+22 291 19 16 1916energia.pl

Oficjalny Partner Legii Warszawa

Kilka uwag i spostrzeżeń po meczu z Górnikiem - Coś drgnęło

Marcin Szymczyk

Źródło: Legia.Net

06-04-2018 / 09:47

(akt. 21-12-2018 / 15:36)

Piłkarze Legii zremisowali z Górnikiem w Zabrzu, ale mogli i powinni wygrać. Widać było, ze coś drgnęło, zauważalny był pewien progres. Czas na kilka uwag i pomeczowych spostrzeżeń.

Trener dokonał słusznych zmian – Przez jakiś czas miałem wrażenie, że trener Romeo Jozak chce za wszelką cenę wszystkim wokół udowodnić, że tylko on wie, jakim Legia powinna grać ustawieniem, na jakich pozycjach powinni grać poszczególni piłkarze. Mimo, że kibice, opinia publiczna sugerowali jedno, Chorwat robił drugie. W Zabrzu w końcu doszło do oczekiwanych korekt. Był powrót do ustawienia ze skrzydłowymi, z dwoma defensywnymi pomocnikami. Na swoja pozycję z czasem został przesunięty Marko Vesović, który kolejny raz udowodnił, że marnuje się w obronie. Przecież na prawej stronie bloku defensywnego mamy kim grać. Są Artur Jędrzejczyk i Łukasz Broź, nie trzeba stawiać tam Czarnogórca. Były efekty, widać, że w tym systemie każdy grać potrafi i wie co ma robić na boisku. Naprawdę nie warto w tym temacie do końca sezonu eksperymentować.


Coś drgnęło – Po bezbarwnym, słabym czy wręcz beznadziejnym występie w Gdyni, kiedy wydawało się, że sięgnęliśmy dna, w Zabrzu wyraźnie coś drgnęło. Piłkarze opowiadali, że odbyli ze sobą szereg rozmów. Jak widać to pomogło. Tym razem legioniści na faule rywali odpowiadali agresywną grą, a przecież kilka dnie wcześniej byli potulni jak baranki. Gdy komuś działa się krzywda, wszyscy ruszali na pomoc. Wszyscy się również cieszyli po golu Marko Vesovicia – widać było radość z gry i zalążek zespołu. Ale co najistotniejsze legioniści grali dużo lepiej w piłkę, stworzyli sobie wiele okazji, więcej niż w kilku poprzednich spotkaniach razem wziętych. Szwankowała skuteczność, czasem brakowało szczęścia. Ale gdyby do przerwy Legia prowadziła trzema golami, nikt nie mógłby mieć pretensji. Oczywiście nie popadamy w zbytni optymizm, bo Górnik był słaby – widać, że wobec kilku urazów i zdarzeń losowych, osłabiona drużyna nie ma już takiej jakości, co jesienią.


Papierek lakmusowy – Ten mecz może posłużyć trenerowi jako wskazówka na kolejne spotkania – widział, kiedy zespół dobrze funkcjonował zobaczył kilku graczy na optymalnych dla siebie pozycjach. Z Pogonią Szczecin będzie mógł od początku postawić na Arkadiusza Malarza i Jarosława Niezgodę. Kolejny raz okazało się, że optymalne zestawienie stoperów to duet William Remy – Michał Pazdan. W starym ustawieniu bardzo wiele na boisku dawał Krzysztof Mączyński. Razem z Domagojem Antliciem powodowali, że przeciwnik nie miał przewagi w środku pola. O Marko Vesoviciu z przodu już było – reprezentant Czarnogóry dodaje z przodu pierwiastek agresji, szybkości i nieprzewidywalności.


Jeszcze się rozrusza? - Może trochę na wyrost, ale warto jeden akapit poświęcić Eduardo da Silvie. Do tej pory był głównie krytykowany. Od piłkarza z taką przeszłością wszyscy oczekiwali znacznie więcej. W Zabrzu gola znów nie strzelił, ale to był z pewnością jego najlepszy mecz w barwach Legii. Dobrze się zastawiał, nieźle grał tyłem do bramki. Bardzo dobrze rozprowadzał piłkę do kolegów – po jego zagraniach było groźnie w polu karnym gospodarzy. Szkoda, że na początku meczu zmarnował idealne podanie Kaspera Hamalainena – przełamanie strzeleckich statystyki byłoby wskazane. Kilka minut później znakomicie wypatrzył wbiegającego w pole karne Artura Jędrzejczyka. Pod koniec pierwszej części gry świetnie podał do Marko Vesovicia. Zauważyliśmy pewien progres, ale nie przeniosło się to na liczbę goli czy asyst. Poza Eduardo dobre występy można też zapisać też „Hamie” i „Szymiemu”. U nich też jakby coś drgnęło, wszyscy mieli więcej świeżości.


