Bull, też zaczyna od akademii, budowania klubów od podstaw, bez szaleństw transferowych a jednak przebija się do czołówki.
Wczoraj Salzburg grał z Sevillą a w skladzie nastolatkowie, na ławce młody trener. Oni się nie martwią, że akademia nie dostarczy jakościowych zawodników, oni ich produkują jak na taśmie montażowej. Jaki jest tego sekret?
Mioduski rozwija w Legii również sferę marketingową, wydaje się że skutecznie. Na ten temat jest mało informacji, ale sądząc po ruchach to są również nakierowane na przyszłość. Umowy podpisany z firmami ze sfery IT dają do zrozumienia, że Mioduski wie gdzie się będzie działo w biznesie w przyszłości, nawet tej najbliższej.
O Legię jestem spokojny. Będzie dobrze.
cdn
Starszy sierżant
  • 6 / 3
Boras
Nie chcę robić za czyjegoś klakiera ale muszę się z Tobą zgodzić. Mioduski buduje Legię na zdrowych zasadach , tak powiedziałbym po niemiecku... Nie boję się o przyszłość klubu . Jego największym błędem w ostatnich 4 latach było zatrudnianie nieodpowiednich trenerów. Wielu mu zarzuca 4 lata bez grupy pucharów tylko też trzeba oddać że przynajmniej dwa razy odpadliśmy pechowo ( Rangers i Sheriff) a za kadencji Leśnego w tych eliminacjach często graliśmy dużo gorzej i wielkim fartem wchodziliśmy do grupy ( np.Molde gdzie byliśmy o klasę gorsi czy el.do LM gdie ten awans wylosowaliśmy tak naprawdę bo na boisku to była tragedia.).
Mioduski mimo błędów zawsze był fanatykiem i Legia to projekt jego życia...
Porucznik
  • 5 / 10
Kłamliwy raport jarząbka Borata.
Uwagi do niego:
Legia za Leśnego w latach 2013-17 w ogóle nie balansowała nad przepaścią tylko właśnie wyszła z niej, dzięki niemu po czasach marazmu i braku dochodów przez ITI.
Leśnodorski wyniósł Legię na kompletnie wyższy poziom sportowy i finansowy po czasach buksowania w miejscu przez z ITI, a Mioduski spuścił nas przez 4 lata do stanu pierwotnego.
Generał broni
  • 7 / 1
"Nie chcę robić za czyjegoś klakiera "
Nie wiem dlaczego w Polsce się utarło, że koniecznie trzeba się nie zgadzać a szczególnie z kimś kto jest wyżej.
Było wiele spraw które mi się u Leśnego podobały, lubiłem go tak po ludzku z Mioduskim pewnie bym się nie zakolegował, ale jeśli chodzi o zarządzanie klubem jest po prostu lepszy i tyle.
Zresztą nie tylko klubem. Mioduski dosyć mocno się włączył w reformowanie polskiej piłki, napoziomielokalnym (Warszawa, MZPN) i ogólnopolskim (PZPN). Był jednym z architektów sukcesu Kuleszy i jest jego doradcą od spraw międzynarodowycyh oraz zarządzania strategicznego. Należy się spodziewać ciekawych ruchów i przywrócenia logiki w polskiej piłce.
Starszy sierżant
  • 0 / 2
Boras
Ale odchodząc od Legii uważasz że Boniek był złym prezesem? Kulesza będzie lepszy? Jeśli tak to uzasadnij.
Boras dobrze napisane, wydaje mi się, że Legia za Leśnodorskiego rzeczywiście dostarczała emocji, ale nie był to projekt budowany z głową. Zresztą w paru wywiadach miałem wrażenie, że Leśnodorskiemu imponuje Gigi Becali i nie miałby nic przeciwko osiągnąć statusu gangstera z Rumunii. Też jestem zdania, że Legia wiążąca się z firmami z branży IT/fintech to dobry kierunek i na pewno organiczny sposób na budowanie klubu. LTC przyniesie korzyści, fajnie, że udało się zrobić LE w tym roku, z tego też będą pieniądze. Jestem dobrej myśli.
Porucznik
  • 4 / 2
"Nie chcę wychodzić na klakiera"...ale pominąłeś Dundelange, Spartak Trnava, Astanę, Sheriff, Omonię Nikozję, Qarabag czyli poziom przeciwników, których za czasów Leśnego regularnie laliśmy.
Trnavę wylosowalismy tak jqk Trencin tylko różnica jest taka, że wtedy awansowalismy, bo mieliśmy lepszy zespół zbudowany przez Leśnego.
Nie, wcale nie wyszedłeś na klakiera.
Major
  • 3 / 8
BMW, czyli Bierny, mierny, wierny Koralikowi. Hau,hau, piesku.
Porucznik
  • 6 / 3
Keszek:
szczekaj do swojego pana Darka jak już wylazleś spod biurka i waruj.
Swietna analiza, trafiona w dyche. Fundamenty, to najwazniejsze, co tworzy Miodulski.
Lesniodorski to inteligentny syn bogatego taty, Miodulski wie jak zbudowac organizacje. Poza tym pamietajmy o mecenacie anonimowych biznesmanow.
Tez jestem spokojny o Legie... Liga EU to poki co przygoda, ktora trzeba zaatakowac. Na ekstraklase jest potrzebny impuls. Mam nadzieje, ze Legia go dostanie dzisiaj wieczorem.
