Kilka spostrzeżeń po meczu w Płocku

Logo Legia.Net

Marcin Szymczyk

Źródło: Legia.Net

19-09-2019 / 12:55

(akt. 21-09-2019 / 01:12)

Piłkarze Legii przegrali w Płocku z Wisłą 0:1. Legioniści mieli świetne sytuacje bramkowe, ale kolejny już raz są na bakier ze skutecznością. Czas na kilka pomeczowych spostrzeżeń.

Fatalna skuteczność – Po meczu piłkarze Legii mówili o tym, że źle weszli w mecz w Płocku, że pierwsza połowa była słabsza. Trener Vuković miał pretensje o poziom boiskowej energii. Mnie natomiast najbardziej martwi skuteczność, a raczej jej brak. Legioniści mieli trzy wymarzone wręcz sytuacje do strzelenia gola. W pierwszej połowie okazję zmarnował Jarosław Niezgoda, w drugiej Dominik Nagy i Arvydas Novikovas. W każdym z tych przypadków wystarczyło trafić w bramkę, dać szansę na błąd bramkarzowi, ale nic takiego nie miało miejsca. To kolejny mecz, gdy zawodzi precyzja pod bramką przeciwnika. Do pola karnego wszystko wygląda obiecująco, czasem tak jak wyglądać powinno, potem zaczynają się schody. 

Psychika – W żaden sposób nie próbuję nawet tłumaczyć pewnych zachowań na boisku, ale jeśli zawodowy piłkarz, który codziennie trenuje, nie trafia w bramkę w takich sytuacjach jak Novikovas czy Nagy, to problem chyba leży w głowie. Zakładam, że na treningu obaj trafiliby dziesięć na dziesięć. Zacząłem analizować różne sytuacje i tak Luquinhas po akcji z drugiej minuty spalił się psychicznie, podejmował do końca pierwszej połowy złe wybory i zaliczył najsłabszy występ w barwach Legii. Wygrał ledwie trzy pojedynki z rywalami na jedenaście. A przecież to było zawsze jego atutem do tej pory. W spotkaniu z Rakowem Radosław Majecki miał w pewnym momencie niepewny wykop, to spowodowało, że przez kolejne dziesięć minut popełniał niewymuszone błędy, kopał po autach, w taki sposób padła też bramka dla rywala. Może oprócz tego, że każdy z graczy na zajęciach pracuje nad sytuacjami meczowymi, każdy powinien też pracować z psychologiem? Z drugiej strony popatrzmy, jak zmieniała się psychika graczy z Płocka. Początkowo wyszli na boisko wystraszeni, popełniali błędy, dawali nam prezenty nawet w polu karnym. Z czasem jednak zobaczyli, że ta Legia nie taka groźna i zaczęli poczynać sobie coraz śmielej.

Zestawienie środkowej linii – Rozumiałem zestawienie środkowej linii w Białymstoku – czterech środkowych pomocników, zagęszczenie środka pola i przez to kontrola wydarzeń na boisku. Z Jagiellonia na wyjazdach nigdy nie grało nam się łatwo, więc wszystko miało swoje uzasadnienie. Gdyby na początku meczu w Płocku swoje szanse wykorzystali Luquinhas i Niezgoda, to każdy by powiedział, że ustawienie zdało egzamin. Tak się jednak nie stało, a w kolejnych minutach mimo zagęszczenia środka pola, wcale nie było w tej strefie znaczącej przewagi. W drugiej połowie zobaczyliśmy już dwóch nominalnych skrzydłowych i gra uległa poprawie. Wydaje się, że z takimi zespołami jak Wisła z Mazowsza trzeba grać odważniej, śmielej. Może warto rotować Cafu i Antoliciem w zależności od rywala? Z silniejszymi zespołami w ofensywie niech gra Antola, a z drużynami, które lubią się bronić Cafu. Wydaje się, że poprzez umieszczenie obu graczy razem z Martinsem, tracimy atut, jakim nie tak dawno był Walerian Gwilia na pozycji numer „dziesięć”.