Niezły wynik – Rezultat remisowy można uznać za dobry wynik, choć z gry z pewnością Legii należała się wygrana. Mimo remisu, to jednak mistrzowie Polski są bliżej finału i mają w rewanżu atut własnego boiska i własnych kibiców. A przecież to Górnik będzie musiał atakować i strzelić gola by myśleć o awansie. Mądrze ustawiony zespół powinien sobie bez problemu poradzić.  Podkreślali to też piłkarze. - Każdy z nas dołożył swoją cegiełkę do pozytywnego obrazu gry. Pokazaliśmy, że potrafimy grać wysokim pressingiem i dobrze kontrolować futbolówkę. Mieliśmy lepsze posiadanie piłki i stworzyliśmy sobie wiele okazji pod bramką przeciwnika. Szkoda, że strzeliliśmy tylko jednego gola, szkoda, że zabrakło raz koncentracji, przydarzył się faul, co rywal wykorzystał poprzez stały fragment gry. To dla nas trochę pechowy wynik, ale wciąż dobry na wyjeździe. Myślę, że zagramy w finale, zasługujemy na to – ocenił Marko Vesović.

Komentarze (36)

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Domyślny awatar Starszy sierżant
  • 0 / 1
Trener dokonał słusznych zmian, tylko o miesiąc za późno. Szkoda, ale w sumie lepiej późno niż wcale.
Eduardo jest napastnikiem i jego rola w drużynie polega na zdobywaniu bramek. Ustawianie się, zastawianie, dryblingi itd. są jedynie środkiem do celu. Eduardo bramek nie zdobywa, a szczerze powiedziawszy, na gorąco, to nawet nie pamiętam jego groźnego strzału w światło bramki. Może na innej pozycji, może w innym ustawieniu (np. z dwoma napastnikami), może jako "zadaniowiec" jest w stanie coś dać drużynie. Jako jedyny napastnik jest bezużyteczny. Wymieniliśmy klepane Ferrari na stary rower marki "Ukraina" i do końca sezonu tak zostanie. A największym plusem meczu w Zabrzu było to, że drużyna pokazała nareszcie ambicję i walkę. Wierzę, że nie był to jednorazowy zryw.
Domyślny awatar Major
  • 1 / 0
Ostatnia kolejka raczej nie przyniesie zmian w układzie Tabeli !!!
==============================================
Kurnik jest słaby i znowu odda bez walki punkty amice.
Ruscy u siebie powinni pokonać Wisłę Płock.
LEGIA może mieć najgorzej bo Pogoń broni się przed spadkiem ale mam nadzieję, że uda się wygrać z Portowcami.
Gdyby ktoś z pierwszej 3-ki stracił punkty to byłaby sensacja !!!
------------------------------------------------------------------------------------------------
Prawdziwe czary mary zaczną się od grupy mistrzowskiej. I dobrze byłoby, żeby ta forma LEGII przyszła na grupę mistrzowską bo jestem pewien, że ruscy nie wytrzymają tempa a i amika wcale nie jest taka silna. Wystarczy 1 przegrana i strach zagości w szeregach amikowców. Po cichu liczę na to, że gen klęski zakodowany w genach piłkarzy amiki da o sobie znać - hehehe !!!