BMW i Keszek - myslke, ze takie wymiany sa nie potrzebne na forum Legii. Nie jestesmy portalem plotkarskim. Sie nie kloccie prosze,
Starszy sierżant
  • 0 / 1
BMW
Spójrz na to chłodnym okiem. Mioduski popełniał błędy ale miał też dużego pecha w eliminacjach bo mimo zmian trenerów zespół tak naprawdę nie grał gorzej niż za Leśnego. Po kolei ... Astana i Sheriff z którymi Legia odpadła na styku bardzo dobrze potem sobie radziły w LE. Astana wyszła z grupy a Sheriff był blisko. Kolejny sezon faktycznie lipa. Ale Trnawa też przyzwoicie grała w LE a Dudelange w kolejnej rundzie chyba 5 do 0 wsadziło mistrzowi rumuni!!! Potem sezon gdzie Legia grała w eliminacjach ze ścieżki ligowej i grała bardzo dobrze i dopiero w playoff odpadła z Rangers po golu w doliczonym czasie. I następnie Omonia z którą wynik wypaczył sędzia i faktycznie katastrofalny , chyba najgorszy mecz w ostatnich latach z Qarabachem. Nie usprawiedliwiam błędów Mioduskiego ale też mięliśmy sporo niefarta tak jak ogrom szczęścia miał Leśny( może poza Celtikiem ).
Generał broni
  • 1 / 1
Bizon
" Kulesza będzie lepszy?"
Tego nie wiem z całą pewnością, ale wydaje się że "Kulesza" to projekt środowiska klubów eklasy i I ligi, czyli trochę prezes kolektywny. Al;e oczywiście Kulesza prywatny może się zerwać z uwięzi i odlecieć. Na to nie ma żadnej gwarancj
Dwie kadencje Bońka oceniam, słabo, bo w tematach najbardziej doskwierających polskiej piłce zrobił mało albo nic. Ewentualnie na pokaz, bez jakiegoś konkretnego efektu. Czyli szkolenie, popularyzacja piłki i zarządzanie klubami.
Popularyzacja.
Nie chodzi o to żeby dzieci się tylko pasjonowały piłką. Do tego wystarczy Lewandowski Mesii i Ronaldo, chodzi no to żeby miały okazję tą pasję realizować w rzeczywistości, czyli grać w piłkę. Boniek opowiadał historyjki o tym jak dawniej w biedzie się gralo na podwórku i tam doskonaliło a teraz to kompy, kolorowe buty i brak charakteru. Tylko zapomnaił dodać, że wtedy to kluby szkoliły dzieciaki za darmo a dzisiaj szkółki są płatne i dostępne tylko dla tych którzy mogą płacić. Nie zrobił nic żeby piłka trafiła np do szkół, które wydają się naturalnym początkiem dla 7-latków, nie zrobił nic żeby piłkę umasowić.
W Niemczech jest zarejestrowanych ponad 7 mln piłkarzy, co oznacza że co 11-ty Niemiec (włączając starców) gra w piłkę. W polsce co 50-60. Dużo jest do zrobienia, prawda?
W tychże Niemczech jeden trener przypada na około 10 zawodników a w Polsce na 20-25. Czyli taki junior jest lepiej "zaopiekowany" niż Polski, prawda? Już nie wspomnę o jakości wyedukowania średniego niemieckiego trenera.
Podobne proporcje są w krajach skandynawskich, czy w Austrii.
Boniek nie zrobił z tym prawie niczego.
Zarządzanie klubami
W Belgii jak przystąpiono do reformy szkolenia, to równolegle reformowano zarządzanie klubami, głównie małymi. Uruchomiono na uczelniach ekonomicznych kierunki, które przygotowują do zarządzania lokalnym sportem. Kształtowano tam świadomość celu, uczono sposobów działania, pozyskiwania funduszy itd. Male kluby są solą każdego sportu, bo to one szkolą najwięcej sportowców. To od poziomu tych klubów w największym stopniu zależy poziom sportu, bo one dostarczają wybitne jednostki do największych klubów. W Polsce to jest poza świadomością a Boniek twierdził wręcz że to nie jego sprawa.
Kulesza obiecuje uruchomić edukacje, Mioduski też o tym mówi.
Szkolenie
Lepsze zarządzanie klubami, to lepsze szkolenie, bo pojawi się świadomość potrzeby i umiejętność realizacji celu. Ale tutaj PZPN czy WZPN-y też muszą pomagać, czyli szkolić trenerów. Boniek nie widział tu niedociągnięć a Kulesza obicuje poważne zmiany.
A więc jeśli Kulesza czyli środowiska dotrzyma słowa i jak się nie pokłucą, to spodziewam się poprawy.
Boniek się grzał w świetle Lewego, bujał się po studiach TV, pisał w necie i tyle.
Nie można mu odmówić że wprowadził lepszy styl do PZPN, taki europejski sznyt i nieźle zarządzał kasą, ale to za mało jak na nasze potrzeby.
Podpułkownik
  • 4 / 0
Ale bzdury. Mioduski gra w to samo co grał Leśny w parze z Miodkiem. Był niedawno wywiad gdzie wreszcie przyznał że jego wizja klubu z przed samodzielnego zarządzania to były mrzonki. Nie da się ograniczyć budżetu takiego klubu jak Legia, znacząco. Dlatego żeby klub mógł walczyć o porządnych zagranicznych graczy.