Wstydliwa wpadka – Nikt nie miał większych pretensji do piłkarzy Legii o stratę punktów w Białymstoku – teren trudny, gra przez godzinę w osłabieniu, spore zaangażowanie i remisowy końcowy rezultat – to argumenty, które dawały nawet lekki powód do optymizmu. Niestety w Płocku poziom walki i zaangażowania był mniejszy, zwłaszcza w pierwszej połowie meczu. Po stracie gola, legioniści nie rzucili się do odrabiania strat, nie było tak, że bramkarz gospodarzy uwijał się jak w ukropie. Legioniści mogli i powinni zdobyć minimum dwie lub trzy bramki, a skończyli z zerowym dorobkiem. Przegrany został mecz, którego zespół Legii przegrać nie powinien. Takie porażki bolą, a dodatkowo jest świadomość, że takich punktów może brakować w ostatecznym rozrachunku do osiągnięcia celu.

Umiejętność wykończenia - Kadra Legii, nie licząc defensywy, uległa latem zmianie. Tacy piłkarze jak Hamalainen, Medeiros, Kucharczyk, Radović czy Carlitos mieli swoje wady, ale potrafili wykończyć akcje i gwarantowali pewną liczbę goli w sezonie. Tacy zawodnicy jak Luquinhas, Nagy, Martins, Antolić czy Gwilia mają bardzo wiele atutów, ale ogromne problemy z wykończeniem akcji. Bramek nie gwarantują. Być może przez treningi indywidualne, sumienną i systematyczną pracę na zajęciach, może to ulec poprawie. Na dziś jednak jedynym graczem w środkowej linii, który nie ma problemów z kończeniem akcji jest Cafu. I rozwiązanie tej kwestii wydaje się coraz ważniejszą sprawą dla sztabu szkoleniowego oraz dyrektora sportowego.

Komentarze (48)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Jeszcze jedno - Szymczyk przyłóż się następnym razem.
Wyróżniasz Cafu, że nie ma problemów z kończeniem akcji, a tymczasem w tym sezonie ligowym Cafu oddał DWA strzały z czego jeden był celny.
To Nagy na 10 prób ma 7 strzałów celnych.
Nawet Praszelik oddał 5 strzałów i ma 3 celne, a ty chwalisz Cafu za 2 strzały :)
Tylko 3 sytuacje? Przecież Antol sprzed pola karnego to też powinien umieścić piłkę w siatce, czy Stolar po rożnym, gdy właściwie podał do bramkarza, czy też strzelił obok bramki...
Podpułkownik
  • 0 / 0
jak dostarczyć piłkę w sensowny sposób do napastnika, jak przejść z defensywy w sprawny i zorganizowany sposób do ofensywy oto są pytania adepta sztuki trenerskiej. Błacha sprawa a męczy od rundy rewanżowej poprzedniego sezonu. Zaszczyt trenowania 2 drużyny Legii to max możliwości dla obecnego duetu trenerskiego i ich możliwości warsztatowych
Generał
  • 2 / 1
Panie redaktorze, Legia zawsze eksperymentowała z trenerami. Byli lepsi, gorsi ale od dawna nie było w Legii trenera z prawdziwego zdarzenia. Kogoś z umiejętnościami i doświadczeniem. Nie trzeba być wielkim ekspertem żeby dostrzec, że dwóch zawodników ofensywnych nie jest w stanie strzelić bramki nawet słabej drużynie. Mamy to czego pragnie właściciel a wygląda jak wygląda.
Starszy szeregowy
  • 7 / 0
Panie redaktorze Szymczyk, proszę nie odwracać uwagi od rzeczywistych przyczyn porażki jakimiś potrzebami zatrudnienia psychologa albo brakiem w kadrze ludzi z wykończeniem.
Trener Vukovic tak sobie skomponował skład, że zostali tylko ci, którzy są mu potrzebni a dodatkowo przyszli ci co chciał.
Jak nie potrafi z tego rzeźbić to wina tworzywa czy twórcy?
Pułkownik
  • 2 / 6
Zgadzam się z autorem artykułu w pełni. Podkreślę, że Luquinhas to chybiony transfer - z pełną świadomością narażania się na krytykę ze strony innych forumowiczów (bo ten chłopak drybluje, potrafi zrobić przewagę, jest szybki, odnajduje się pod bramką rywali...). Realnie nie daje zespołowi prawie nic. Krytykowałem go na stronach Legia.net jako pierwszy i jako pierwszy - chętnie - odwołam tę krytykę, gdy okaże się ona chybiona. Niestety, nic na to nie wskazuje.

