+22 291 19 16 1916energia.pl

Oficjalny Partner Legii Warszawa

Jacek Magiera: Prestiżowy mecz w Częstochowie

Logo Legia.Net

Marcin Szymczyk

Źródło: Legia.Net

12-03-2019 / 11:15

(akt. 12-03-2019 / 11:17)

- Środowy ćwierćfinał Pucharu Polski to dla mnie mecz inny niż wszystkie. Bardzo sentymentalny - obie drużyny są mi najbliższe. Największe sukcesy zawodowe, jako piłkarz i trener, odniosłem w Legii. Ale Raków mnie wychował, ukształtował, dał szansę gry w ekstraklasie, a potem wyeksportował do Warszawy - opowiada były piłkarz i trener Legii, Jacek Magiera na łamach "Przeglądu Sportowego".

Dla pana to więcej niż mecz. Jako zawodnik Rakowa mierzył się pan z Legią i jako legionista rywalizował na boisku z Rakowem.

- Grześkowi Szamotulskiemu strzeliłem w Warszawie gola na 1:0 i miałem okazję na 2:0, ale po uderzeniu piłka poleciała na drugą stronę ulicy Łazienkowskiej - szukali jej gdzieś pod Torwarem. Na starym stadionie łatwo było wykopać futbolówkę poza trybuny. Przegraliśmy 1:2 - decydującą bramkę wbił w ostatniej minucie Jacek Zieliński. Z kolei w Częstochowie miałem asystę przy trafieniu Sylwka Czereszewskiego dla Legii na 1:1 w doliczonym czasie. Byłem, jestem i będę kojarzony z tymi klubami - dziś chyba już nawet bardziej z Legią, w której spędziłem 20 lat. Teraz czeka mnie sentymentalna wyprawa.

Raków bije się o awans do ekstraklasy, a Legia walczy o mistrzostwo - jak obie drużyny potraktują ćwierćfinał Pucharu Polski?

- Prestiżowo. Trofeum jest na wyciągnięcie ręki, spodziewam się zmian w składach, ale też walki na całego. W bramce Rakowa powinien wystąpić legionista Kuba Szumski, po kontuzji może wrócić inny były gracz stołecznego klubu Miłosz Szczepański. Dla nich to też będzie wyjątkowa konfrontacja. Nikt nikomu nie odpuści, dla gospodarzy to najważniejszy dotąd mecz sezonu, dla Legii liczy się wyłącznie awans. Zespół trenera Marka Papszuna nie jest bez szans i nie mówię tego z sentymentu, tylko widzę, w jaki sposób drużyna funkcjonuje, jak jest budowana i powstaje. Ostrzegam Legię przed zlekceważeniem I-ligowca - zagra na specyficznym stadionie i boisku. Jesienią, w 1/16 finału, Lech przekonał się, że Raków jest niebezpieczny u siebie. Wykorzystał wtedy wszystkie słabości Kolejorza i zasłużenie awansował. Przestrzegam Legię przed zlekceważeniem Rakowa - zagra na specyficznym boisku i stadionie.

Nosi pan jeszcze zadrę w sercu do Legii o zwolnienie z funkcji trenera?

- Nie noszę i nie będę nosił. Cieszę się tym, co mam, czyli reprezentacją do lat 20 i mistrzostwami świata, które w maju odbędą się w Polsce. Szykujemy się do wielkiej imprezy. Do nikogo nie noszę w sercu urazy. Lepiej i wygodniej się żyje, kiedy człowiek wyrzuci śmieci z głowy.

Zapis całej rozmowy z Jackiem Magierą można przeczytać na łamach "Przeglądu Sportowego".

Komentarze (30)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Generał broni
  • 0 / 1
Praca w Legii to nie śmietnik, tylko głupek może tak to ująć!
Domyślny awatar Młodszy chorąży
  • 0 / 1
Czy Pan Jacek zaczął uczyć się już angielskiego, by swoją karierę trenerską móc dynamicznie rozwijać?
"Lepiej i wygodniej się żyje, kiedy człowiek wyrzuci śmieci z głowy."

Czyli Pan Jacek wyrzucil smieci (Legie) juz z glowy.