Stąd też niejako Mioduski sam stał się hazardzistą i padł tego niemal ofiarą. W sezonie 2019/2020 Legia była w ogromnych tarapatach finansowych i takie głosy szły zewsząd. Był to jednak niejako moment zwrotny, bo klubowi udało się zarobić ponad 80 mln zł na transferach. Zakopując dziurę po Chorwatach.

Obecnie, nawet w tym wywiadzie Mioduski przyznaje że, LE daje możliwość braku straty za rok finansowy, oraz obługę długów.
Więc jest nie kolorowo. Potknięcie w lidze i nie zdobycie mistrzostwa, byłoby mocno kosztowne.

Dlatego nie kupuje tego, że kiedyś Legia grała hazard, a teraz nie.
Porucznik
  • 3 / 2
Bizon:
no właśnie spoglądam chłodnym okiem w przeciwieństwie do Ciebie.
Wiesz czemu nie piszesz o wynikach Molde Zoryi, Trencina, Aktobe w grupie?
Bo ich wyeliminowaliśmy. W grupach LM i LE ogrywaliśmy Sporting, Trabzonspor, Midtylland, Lokeren i i Metalista i Ty to nazywasz fartem? :)
Leśny do czasu zatrudnienia Hasiego nie wymieniał trenerów, co chwila ja Mioduski.
Zawodników także.
Bramki Nikolica, Prijo, Rado, Dudy i czy nawet drewnianego Kucharczyka w eliminacjach to nie fart, ale postawienie na dobrych zawodników i nauczenie ich świadomości priorytetów czyli na początku sezonu awansu do pucharów, a później zdobycia Mistrza.
Mioduski co chwila wymieniał, raz zaciag bałkański, raz portugalski, to później spękaki z Trnavą, Dungelange, które były outsiderami w swoich grupach LE.
Tym się różniło zarządzanie Leśnego od chaosu Mioduskiego i później klakierzy tego drugiego wylosowanie takich samych rywali i nieudolność Mioduskiego wstworzeniu drużyny zwalają na farta albo pecha.
ja uważam, że był mierny. marketingowo sprowadził PZPN to uszczypliwego podstarzałego gościa, któy na każdy temat wie wszystko najlepiej a wielokrotnie robił z siebie durnia, przykład jego tweet z ostatniego meczu Legii:

"Sędzia sygnalizuje pozycje spaloną(oczywistą), ale w ułamku sekundy weryfikuje swoją decyzje, bo piłkę podawał zawodnik drużyny przeciwnej. Gdzie jest problem? A tak… bo to Legia, bo sędzia się nazywa Boniek itd… Frankowski w tym meczu Top "