PS. Mój pierwszy mecz oglądany z trybun przy Łazienkowskiej to spotkanie z Widzewem. 1988 rok. Naprawdę naoglądałem się już wielu podobnych Luquinhasowi zawodników i po prostu wiem, że nic z tego nie będzie. Nic. Autentycznie.
Szeregowy
  • 3 / 1
Poza tym jak się jest średniutką drużyną to trzeba się mocno nastawić na wysoki pressing, profesjonalnie zakładany, w tempo i całą drużyną. Ktoś ostatnio zanalizował sytuacje bramkowe i okazało się,że 70 % goli pada po przechwytach , 20% po stałych fragmentach gry i tylko 10% z ataku pozycyjnego. Nie jesteśmy Barceloną więc wnioski nasuwają się same.
tak grał "wczesny" Czerczesow póki piłkarzom L starczało sił. Już nie mówiąc o tym,że wygląda to bardzo widowiskowo a nie jak ja torturach w Mosadzie :)
Szeregowy
  • 2 / 0
..na torturach.
Szeregowy
  • 3 / 0
"Do pola karnego wszystko wygląda obiecująco, czasem tak jak wyglądać powinno, potem zaczynają się schody"
Dp pola karnego też moim zdaniem wyglądało marnie. 3 (słownie: trzy) celne strzały to ,zależnie od dnia, albo 3 bramki albo 3 pudła. Wczoraj Benzema dokładnie w takiej samej sytuacji jak Niezgoda przestrzelił identycznie a czy jest słaby? To samo Lewandowski. jak się oddaje 3 celne strzały na bramkę to trudno się spodziewać cudów.
Porucznik
  • 0 / 0
Zmiejszmy odległości między zawodnikami do 8-10 m max, i nie przetrzymujmy piłki dłużej niż 2,5 s...
Wot technika...
Chorąży
  • 3 / 0
Oczywiście, że problem tkwi w głowie i to od lat. Od lat próbujemy wjechać z piłka do bramki, wymieniając sto podań w polu karnym. Strzałów z za pola karnego jest tyle co kot napłakał. Mocnych strzałów z prostego podbicia - zero. Same wkrętki , pasówki, wrzutki, lobiki. Mocny strzał w światło bramki przynosi zawsze lesze efekty niż klepanki w polu karnym między 8 obrońcami.
To co mieli Węgier i Litwin to gracze z A-klasy by trafili.
Generał dywizji
  • 2 / 1
"Na dziś jednak jedynym graczem w środkowej linii, który nie ma problemów z kończeniem akcji jest Cafu." I dlatego został zmieniony!
A może tylko Vuko nie widzi, że własnie tak jest.
Zamiana Luki na Nodzia/ Novi, to kolejny strzał w kolano.
Porucznik
  • 2 / 0
Zastanawiające, że zawodnicy grają coraz gorzej. Czy to wina złych treningów, czy zbyt dużej ilości wolnego. Tak czy siak potrzebny jest trener, prawdziwy trener. A Vukowic niech się nadal uczy, ale w niższej lidze.
Generał dywizji
  • 2 / 0
Myślałem, że tylko ja zauważyłem te liczne dni odpoczynku. Tyle rzeczy jest do poprawy, a oni dostają wolne. Na początku sezonu. O co chodzi?
~Leśny Dziadek
  • 2 / 1
Mam również dosyć tych wywodów pana redaktora. To jest ciągłe pisanie o niczym. Kolejny wpis nie wnoszący nic, zupełnie nic do sprawy. A ta staje się coraz bardziej dramatyczna. Bo jeżeli komuś się wydaje, że będzie lepiej, to gratuluję...Proszę na spotkaniach z decydentami w Legii, zadawać trudniejsze pytania, bo te, które słyszałem, to mielenie o Szopenie...
Generał dywizji
  • 0 / 0
Dbanie o dobre relacje z trenerem ,stąd brak trudnych tematów .
~Andreas
  • 1 / 0
Zacznijmy że drużyna nie jest zbilansowana obrona w miarę uporządkowana A Wieteska i Remy ostro walczą o plac. Pomocników za to nadmiar może jeszcze Wszołek dojdzie ale napadziorow brak. I gdzie upchnąć pomocników oraz młodzież. Karbownik Praszelik czy zagrają jeszcze? Muzyk i Kostorz u nas trenują poznają DNA Legii ale czy zadebiutują?
~kholmer
  • 0 / 1
Wyszedł ten sam skład co w piątek ale z jakże odmiennym nastawieniem. Przyglądałem się zagraniom ale też reakcjom i gestykulacjom piłkarzy oraz sztabu i odnoszę wrażenie, że Legia nie chciała 'skrzywdzić' Naftowych. Nie wiem, czy to jakieś rozliczenia (Kante? może Furman, czy inny młodzieżowiec, a może pewne 3pkt w marcu?), czy coś innego, ale od przekroczenia swojej połowy graliśmy tak, aby przypadkiem piłka nie trafiła w pole karne a już na pewno nie do siatki (nawet gdy Dahne głupio zgubił piłkę w pierwszej połowie, nasi skutecznie zwolnili akcję i nawet zdołali stracić piłkę). Stracona bramka też nie rozwiewa wątpliwości...