Co za ulga dla Legii.

Po wysluchaniu wczesniej wywiadu z Jackiem w Stanie Futbolu, o malo sie nie poplakalem ze wzruszenia. Nasz pedagog i poliglota znowu na naszych łamach!
Ktoś się orientuje jaka kadra została powołana na mecz pucharowy?
Domyślny awatar Starszy sierżant
  • 0 / 0
No i wyjechał...śmieci z głowy... no Cóż. Panie Jacku. Powodzenia... skoro to wszystko były śmieci...
Śmieci czyli zadry, pretensje. Dość czytelna wypowiedź, nie ma co szukać drugiego dna. Być może po ostatnim wywiadzie, w którym wylewał żale, poszedł po rozum do głowy i teraz te żale z głowy wyrzucił tak jak tu mówi.
chcialbym aby Legia wygrała z 7:0 i utarła nosa Jackowi
Wielki trener, świetny człowiek, kochający mąż i ojciec :)
Domyślny awatar Podpułkownik
  • 0 / 2
Jestem ciekawy czy przeczytałeś mój post do Ciebie z 10.03 . ? Magierze życzę sukcesów w pracy z U20 , chyba jest na właściwym miejscu kariery trenerskiej .
"Wielki trener, świetny człowiek, kochający mąż i ojciec :)"

I pedagog.
I poliglota.
~nigdy więcej zeszytowych dziwolągów
  • 5 / 1
...jak byłem szkoleniowcem Legii... - wacik nie fantazjuj, szkoleniowcem to był Górski, ty to zwykła popierdółka z kocią mordą jesteś
Generał broni
  • 1 / 0
Prestiż, czy to słowo ma w e-klapie jakikolwiek sens? W Częstochowie święto i mnie to ie dziwi, to tak jakby do Warszawy przyjechał Real.
~8
  • 1 / 1
Zadry niby nie nosi a w stanie futbolu ostatnio się wypłakał jak dziecko.
Porucznik
  • 2 / 4
Powodzenia trenerze z kadrą młodzieżową !
Kapitan
  • 7 / 0
Fajnie byłoby awansować, potem znaleźć się w finale PP i ograć tam Lechię. Podobny scenariusz zapewne zdarzy się w lidze - Legia wyprzedzi gdańszczan i sięgnie po kolejny tytuł. To byłoby kompletne zniszczenie przeciwnika i przejechanie się po jego ambicjach i aspiracjach, jak walec. Identycznie Legia pokazała miejsce w szeregu Lechowi na koniec poprzedniego sezonu.
Porucznik
  • 2 / 1
Piękny scenariusz, i tego się trzymajmy :)
Generał broni
  • 4 / 3
Tylko raczej nie ma takiej potrzeby, bo Lechia to nie Lech i nie ma takiego ciśnienia na MP oraz takiego kompleksu Legii.
Teraz to gonimy Lechię bardziej jak Piasta w 2016 roku. Przecież oni nie mają tak naprawdę składu aspirującego do MP, tam grają byli legioniści: Michalak, Arak, Łukasik, Kuciak, Augustyn.
W ostatnim PP graliśmy z Arką, więc raczej nie musieliśmy pokazywać Lechowi miejsca w szeregu, bo oni sami się wyeliminowali bez naszego udziału wygrywając tylko 1 z 7 meczów w rundzie mistrzowskiej.
Choć na pewno fajny byłby finał z Lechią, bo zagrałyby ze sobą 2 najlepsze drużyny w tym sezonie.
Domyślny awatar Młodszy chorąży
  • 1 / 1
wchodzimy na falę .....i zostanmy na niej
Kapitan
  • 3 / 0
Kacza,
mnie chodzi o pewien manifest niezniszczalności Legii jako mistrza. Rok w rok idzie nam jak po grudzie, ale tytuły trafiają do gabloty w Warszawie regularnie, chociaż kilka klubów w ostatnich latach naprawdę widziało się już w koronie.

