Koszykówka: Porażka po dogrywce

Logo Legia.Net

Michał Grzegorczyk

Źródło: Legia.Net

15-11-2020 / 19:38

(akt. 17-11-2020 / 14:19)

Koszykarze Legii przegrali na wyjeździe 68:73 ze Śląskiem Wrocław w 13. kolejce Energa Basket Ligi. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka.

Legioniści do meczu ze Śląskiem przystąpili bez kontuzjowanego Kuby Karolaka (uraz kostki) i Earla Watsona (kontuzja barku). Trener Wojciech Kamiński dysponował bardzo wąska rotacją. Jamel Morris napoczął rywala zdobywając punkty po penetracji, a po chwili, po przechwycie punkty w kontrze zdobył Justin Bibbins. Legia dobrze weszła w to spotkanie. Po chwili piękną akcję dwójkową zaprezentował Morris z Dariuszem Wyką i goście prowadzili 6:0. W pierwszej piątce Legii pod nieobecność Karolaka znalazł się Grzegorz Kaminski i niestety nie był to najlepszy występ młodego skrzydłowego, gospodarze bezlitośnie wykorzystywali przewagę doświadczonego Ivana Ramljaka w starciach z legionistą. Na szczęście w kolejnych minutach „Wojskowi” poprawili obronę zespołową oraz trafiali swoje rzuty dystansowe i w połowie kwarty przewaga Legii urosła do 7 „oczek”. Bardzo dobry występ w pierwszej kwarcie notowali Grzegorz Kulka i Wyka, którzy razem zdobyli 12 punktów. Niestety w kolejnych minutach, po wejściu rezerwowych, Śląsk zdobył 6 punktów z rzędu i ostatecznie Legia wygrała pierwszą odsłonę tylko 19:16.

Drugą kwartę rzutem za trzy punkty rozpoczął Kamiński. Większą szansę otrzymał w tym meczu też drugi młody obwodowy Przemysław Kuźkow, ale niestety nie wniósł za dużo dobrego do gry Legii, podejmował sporo słabych decyzji w ataku. W tej odsłonie oba zespoły długo poszukiwały rytmu w ataku i przez dłuższy moment nie obserwowaliśmy skutecznych akcji. Bliżej połowy kwarty wreszcie rzuty zaczęły wpadać z obu stron, a po stronie gości ciężar zdobywania punktów wziął na siebie Bibbins. Za każdym razem kiedy wrocławianie dochodzili Legię na jedno posiadanie, w kolejnych akcjach czy to pod koszem czy na dystansie goście powiększali prowadzenie. Niestety na ponad dwie minuty przed przerwą swoje trzecie przewinienie zaliczył Kamiński, co jeszcze bardziej komplikowało sytuację kadrową „Zielonych Kanonierów”. W końcówce gospodarze odrobili nieznacznie straty z linii rzutów osobistych i w połowie meczu Legia prowadziła 33:29.

Po przerwie legioniści ponownie zagrali tę samą akcję, którą często zaskakiwali gości w pierwszej połowie, zgranie po trójkącie między dwoma wysokimi i punkty spod samego kosza zdobył niepilnowany Kulka. Bardzo nieskutecznie pod koszem radzili sobie z kolei wysocy gracze Śląska. Po punktach Morrisa po niespełna trzech minutach trzeciej kwarty Legia prowadziła 42:29, zaczynając tę odsłonę od serii 9:0. Po przewie na żądanie dla trenera Oliviera Vidina, serial Legii został przerwany, a pod koszem wreszcie swoje przewagi zaczął wykorzystywać Aleksander Dziewa, który zdobył 5 punktów z rzędu, a po celnym rzucie Michała Gabińskiego o czas poprosił szkoleniowiec Legii. Niestety seria punktowa gospodarzy dalej trwała w najlepsze i prowadzenie Legii zmalało do zaledwie jednego „oczka”. Po kolejnych stratach Legii i serii punktowej 14:0 Śląsk wyszedł na swoje pierwsze prowadzenie w tym meczu 43:42. Na szczęście w kolejnym posiadaniu Bibbins popisał się akcją 3+1. Trener Kamiński sięgnął głębiej do rezerw wprowadzając na boisko Jakuba Sadowskiego, niestety młody zawodnik zbyt łatwo dał się ograć Dziewi i po jego akcji wrocławianie ponownie wyszli na dwupunktowe prowadzenie. Legioniści w końcówce tej odsłony zaczynali mieć problemy z ilością fauli, co ułatwiało grę gospodarzom i ostatecznie po wyrównanej końcówce mieliśmy remis po 49.

Czwarta kwarta zaczęła się od nerwowych zagrań z obu stron, poprawie uległa obrona co przełożyło się na gorszą skuteczność w ofensywie. Przez ponad dwie minuty utrzymywał się remis, ale wreszcie za trzy trafił Jamel Morris po dwóch kolejnych ofensywnych zbiórkach Mariusza Konopatzkiego. Legia ustawiła obronę strefową, w której na niespełna 7 minut przed końcem swoje czwarte przewinienie zanotował Bibbins. Po bardzo trudnym rzucie za trzy punkty Elijah Stewarta równo z upływającą dwudziestą czwartą sekundą akcji, Śląsk na pięć minut przed końcem wyszedł na prowadzenie 56:55. Z każdą kolejną minutą czwartej kwarty widać było problemy ze skutecznością koszykarzy z Warszawy, a po trójce Ramljaka na niespełna trzy minuty przed końcem Śląsk wyszedł na 5 punktowe prowadzenie. W końcówce to gospodarze mieli więcej sił, ale po bardzo dobrej grze w końcówce Morrisa Legia ciągle była w grze i na 24 sekundy przed końcem po przechwycie w kontrze za trzy punkty trafił Kamiński i był remis 63:63. Po nieskutecznych dwóch rzutach Ramljaka mieliśmy dodatkowy czas gry.