Przyjmując jednak, że to co oglądałem wczoraj było 'na czysto' i nasi piłkarze byli po prostu zmęczeni długim weekendem i męczącą podróżą do Płocka a Naftowi odnaleźli nowe pokłady mocy po 0:5 z Lubinem i agresywnie pressowali drużynę, która w piątek rozgrywała piłkę jak po sznurku a we wtorek była kompletnie niezgrana, a wąska murawa nie pomogała rozwinąć skrzydeł...

To był moment na zmiany w składzie i wpuszczenie piłkarzy, którzy mają coś do udowodnienia! Kante, Novikovas i Nagy powinni grać w '11' a Gvilia (chyba jest wyczerpany letnią kampanią a w przerwie na kadrę pojechał na Kaukaz), Niezgoda i Cafu (+Majecki? + Luqi?) powinni odetchnąć i ew. wejść z ławki.

Na papierze mamy najsilniejszy skład w ekstraklasie. Dobrze przygotowany fizycznie i raczej zgrany, biorąc pod uwagę rewolucję kadrową tego lata. Wygląda jednak na to, że Novikovas to będzie raczej drugi Hama (czytaj: gwiazda ligi w innym klubie, reprezentant kraju a u nas mający przebłyski raz na kwartał i 'komin płacowy'), lewa obrona nadal będzie szwankować (chyba, że wielokrotnie zszywany Obradovic pokaże swoje oblicze), kolejny sezon będziemy grali bez '10' (+ kolejne deja vu: wszystkie SFG wykonywane przez tego samego zawodnika, z tym samym skutkiem) i znów będziemy liczyć, że nasz napastnik (a jest ich coraz mniej) wykorzysta rachityczne podania i odda odważny strzał w kierunku bramki.

Tak jak w maju nie zgadzałem się z przedłużaniem kontraktu AV, tak teraz uważam, że przynajmniej do końca sezonu powinniśmy zostawić sztab szkoleniowy bez zmian, choćby dla pozorów stabilności. Z doświadczenia nie wynika, że prezes zatrudni Trenera z bogatym doświadczeniem w europejskich rozgrywkach i da mu kredyt zaufania. Jedyna nadzieja więc w stabilności, cierpliwości i Grootscholtenie.
~fan Kazimierza D.
  • 2 / 1
Każdy z naszych tzw.pomocników (Cafu, Martins, Gwila i Antolić) mogą buty czyścić Furmanowi, czy któremuś z forumowiczów się podoba czy nie.
Po prostu mamy słaby skład, bez graczy ofensywnych. Nasz jedyny napastnik Jarek ( Kante to kupa śmiechu) jest po prostu przeciętniutki.
Bronić się możemy skutecznie (nie zawsze) ale atakować to tragedia. Potrzebne są wzmocnienia i to poważne. Potrzebni poważni gracze i niestety też trener.
Już teraz trzeba wzmacniać zespół bo z tym składem górna ósemka będzie sukcesem. A chcemy grać w pucharach.
Wisła szykowała się do meczu z nami 2 tygodnie, odpuścili mecz z Zagłębiem, a my nie wchodzimy w mecz.
To od czego jest zgraja nierobów kręcąca się przy pierwszej drużynie.
Generał dywizji
  • 0 / 0
Trzeba będzie długo poczekać .
" Może warto rotować Cafu i Antoliciem w zależności od rywala? Z silniejszymi zespołami w ofensywie niech gra Antola, a z drużynami, które lubią się bronić Cafu"

