+22 291 19 16 1916energia.pl

Oficjalny Partner Legii Warszawa

Koszykówka: Wygrana z Arką w Warszawie!

Logo Legia.Net
Logo Legia.Net

Marcin Szymczyk, Michał Grzegorczyk

Źródło: Legia.Net

07-05-2019 / 22:15

(akt. 08-05-2019 / 18:04)

Koszykarze Legii Warszawa wygrali z Arką Gdynia 97:91 w trzecim meczu fazy play-off.

fot. Piotr Kucza / FotoPyK

Legioniści po dwóch porażkach w Gdyni we wtorkowy wieczór w Warszawie grali o przedłużenie swoich szans na awans do półfinałów Energa Basket Ligii. Podopieczni trenera Tane Spaseva pomimo braku dwóch podstawowych graczy Omara Prewitta i Mo Soluade zapowiadali, że łatwo skóry nie sprzedadzą. We wszystkich czterech spotkaniach z Arką w tym sezonie Legia musiała uznać wyższość przeciwnika, ale każde ze spotkań obfitowało w emocje i było bardzo wyrównane.


Wynik spotkania trafieniem z półdystansu otworzył Jakub Karolak podtrzymują dobrą formę strzelecką  z pojedynku w Gdyni. Jak we wszystkich meczach rundy pucharowej, Arka szuka gry pod kosz od samego początku i po 4 punktach Adama Łapety goście prowadzili 4:2. Źle w mecz wszedł Filip Matczak, który oddał dużo niecelnych rzutów, na szczęście dobre minuty zaliczył kapitan Legii - Sebsatian Kowalczyk i po jego trójce „Wojskowi” prowadzili 7:6. Jednak przewaga pod koszem gości była bezdyskusyjna i po 7 punktach z rzędu Marcusa Ginyarda koszykarze z Gdyni prowadzili 16:9. W następnych minutach strefę podkoszową zdominował kolejny wysoki gracz przyjezdnych - Robert Upshaw i po jego dwóch wsadach z rzędu o przerwę na żądanie poprosił wściekły trener Spasev.  Upshaw dalej rządził pod koszem i gdyby nie dwie trójki Kowalczyka, prowadzenie gości po pierwszej kwarcie było by dużo wyższe, ale bardzo dobra postawa kapitana Legii, który zdobył w pierwszych 10 minutach, aż 11 punktów. Pozwoliła Legii utrzymać kontakt i na tablicy wyników było tylko 18:24.

Bardzo dobry początek drugiej kwarty w wykonaniu Legionistów. Po trzech trójkach Michała Kołodzieja, Mariusza Konopatzkiego i Rusłana Patiejewa po 2 minutach gry  Legia objeła prowadzenie 27:26. Dzięki dobrej obronie „Zielonych Kanonierów” i serii rzutów osobistych prowadzenie gospodarzy urosło do 5 „oczek”. Niestety po poprawie defensywy ekipy z pomorza legioniści mieli ogromne problemy ze zdobywaniem punktów i przewaga powoli topniała. Jednak po stracie Josha Bostica i punktach z kontry Adama Linowskiego na 2,5 min. przed końcem pierwszej połowy Legia prowadziła 37:33. Po jeszcze lepszej obronie w końcówce drugiej kwarty i dwóch przechwytach Mariusza Konopatzkiego, Legia powiększyła prowadzenie do 8 punktów, a po celnej trójce Filipa Matczak równo z syreną kończącą pierwszą połowę „Wojskowi” prowadzili 47:36.

Faworyt z Gdyni fatalnie rzucał z linii rzutów osobistych trafiając tylko 9 na 21 prób oraz zza łuku gdzie trafił tylko jedną trójkę na sześć. Legia w drugiej kwarcie poprawiła obronę i w pierwszej połowie wymusiła aż 12 strat gości. Gospodarze grali również na rewelacyjnej 50% skuteczności za trzy, gdzie trafili, aż 7 trójek. Arka dominowała pod koszem, ale legioniści odpowiedzieli skuteczną grą na dystansie i zaciekłością w obronie. Podobnie jak i w meczu nr 2 w pierwszej połowie lider gości - James Florence nie oddał celnego rzutu z gry, ale rozdał za to aż 7 asyst. 

