Ruch Chorzów - Legia Warszawa 0:5 Dawid Szulczek
fot. Marcin Szymczyk

Dawid Szulczek: Łatwo stracone bramki

Redaktor Maciej Ziółkowski

Maciej Ziółkowski

Źródło: Legia.Net

02.04.2025 20:55

(akt. 03.04.2025 02:11)

– Legia była dużo lepszą drużyną, trochę ułatwiliśmy jej sprawę. Mimo że przed meczem była duża mobilizacja, to już na początku doszło do nieszczęśliwego zdarzenia – Jehor Cykało praktycznie wpadł na sędziego i stracił piłkę. Chwilę później pojawiło się nieporozumienie w naszych szeregach i stołeczny zespół znowu odzyskał futbolówkę. Łatwo straciliśmy bramki – mówił po półfinale Pucharu Polski z "Wojskowymi" (0:5) trener I-ligowego Ruchu Chorzów, Dawid Szulczek.

– Niestety, nie udało nam się wrócić do meczu. Musimy strzelić pierwszego gola i dobrze się napędzić w jakimś spotkaniu, bo tego nam bardzo brakuje.

– Mieliśmy przygotowane zmiany przed trzecim golem, który padł wtedy, kiedy chcieliśmy dokonać korekt. Nie do końca mi się wydaje, że chodziło o impuls. Legia patrzyła też pod kątem przyszłości i kolejnych spotkań. Przed nami rywalizacja z GKS-em Tychy. Będziemy skupiać się już na meczach ligowych. Co do półfinału Pucharu Polski – dość szybko przeprowadziliśmy cztery roszady.

– Jesienią mieliśmy kilka spotkań, w których szczęście nam trochę dopisywało – teraz jest na odwrót. Jestem przekonany, że jak się dobrze napędzimy i wygramy jakiś mecz, to potem możemy złapać taką serię, jak w minionej rundzie.

– Nie mogę mieć zarzutów pod kątem przygotowań, funkcjonowania piłkarzy przed meczem i tego, jak bardzo zależało nam na dobrym rezultacie. Po prostu była duża różnica jakościowa, dodatkowo w pierwszej połowie trochę pomogliśmy Legii naszymi dwoma błędami, po których warszawiacy zdobyli bramki.

– Jestem przekonany, że uda nam się zebrać i na kolejnej konferencji prasowej będziemy w dobrych nastrojach. Mamy niezłą drużynę, lecz wpadliśmy w kryzys. Jest to powiązane z mentalnością, ale jeśli za chwilę wygramy mecz, to wszystko puści.

– Pomysł w ofensywie? Kiedy przechodziliśmy na połowę Legii, wciągaliśmy jej środkowych pomocników i podawaliśmy do Szczepana lub Szwocha. W pierwszej połowie mieliśmy sytuację, gdzie wbiegał Borowski. Potem kilka razy Preisler współpracował z lewej strony z zawodnikami ze środka pola i Monetą. Nie udało nam się wypracować dogodnej szansy z takich momentów, również po stałych fragmentach. Druga połowa? Jedyne chwile, w których mogliśmy coś zrobić, to tzw. przejściówki lub sytuacje, kiedy goście trochę podchodzili do pressingu i byliśmy w stanie przetransportować piłkę za ich pomocników.

Polecamy

Komentarze (14)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.

Uwaga!

Teraz komentarze są ukryte, aby poprawić komfort korzystania z serwisu Legia.Net. Kliknij przycisk „Zobacz komentarze”, aby je wyświetlić i dołączyć do dyskusji.