Tylko LEGIA-LEGIA MISTRZ !!!!
~bubba
  • 0 / 0
największą szanse na strate punktów ma oczywiście Legia bo mimio meczu z Górnikiem gra fatalnie a mierzy się z Pogonią która walczy o utrzymanie i gra całkiem całkiem, na pewno nie gorzej niż Górnik
Domyślny awatar Chorąży
  • 0 / 4
nie, nie musza atakowac, zeby myslec o awansie. mowa oczywiscie o gorniku. wystarczy, ze przesuna sie przed pole karne, znowu zostana idiotycznie sfaulowani i kurzawa cos strzeli. jesli nie trafi to pewnie wkreca cos z roznego. takie beda mieli zalozenia i na pewno nie rzuca sie do ataku.
Porucznik
  • 0 / 0
Dobry artykuł i słuszne, wg mnie, spostrzeżenia. Poza ostatnim - rezultat jest jednak słaby, biorąc pod uwagę obraz meczu. Tylko jeden gol przy kilku znakomitych szansach to znów kamyczek do ogródka ofensywnych formacji, które przecież ani z Wisłą, ani z Arką nie potrafiły wcześniej trafić do siatki. Potwierdziły się też stare grzechy drużyny - co z tego, że Legia potrafi przeważać, prowadzić grę i dominować, skoro pojedyncza akcja rywali przynosi identyczny (lub lepszy, jak w Gdyni) skutek, co napór ekipy Jozaka, a wtedy o wygranej często można zapomnieć.

Nie mam wątpliwości, że dwumecz z Górnikiem to w istocie gra o puchar, bo w ewentualnym finale okażemy się lepsi od Korony czy Arki (wolałbym gdynian - będzie okazja do bolesnego rewanżu i pokazania Lechowi - w nawiązaniu do zeszłego roku - jak zwyciężać z takim przeciwnikiem na Narodowym). I owszem, bramkowy remis stawia Legię w uprzywilejowanej sytuacji przed spotkaniem w Warszawie, ale wobec kłopotów w lidze, grając w Zabrzu na maksymalnej przecież determinacji, by coś sobie i kibicom udowodnić należało ograć gospodarzy na tyle wysoko, by rewanż był formalnością i nie przeszkadzał w kontekście walki o ważniejsze jednak znacznie punkty w Ekstraklasie.

PS. Pucharów mamy multum, jesteśmy rekordzistami i choć każdego z nas ucieszy kolejny, to wymiar zwycięstwa z Górnikiem może bardziej o tyle ma znaczenie, że to sportowy odwet za porażkę w poprzedniej edycji. Warto to zrobić, by zabrzanie zostali w tym sezonie z niczym, choćby przez wzgląd na ich pamiętne odpuszczenie końcówki ligowej w sezonie 2014/2015.