Za sprawą Michała Kołodzieja również druga połowa rozpoczęła się pod dyktando gospodarzy. Skrzydłowy najpierw trafił za trzy, aby potem zaliczyć przechwyt po którym dwa punkty z osobistych zdobył Kowalczyk i prowadzenie Legii urosło do 16 punktów. Po kilku nieskutecznych akcjach z obu stron, po przechwycie Matczaka efektownym wsadem w kontrze popisał się Karolak. Dobrą zmianę w zespole trenera Przemysława Frasunikiewicza dał Dariusz Wyka i  to środkowy Arki przełamał niemoc gości na dystansie. Następnie sprawy w swoje ręce wziął Bostic po jego 9 punktach przewaga Legii zmalała do 10 „oczek” na 4 minuty przed końcem kwarty. Jednak po stronie Legii dwoma trójkami odpowiedział Karolak i przy niesamowitym dopingu Legia prowadziła 64:48. Kiedy wydawało się, że po raz kolejny swoim czwartym celnym trafieniem za 3 punkty w tej kwarcie Bostic przejmie kontrolę nad meczem, legioniści odpowiadali różnorodnością w ataku i utrzymywali dwucyfrowe prowadzenie. W końcówce kwarty wreszcie dobre skutki dla gości przyniosła agresywna obrona na całym i po błędzie 8 s. i celnym osobistym Ginyarda na niespełna minutę przed końcem tej kwarty prowadzenie Legii zmalało do 12 punktów. Jednak bardzo mądra koszykówka w ostatniej minucie i 5 punktów Karolak w tym trójka na zakończenie kwarty pozwoliła Legii wyjść na prowadzenie 74:57 po 30 minutach. Ta cześć meczu stała pod znakiem rzutów trzypunktowych, oba zespoły grały na rewelacyjnej skuteczności trafiając aż 11 trójek na 17 prób 

W ostatniej odsłonie meczu goście zaczęli od ładnej  akcji z dograniem pod kosz do ścinającego Ginyarda. Jednak potem dzięki energicznej grze Keanu Pindera przewaga Legii urosła do 20 punktów. Australijczyk najpierw trafił rzut za 3 punkty, by w kolejnej akcji zebrać piłkę w ataku i zdobyć punkty z faulem. Po ponad 32 minutach gry swoje pierwsze punkty z gry zdobył MVP sezonu zasadniczego James Florence. Jednak pozytywnie nakręceni legioniści dalej utrzymywali bezpieczną przewagę. Po niespełna 4 minutach tej kwarty swoje piąte przewinienie na Bosticu złapał Kołodziej i skrzydłowy Legii musiał opuścić parkiet. Z kolei w kolejnej minucie swój 5 faul w walce pod koszem zaliczył Kowalczyk i rotacja gospodarzy była już bardzo okrojona. Po serii nieskutecznych akcji legionistów i serii punktowej gości 7:0 na niespełna 4 minuty do końca przewaga Legii zmalała po trójce Bostica do 8 „oczek”. Po czasie dla trenera Spaseva kolejną stratę pod presją Krzysztofa Szubargii zaliczył Matczak, które weteran w barwach Arki zamienił na łatwe punkty i po kolejnej kiepskiej akcji Legii w ataku Bostic z osobistych zmniejszył straty do 4 punktów. Na niespełna 3 minuty do końca szczęście uśmiechnęło się do gospodarzy i przy kończącym się czasie 24 sekund Josh Bostic sfaulował przy rzucie za 3 punkty Matczaka, notując przy tym swoje 5 przewinienie.   Ważnych momentach meczu Matczak nie mylił się na linii rzutów osobistych z czym przeważnie miał problem na przestrzeni całego sezonu. Po trójce Karolaka na 1:44 przed końcem Legia prowadziła 89:79 i o czas poprosił szkoleniowiec Arki, po którym zza łuku dwukrotnie trafił  Florence, a dla Legii trzy punkty zdobył Matczak i na minutę przed końcem było 92:85. Niewidoczny przez większość kwarty lider gości wszedł na wyższy poziom dopiero w ostatnich minutach meczu i po faulu Keanu Pinder przy jego próbie rzutu za 3  ponownie skutecznie punktował i prowadzenie Legii zmalało do 4 „oczek”. Po celnych osobistych Karolaka i kolejnej szalonej trójce Florence przy stanie 94:91 i 29 sekundach do konca na linię powędrował Konopatzki. Młody zawodnik Legii trafił tylko raz i przy stanie 95:91 wreszcie pomylił się rozgrywający gości i Legia ostatecznie wygrała 97:91 przedłużając swoje szanse na awans do następnej rundy zmagań o mistrzostwo Polski. Kolejny mecz odbędzie się w czwartek o godzinie 17:45 w Hali przy Obrońców Tobruku.
 