do tego musi być trener -odważny i poważny taki jak choćby Nagelsman z RB Lipsk który po słabej pierwszej połowie z Bayernem przestawił zespół w przerwie na zupełnie inna gre i zremisowali grając o niebo lepiej niż do przerwy
czyli trener widzi co nie gra , potrafi zmienić i ma ludzi do tego aby wszystko zagrało ( no ale za kadrę trener poniekąd też odpowiada)
a my nie mamy ludzi kreatywnych tylko przeszkadzaczy więc treneiro woli przeszkadzać 4 midami niż grać kreatywnie z jednym kreatywnym midem i dwoma napadami bo nie ma ludzi do tego ...woli mieć defensywnego napastnika
i jeszcze jedno ten Gwilia to skąd on sie urwał ?...na wszystko jest pierwszy widać ale może by tak nie przez cały mecz jak ewidentnie mu nie idzie ...jego wrzutki z rożnych czy wolnych w porównaniu do Furmiego to jak noć do dnia ...czy nie ma w zespole innego człowieka który w przypadku kiedy Gruzinowi nic nie wychodzi potrafił by prosto i dokładnie kopnąć ze stojącej piłki ?...no nie wierzę , że nie ma :)))
Stary boje sie... ze nie ma. Odkad odszedl Szymi "łapa a górę" to tam nie ma komu zagrac pilki z rogu. Na treningach cwicza chyba tylko bronienie...
Może i warto rotować, ale wiele to nie zmieni. W jakim układzie by ten środek pola od ponad roku nie występował to i tak jest gaszony przez każdą silniejszą lub dobrze zorganizowaną w defensywie drużynę jak wczoraj Wisła Płock. Cafu, Antolić i Martins zawiedli tak wiele razy, że dziwie się, że wiążę się z nimi jeszcze jakieś nadzieje. Gdyby komuś z nich dać jako partnera defensywnego pomocnika z prawdziwego zdarzenia, konkretnego przecinaka, który odwalałby za nich większość roboty w defensywie (kimś takim był Borysiuk u Czerczesowa) to może wtedy wyglądałoby to lepiej. A tak to środek pola Legii jest nijaki jak nasza gra. Czy jest w ogóle coś, w czym ten środek pola jest naprawdę dobry poza ślamazarnym rozgrywaniem piłki od obrońców i w poprzek boiska? Nie widzę żadnych atutów środka pola w dowolnej konfiguracji z Martinsem, Cafu i Antoliciem. To już kilka lat temu środek pola w konfiguracjach z Furmanem, Helio Pinto i Jodłowcem był znacznie lepszy. Nad tym obecnym, najsłabszym od wielu, wielu lat, rozłożono parasol ochronny, no bo spróbuj ruszyć Cafu lub Martinsa, to zobaczysz co się zacznie dziać.
~Kapone1
  • 2 / 0
Sprzedali napastnikow to teraz maja. Carlitos zawsze by cos strzelil.
Pułkownik
  • 2 / 1
Sorry, skoro mamy tak bardzo ograniczonych "piłkarzy" to tutaj nawet Klopp by nic nie zdziałał. Nie da się wygrać jak "piłkarz" pod presją nie potrafi wykończyć nawet najbardziej perfidnej setki. Dobrego piłkarza od kopacza wyróżnia nie tylko technika a przede wszystkim mental. Kiedyś mieliśmy w zespole kilku graczy z instynktem killera. Udało się trafić z transferami to i wyniki były na lata. Teraz kolei mamy pół takiego zawodnika, czyli pół-sprawnego Niezgodę, którego wyłączy czystą twardą grą każdy stoper inny niż parodyści z obu beniaminków. Coś tam mamy wypracowane, bowiem kreujemy pewną ilość dobrych sytuacji. Jakby wykorzystywać chociażby co drugą taką setkę, to większość z tegorocznych meczów wygraliśmy by na luzie.
zgadzam sie z Tobą ale Klopp nie gra przeciwko Płockowi---tam też nie ma wirtuozów i nasi przecinacy powinni dać rade tylko muszą być mądrze zarządzani
Klopp to by ten zespol porzadnie ustawil. Novikovas i Luqinios blizej NIezgody, w wolne przestrzenie na skrzydlach wbiegaja Stolarski i Rocha. Jeden defensywny pomocnik, ktory zabezpiecza idaca do ataku, albo do wysokiego presingu dwojke srodkowych.