serio frankowski TOP? na karnego wyszedł Zibi siku czy o co chodzi? on takie wrzutki miał przez całą kadencję. tajemnicą poliszynela był wieczny pat na linii PZPN - Ekstraklasa SA. czy to jest normalne? liga za jego kadencji spadła na ryj, czy prezes PZPN za to nie odpowiada? to jak nie za to, to za co odpowiada? reprezentację robi mu Lewy, a do Lewego nie przyłożył ręki. za to zrobił szopkę z trenerami, tutaj obaj z Mioduskim mogą sobie rękę podać.
Dziś czytając wypowiedzi Kuleszy widzę, że jest tam ktoś, kto myśli a nie ktoś, to z góry wszystko wie.
PZPN parę spraw próbował zrobić dobrze, jak centralny system szkolenia, a niektóre zrobił dobrze, jak pro junior system. także bardzo źle PZPN za kadencji rudego nie oceniam, ale bardzo, bardzo daleko mi do oceny pozytywnej.
Kapitan
  • 3 / 2
@Bora-ten świetnie zarzadzajacy Legią DM zatrudnił Jozaka, ten z kolei kilku pulkarzy, których dlugo trzymalismy w rezerwach, by nie przedlużyli tylko kontraktów.Mauricio czy Eduardo klikają "lubię to".
Ten sam DM przedlużył kontrakt z Vukoviciem, chwile potem go zwolnił, gadajac o jego złym prowadzeniu drużyny już wiosną....
Teraz do pucharów poszliśmy z najslabszą kadrą od lat, w lidze jestemy w strefie spadkowej.
Mityczna LTC do tej pory kojarzy mi się z ucieczką cozfolbiejsxych młodych, aniżeli nowymi Szymańskimi, Karbownikami czy Wieteskami....
Sierżant
  • 0 / 2
Będziesz Miał Wypadek fatalny nick/
Młodszy chorąży
  • 5 / 5
Odszedł Juranovic za 3 mln euro, odszedł Wszołek i Vesovic, ale nie ma się co martwić, bo na ich miejsce przyszli lepsi... Bardzo rzeczowa i przekonującą odpowiedź . Szkoda tylko, że Michniewicz tego nie dostrzega i twierdzi, że brakuje mu odpowiednich wykonawców i trzeba zmienić system.
Generał dywizji
  • 3 / 0
Bogus.Dobra drużyna odnajdzie się w innym systemie i potrafi zagrać i trójka i czwórką z tyłu.Akurat jesteśmy w takim momencie,że jedno wahadlo gorzej funkcjonuje.Do tego w środku brakuje kreatywnego pomocnika.Ale to nie znaczy,że tak będzie stale. Po to pozyskaliśmy nowych zawodników aby ich dostosować do systemu.Pytanie ile to będzie trwało i czy przyniesie to skutek w LE.O eklape mniej się martwię.
Kapitan
  • 2 / 1
@Mjs-tylko jak trener ma zbudować tę drużynę, jak myvteraz co 3 dni bedziemy grali do grudnia?
Wyniki będą slabe, yo polecivtrener, nie prezes, ktory transfery zalatwiał we wrześniu, gdy drużyna rozpoczeła sezon w lipcu...Jako yo Prezes DM zimą mówił w C+ - drużynę na puchary wzmacnia się zimą. To tych wzmocnień latem już w klubie nie było....
Generał dywizji
  • 0 / 1
Odyn.Wynik z Moskwy mówi,że to możliwe.
Kapitan
  • 0 / 0
@Mjs-a co mówią wyniki z Krakowa czy Wroclawia?
Życzylbym sobie wygrywania 8/10 meczy do tego grudnia, ale pamietam jesień Lecha rok temu.
Generał broni
  • 8 / 7
Bardzo ciekawy wywiad i wielowątkowy ja tylko dodam fragment innego artykułu, żeby odświeżyć wiedze kim jest Mioduski w biznesie, bo wielu kolegów forumowych i kreaturek medialnych bardzo lubi traktować prezesa z góry, bo on nic nie rozumie, podobno.

"- Darek spokojnie mógłby być notowany na liście 100 najbogatszych Polaków. Pewnie nie w czołówce, gdyż na pewno są bogatsi, ale widziałem w tym zestawieniu i takich, których wartość majątku na pewno była mniejsza niż Mioduskiego. Tyle że Darkowi nigdy nie zależało na takim rozgłosie - powiedział mi kilkanaście miesięcy temu bliski współpracownik właściciela Legii.

Mioduski młodość spędził w USA, wykształcił się na Harvardzie, do dziś zresztą posiada nie tylko polski paszport, jest również obywatelem Stanów Zjednoczonych. I z jednej strony ma amerykańskie spojrzenie na wiele spraw, ale też sentyment do Wielkiego Brata (jego osobisty doradca medialny wykasował mi kiedyś przy autoryzacji antyamerykański fragment z wywiadu z… Vukoviciem). Pewnie mało osób to pamięta, ale pan Darek jest także niedoszłym… wiceministrem skarbu w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza.

Wartość posiadanych aktywów Mioduski znacznie powiększył oczywiście jako jeden z najbliższych współpracowników Jana Kulczyka. Transakcje nadzorował jako menedżer, ale jednocześnie ponosił ryzyko jako wspólnik. A to opłaciło się wszystkim stronom! Inwestycje w kopalnie złota w Namibii, pola naftowe w Azji i Afryce, ale przede wszystkim w… browary ugruntowały jego finansową pozycję.

Dość powiedzieć, że odsprzedaż kilkunastu procent akcji światowemu potentatowi w tej branży - koncernowi SABMiller - przyniosło konsorcjum Kulczyka, (zarządzanego osobiście przez Mioduskiego) ponad 1,5 miliarda euro przychodu."