Legia Warszawa -Arka Gdynia 97:91
(18:24, 29:12, 27:21, 23:34)

Legia: Jakub Karolak 26 pkt. 1 zb. 2 as., Filip Matczak 22 pkt. 5 zb. 6 as., Sebastian Kowalczyk 15 pkt. 1 zb. 6 as. 5 fl., Rusłan Patiejew 14 pkt. 1 zb. 1 as., Keanu Pinder 7 pkt. 4 zb., Michał Kołodziej 6 pkt. 5 zb. 5 fl, Mariusz Konopatzki 4 pkt. 3 zb. 3 as., Adam Linowski 2 pkt. 4 zb.,  Jorge Bilbao 1 pkt. 3 zb., Patryk Nowerski 0 pkt. 1 zb., Michał Kucharski-, Jakub Sadowski- 

Arka: Josh Bostic 29 pkt. 6 zb. 4 as. 4 str. 5 fl., James Florence 18 pkt. 5 zb. 8 as. 3 str., Robert Upshaw 11 pkt. 5 zb., Krzysztof Szubarga 10 pkt. 2 zb. 5 as., Marcus Ginyard 10 pkt. 4 zb. 2 as., Marcel Ponitka 4 pkt. 3 zb., Adam Łapeta 4 pkt. 1 zb., Dariusz Wyka 3 pkt. 3 zb., Jakub Garbacz 2 pkt. 3 zb., Deividas Dulkys 0 pkt. 1 zb., Mikołaj Witliński-, Bartłomiej Wołoszyn-

Komentarze (14)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Pozytywne zaskoczenie, jest postęp a jeśli coś jeszcze się uda to już będzie super
Domyślny awatar Chorąży
  • 0 / 0
Wygrana z Arką obojętnie w jakiej dyscyplinie zawsze cieszy.
~mniam
  • 0 / 0
Dojrzałe te cheerleaderki
Ekstraklasa :)
Domyślny awatar Pułkownik
  • 0 / 0
Brawo!
Gratulacje, oby na 2-2 wyciągnąć.
Ta pani bardzo urocza.
Domyślny awatar Major
  • 1 / 0
Wspaniała sprawa! Brawo!
Pięknie! Wszyscy koszykarze Arki się zapatrzyli w nasze cheerleaderki :-) a nasi myk myk i zwycięstwo.
Domyślny awatar Generał dywizji
  • 0 / 0
Brawo Legia, co to znaczy podjąć ryzyko i rozstrzelać rywala za 3 punkty!
Generał
  • 1 / 0
Jestem w lekkim szoku i chylę czoło:)
Domyślny awatar Pułkownik
  • 1 / 0
Ja też Kolego.
Mając w pamięci, jak zbieraliśmy doświadczenie, przegrywając kilkanaście razy z rzędu, tak teraz widać, że nauka i wyciąganie wniosków, nie poszło na marne.
Jestem do tego podwójnie w szoku, to co teraz wyprawia Liverpool z Barceloną. Wyciągnąć w dwumeczu z 0:3 na 4:3. Prawdziwi wojownicy.
Brawo, chociaż mecz jeszcze trwa.
Generał
  • 1 / 0
Juz po meczu:) szok:) ale pozytywny - wreszcie będzie jakiś finał LM z dawno nieoglądanymi ekipami. No i nie musisz 7354729001638 raz oglądać zapasowego graderbi albo Mcity, Chelsea, Bayern
Kiedyś był taki mecz w lidze francuskiej, do przerwy goście przegrywali 0:4, ale po przerwie strzelili 5 bramek. Tam był podobny ładunek emocji po ostatnim gwizdku. Wygrali niemożliwe. Podobnie dziś Liverpool. Brawo, bo dopóki piłka w grze to gra się do końca!
Generał
  • 0 / 0
Montpellier chyba i PSG albo OM - tak z pamięci ale mogę się mylić.