1. Jagiellonia, jak wiemy, już od paru sezonów stara się powalczyć o mistrzostwo, a jakie rozmiary potrafi w Białymstoku przybrać frustracja najlepiej można było zaobserwować za czasów urzędującego tam Probierza. Na pewno w jakimś stopniu wyleczyli się z myśli o tytule, bo w 2017 byli bardzo blisko, a i w minionym zachowywali szanse do końca. Kiedy przegrywa się w takich okolicznościach, będąc naprawdę blisko, to musi boleć. Nie zwracałbym na to jednak uwag, gdyby nie buńczuczne hasła płynące z Podlasia - że oto w Białymstoku jest klub nieustępujący niczym Legii.

2. Lech od lat kreuje wizerunek ligi, jako rozgrywek, w których o mistrzostwo grają tylko dwa kluby. Ten rzekomy duopol w połowie tylko ma rację bytu, bo owszem, Legia jest od kilku lat jednym z dwóch drużyn bijących się o tytuł, ale ten drugi ciągle się zmienia. Przez ostatnie lata były to przecież Piast, Lech, Jagiellonia, teraz Lechia. W Poznaniu też w końcu, jak w Białymstoku, zdano sobie sprawę, że obecnie tytuł jest niejako zarezerwowany dla Legii.

3. Lechia Gdańsk samoświadomość własnego miejsca w szeregu osiągnęła chyba w połowie 2017 roku, kiedy to po niezłym sezonie zajęła dopiero 4 miejsce w lidze i nie awansowała nawet do pucharów. Bolesne to być musiało szczególnie dlatego, że niemal spadająca wtedy z Ekstraklasy Arka dostała się do nich, zdobyła też Puchar Polski.

Kolejno więc ci najwięksi nasi krajowi rywale mieli okazję mocno przekonać się, że obecny czas należy do Legii.
Generał broni
  • 3 / 1
Rozumiem, ale moim zdaniem Lechia nie jest takim rywalem, którego trzeba zniszczyć po coś sobie uroiła i trzeba im pokazać miejsce w szyku.
Nigdy nie mieli za bardzo sukcesów poza chyba jednym PP mimo, że ich kibice to uznana marka w Polsce.
Nie mają już Krasiców czy innych przepłaconych transferów tylko grają młodymi Polakami, w tym były legionistami i nie widać u nich jakiegoś bólu tyłka względem Legii jak to ma miejsce w Białymstoku czy Poznaniu.
Ja im życzę wicemistrzostwa i porażki w finale PP z nami, ale bez napinki, że to właśnie ich musimy pokonać.
Nie zapominaj o ich trenerze, gra w Polonii z pewnością odcisnęła na nim piętno.
"Choć na pewno fajny byłby finał z Lechią, bo zagrałyby ze sobą 2 najlepsze drużyny w tym sezonie."

Kacza, zmieniono - DLA SPOLDZIELNI - system rozgrywek w rundzie dogrywkowej, nie spotkaja sie 1 i 2 druzyna na koncu
Aha, sorki, pisales o PP, a ja o MP
Cóż jakie fundusze takie i możliwości. Jednak murawa czy kartoflisko będzie takie same dla obu drużyn. Ostatnio na Ł3 szału z murawą też nie było. Do angielskiego trawniczka oj daleko daleko, a to w końcu Stolica Polski i najlepszy jej klub. Legia dała radę w Gdyni, więc jeśli nie zlekceważy Rakowa i gwizdający nie wypaczy wyniku, to nie ma się czym martwić.
Zapominasz o ich trenerze, gra w Polonii musiała na nim wywrzeć piętno.
Miało być wyżej pod postem o ciśnieniu w Lechii.
Domyślny awatar Młodszy chorąży
  • 1 / 1
powodzenia Jacek z młodzieżowcami
Domyślny awatar Młodszy chorąży
  • 3 / 0
Nawet na Arce takiego kartofliska nie ma , jak na Rakowie.
Dziury zasypane piaskiem, błoto okropne.
Pilka staje pod bramkami, jak podczas ulewy.
No to był dobry trening w Gdyni, przed jutrzejszym meczem. Skoro tam, taka murawa.
Porucznik
  • 1 / 0
Dokładnie, możemy w takim razie spodziewać się podobnego składu