Mioduski nie jest drobny geszewciażem z taką samą mentalnością, tylko gościem z globalnym doświadczeniem i podobnym spojrzeniem. Ten wywiad i to co się dzieje w PZPN, MZPN-ie i oczywiście w Legii jest tego świadectwem. Mioduski zrozumiał, że nie będzie silnej Legii bez silnej ligi a silnej ligi bez silnej i zdrowej organizacji całej polskiej piłki w tym oczywiście małych klubów. Mam wrażenie i oczywiście nadzieję że następuje głęboka orka polskiej świadomości piłkarskiej, że powstała sprawcza masa krytyczna w postaci właścicieli klubów, działaczy wojewódzkich, która będzie zmieniać ten nasz piłkarski grajdół. Sygnały tego są słyszalne w tym wywiadzie.
Później napiszę co usłyszałem w tym wywiadzie.
Generał dywizji
  • 4 / 0
Boras.To co napisałeś to prawda.Jest jednak jeden haczyk.Futbol to bardzo specyficzny biznes.Nie wszystkie umiejętności biznesowe sprawdzają się w futbolu.Akurat podczas rządów DM.w Legii mieliśmy okazję to zobaczyć.Przypomnij sobie zonglerke trenerami,nietrafione transfery.To były ewidentne straty i finansowe i wizerunkowe.W biznesie nietrafione inwestycje można jakoś odrobić w futbolu to trudne lub wręcz niemożliwe.
Generał broni
  • 2 / 4
Każdy biznes ma swoją specyfikę, ale od tego są specjaliści. Ci którzy zarządzają wielkimi firmami, tak naprawdę zajmują się kreowaniem ich rozwoju a nie zarządzaniem bieżącym. Im płacą za to, że potrafią przewidzieć przyszłość.
Najwięksi menadżerowie amerykańscy, absolutny top w w zasięgu działania i wynagrodzeniach, zmieniiali branże nawet kilka razy, bo oni nie są technologami produkcji, tylko technologami zarządzania a to jest oddzielna umiejętność.
Firmy planują z perspektywą wieloletnią ale cele krótko terminowe też oczywiści są, ale może nie tak istotne jak wielu się wydaje.
Generał dywizji
  • 1 / 1
Boras.To akurat jasne i nie ma co dyskutować. Problem zaczyna się, że klub piłkarski to inny biznes,inna specyfiką.Na Zachodzie od wielu lat pracowali nad tym aby uczynić go dochodowym przedsiębiorstwem a udało się to tylko z częścią klubów. U nas po transformacji ustrojowej ciągle się tego uczymy.Przypomnij sobie jak działały kluby w latach 90-tych ilu krecilo się hosztaplerow wokół futbolu jak robiło sie transfery jaka była korupcja kto na tym zarabiał.Ile klubów padło.Mioduskiemu można wiele zarzucić, że w przeszłości podejmował decyzje już nawet nie tyle błędne co niezrozumiałe i marnował pieniądze ale nie dał Legii utonąć.
Podpułkownik
  • 2 / 5
Boras, co z tego, jeśli Legią zarządza fatalnie?
Generał broni
  • 4 / 5
Mnie się wydaje, że w Polsce zrobiono z piłki nożnej "czarną magię" żeby ukryć swoją nieudolność. No bo ona się rxządzi swoimi prawami, jest nieprzewidywalna itd itp.
Każdy biznes rządzi się swoimi prawami, w każdym bywają sytuacje nieprzewidziane. Mioduski z pewnością gubił (gubi?) się w pewnych decyzjach typowo sportowych (dobór trenerów). Ale to teżź nie jest fizyka kwantowa i z pomocą kilku doradców, dyskusji z prezesami innych klubów w ECA Mioduski, jako osoba inteligentna wkrótce będzie ekspertem w tych sprawach.
Ma swoje wady jak każdy, ale jego poziom myślenia przerasta uśredniony poziom środowiska pilkarskiego o głowę. O tym jestem absolutnie przekonany. I nie czuję się Jarząbkiem.
Generał dywizji
  • 3 / 2
Boras.Jedno jest pewne jak na inteligentnego faceta to ten proces mógłby i powinien być szybszy.
Generał broni
  • 2 / 4
" proces mógłby i powinien być szybszy."
Zapewniam Cię że Mioduski też chciał dużo szybciej, ale pośpiech, chodzenie na skróty, tak kuszące, wyprowadzilo na manowce nie jednego inteligentnego człowieka. Wtedy trzeba wróccić na utarty szlak i robić wszystko po kolei, zgodnie ze sztuką zarządzania i logiką. To rzadko zawodzi.
Generał dywizji
  • 1 / 1
Boras.Nie znam Mioduskiego tak dobrze jak Ty ale uważam, że tych kilka lat powinno mu wystarczyć.
Generał dywizji
  • 0 / 1
Krótszy.
Kapitan
  • 0 / 0
@Boras -gdzie jest Kulczyk i czemu austryjacka strona nie wystawiła aktu zgonu?
Starszy sierżant
  • 5 / 6
Już kilka tygodni temu pisałem na tym forum że Mioduski co jakiś czas powinien się publicznie wypowiadać by ucinać jakieś wątpliwości. Wypowiadali się wszyscy a szczególnie Czesław który zostawiał swoimi tekstami trochę pola do rozmyślań. Mówię to od dawna że Legia jest lepiej zarządzana i wbrew długowi ma mocniejszy fundament niż większość klubów z naszego regionu Europy a już znacznie mocniejszy niż wiele klubów z południa kontynentu które są zadłużone wielokrotnie mocniej niż Legia i mogą paść z hukiem w każdej chwili. Legia będzie dominować w lidze bo jeżeli nawet w przerwie zimowej będzie strata to Mioduski stanie na głowie żeby to odrobić. On zdaje sobie sprawę że faza grupowa pucharów bez mistzostwa to wielkie ryzyko.Polska liga jest bardzo wyrównana i pod względem całości myślę że jesteśmy około 10 miejsca w europie jeśli by patrzeć na cały przekrój.
Generał brygady
  • 1 / 5
Publikacja wywiadu w niezbyt fortunnym terminie.
Nie daj Boże niekorzystne wyniki w najbliższych meczach. Będzie można spokojnie zapomnieć.