W dogrywce widać było jeszcze więcej nerwowej gry z obu stron, aż w końcu pierwsze punkty w dodatkowym czasie zdobył z półdystansu Dziewa. W kolejnej akcji swoje piąte przewinienie zaliczył Kulka, a po dwóch celnych osobistych Stewarta prowadzenie Śląska urosło do 4 „oczek”. Po drugiej stronie parkietu, z powodu limitu fauli, boisko opuścić musiał Mateusz Szlachetka, a Bibbins zmniejszył straty. Po kolejnych błędach w ataku Śląska, Bibbins na 1,5 minuty przed końcem dogrywki zaliczył akcję 2+1 i wyprowadził Legię na prowadznie 68:67. Z drugiej strony skuteczną akcją popisał się Jovanović i to Śląsk minimalnie prowadził. Niestety w końcówce, w akcji rozrysowanej przez trenera Kamińskiego, kiedy „Wojskowi” mieli tylko nie co ponad 3 sekundy na oddanie rzutu, Morris był dwukrotnie zablokowany, a przy posiadaniu Śląska odgwizdano legionistom faul niesportowy i po heroicznej walce nie udało się wygrać we Wrocławiu. Legia  przegrała z Śląskiem 68:73 notując swoją trzecią porażkę w tym sezonie EBL.

W kolejnej, 14. kolejce Legia zmierzy się u siebie z GTK Gliwice. Mecz odbędzie się w piątek, 20 listopada, o godz. 20:05. 

Śląsk Wrocław - Legia Warszawa 73:68 (16:19, 13:14, 20:16, 14:14, d.10:5)

Śląsk: Aleksander Dziewa 22 pkt. 9 zb., Elijah Stewart 19 pkt. 10 zb. 2 as., Ivan Ramljak 14 pkt. 9 zb. 3 as. 4 prz., Michał Gabiński 8 pkt. 4 zb. 1 as., Strahinja Jovanović 6 pkt. 3 zb. 1 as. 3 str., Mateusz Szlachetka 2 pkt. 1 zb. 5 as. 3 str. 5 fl., Kyle Gibson 2 pkt. 2 zb. 1 as., Akos Keller 0 pkt. 9 zb., Sebastian Bożenko-, Szymon Tomczak-, Szymon Walski-, Jan Wójcik-

Legia: Justin Bibbins 25 pkt. 3 zb. 5 as., Jamel Morris 14 pkt. 3 zb. 5 as. 5 str., Dariusz Wyka 11 pkt. 11 zb. 2 as. 3 str., Grzegorz Kulka 10 pkt. 6 zb. 3 as. 3 prz., Grzegorz Kamiński 6 pkt. 6 zb. 1 as. 5 fl., Mariusz Konopatzki 2 pkt. 4 zb. 1 as., Adam Linowski 0 pkt. 1 zb. 1 as., Przemysław Kuźkow 0 pkt. 1 zb., Jakub Sadowski 0 pkt., Benjamin Didier-Urbaniak-

Komentarze (16)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Generał
  • 0 / 0
Żal. Wielkie brawa za walkę, panowie. Głowy do góry, dwóch punktów nie ma, ale wstydu nie przynieśliście.
Kiedyś musieli przegrać. Ważne by szybko wygrać kolejne spotkanie. A ścieżka zwycięstw powróci. Ten sezon musi i będzie dobry. Wiele klubów ma swoje problemy A my gramy swoje.
Pamiętaj, że my dużo więcej graliśmy u siebie niż inne zespoły. W rundzie rewanżowej będzie odwrotnie. Także wyzwania dopiero przed zespołem.
W rewanzu ich przydusimy ;)
Brawo za walkę! Sezon trwa. Będzie rewanż!
Marszałek Polski
  • 0 / 0
Szkoda, ale coś czuję że na rewanż długo czekać nie będziemy
Każda seria kiedyś się kończy, dzisiaj po dogrywce.
Ale przynajmniej seria u siebie trwa i oby to trwało jeszcze długo.
Generał broni
  • 0 / 1
Wąska kadra zadecydowała.
Pułkownik
  • 0 / 0
Bardzo żałuję.
Myślałem ze wygramy.
Major
  • 0 / 0
Ja też nastawiałem się na podtrzymanie i przedłużenie serii zwycięstw. Wstydu nie było, mam nadzieję że chłopaki zwyciężą w kolejnym meczu.
Po doprowadzeniu do dogrywki było to realne, to my odrobiliśmy straty, to my byliśmy w gazie, to my mieliśmy odjechać w dogrywce, to my mieliśmy wygrać. Ale... coś nie pykło w dogrywce. Mogliśmy nawet prowadzić w niej dwoma punktami, ale chyba zmęczenie wzięło górę przy oaobistych. Potem niemoc do końca. No cóż, pięć razy na wozie, raz pod wozem.
Podporucznik
  • 0 / 0
Ogromna szloda, mimo problemow kadrowych mialem wrazenie, ze jestesmy wstanie wygrac to spotkanie. Bylo bardzo bardzo blisko. Nie ma co sie demotywowac jestesmy na dobrej drodze.
Generał dywizji
  • 0 / 0
Szkoda, ale Panowie głowa do góry, będzie zwycięstwo następnym razem.
Major
  • 0 / 0
Szkoda, że seria zwycięstw się skończyńła. Alebrawa dla chłopaków za walkę do końca.
Generał dywizji
  • 0 / 0
Ta seria to i tak było zaskoczenie, co prawda miłe.
Niech trenują i zaczną nową serię, powodzenia.