PPS. O wyższości ligi nad pucharem krajowym nie trzeba wspominać, ale może warto podkreślić, że obecna Legia ma wreszcie przed sobą ten "moment dziejowy", w którym może formalnie wyprzedzić pod kątem tytułów Wisłę, Ruch, Górnika. Każde kolejne oficjalne mistrzostwo oznacza przeskoczenie tych klubów i zamknięcie tematu pod tytułem: Kto jest najbardziej utytułowanym klubem w historii piłki nożnej w Polsce. I to jest ta dekada!
Podporucznik
  • 0 / 0
Ja mam tylko jedna prosbe do Ciebie Szanowny Kolego: Pisz czesciej !
A mi się wydaje, że ktoś polecił Jozakowi pewną stronę internetową - legia.net. Po zapoznaniu się z opiniami ekspertów, Romeo złapał się za głowę zdając sobie sprawę, jak wiele błędów popełniał. Natychmiast zmienił taktykę na 4-2-3-1, a Vesovicia przesunął na skrzydło. Biedny Jozak pewnie pluje sobie w brodę, że nie zapoznał się wcześniej z tą wylęgarnią profesjonalistów i doświadczonych ekspertów ds szkoleń, analizy taktycznej i myśli trenerskiej.
Marszałek Polski
  • 0 / 0
Nie ważne gdzie usłyszał, czy przeczytał. Ważne że doszedł do wniosku że system w jakim graliśmy nie sprawdzał się. Potrafił się przyznać do tego i zmienił. Czy to zaskoczy i będzie tylko lepiej już mecz z Pogonią coś nam więcej powie
Generał broni
  • 0 / 4
Eduardo można pochwalić tylko niestety to jedyny transfer do ofensywy poza pół-ofensywnym Vesovicem i przy odejściu Gui oraz Sadiku, to się ofensywie trochę osłabiliśmy, a na jesieni obrona i tak przeważała nad ofensywą.
Eduardo to casus kończącego Saganowskiego, który był za wolny, żeby wykorzystywać podania kolegów. Można go wykorzystać do grania tyłem od bramki i stwarzania sytuacji kolegom, ale moim zdaniem wtedy musimy grać w stricte 4 ofensywnych, gdzie Eduardo będzie grał albo na 10 i obok niego lub przed nim Niezgoda, a po bokach skrzydłowi VesoKuchy/Szymi/Hama.
Pierwowzór takiego grania to był duet Ljubo- Rado, gdzie Daniel był wolnym elektronem, który wypuszczał Rado tylko Eduardo to nie Ljuboja i nie mamy takiego Rado jak w latach 2011-14.
Generał broni
  • 0 / 3
Znaczy pochwalić Eduardo za ten mecz, bo ogólnie to jest największe rozczarowanie transferowe w stosunku do zapowiedzi.
Podporucznik
  • 0 / 2
Nie rozumiem zupelnie dlaczego od dluzszego czasu Twoje komentarze zbieraja tyle "minusow". Piszesz czesto rzeczy oczywiste, ale wcale nie banaly, a jednak kibicom sie to nie podoba.
Ja sie zgadzam z tym co napisales. Miejsce Eduardo jest na lawce. Gdyby Kucharczyk dostawal tyle czasu na boisku co Chorwat, to mielibysmy pewnie ze 2 albo 3 pkt wiecej niz mamy.
Generał broni
  • 0 / 3
Chmura:
jakim kibicom ? :)))
Gwarantuję Ci, że nawet na 10 minusów, które dostaje to max 2 są od kibiców Legii, a reszta od "legend" tego forum lub kompletnie nowych PR- szeregowców, którzy nawet nie wiedzą, kto tu jest redaktorem naczelnym albo co się działo w Legii przed 2011 rokiem.
3 minusy to zestaw obowiązkowy jak kawa i Wuzetka :)) Takie efekty wojny z trollami.

Tak właśnie po ostatnim meczu zastanawiałem się jak wykorzystać umiejętności Eduardo z widocznymi brakami szybkości i wyszło mi to co napisałem. Niestety późny Saganowski z niego, niech chociaż coś poasystuje.
Generał dywizji
  • 0 / 8
Najlepszy mecz żółwia Edwardo w Legii, to co, teraz już gwiazdy mogą być największymi zerami? Dwa proste podania piłki, dwa przyjęcia w meczu, zmarnowana okazja i przewrotka na pusto - supergra? Guillerme sie w grobie przewraca.
Domyślny awatar Podporucznik
  • 0 / 4
Niestety kolega Ljuboja przetarł szlaki i otworzył niektóre skarbonki na takie transfery.

Poxczekajmy na play-offs. Może się spłaci

Pzdr
Powinnini cie już dawno zbanować już pomijam to,że nie znasz się na piłce ale ty jesteś strasznie toksycznym kretynem. Lepiej zacznij brać leki i zamiast wysyłać byłego piłkarza Legii do grobu sam się tam połóż.Odetchneła by z pewnością twoja rodzina i ta strona.
Plutonowy
  • 0 / 2
Moim zdaniem Zenek ma trochę racji - w tym sensie, że od Eduardo powinniśmy wymagać dużo dużo więcej, niż dotąd pokazał.
Ja mam na myśli jego całą twórczość na tej stronie.Ciągłe opluwanie piłkarzy Legii i wszystkiego co z Legią związane.Nie ważne czy jest dobrze czy zle zawsze narzeka.Aż się niedobrze robi jak się trafia na jego wpisy.
Generał dywizji
  • 0 / 7
Torreador1916 -Nie ciekawią mnie komentarze umysłowo sprawnych inaczej. jak nie rozumiesz to nie czytaj. Sam jesteś toksycznym chuj..m. Pozdrawiam.
Domyślny awatar Podporucznik
  • 0 / 4
Teza końcowa - "Handicap" sprzeczna z wywodem.

Handicap to nie "korzyść"/"ulga" ale dodatkowe obciążenie.
droga Redakcjo.

Czyli - z Pogonią powrót naszych koszmarów.