A co kontraktu trenera to jesienią nie można nic podpisywać. Z oczywistych względów.

Na dziś obok 711 trener Czesław ma drugą
metryczkę 7/12.

Reszta to kurtuazja.

Pzdr
Marszałek Polski
  • 0 / 0
Jest jeszcze 2-0-3.
Generał brygady
  • 0 / 0
Mac

Objaśnij, prosze. Będzie komplet.

Pzdr
Generał dywizji
  • 6 / 0
Ładnie przywalił Frankowskiemu mówiąc, że nie sytuacja z choragiewke a niepodyktowany karny go martwi.
Merytorycznie go pojechał, że powinien częściej patrzeć na VAR w takich sytuacjach, to dobrze.
myślę, że on patrzy dokładnie tyle, ile chce patrzeć na meczach Legii. nie mam zaufania do Frankowskiego.
Starszy sierżant
  • 1 / 5
W każdym meczu LE można coś ugrać. Wczoraj szwajcarzy ograli Manchester United więc my u siebie za dwa tygodnie możemy pokonać Leicester.Zespół się będzie zgrywać i z każdym tygodniem będzie coraz mocniejszy. Odwrotnie niż pyry rok temu. W eliminacjach apogeum formy a potem jechali w stronę czarnej d**y.
Generał dywizji
  • 0 / 1
Chciałbym podzielać Twój optymizm.Teoretycznie masz rację. Ale czy tzw.drugi skład udźwignie presję i da radę w eklapie to jest pytanie.
Starszy sierżant
  • 0 / 1
Paradoksalnie teraz powinno być lżej bo w eliminacjach graliśmy co tydzień i jeszcze do tego liga. Teraz będziemy grać w LE co dwa lub trzy tygodnie. Wiem ,wiem że będą przerwy na kadrę gdzie wielu legionistów będzie powoływanych. Ale też mamy 20 graczy na dobrym poziomie i kwestia Cześka by to poustawiać.
Chorąży
  • 7 / 3
Chyba najlepszy wywiad o polskiej piłce w ostatnim czasie. Dużo ważnych wiadomości:
- dla kibiców: spoko, wszystko jest pod kontrolą,
- dla prezesa Kuleszy: twoim zadaniem jest 15 miejsce ligi w rankingu w ciągu 5 lat, pomogę,
- dla rządu: jak mówię inteligentne wsparcie rządowe to mam na myśli efektywne wsparcie a nie marnowanie pieniędzy,
- dla prezesów innych klubów: jedziemy na tym samym wózku,
- dla CkM: maszeruj albo giń.

I tylko jedna uwaga krytyczna: mamy najagresywniejszy system spadów w Europie, bo jesteśmy największą ligą wśród tych średnich i słabych.
-
Żadnego wsparcia rządowego dla jednego klubu nie będzie. Kibolstwo by do tego nie dopuściło. Ba, nawet same kluby i PZPN do tego nie dopuszczą. U nas niemożliwe jest dotowanie danego klubu przez państwo w celu zdominowania przez ten klub całej ligi. To w ogóle można zapomnieć ze względów właśnie nienawiści kibolskiej, ale również finansowych. Taka słaba liga jak polska jakby była jeszcze zdominowana przez jeden klub, w ogóle by nikogo nie interesowała. Teraz przynajmniej jest jakaś rywalizacja.
Chorąży
  • 0 / 0
No przecież nie o to chodzi, żeby rząd wspierał konkretny klub. Pomijam szczegół, że spółki skarbu państwa wspierają a to całą ligę a to konkretne kluby.
Od siebie mogę dodać, że rozsądne byłoby wsparcie tych, którzy reprezentują ligę/Polskę w rozgrywkach UEFA.
Niektóre kluby są utrzymywane przez samorządy jak np. Śląsk czy Piast. Bez kasy od miasta już dawno by upadły. Dlaczego mają dostawać jeszcze kasę z budżetu państwa?
Fairplay, ale jeśli mądre głowy wykalkulowały by, że bardziej się opłaca wydawać kilkadziesiąt milionów na Legię niż na Kubicę, to kto wie. no ale to nie przejdzie z tej prostej przyczyny, że przełożyło by się to na spadki notowań pisu, jak by kibice w PL przyjęli do wiadomości, że za sukcesem sportowym Legii stoi Orlen, to jakiś tam być może niewielki ale jednak promil głosów by pisowi spadł, zamiast wzrosnąć. poza tym pewnie mało kto chce u nas PiSowskie czy jakiekolwiek inne polityczne zaplecze.
Podpułkownik
  • 5 / 1
Bardzo konkretny wywiad.
Moje wnioski. Juranovic nie grał 1,5 roku w Legii, tylko rok. Czas szybko płynie prezesowi.
Martwi brak modelu gry, czy przynajmniej jakiegoś planu na to jak Legia będzie grała docelowo. Ale to się przewija już od dawna, w sumie cieszę się że Mioduski
odpowiedział szczerze o tym.
Starszy szeregowy
  • 2 / 2
Największym wyzwaniem trenera Michniewicza będzie znalezienie sposobu na zmotywowanie piłkarzy do priorytetowego podejścia do spotkań w Ekstraklasie, a nie w LE.

