
Ikony i zdrajcy klubów piłkarskich
24.10.2006 09:06
(akt. 24.12.2018 15:36)
Wielkie pieniądze i sława czy wierność klubowym barwom? "Stanko Svitlica, kocha Cię cała stolica!" - śpiewali fani Legii. Serb zawsze deklarował swoje przywiązanie do warszawskiego klubu. W niedzielę zadebiutował jednak w barwach Wisły. - Jeżeli wrócę do Polski, to tylko do Legii. Polubilem wasz kraj, mógłbym tu zakończyć karierę - mówił Svitlica przed opuszczeniem Łazienkowskiej w 2003 roku.
Podczas pobytu w stolicy szybko stał się ulubieńcem fanów. Mówiło się nawet, że ma patent na Wisłę - w każdym meczu strzelał jej gola. Opuszczał Polskę jako bohater, teraz może się obawiać o to, jak przyjmie go publiczność podczas następnego meczu Legii z Wisłą.
Światem rządzą pieniądze
Jak pokazuje historia, kibice, delikatnie mówiąc, nie lubią takich "przeprowadzek". Najlepszym tego przykładem był transfer Pawła Kaczorowskiego z Lecha do Legii. Momentalnie stał się wrogiem publicznym nr 1 w obu klubach. Jedni nie darowali mu przejścia do odwiecznego wroga, drudzy nie wybaczyli tego, że po zdobyciu Pucharu Polski w barwach "Kolejorza" śpiewał obrażliwe piosenki o Legii. Efekt? Szykanowany przez fanów długo przy Łazienkowskiej nie wytrzymał.
Polskim rekordzistą w zrażaniu do siebie kibiców wrogich zespołów w ostatnich latach był Maciej Szczęsny. Piłkarz zdobył aż pięć mistrzostw Polski w barwach czterech klubów, których kibice otwarcie mówią, że się nienawidzą (Legia - Widzew - Polonia - Wisła). Jego nazwisko do dziś jest szargane na wielu stadionach.
Klubowe zdrady nie są problemem tylko naszej ligi. Najgłośniejszy był transfer Luisa Figo z Barcelony do Realu w 2000 roku. Portugalczyk, który dumę Katalonii reprezentował pięć lat i kibiców przekonywał o swoim przywiązaniu do jej barw, uciekł chyłkiem do największego wroga. Po odejściu z Barcy za darmo usuwano z koszulek jego nazwisko. Włoskim mistrzem przeprowadzek jest Christian Vieri. Grał już m.in. w: Juventusie, Lazio, Interze i Milanie. Kiedy opuszczał Rzym, jeden z jego fanów popełnił samobójstwo. "Światem rządzą pieniądze, ja w takim świecie nie mogę żyć" - napisał w liście pożegnalnym.
50 lat w Legii
Są na szczęście piłkarze, dla których przywiązanie do barw znaczy więcej od pieniędzy. Gra w Milanie stała się już tradycją w rodzinie Maldinich. Cesare występował na San Siro przez 12 lat, teraz jest w sztabie szkoleniowym. Jego syn Paolo bije kolejne rekordy - reprezentuje "Rossonerich" od 20 lat (rozegrał ponad 800 spotkań). Potomek Paolo już zadebiutował w młodzieżowej drużynie. Tyle co Maldini dla Milanu, znaczy Francesco Totti dla Romy. Przyszedł do klubu jako dziecko, dziś jest symbolem tego klubu. Wykupienie Tottiego z "Giallorossich" jest nierealne, twierdzą właściciele klubu i sam piłkarz.
Swoistym ewenementem jest grający na codzień w Udinese Giampiero Pinzi. Piłkarz nie ukrywa miłości do Lazio. Chodzi na mecze rzymian i zasiada wraz z najbardziej zagorzałymi kibicami (należy do słynnej włoskiej grupy Irriducibili). Gdy w ubiegłym sezonie Udine grało z Romą - największym wrogiem Lazio, piłkarzowi tak zależało na zwycięstwie, że już w 20. minucie dostał czerwoną kartkę za bardzo brutalny faul.
W Polsce nie ma aż tak fanatycznych piłkarzy, ale też mamy parę klubowych symboli. Takim jest Lucjan Brychczy, który w Legii jest od pięćdziesięciu lat. W Wielkopolsce najbardziej rozpoznawalnym zawodnikiem jest Piotr Reiss. Kibice kochają go do tego stopnia, że jego podobizna znalazła się na słynnym transparencie z legendami Lecha. Swoją flagę przy Łazienkowskiej ma także Jacek Zieliński. Te przypadki pokazują, że w świecie futbolu można wyrzec się wielkich pieniędzy dla zachowania twarzy.

Lucas Digne na celowniku PSG. Mistrzowie Francji planują powrót obrońcy

Tarik Muharemović na celowniku trzech angielskich klubów

Juventus coraz bliżej pożegnania z Milikiem?

Andrey Santos oficjalnie w Manchesterze United. Głośny transfer z...

Slaven Bilić wraca do roli selekcjonera. Chorwacja zaskakuje po mundialu

Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.