Pzdr
widzisz, zaciekawiłeś mnie, bo lubię takie zabawy słowami, ale nie masz racji.

https://obcyjezykpolski.pl/jak-rozumiec-slowo-handicap/

Słowo to jest dwuznaczne w języku angielskim a w naszym skłania się ku ułatwieniu, a nie pogorszeniu, co udowadnia SJP. Natomiast nigdzie (poza Twoim postem) nie występuje teza, że to jest tylko utrudnienie :-)
~Jacu
  • 0 / 0
Sorry nie masz racji. Jak gram w golfa z handicapem 36, to mam jakby 36 uderzeń "fory" w stosunku do kogoś bez handicapu. Jest to dla mnie ułatwienie.
Domyślny awatar Podporucznik
  • 0 / 0
NIby racja.

Ale jest to (ta wieloznaczność) faktycznie zalegalizxowanie powszechnie, od wielu lat powielanego błędu.

Jeszcze kilkanaście lat temu, przy okazji tego typu polemik wyjaśnienie było takie jak przedstawiłem. Ale ... Wiadomo.

Zajrzyjmy więc do źródeł> Cambridge English Dictionary:

1. {old-fashioned} a condition in which part of your body or mind has been permanently damaged or does not work normally. This word is now considered offensive by many people, who prefer the word disability:

2. something that makes it difficult for you to do something:

W sensie wyrównywania szans, potocznie berze się od zwyczaju "handicapowania" koni wyścigowych: leszym koniom dokładano dodtkową wagę w celu wyrównania szans

Więc może tak ...

Pzdr
Domyślny awatar Podporucznik
  • 0 / 0
Redakcjo

Dzięki za szybką reakcję i zmianę. Niezależnie od znaczenia śródtytuł był "ni przypiął ni przylatał"

Pzdr
ha! słuszna uwaga. ale z 2 strony, jesli piszemy po polsku, to powinniśmy sugerować się SJP mimo zapożyczenia, czy jednak źródłem? jest sporo słów zapożyczonych, które jednak używamy w nieco innym znaczeniu, niż ich pierwotny wydźwięk.
czymś ten SJP się sugerował, to samo pan Miodek. Nie czuję się mocniejszy w polonistyce od takiej kadry :-)
~Prawnik stojący z boku
  • 1 / 0
Oba stanowiska oznaczają to samo: wyrównanie szans. Sens zależy tylko, z którego punktu widzenia autor pisze. Ktoś od konia słabszego powie "polepszenie szans". Ktoś od konia lepszego powie "pogorszenie szans".
Podporucznik
  • 0 / 1
kierownik,

Drugie znaczenie slowa "handicap" w SJP, zapewne nie rozwieje watpliwosci:
"2. «korzystna lub niekorzystna sytuacja albo cecha – odpowiednio – ułatwiająca lub utrudniająca osiągnięcie jakiegoś celu»"

Pozdrawiam kol. purystow ;)
Domyślny awatar Kapral
  • 1 / 0
Trochę wiary ja na przykład kupiłem 2 szampany które wypije
po rozrywkach
Po jakich rozrywkach :) Lepiej przed lub w trakcie rozrywek wypić :) Wiem, że to pewnie literówka, ale jakże zabawna przy piątku :) Pozdro Marek!
lampka szampana po rozrywce też jest czasem mile widziana :)
~
  • 0 / 0
ja - na razie - kupiłem bilet na finał PP,

obym nie musiał oglądać widowiska Korona - Górnik ;)
~p.
  • 0 / 1
Brakuje przede wszystkim defensywnego pomocnika z prawdziwego zdarzenia. Takiego "odkurzacza" oraz fachowca od stałych fragmentów gry. Nie mogę się nadziwić, że nikt tego nie dziwi. Gdybyśmy mieli w składzie gościa nawet sporo gorszego od Kurzawy to mielibyśmy teraz pierwsze miejsce w tabeli z bezpieczną przewagą. Można cały mecz grać piach i jednym doskonałym dośrodkowaniem przesądzać wynik.
Marszałek Polski
  • 1 / 0
Kuleje ofensywa. A dokładnie to skuteczność