Problem jest o tyle duży, że dla samych piłkarzy, podświadomie czy też po prostu świadomie, to LE będzie ważniejsza niż liga krajowa. Mamy wielu zawodników, dla których Legia, co sam prezes przyznaje, jest przystankiem w drodze do silniejszych finansowo klubów. Nie mówię już o chęci sprawdzenia się i pokazania na tle silniejszych rywali. Do tego będzie dochodziło najzwyklejsze zmęczenie psychofizyczne "materiału".

To wszystko, czyli fajny wynik w Europie i obrona mistrzostwa, byłoby do zrobienia przy silniejszej kadrze, szczególnie w środku pola. Moim zdaniem, przy dłuższej absencji Luquinhasa, wynikającej z odpukać kontuzji, rywale w lidze uciekną za daleko.

Podsumowując: bez gry w Europie, przy obecnym składzie, o mistrzostwo nie byłoby łatwo, a tu dochodzą jeszcze mecze w LE i PP. Raków (szkoda, dla nas podwójna, że nie awansował do LKE) i w mniejszym stopniu Amica, tylko czekają na nasze potknięcia i nie przeoczą okazji do pozbawienia nas tytułu.

Pozostaje mieć nadzieję, że Michniewicz znajdzie jednak jakiś sposób motywacji piłkarzy, a w zimie wróci Kapustka i przyjdą wzmocnienia z prawdziwego zdarzenia.
Generał
  • 1 / 9
A teraz jakie przyszły wzmocnienia nie z praedziwego zdarzenia? jprdl:))))))))
Starszy szeregowy
  • 6 / 0
A to już wiadomo, że one z prawdziwego zdarzenia są? Po 1-2 meczach? To chyba będzie można ocenić po miesiącu, po dwóch, najwcześniej. Ale bądźmy dobrej myśli i się okaże, że jednak przyszły.
Ale przecież znafcy już wszystko wiedzą o nowych nabytkach nie po 1-2 meczach a już po podpisaniu kontraktów...
Generał brygady
  • 2 / 0
A co do Jasura to z wypowiedzi Mioduskiego wynika, że on po prostu sobie wmawiał, że go coś boli, a nie to, że miał ciągle kontuzje. Odludek, który kompletnie nie ma psychiki na profesjonalną piłkę, chociaż umiejętności gigantyczne. Ale skoro Jasur przed meczami sam przychodził do Cześka i mówił, że nie czuje się na siłach jeszcze grać to już wtedy wiele mówiło. Rzadko się zdarza, żeby piłkarz sam prosił trenera o to, żeby go nie wystawiał.
Porucznik
  • 0 / 1
Zwykły nygus i tyle.
Z tego, co słychać z otoczenia klubu, to problemem Jasura było raczej to, że na Białorusi ukrywał kontuzje, żeby grać. Ciekawe co z nim będzie dalej?
Dalej będzie to, że Legia go sprzeda przy pierwszej okazji.
Generał brygady
  • 7 / 3
Wiem, że Czesiek tutaj ma grono wyznawców, ale ja się nie dziwię wątpliwościom co do niego. Właściwie potwierdza w Legii to co było wiadome przed zatrudnieniem. Czyli, że będzie umiał ogarnąć defensywę, świetnie umie ułożyć zespół na mecze z mocniejszymi od siebie, umie w taktykę. Co za tym idzie na europejskie puchary to jest dla nas idealny trener. Z drugiej strony obawy były o to, że to defensywny trener i czy w lidze Legia będzie umiała grać ładnie i strzelać dużo goli. I tutaj niestety się potwierdza, że jak to my mamy dominować to już tak różowo nie jest. Zawstydzające 7 goli w 12 ostatnich meczach ligowych mówi wiele.

Dlatego ja też bym czekał z nowym kontraktem. Wiadome, że ten nasz jedyny pomysł z tamtego sezonu, do boku i wrzutka przestał działać. Wszyscy wiemy jak gramy, wszyscy wiedzą jak przeciwko temu się już bronić. Czas na zmianę systemu, więcej gry kombinacyjnej, więcej nieprzywidalności. Nie możemy przecież powiedzieć, że jak na nasze realia Czesiek nie ma w kim rzeźbić.