Obecnie gramy szeroko, podobnie jak City Guardioli. Tylko u Guardioli w wolne przestrzrenie pomiedzy ustawionym szeroko bocznym pomocnikiem i napastnikiem, wbiegaja srodkowi pomocnicy. U nas nikt nie wbiega, poniewaz mamy dwoch nastawionych defensywnie pomocnikow. Dlatego tak to wszystko slamazarnie wyglada. Dlatego nie ma z kim klepac i dlatego gramy przewidywalnymi wrzutkami z bocznych sektorw boiska. Archaiczna pilka, ktora nie ma nic wspolnego z tym jak sie gra na swiecie.
Przede wszystkim Legia rozgrywa w żółwim tempie, a z tego rzadko kiedy coś wyjdzie.
Antolic, Cafu, Martins. Sa mecze ze graja wszyscy trzej. Powiedz mi ktory z niech jest zdecydowanie ofensywnym pomocnikiem, takim co potrafi minąc rywala, przyspieszyc, zagrac klepę z innym pomocnikiem, cofnac sie w wolne miejsce by dostac pilke od obroncy. Ja tego nie widze, obroncy klepia po obwodzie I cofaja do bramkarza a w srodku nie cofnie sie zaden by dostac pilke. O tym ze wyjdzie jeszcze drugi by tamten mogl od razu zagrac mu pilke to juz wogóle zapomnij. Jest za to holowanie przez jednego ktoremu zaden sie nie pokaze. No I o oczywiscie urozmaicone to jest lagą na Niezgode.
Antolic, Cafu, Martins. Sa mecze ze graja wszyscy trzej. Powiedz mi ktory z niech jest zdecydowanie ofensywnym pomocnikiem, takim co potrafi minąc rywala, przyspieszyc, zagrac klepę z innym pomocnikiem, cofnac sie w wolne miejsce by dostac pilke od obroncy. Ja tego nie widze, obroncy klepia po obwodzie I cofaja do bramkarza a w srodku nie cofnie sie zaden by dostac pilke. O tym ze wyjdzie jeszcze drugi by tamten mogl od razu zagrac mu pilke to juz wogóle zapomnij. Jest za to holowanie przez jednego ktoremu zaden sie nie pokaze. No I o oczywiscie urozmaicone to jest lagą na Niezgode.
Ja mam jedno spostrzeżenie. Nie da się wygrać bez taktyki i trenera.
Spokojnie wszystko jest pod kontrolą. Nasz szpec na razie bike rekordy. Po 16 latach zebrał w pape a Płocku, po 52 u siebie of Craxy. Juz nie pamiętam ale bylo cos jeszcze równie efektownego. No ale najwazniejsze ze malo tracimy.
Generał dywizji
  • 4 / 2
W tej drużynie niema dziesiątki ,Gwilia to dobra ósemka nic więcej .Dla mnie to od dawna priorytet dla zespołu .Napastnika pozbyliśmy się na własne życzenie ,Vukovic nie miał na niego żadnego pomysłu .Psycholog na tuzów z Wisły Płock czy innych zespołów tej ligi to niezły żart ,brak umiejetności i tyle ,nie przysłaniajmy rzeczywistości .
Podpułkownik
  • 6 / 2
Dzisiaj jedynym zawodnikiem w kadrze, o którym możemy powiedzieć, że ma dobre wykończenie jest Niezgoda. Ale nawet on nie wykorzysta 100% sytuacji. Ewidentnie przy budowie drużyny został popełniony błąd. Przykładem tego jest pozbycie się Carlitosa.
Major
  • 0 / 1
Wieteska też dobrze wykańcza głową.
Generał dywizji
  • 2 / 0
W Górniku wręcz świetnie w Legii trochę gorzej ale i gra stosunkowo mało .
Podporucznik
  • 7 / 4
Dwa spostrzezenia po rozpoczeciu sezonu:

1. Robimy bokami I nie stac Nas ani na klasowych zawodnikow ani markowego trenera

2. Pan Vukovic zbankrutowal jako trener. Zapomnial, ze futbol to strzelanie bramek I pewnie dlatego Carlitos gra dla arabow.

Agonia sie rozpoczela. Strach sie bac meczu z Craxa.

Pzdr
Kapral
  • 4 / 3
w koncu jakiis wyważony komentarz. Problemem Legii jest skuteczność, czyli to co sie dzieje w glowach kilku zawodniików. Nagy i Arvy wyszli tak nagrzani, żeby coś pokazać, że nie byli w stanie zrobić najprostszej rzeczy w decydujacym momencie.
Major
  • 4 / 2
Problemem wcale nie jest skuteczność, a sposób gry w ataku. Tworzymy za mało sytuacji, za mało jest strzałów z dobrych pozycji.
Kapral
  • 2 / 3
my cały czas tworzymy sytuacje. Wczoraj trzy patelnie. Do tego Antolic i Liquinhas powinni strzelić. Jesteśmy na polowie przeciwnika przez dużą część meczu i wymieniamy tam mnóstwo podań. Nie potrzeba super napastnika, bo sześciu, siedmiu piłkarzy jest w sytuacji ofensywnej. Ta drużyna jest świetnie przygotowana fizycznie, bardzo dobrze ułożona i są w niej dobrzy zawodnicy. Zniszczą ją i trenera kibice, czyli ciśnienie. Stanie sie to samo, co w Poznaniu dwa lata temu.
Podpułkownik
  • 8 / 2
Dopóki w środku pola nie będzie zawodnika pokroju Vadisa dopóty Legia będzie słaba i nic nie osiągniemy. Martins jest cieniutki, Cafu, Antol bardzo słabi. No i oczywiście nadal brak napastnika.
Podporucznik
  • 2 / 2
Moim zdaniem trzeba postawic na Vesovica. Tak to widze.
Generał broni
  • 4 / 2
Wniosek jest 1 Vuko niczego się nie uczy bo to nie ten typ człowieka, aby korygować swoje błędy. Czy on w ogóle je dostrzega??? Wczoraj zagraliśmy padlinę,a i tak mogliśmy wygrać, ale jak grają ludzie bez formy Nagy,Novikovas, a z Gvilli robi się pseudo PP to jest chore.Pisałem wczoraj przed meczem, ze to dobra okazja dla zmienników: Cierzniaka,Wieteski,Karbownika czy Kante od 1 minuty, ale nie lepeij zrobić to co kompletnie nie miało sensu już w Białymstoku Nasi najlepsi techniczni gracze zamiast grać w piłkę to głównie biegają,szarpią się bez sensu tracąc siły.
Panowie 8 spotkań na ZERO z przodu.
Marszałek Polski
  • 5 / 0
Umiejętność wykończenia ma dwa znaczenia...
Zgadzam się, na przykład mnie wczoraj wykończyli, mimo że mieli ponoć problem z wykończeniem...
Pozdrawiam
Marszałek Polski
  • 5 / 1
W latach siedemdziesiątych w Życiu Warszawy w rubryce zatytułowanej „Praca” można było znaleźć takie oto ogłoszenie: „przyjmę hafciarkę i emerytkę do wykańczania”...
Ładne! Kto by nie chciał ich wykończyć!