Jak się wiedzie odstrzelonym?
25.09.2011 13:54
Jednym z zawodników, którzy odeszli z Legii był Takesure Chinyama. Pierwsze dwa lata w stolicy były pasmem sukcesów dla napastnika z Zimbabwe. Pierwszy sezon - 15 goli, drugi - 19 trafień i korona króla strzelców. Warto przy tym pamiętać, że bardziej nieskutecznego i samolubnego piłkarza w składzie nie było. Przyszły też jednak kontuzje. Od 2010 roku "Chini" zagrał w Ekstraklasie tylko 11 razy i nie zdobył żadnej bramki! Trzymanie takiego gracza nie miało sensu, więc po minionym sezonie po prostu wygasł mu kontrakt i nikt nie miał zamiaru go przedłużać. Co się teraz dzieje z Tajksiem? Trudno powiedzieć. Raczej nie jeździ na testy, ani specjalnie nie szuka roboty. Może postanowił odpocząć od piłki jak swego czasu Wojciech Kowalczyk? W żadnym klubie nie gra, a słuch po nim zaginął. Telefonu nie odbiera ani sam gracz, ani jego menedżer. Podobnie jak Chinyama, bez klubu pozostaje Felix Ogbuke, który nie miał po co wracać do Apollonu. Ostatnimi czasy lubi skoczyć na jedną lub drugą imprezę co później jest obiektem wielu komentarzy na portalach społecznościowych. Ciężko stwierdzić czy nadal ma szansę na podpisanie kontraktu w Europie. Jednak pamiętając o tym jak zawodnik był wyszkolony taktycznie raczej nalezy o tym zapomnieć.
Do innej grupy piłkarzy należy Dejan Kelhar, który odszedł do Turcji pod koniec lipca. Słoweniec trafił do byłego klubu Michała Żewłakowa - Ankaragucu. "Kelhi" trenował z drużyną, ale jakoś nie miał okazji zagrać w meczu ligowym. Ostatecznie skończyło się to tym, że byłego defensora Wojskowych nie ma już w klubie. Jak się dowiedzieliśmy, w zeszłym tygodniu Kelhar przebywał na testach w Hull City. Stoper zagrał w rezerwach w spotkaniu, w którym nawet zdobył bramkę, ale "Tygrysy" nie nie są zainteresowane jego pozyskaniem. Wygląda na to, że pozostaje mu dalsze szukanie nowej drużyny.
Są też piłkarze, którym po występach w Legii udało się znaleźć nowy klub. Przykładem jest Bruno Mezenga, który został na jeden sezon wypożyczony do Crvenej Zvezdy Belgrad. Jak na razie idzie mu średnio, gdyż częściej bywa rezerwowym. Strzelił jednak dwie bramki Ventspilsovi w Lidze Europy, udało mu się zanotować także jedno ligowe trafienie - w meczu z Borac. Jak wiadomo do ŁKS-u odszedł Sebastian Szałachowski. "Messi" jest solidnym wzmocnieniem beniaminka, dla którego zaliczył dwa trafienia - w tym jedno, bardzo ładne z Legią. Sam łódzki klub radzi sobie słabo, ale "Szałach" jest jednym z najważniejszych ogniw napędzających zespół. Z pewnością może być gwiazdą tej ekipy.
W trochę innej sytuacji jest Alejandro Cabral. Argentyńczyk występuje w klubie, z którego został wypożyczony do Legii. Od początku gra w pierwszym składzie Velezu Sarsfield. Wydaje się, że można trochę żałować, że nie został w Warszawie na kolejny sezon. "Cabrito" pod koniec polskiej przygody zaczął się rozkręcać, a co by nie mówić - zadebiutował nawet w kadrze Argentyny (B lub C, ale zawsze).
Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.