Wiele razy tutaj czytałem, że gdzieś mają ligę, chcą Europy. Ludzie szybko się do dobrego przyzwyczajają, mówiłem, że dominacje w lidze i tyle mistrzostw trzeba docenić. Bo jak tego mistrzostwa nie będzie to jednak wszyscy stwierdzą, że gdzieś jednak mają tych 6 meczów w Europie, chcą mistrzostw.

A tu trzeba umieć ułożyć zespół pod lepszych rywali w Europie, ale też umieć grać ofensywną, dominującą i skuteczną piłkę w Polsce. I to jesz sztuka, a Czesiek jak na razie broni się tylko tym 1. Jak nie poprawi szybko sytuacji w lidze to nie tyle nie dostanie nowego kontraktu co nie dokończy obecnego.
Generał
  • 1 / 6
Czesiek nie jest trenerem na lata i on chyba też sobie z tego zdaje sprawę, masz rację niestety jego warsztat ofensywny jest zbyt słaby by prowadzić taki klub jak Legia ale to mimo wszystko dobry trener i trzeba dac mu jeszcze czas może on też się rozwinie przy Legii.
CM ma wyznawców bo przed nim aż od czasów Czerczesowa nie było trenera z poważnym dorobkiem , wiedzą , wizją
dlatego lepszy CM niż początkujący Magiera czy Vuko lub wynalazki typu Jozak
no i dochodzi częstotliwość zmian trenerskich żaden trener nie zrobi wyniku w 6-7 miesięcy --tzn może wynik zrobi ale nie " naprawi " gry zespołu i nie stworzy maszyny do wygrywania

potrzeba czasu aby wszystko poukładał
Porucznik
  • 4 / 4
Wyznawców?
CM awansował do LE, czego nie zrobił nikt od 5 lat, zdobył MP z 2 porażkami i serią 15 meczów bez porażki, więc kibice Legii obiektywnie doceniają to co zrobił.
Raczej ma kilku hejterów, którzy walą w niego nieustannie.
Generał
  • 2 / 4
Fajny wywiad dużo się wyjaśniło, teraz tylko praca i jeszcze raz praca, liczę po cichu na dobry wynik dzisiaj.
Pułkownik
  • 3 / 7
Transfery za wiedzą trenera, oczywiście zawsze dowiadywał się ostatni.
Rozmawiałem jednak z dyrektorem sportowym Radkiem Kucharskim, że nie chcę oglądać 20 graczy, którzy mogą do nas przyjść, jak szansę, że któryś z nich trafi do nas, są niewielkie. Chciałbym dopiero na koniec się włączyć i zdecydować, jak będzie wąska lista - mówi Michniewicz.
Generał dywizji
  • 3 / 0
To chyba jednak nie do końca prawda.Czesiek dużo gada,czasem nie w pełni prawdziwie.Trudno sobie wyobrazić, że trener największego polskiego klubu jest zaskakiwany transferami.Sam przyznał,że podrzuca nazwiska a,że nie wszystkie wypalą to już inna sprawa.
Generał dywizji
  • 4 / 1
Mam zawsze kłopot z wywiadami DM.Na papierze to wszystko świetnie wygląda a potem proza wydarzeń to weryfikuje i już nie jest tak dobrze.
Rzeczowo i na temat. Trenerze Czesławie, albo będzie postep w lidze albo.....mimo sukcesu w postaci LE, los trenera niepewny....
Marszałek Polski
  • 0 / 0
Rzeczowo i na temat - ale ile w tym prawdy?
Dobry i ciekawy wywiad, w większości kumaci kibice pisali o tym wszystkim na tym forum.
Nie kumaci szukali drugiego dna …lub trzeciego :)
Ja tu wielkiego poparcia dla trenera nie widze. A tarcia maja byc tworcze dla trenera, dla prezesa chyba tez powinny. Nie ma chemii i to czuc po prostu.
Generał dywizji
  • 1 / 0
Ja myślę, że jak zwykle prawda leży po środku. Czesiek chce pewnie czasem niemożliwych rzeczy a i Prezes nie jest łatwy we współżyciu i ma swoje zdanie niekoniecznie rozsadne czemu już wielokrotnie dal wyraz.Ale prawdą jest,że w tym wywiadzie nie dał wyraźnego wsparcia trenerowi.Moze to i dobrze bo Czesiek jest tylko pracownikiem klubu.Bardzo ważnym l kluczowym ale tylko pracownikiem.
Plutonowy
  • 2 / 4
przeczytałem tytuł i sobie pomyślałem że stabilna sytuacja na minusie to tez stabilna sytuacja..
No bo tak jest, możesz być grubo na minusie i może to być stabilne.
Porucznik
  • 0 / 1
Coś w tym jest.