Nie pomaga to defensywie bo nie może sobie pozwolić na stratę bramki gdyż jest duże prawdopodobieństwo że przegramy.
Czyli nic się nie zmieniło od początku rundy.
W lato obowiązek to wzmocnienia właśnie w przodzie
Doszło zaangażowanie walka ale takie rzeczy w Legii to powinno być standard.
Dobrze że trener wrócił do starego ustawienia może to będzie ten impuls gdzie zaczniemy grać na miarę możliwości
Nie do końca się z Tobą zgadzam. Owszem jest źle, wzmocnienia są konieczne (taki to los drużyny, która chce się rozwijać), skuteczność kuleje, ale dla mnie problem jest głównie w psychice. Uważam, że jak się w końcu przełamią strzelecko, jak wygrają z kimś dwoma bramkami, to z nich zejdzie ciśnienie i na większym luzie ze skutecznością będzie lepiej. To trochę jak z Szymańskim w 40 minucie - tak bardzo chciał, tak bardzo się spiął, że strzelił fatalnie. I ja nie sprowadzam naszej złej postawy do tego jednego elementu, bo z Arką po raz pierwszy wyłączyłem mecz przez końcowym gwizdkiem, Jozak się pogubił itd., ale aspekt skuteczności jak dla mnie do naprawy w sferze mentalnej.
Piszesz, że nich się nie zmieniło od początku rundy, a początek rundy to w naszym wykonaniu 7 bramek i 9 strzałów celnych. Nastąpił po prostu szereg błędów, przez które nasi się zacięli i strzał Szymańskiego z wtorku najlepiej to obrazuje.
Generał broni
  • 0 / 1
Dario:
nietrafna ta Twoja diagnoza.
Strzał Szymańskiego nie wynikał ze słabej psychiki tylko z tragicznej prawej nogi. On nawet jak jest w polu karnym to przekłada na lewą, żeby podać z bliskiej odległości.
Żeby przełamać się strzelecko i wygrywać 2-3 bramkami, to trzeba mieć do tego wykonawców, a my takich prawie nie mamy. Właściwie tylko Niezgoda.
Pozostali to Hama, Kuchy i Veso, którzy strzelają co kilka meczów albo w 3 pod rząd, a później gasną. Innym przypadkiem jest Eduardo, który może wypracować sytuacje kolegom, ale jest za wolny, żeby regularnie je wykańczać.
Dla innych w drużynie strzelenie gola jest wydarzeniem i nie jest to dla nich naturalne, więc z tego wynika brak goli, a nie ze strefy mentalnej.
Kacza,
merytorycznie się ze mną nie zgadzasz, więc nie mogę nie odpisać :)
Ja nie mam na myśli tego, że ktoś nie ma 'zajebiście sinej psychiki', a to, że problem leży w głowie. Podejmują dziesiątki prób i nic nie chce wpaść, wówczas pojawiają się błędy jak ten Szymańskiego - szybko, na siłę, zamiast dokładnie. Jest coś takiego, że jak nie idzie, nie wpada, to przy każdej kolejnej próbie zwracasz bardziej uwagę na siłę niż dokładność. Noga Szymiego to na pewno rzecz, nad którą ten chłopak musi popracować.
Mi nie chodzi o to, aby ciągle wygrywali 2-3 bramkami, ja uważam, że taki mecz, a najlepiej dwa pod rząd, pomogą im wrócić na właściwe tory.
Co możliwości strzeleckich poszczególnych graczy - nie wszyscy w każdym meczu muszą wpisywać się na listę strzelców.
To, że Legia ma braki kadrowe to fakt, ale jeszcze długo je mieć będzie.
Generał broni
  • 0 / 1
Zawsze odpisuję merytorycznie, gdy nikt mnie nie obraża :)
Ja wiem o czym piszesz, ale moim zdaniem tu nie jest problem głowy. Taki problem to miał Kuchy jak się zaciął w sparingach albo Żyro przez większość czasu w Legii.
Gdyby Szymański dostał piłkę na lewą nogę to by strzelił.
Ale na jakie tory skoro połowa składu jeszcze na żadnych nie była, a najwięcej zwycięstw na jesieni Legia osiągnęła, gdy grała jednym składem i Niezgoda strzelał na 1:0?
Poza tym ciężko się jarać remisem z dosyć słabą na wiosnę drużyną.
No słabo, że jeszcze długo będzie mieć braki kadrowe skoro przez ostatnich pare lat ich nie miała.